Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się ogniście. Całujemy się, a nasze serca rozmawiają:
„Uwielbiam Ciebie, mój słodki Jezuniu!”
„Cierpisz bardzo, maleńka Moja!”
„Tańczę dla Ciebie!”
„Cierpisz bardzo!”
„Tak. Ale cierpienie nie jest dla mnie najważniejsze. TY jesteś najważniejszy! Cierpienie nie jest sensem, ani celem mojego życia. Ty jesteś Sensem. Celem jest Niebo, życie w TOBIE.”
„Tańcząc dla Mnie przemieniasz cierpienie w miłość, maleńka Moja!”
Umiłowany Jezus całuje mnie. Całując zanurza mnie w Sobie i czyni z Sobą jedno.
Miesiąc: luty 2024
UWIELBIA
Leżę na SERCU umiłowanym tańcząca bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z lubością. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie głęboko…
„Opowiedz mi o SERCU Swoim, kochany mój Jezu!”
Jezus już otwiera usta, a ja słyszę bicie SERCA…
Natychmiast kładę palec na ustach umiłowanego.
„Ciii, mój słodki Jezuniu. Ciii…” – szepczę z mocą i miłością.
Słyszę bicie SERCA:
„Ko – cham cie – bie! Ko – cham cie – bie! Ko – cham cie – bie!”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego radośnie! To bicie w rytmie miłości znaczy więcej niż tysiąc słów!
„Moje SERCE uwielbia ciebie, Moniko!”
„A dlaczego?”
Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie.
„Jesteś Moim maleńkim, dzieciątkiem. Ukochałem cię, stworzyłem i odkupiłem. Uwielbiam cię!”
„A kiedy zgrzeszę? Też?”
„Oczywiście. Mój stosunek do ciebie nie zmienia się się nigdy. To ty ode Mnie odchodzisz.”
Zarzucam ręce na szyję Jezusowi i daję Mu siarczystego buziaka.
„Dziękuję, mój słodki Jezuniu!”
Tańczymy bardzo w miłości, bliskości i intymności…
SEKUNDA
Widzę w oddali krzyż. Widzę wiszącego na krzyżu umiłowanego mojego! Skoro tylko Go zobaczyłam od razu lecę do Niego na skrzydłach! Przypadam do Jezusa. Obejmuję Go z czułością. Przytulam się…
„Jestem, Maleńki mój! Pragnę być z Tobą!”
„Czekałem na ciebie, Moniko. Tęskniłem…”
„A długo na mnie czekałeś?”
„Sekundę.”
„A długo tęskniłeś za mną?”
„Sekundę. Ale ta sekunda była dla Mnie wiecznością!”
Zamyślam się… Dla Boga sekunda bez ukochanej duszy to wieczność…
„Mój słodki Jezuniu, jestem przy Tobie! Jestem!”
„A Ja jestem samotny bez ciebie, Moniko!”
„Gdy tylko Cię zobaczyłam, przyleciałam do Ciebie, kochany, na skrzydłach!”
Po chwili dodaję z mocą:
„Nigdy Cię nie opuszczę! Nie pozwól mi na to, mój Jezu!”
„Nie pozwolę! Nie pozwolę, Moja słodka.”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic! Mój Jezus i ja!
NIE ZABRANIA
„Masz wielkie serce, maleńka Moja!” – szepcze Jezus z zachwytem.
„Mam maleńkie serce!”
„Wielkie, maleńkie serce” – Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie.
„A dlaczego?”
„Między innymi dlatego!”
Jezus przypomina mi pewną sprawę.
„Chciałaś coś zrobić, ale nie zrobiłaś.”
„Pomyślałam, że nie będę zaczynać.”
Jezus uśmiecha się do mnie z lubością.
„Pozwoliłaś biec sprawie swoim torem!”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego od ucha do ucha!
„Raczej Twoim, Bożym torem.”
Nagle znaleźliśmy się na pięknej łące! Jezus śmiejąc się podrzuca mnie w górę i woła radośnie:
„Moja piękna! Moja słodka! Radości i szczęście Moje! Słońce Moje! Rozkoszy Moja!”
„Jezuniu słodki, ale mamy Wielki Post!”
„Wielki Post nie zabrania Mi radować się tobą, maleńka Moja.”
Jezus tuli mnie mocno do SERCA…
MOJE WŁASNE
Leżę w błogim półśnie. Na SERCU umiłowanym. Delektuję się snem. I uśmiecham się do umiłowanego promiennie. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego Jezusa! Mój słodki pochyla się nade mną z tkliwością i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Jezus całuje, a moje serce szepcze:
„Jezu mój, miłości moja! Ty jesteś mój, ja jestem Twoja!”
„Właśnie tak, maleńka Moja. Właśnie tak!” – szepcze Jezus ogniście.
„Mój słodki Jezuniu, tak sobie myślę, że Twoje SERCE jest nie tylko 'gorejącym ogniskiem miłości’. Jest płonącym, gorejącym Oceanem miłości! Płonącymi płomieniami! Gorejącą Otchłanią miłości! Ognisko jest małe, a Twoja miłość jest potężna, ogromna, nieprzejednana!”
