Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Z miłością i troską.
„Jutro Nowy Rok.”
„Tak. Dziękuję Ci bardzo za ten rok, kochany mój Jezu”- szepczę z wdzięcznością. I dodaję:
„Ale dla mnie już nie liczą się lata, miesiące, dni, godziny… Liczysz się Ty, mój Jezu kochany.”
„Nie cieszysz, że przeżyłaś kolejny rok?”
„Oczywiście, że się cieszę. Ale Ty, mój Jezu, jesteś ważniejszy. Najważniejszy!”
Jezus ujmuje moją twarz w Swe dłonie i patrzy we mnie głęboko… Poruszony i wzruszony.
„Moja słodka!”
Patrzę w mojego Oblubieńca onieśmielona i zmieniam temat:
„Wiesz mój Jezu? Śniło mi się, że nawrociłam…”
„Tak, maleńka Moja nawróciłaś diabła.”
„Więc to nie był sen?”
„Nie. To obraz twojego życia.”
Patrzę w Jezusa zdumiona. A On zanurza mnie w Sobie bardziej i głębiej… Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
Miesiąc: grudzień 2025
NIEBO JEZUSA
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Cierpi ze mną. A ja uśmiecham się do mojego Oblubieńca z trudem. Moje serce szepcze:
„O mój Jezu kochany, uwielbiam Ciebie! Kocham Cię. Pragnę Ciebie! I tańczę dla Ciebie!”
„A jaki to taniec?” – pyta Jezus z cudnym uśmiechem.
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie!
„Jaki? Taniec miłości!”
I moje serce zaczyna śpiewać:
„Taniec miłości! Bóg we mnie gości! Jest On u Siebie! Jest Mu jak w Niebie!”
Jak w Niebie? – myślę sobie. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie jak w obrazek.
„Jak w Niebie, maleńka Moja. Tyś jest Mi Niebem.”
„Niebo Jezusa to nie pokusa!”
„O, widzisz Moja śliczna! Nawet się rymuje!”
„Taaak!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
Z ledwością napisałam tę notke. Nie wiem czy jutro dam radę. Proszę Was o modlitwę.
BARDZO DUMNY
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego z trudem.
„Jestem zafascynowana Księdzem Jerzym Popiełuszko. Chciałabym być jak On…
„Jesteś! Jesteś podobna do niego.”
„On powiedział, że 'cierpienie jest lekkie gdy się cierpi dla Chrystusa’. On się nie bał. A ja…”
„Bał się. Patrz na Mnie, maleńka Moja! Ja się bałem! Pociłem się krwawym potem w Ogrójcu.”
„Tak!”
„Bałem się, a jednocześnie wyżej od strachu, postawiłem wolę Ojca. Ty cierpisz, mówisz o tym. A jednocześnie tańczysz dla Mnie i mówisz: 'niech się dzieje wola Twoja w moim życiu! Pragniesz tego.”
„No tak, ale…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem. Ujmuje moją twarz w Swe dłonie i patrzy we mnie. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś.
„Jestem z ciebie bardzo dumny, Moja słodka! Bardzo dumny!”
Jego spojrzenie pełne miłości obezwładnia mnie, odbiera argumenty. Patrzę w umiłowanego Jezusa poruszona i zakochana. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
NIE ROZUMIEM, ALE OK
Trwam w moim Jezusie. Trwam w umiłowanym moim. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Wzruszony i poruszony cały
„Odpoczęłaś troszkę, maleńka Moja?”
Śmieję się perliscie.
„Nie wiem jeszcze, kochany mój Jezu!”
A po chwili dodaję
„Tak, troszkę odpoczęłam.”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością i troską. Wie, że cierpię bardzo. Patrzę Mu w oczy z miłością. I nagle wyrywa mi się prosto z serca:
„O mój Kolego, jestem od tego, by głosić Twoją chwałę!”. Usłyszalam to co zaśpiewałam i od razu się oburzylam!
„’Kolego? Nie! Nie jesteś moim kolegą!”
„A Kim jestem?” – pyta Jezus z cudnym uśmiechem.
„Przyjacielem i Oblubieńcem!”
„A to nie jest jedno i to samo?”
„Kolega to według mnie niestosowne słowo.,które by mogłoby opisywać naszą relacje!”
„A jakie słowo jest stosowne? Które słowo może jest odpowiednie, żeby opisać nasza relację?” – Jezus wciąż się do mnie… Uświadamiam sobie… że…
„Żadne! Żadne ludzkie słowo nie jest w stanie opisać naszej relacji! Każde słowo jest zbyt małe. Każde jest niestosowne!”
” Dlatego możesz zwracać się do mnie jak chcesz!
„A uszy i oczy czytających? To ich może razić!”
„Przejmujesz się tym? Naprawdę?”
„Nooo… Nie! Ale czy to nie profaaa…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem…
„Nic po ludzku nie opisać naszej miłości i bliskości. Tak blisko jesteśmy ze sobą jesteśmy!”
Nie rozumiem tego. Ale ok. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
OD RAZU NA RĄCZKI
Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Leżę w Jego objęciach obolała bardzo i bardzo zmęczona. Bez sił prawie. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka. Trwamy w miłosnym milczeniu. Po chwili moje serce szepcze:
„Po ludzku jestem bardzo zmęczona. Zmęczona bólem, zmęczona cierpieniem. Zmęczona bezsilnością, bezradnością. A najbardziej mnie boli, że moi bliscy cierpią przeze mnie…”
„Nie przez ciebie, maleńka Moja, ale z tobą. Cierpią, bo ich boli, że cierpisz. Kochają ciebie.”
„Wiem… Chciałabym, żeby już odpoczęli. I ja chciałabym już odpocząć… Pójść do Ciebie, kochany mój Jezu, na rączki. Ale najpierw do czyśćca …”
Jezus patrzy we mnie ogniście.
