Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością.
„Życie z Tobą jest lepsze niż życie bez Ciebie. Życie z Tobą może nie jest łatwe, ale piękniejsze. Pełniejsze. Jest się na Kimś oprzeć! Opieram się na Tobie, mój Jezu kochany. Jesteś moją Skałą.”
„Jestem, maleńka Moja.”
„A czy Cię nie cisnę, gdy tak się na Tobie opieram?” – uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Jezus uśmiecha się do mnie cudownie!
„Skały nie można ścisnąć, Moja śliczna. Skała może ścisnąć, ale Skały nie można. Nie ma takiej możliwości.”
„A co się dzieje gdy Skała ściśnie?”
„Jesteś w Niej zanurzona. Zamknięta.”
Oddycham głęboko, patrzę w oczy Jezusowi.
„Życie bez Boga to życie bez Celu. Tak! Życie bez Ciebie to życie bez Celu. Ty jesteś moim Celem. Moim Sensem.”
„Żyjesz we Mnie i dla Mnie, Moniko. Na Moją chwałę! A gdy umierasz to nie nie umierasz. Śmierć jest przejściem w Życie! Jest przejściem do Życia. Życia w Miłości, szczęściu i niewyobrażalniej radości! Życia w Pełni.”
„Ty Jezu jesteś moją Miłością, Szczęściem i Radością. Ty jesteś moją Pełnią. Ty jesteś Życiem!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy. Składa na mych ustach słodki pocałunek. Odwzajemniam go.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!
Miesiąc: grudzień 2024
ROZUMIE MNIE
Opowiadam Jezusowi o moich bólach i cierpieniach. Umiłowany ze zrozumieniem kiwa głową i co chwilę szepcze:
„Rozumiem cię, Moniko. Miałem to samo. Rozumiem cię doskonale!”
„Ty?! Miałeś to samo?! Przecież jesteś Bogiem!”
„Ja jestem prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Także cierpiałem. Także Mnie bolało.”
„Nie tylko na krzyżu?”
„Nie. Nie tylko. Całe życie cierpiałem. Także fizycznie. Przeżywałem dolegliwości. Na przykład gdy przychodziła wiosna i rośliny zaczynały pylić, Ja co chwilę kichałem, a apostołowie życzyli Mi 'na zdrowie!'”
Śmiejemy się oboje.
„Dziękuję, że mi o tym opowiedziałeś, mój Jezu słodki! Dziękuję!”
Wtulam się w umiłowanego mojego. A On zanurza mnie w Sobie. Wciąż bardziej i głębiej. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!
DO KOCHANIA
Jestem zanurzona w moim Jezusie! Zanurzona w Nim cała! W Jego objęciach tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością, tuli do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Jestem jak kropelka w Oceanie Miłości, mój słodki Jezuniu! Gdyby jej nie było to nic by z niego nie ubyło. Co tam znaczy jedna kropelka w Oceanie? Nic!”
„Znaczy bardzo wiele, maleńka Moja! Gdyby ciebie nie było, ubyłoby bardzo wiele!” – szepcze Jezus ogniście.
„Tak? A czego?”
„Miłości, dobroci, czułości, uśmiechu, tańca. Ufności i oddania. Jesteś Mi bardzo potrzebna, Moniko.”
„A do czego?”
„Przede wszystkim do kochania!”
Wzruszam się bardzo!”
„Nikt mi tak jeszcze nie powiedział, mój Jezu! Jestem Ci potrzebna do kochania?”
Jezus skinął głową twierdząco.
„I Ty mi jesteś potrzebny do kochania, mój śliczny!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje słodko, ogniście i namiętnie. Odwzajemniam Jego pocałunki. Całujemy się ogniście. Oblubieniec i oblubienica. Mój Jezus i ja. I tańczymy bardzo. Jestem jak kropelka w Oceanie Miłości…
W UMIŁOWANYM
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Leżę w błogim półśnie. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście.
„Odpoczęłaś troszkę, maleńka Moja?”
„Tak! Tak! Dziękuję, mój słodki Jezuniu! Co mogę dla Ciebie zrobić?”
„Odpocznij jeszcze. We Mnie odpocznij.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Namiętnie, ogniście i słodko. Całuje i zanurza mnie w Sobie. Otula Sobą. Miłością. Zamyka w Sobie i otwiera na Siebie. Otwiera przede mną Swe SERCE. Ja otwieram przed Nim serce moje. Serca obejmują się i przytulają do siebie nawzajem. Jezus obsypuje mnie pocałunkami jak deszczem. Kąpię się w tym deszczu! Tańczę w nim! Razem tańczymy! Tańczymy w miłości i bliskości bez granic. Cała jestem Jezusa. Jezusowa cała! Cała w umiłowanym.
