Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„A Ty w Niebie masz konia, Jezu mój kochany?”
„Skąd to pytanie, maleńka Moja?” – pyta Jezus z uśmiechem.
„Oglądałam film o Niebie i tam mówiono, że masz konia.”
„A jakbym miał to co?”
„Dasz mi się na nim przejechać?!” – szepczę z entuzjazmem.
Śmiejemy się oboje oboje radośnie.
„Kiedyś kilka razy jechałam na koniu…”
Zamyśliłam się… Po chwili pytam:
„A czy w Niebie są ptaki? Śpiewają?”
„W Niebie śpiewają aniołowie.”
„Chóry anielskie, wiem. A ptaszki? Stworzyłeś je tylko po to, żeby śpiewały na ziemi? A potem zdychają i koniec? Nie wierzę… Wszystko stworzyłeś dla Siebie. Więc może i śpiewają w Niebie… To możliwe, prawda?”
Jezus patrzy we mnie z lubością w Jego oczach widzę Miłość.
„A ja po co żyję? Po to, żeby pójść do Nieba! To jest mój Cel!”
Ujmuję twarz Jezusa w swoje dłonie i patrzę Mu w oczy z miłością.
„Ty jesteś moim NIEBEM! W Tobie wszystko jest możliwe!”
„Tak, Moja słodka. Tak!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie! Całuję Jezusa z czułością. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
Miesiąc: grudzień 2025
DOPOMAGA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie. Poruszony i wzruszony cały. Rozmyślam o moim życiu, chorobie, cierpieniu i bolu. Nagle… pojawia się moja zmarła Córeczka Duchowa… Patrzy mi w oczy głęboko.
„Pomagaj nam, proszę!”
„Kocham ciebie i jestem z ciebie bardzo dumna!”
Chwilę rozmawiamy. Potem Córeczka całuje mnie w czoło i znika.
Patrzę w mojego umiłowanego Jezusa poruszona i szczęśliwa. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy tylko we mnie…
„Uwielbiam cię, maleńka Moja!”
„I ja Ciebie uwielbiam, mój Jezu kochany!”
„Pragnę ciebie, Moja słodka!”
„I ja Ciebie pragnę!!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko… Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
A teraz ułożyłam, samo mi się ułożyło:
„O Jezuniu miły Panie!
Tyś jest moje ukochanie!
O Jezuniu słodki Boże!
Ty mi zawsze dopomożesz!”
I dopomaga.
W MIŁOŚCI BEZ GRANIC
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Wczoraj przez bolesną sytuację pokazałeś mi, co jeszcze muszę w sobie zmienić.”
„Nie musisz i nie powinnaś, ale możesz, maleńka Moja. Wszystko w wolności.”
„Chcę! Dlatego od razu oddałam Ci moje lęki, strachy, obsesje.”
Jezus patrzy we mnie z tkliwością… Wie, że jestem na siebie zła.
„Jesteś dla siebie zbyt surowa, Moja słodka.”
Milczę. Jezus patrzy we mnie… Patrzy we mnie z miłością… Ta miłość mnie roztapia… 'rozwala’ mnie. Zaczynam płakać…
„Serce mnie boli, kochany!” – wyrzucam z siebie. Jezus zaczyna mnie całować. Całuje ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Jestem z tobą, najmilsza Moja! Jestem z tobą!”
„Chcę być jak Ty!”
„Jesteś jak Ja!”
Tańczymy bardzo w miłości bez granic.
W NASZYCH RĘKACH
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i zakochany cały.
„Martwię się o moje Duchowe Dzieci. Martwię się, a jednocześnie wiem, że są w Twoich rękach.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie!
„Nie tylko w Moich. Są w naszych rękach. W Moich i twoich, maleńka Moja.”
„W moich?! Nie. To już gruba przesada!”
„Modlisz się za nie, tańczysz, holujesz. Kochasz je. Twoje Dzieci są w naszych rękach!”
„Nooo, jak teraz tak mówisz to tak…”
Jezus mnie obejmuje, ogarnia, otula mnie bardziej i bardziej… Patrzy we mnie ogniście i szepcze z czułością:
„Nie martw się o swoje Dzieci, Moja słodka. Jestem z nimi. Moje SERCE jest przy nich.”