„To jest twój Czyściec, maleńka Moja!”
„To?! Teraz? A potem…”
„Od razu na rączki!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie! Jezus uśmiecha się do mnie cudownie… Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
RAZEM W MIŁOŚCI
Jestem z Dzieciątkiem w sercu moim. Cała zanurzona w Nim. Cała w Jego Miłości. Dotykam dłońmi Jego rączek. Dotykam, głaszczę, całuję i pieszczę. Dzieciątko uśmiecha się do mnie cudownie. Raz się uśmiecha, raz zasypia słodko… Wiem, że jest ze mną. Jest ze mną w bólu i cierpieniu moim. Jest ze mną w szczęściu i radości. Jest ze mną. A ja z Nim jestem. Razem w miłości.
DZIECIĄTKO W SERCU
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i wzruszony cały.
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Widzę obraz:
Wszystko jest zalane światłem wielkim. Ciepłym i przytulalącym. Otula mnie. I z tego światła wyłania się Dzieciątko… Błogość mnie zalewa… Dotykam dłonią rączki Dzieciątka, a Ono uśmiecha się do mnie cudownie!
„To jest twoje serce, maleńka Moja!”
„Urodziłeś się w sercu moim?!”
„To najlepsze miejsce na ziemi!”
„Dzięku…”
Jezus przerywa mi. Zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
Tańczę bardzo. Dla Dzieciątka tańczę.
WIGILIA
Taak… Odpoczywam w umiłowanym. Cierpię bardzo. Bardzo mnie boli. Ukrywam cierpienia pod pięknym, jak mówią, uśmiechem. I tańczę!
Dziś Wigilia Bożego Narodzenia. Rodzina szykuje stół. Tata się mnie pyta co mi ubrać…
To wszystko jest ważne. Ale najważniejszy jest ON. Jezus. To Jego narodziny świętujemy.
Niech gwar rozmów, nawet śpiew kolęd, choinka, prezenty nie przysłonią cichości i ubóstwa żłobka. Niech światło i pokój, które przynosi Dzieciątko Jezus opromieni nasze serca. Niech Jezus narodzi się w naszych sercach.
PODOBNA DO JEZUSA
Śpię. Wiem że coś mi się śni. Z kimś rozmawiam. Ktoś mi coś cierpliwie, z miłością tłumaczy. Nagle się budzę. Otwieram oczy i uśmiecham się do Jezusa. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Patrzę Mu w oczy. I nagle…
„To Ty mi się śniłeś! Prawda?”
Jezus kiwa głową twierdząco.
„Pamiętasz o czym rozmawialiśmy, maleńka Moja?”
Kiwam głową, że nie pamiętam.
„Jesteś do Mnie podobna.”
„Aaaa… Patrzyłam, że mi coś tłumaczyłeś…”
„Jesteś do Mnie podobna.”
„W czym?”
Jezus patrzy we mnie ogniście.
„W bezradności, w bezsilności. Jak się narodziłem w Betlejem byłem bezradny, zdany na innych. Byłem całkowicie w ich rękach.”
„Ale Oni, Maryja i Józef patrzyli na Ciebie z miłością. A na mnie patrzą…”
„Nie! To nieprawda!”
„Masz rację, kochany mój Jezu. To ja na siebie tak patrzę…”
„Jesteś do Mnie podobna. A to służy innym do zbawienia.”
„Do zbawienia??! To??”
„Tak. To.”
Kładę głowę na SERCU umiłowanym. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i przytula mnie do SERCA jeszcze bardziej…
„Tak, tak…. Odpocznij jeszcze, Moja słodka… Odpocznij jeszcze…”
Zamykam oczy i odpoczywam w umiłowanym…
A teraz tańczymy bardzo! Mój umiłowany Jezus i ja.
POWÓD
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do Niego z trudem.
„Moja piękna…” – szepcze Jezus z czułością i zachwytem.
„Piękna?” – pytam onieśmielona.
„Najpiękniejsza!”
Jestem zawstydzona. Zmieniam temat.
„Jutro Wigilia.”
„Tak, Mój ziemski Opiekun, tata i Mama Moja zmierzają do Betlejem. Jutro tata zacznie pukać do drzwi domów betlejemskich. Będzie pukać, prosić o nocleg. Jednak nikt mu nie otworzy, nie przyjmie go, a tym samym Mnie nie przyjmie. Ludzie mieli nie tylko zamknięte drzwi domów, ale przede wszystkim zamknięte serca. Teraz też wielu ma zamknięte serce. Obchodzą Święta Bożego Narodzenia beze Mnie! Czekają na choinkę, prezenty tymczasem o Mnie zapominają. Jakby zapomnieli, że to Ja jestem jedynym powodem Bożego Narodzenia!”
„Taaak…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie głęboko.
„A ty, maleńka Moja, masz otwarte serce?”
Zasmuciło mnie to pytanie i zaskoczyło!
„Gdybym miała zamknięte toby mnie tu nie było!” – szepczę dość ostro.
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie i mnie całuje.
„Właśnie tak!”
Mój umiłowany… Wie co się dzieje w moim życiu i w sercu moim…
„Jezus jest jedynym powodem Bożego Narodzenia…”
„A jaki jest powód twojego życia? Wiesz, maleńka Moja?”
„Kochać?”
„Tak, kochać. A tym samym prowadzić do Nieba swe Dzieci. Dzięki temu, że żyjesz, kochasz i cierpisz pomagasz swoim Dzieciom. To jest powód twojego życia.”
Uśmiecham się do mojego Oblubieńca. On zanurza mnie w Sobie bardziej i głębiej…. Tańczę w umiłowanym.