„Widzę, że znasz Moje SERCE, Moniko!”- szepcze Jezus z zachwytem.
„No! Przecież jest moje, kochany!”
„Twoje, maleńka Moja. Twoje własne!”
Uśmiecham się do mojego Oblubieńca od ucha do ucha. A On mnie całuje. Tańczymy bardzo, bardzo w miłości i intymności bez granic!
MIŁOSIERNE SERCE
Leżę na SERCU umiłowanym. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko.
Uśmiecham się do umiłowanego mojego radośnie!
„Opowiedz mi, Jezu o SERCU Swoim.”
„Moje SERCE jest miłosiernie.”
„A co to znaczy miłosiernie?
„Miłosiernie to pełna litości i współczucia miłość. Miłość bezinteresowna.” – szepcze Jezus.
Zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Pamiętasz, maleńka, wezwanie 'gorejące ognisko miłości’ z litanii do SERCA Mojego?”
Kiwam głową, że tak. To moje ulubione wezwanie.
„Miłosierdzie Moje płonie. Goreje! Pragnę wylewać je na biedne maleńkie dusze! Zanurzać je w miłosierdziu Moim! Miłosierdzie płonie w Mym SERCU.”
Jezus milknie na chwilę, a potem szepcze:
„A teraz, Moniko, zanurzam cię w miłosierdziu Moim!”
Umiłowany wtula mnie w SERCE Najdroższe. Zanurza w nim. A mi się nagle robi lekko na duszy i ciele. Wszystkie ciężary, które nosiłam w sobie opadają! Jest mi błogo, słodko i jestem najszczęśliwsza w kosmosie!
CISZA
„Mój kochany…”
„Jestem przy tobie, miłości Moja!”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego… Jezus przytula policzek do mego policzka. Trwamy chwilę w miłosnym milczeniu…
„Zabierz mnie do Siebie, mój słodki.”
„Już niedługo, maleńka. Wytrzymaj jeszcze trochę.”
„Dobrze!” – szepczę z mocą i dodaję:
„Wiesz, mój Jezu? Czasem mi się wydaje, że to wszystko kłamstwo, nieprawda.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie głęboko. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś!
„Jam jest twój Bóg. Twój Pan i Król. Twój Przyjaciel i Oblubieniec. Twój Maleńki, słodziutki. Jam jest Emmanuel, Bóg z tobą.”
„Tak! Tak, mój słodki Jezuniu! Tak!”
Jezus składa na mych ustach słodki i ognisty pocałunek. Wtula mnie w Siebie. A we mnie panuje cisza. Cisza, spokój i ufność.
W MIŁOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa, na SERCU umiłowanym. Jezus pochyla się nade mną z lubością. Poruszony i wzruszony cały… Patrzę Mu w oczy głęboko.
„Pragnę Ciebie, mój słodki!” – szepczę z mocą i oddaniem.
„Masz Mnie, maleńka Moja.”
„Ale ja pragnę więcej i głębiej…”
„Masz Mnie. Czerp ze Mnie. Ile chcesz. Do woli!” – szepcze Jezus ogniście. Po chwili dodaje:
„Pragnę ciebie!”
„Masz mnie. Bierz mnie. Ile chcesz, kochany mój Jezu! Do woli.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie głęboko.
„Cały twój, cały w tobie i cały dla ciebie, Moniko!”
„Cala Twoja, cała w Tobie i cała dla Ciebie, mój Jezu!”
Jezus zaczyna mnie całować… Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Odwzajemniam pocałunki… Trwamy w sobie nawzajem. W miłości.
CZEGÓŻ WIĘCEJ?
Leżę na SERCU umiłowanym. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością.
„Moje SERCE bardzo cię kocha, maleńka Moja!” – szepcze ogniście.
„A moje serce kocha Ciebie, mój słodki Jezuniu!”
Myślę, że nie kocha się jedynie sercem, ale rozumem i wolną wolą.
Przerywam rozmyślanie. Jezus patrzy we mnie z lubością…
„Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany?”
Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie.
„Kochasz Mnie, tańczysz dla Mnie, jesteś ze Mną. Czegóż mogę chcieć więcej?” – szepcze Jezus i po chwili pyta:
„Co mogę dla ciebie zrobić, maleńka Moja?”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego radośnie!
„Kochasz mnie, tańczysz ze mną, ze mną jesteś. Czego mogę chcieć więcej?”
Patrzymy w siebie nawzajem w miłości. Jezus głaszcze mój policzek z czułością niezwykłą…
UCIEKA
„Jestem winna.”
„Nie jesteś.”
„Jestem!”
„Nie jesteś.”
„No dobrze, może i nie jestem. Ale tak się czuję.”
„To odczucie nie jest ode Mnie.”
„Więc proszę, przegoń je. Przegoń na cztery wiatry!”
„Przegonię.”
Umiłowany zaczyna całować moje biedne, obolałe, maleńkie serce… Całuje, a Jego pocałunki sprawiają, że poczucie winy ucieka.