„Wiem… Ale…. Ale miłosierny ojciec też martwił się o swoich synów. Gdy jeden z synów odszedł z domu, martwił się o niego. Nie leżał na fotelu i pił kawę. Nie. Czekał na synka, tęsknił. Wychodził na drogę i wypatrywał, czy nie wraca. Martwił się o niego. Bo go kochał. I ja martwię się o moje Dzieci, bo je kocham!”
„Kochana Moja! Słodka Moja!”
Jezus przytula policzek do mego policzka. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
DLA MNIE
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Razem tańczymy.
„O mój Jezuniu, śliczny Kotuniu! Ty stokrotki dla mnie zerwałeś!” – wyrywa mi się z głębi serca. Patrzę w umiłowanego onieśmielona i zaraz dodaję:
„Bez rymu. Przepra…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Bez rymu, ale prawdziwe!”
Patrzę, a trzyma On w ręku bukiecik stokrotek!
„To dla mnie? Dziękuję!”
Nagle Jezus zamyka oczy. Wygląda jakby spał. Uśmiecha się do mnie przecudnie. I ja uśmiecham się do umiłowanego radośnie! Dotykam kwiatkiem Jego policzek i delikatnie go łaskoczę. Jezus odgarnia kwiatek.. Ja znów Go łaskoczę. Jezus znów odgarnia kwiat. Ja uśmiecham się do umiłowanego i znów Go łaskoczę. Jezus otwiera oczy i uśmiecha się do mnie.
„Dlaczego to robisz, maleńka Moja? Nie widzisz, że śpię?”
„Ale Ty nie musisz spać, kochany mój Jezu!”
„A jak myślisz? Dlaczego to robię? Dlaczego zamknąłem oczy?”
„Dla mnie!”
„Dla ciebie? Jak to?” – dopytuje się Jezus.
„Żeby mnie ucieszyć! Wszystko mnie boli, zmęczona bardzo. A gdy Cię łaskoczę, choć na chwilę zapominam o tym.”
„Tak myślisz?”
„A nie?”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Tak! Tak! Tak!” – szepcze żarliwie i dodaje:
„Cały twój i cały dla ciebie!”
„Cała Twoja i cała dla Ciebie!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
EKSPERT
Budzę się… Otwieram oczy i uśmiecham się do umiłowanego radośnie! Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Odpoczęłaś troszkę, Moja słodka?”
„Taaak, mój Jezu kochany! Dziękuuu…”
Jezus zamyka mi usta słodkimi pocałunkami. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się ogniście, namiętnie i słodko. Oblubieniec i oblubienica. Patrzę w mojego umiłowanego… Rozmyślam…
„Wiesz mój Jezu? Moje Duchowe Córeczki jak coś sobie chcą kupić, często przychodzą i pytają mnie czy to jest ładne. I wczoraj też tak było.”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością.
„Jesteś dla nich ekspertem od gustu i smaku.”
Uśmiecham się do Jezusa.
„Na to wygląda. Ale nie mówmy o mnie. Opowiedz mi o Sobie, kochany Jezu.”
„Ja jestem Miłość, która jest Obecnością i Obecność, która jest Miłością.”
„Szukałam tej Miłości i tej Obecności. I znalazłam!”
„Jesteś ekspertem od tej Obecności i tej Miłości, maleńka Moja!”
„A Ty zawsze na wyrost, mój śliczny!”
„Nic co mówię nie jest na wyrost.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie i ja się do Niego uśmiecham.
„Myślisz?”
„Nie tylko myślę. Widzę. Mówię co widzę!”
„Dziękuuu…”
Jezus nie pozwala mi dokończyć. Znów zasypuje mnie pocałunkami. Tańczę w Jego pocałunkach.
SAD I OWOCE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie… Widzę obraz: Jestem dzieckiem. Jezus trzyma mnie na rękach. Jesteśmy w jakimś sadzie. Wielkim i dorodnym. Wielkie drzewa rosną w rzędach. Mają na sobie mnóstwo owoców. Owoce są ogromne, jędne, czerwone. Jezus zrywa owoce i mi podaje.
„A spróbuj, maleńka Moja, jeszcze tego.”
Próbuję. Owoc jest bardzo soczysty i słodki.
„Mnniiiaaaam! Pycha!”