DOCZEKALIŚMY SIĘ
Leżę w objęciach umiłowanego tańcząca bardzo. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy. Przytula policzek do mego policzka.
„Jezu mój kochany, a czy można być jeszcze bliżej Ciebie? Bo jeśli tak to ja chcę. Pragnę!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Zawsze można być bliżej.”
„To ja chcę!”
„Czekałem na to twoje pytanie i odpowiedź twoją, maleńka Moja.”
„I się doczekałeś!”
„Oboje się doczekaliśmy.”
Uświadamiam sobie, że ja też czekałam.
Tańczymy bardzo, bardzo w intymności i bliskości bez granic.
HOSTIA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Widzę obraz: W sercu moim leży Dzieciątko. Śpi sobie słodko i uśmiecha się przez sen.
„Przyszedłeś na świat jako bezbronne, bezradne niemowlę, abyśmy mogli do Ciebie przychodzić. Abyśmy się Ciebie nie bali. Byśmy mogli się do Ciebie przytulić, pocałować, wypłakać przed Tobą. Stałeś się Chlebem. Hostią białą. Kruchą i delikatną. I możemy zrobić z Tobą co chcemy. Możemy Cię wyrzucić, podeptać. Możemy Cię spożyć i dzielić się Tobą z innymi ludźmi, rozdawać. Spraw, proszę, żebym i ja była taką hostią, i żeby mnie można było rozdawać.”
„Jesteś Moją hostią, maleńka Moja. I rozdaję ciebie światu!” – szepcze Jezus ogniście.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
CAŁY MÓJ
Tańczę bardzo bardzo, ale spróbuję.
Leżę na SERCU umiłowanym. Leżę i patrzę w moje serce. Pełna oczekiwania i tęsknoty. Nagle światło zalewa moje serce. Pojawia się w nim Dzieciątko! Maleńkie, delikatne, kruche Dzieciątko… Dziecko ma zamknięte oczka. Śpi sobie słodko. Patrzę na Nie uszczęśliwiona i podekscytowana cała! Delikatnie, z czułością dotykam i głaszczę Jego stópki. Trwam w zachwycie i uwielbieniu. Dzieciątko otwiera oczy i uśmiecha się do mnie promiennie. I ja się do Niego uśmiecham. Słyszę głos:
„Jestem cały twój, maleńka Moja. I cały dla ciebie. Możesz zrobić ze Mną co chcesz!”
„Pragnę Cię tulić i całować, mój Jezu Maleńki!”
Dzieciątko wyciąga do mnie rączki!
Biorę Je w objęcia. Tulę, całuję i pieszczę…
NARODZI SIĘ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie ogniście.
„Przyjdziesz dziś do mego serca, Jezu mój kochany?”
„Nie muszę przychodzić. Jestem w nim. Zawsze!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Od ucha do ucha. Potem smutnieję.
„Ale…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Tak, narodzę się dziś w twym sercu, maleńka Moja.”
„A…”
Jezus znów mnie całuje.
„Tak, narodzę się w sercach twoich Dzieci.”
„Dziękuję mój Jezu kochany! Dziękuję!”
Obejmuję umiłowanego mojego z miłością i wtulam się w Niego. Jezus znika! Podnoszę głowę i widzę Jego wielki uśmiech nade mną. Uśmiecham się i ja. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
OBJAWIA SIĘ
Leżę w objęciach Jezusa. Leżę i rozmyślam:
„Odkryłam coś niesamowitego, kochany mój Jezu!”
„Co takiego, maleńka Moja?”
„Archanioł Gabriel przy zwiastowaniu objawił Miriam Trójcę Świętą! Bóg Ojciec daje Jej Syna, a Duch Święty osłoni Ją. Bóg odkrywa przed Miriam Swe tajemnice. Odsłania się przed Nią! A w przyjście Twoje na świat angażuje się cała Trójca Święta.”
Patrzę w oczy umiłowanemu mojemu. A On uśmiecha się do mnie cudownie!
„I Ty, mój Jezu, odkrywasz się przede mną. Odsłaniasz się!”
„Dla ciebie wszystko, Moja słodka!”
Tańczymy w miłości i intymności bez granic.
TAŃCZĘ!
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Leżę w półśnie. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Tak… Tak, odpocznij jeszcze, maleńka Moja.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„Uśmiechasz się do Mnie pięknie, Moniko! Przepięknie!”
„Uśmiecham się do Ciebie, bo Cię kocham, mój słodki Jezuniu.”
„Ale cierpisz bardzo!”
„Cierpię. Ale tańczę dla Ciebie i za moje kochane Duchowe Dzieci. Tańczę!”
„Moja kochana! Umiłowana Moja! Przepiękna Moja! Przesłodka!”
Jezus mnie całuje. Obsypuje pocałunkami jak deszczem. Całuje. A całując zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.