„Smakuje ci? To spróbuj jeszcze tego!”
„Pycha!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Zrywa kolejny owoc i kolejny, i kolejny.
Owoce są takie soczyste, że ich sok cieknie mi po brodzie…. Uśmiecham się do umiłowanego od ucha do ucha.
„Smaczne baaardzo! A co to za sad i owoce?” – pytam w końcu.
„Chcesz wiedzieć, Moja słodka?” – pyta Jezus z tajemniczym uśmiecham.
„Tak! Tak! Powiedz mi, proszę!”
„To twój ogród, ten sad to ty. A owoce… To owoce twojego życia.”
„Owoce mojego… życia??!! Takie pyszne i słodkie??”
Jezus śmieje się perliscie!
„Jak widzisz!”
Obraz znika. Znów leżę w objęciach Jezusa.
„Dziękuję mój Jezu, że mi to wszystko pokazałeś! I dziękuję, że mi wczoraj zwróciłeś uwagę. Właściwie to nie było zwrócenie uwagi tylko…”
„Pokazałem ci co możesz robić lepiej.”
„Właśnie!”
„To tylko pyłek, ale nie chcę, żeby on brudził twojej piękności, maleńka Moja!”
„Będę się starała to zmienić. A Ty, pomagaj mi proszę.”
„Jasne!”
„Dziękuję. Jeśli Ty mi pomożesz to owoce mojego życia staną się jeszcze bardziej soczyste i słodsze!”
„Nie wiem czy to możliwe, żeby były bardziej słodsze. Ale zobaczymy!”
Jezus uśmiecha się do mnie z zachwytem wielkim. I ja uśmiecham się do Niego onieśmielona. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
CODZIENNIE
Budzę się… I znów zasypiam… I znów się budzę. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie! Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Odpoczęłaś troszkę, Moja słodka?”
„Taaak! Tylko jeszcze zasypiam…”
„Odpocznij jeszcze.”
„Dziś nasz piątek…”
„Nasz piątek jest codziennie. Nie zauważyłaś?”
„A tak, tak…”
Znów odpływam… Po chwili się się budzę.
„Codziennie, mówisz kochany mój Jezu?”
„Tak, codziennie.”
„Taaak… Dzięku…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
„Ale wczoraj był szalony dzień!” – śmieję się lekko.
„To prawda. Ale to już przeszłość. Dziś też będzie pięknie.”
„Z Tobą jest pięknie codziennie!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. I ja uśmiecham się do umiłowanego mojego! Tańczymy.
ZAJMIJ SIĘ MNĄ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Co mogę dla ciebie zrobić, maleńka Moja?”
„Zajmij się mną, proszę, kochany Jezuniu.”
„Już się zajmuję.”
„Ale zajmij się bardziej. Pragnę, aby Twoja wola była moją wolą, aby Twoje SERCE było moim sercem, aby Twoje życie było moim życiem.”
„Już tak jest.”
„Tak, ale pragnę, żeby było bardziej…”
„Naprawdę tego chcesz, Moja słodka?” – pyta Jezus z radością.
„Tak, pragnę!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie… Promiennie bardzo! A ja widzę obraz… Widzę samą siebie jako niemowlę. Jezus tuli mnie w objęciach i patrzy we mnie z lubością i zachwytem.
„Gdy ci jest ciężko i trudno, pamiętaj, że Ja zawsze tak na ciebie patrzę. Uwielbiam ciebie, Moja śliczna!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Z wdzięcznością.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
BŁOGO I SŁODKO
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego z trudem, a moje serce szepcze:
„Jezu, Jezu, Jezu mój. Ty na zawsze jesteś mój! O mój Jezu kocham Cię i bez Ciebie jest mi źle!”
„Ja zawsze jestem twój i zawsze z tobą, maleńka Moja.”
„Ale gdy zgrzeszę, to przestaję Cię widzieć… Za to jak pójdę do spowiedzi to na sercu robi mi się błogo i słodko…”
„Bo bliskość ze Mną jest błoga i słodka.”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością. Wie, że mnie bardzo boli, że nie mam siły rozmawiać… Tuli mnie do SERCA i ze mną jest. To mi wystarczy.
Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic. A na sercu jest mi błogo i słodko…