Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Z miłością i troską. Patrzy, a ja uświadamiam sobie, że zapomniałam napisać o jednej sprawie, o której wczoraj rozmawialiśmy…
„Więc mówisz, kochany, że to nie jest kłamstwo? Że nie okłamuję siebie i innych?”
„Ale co, Moja słodka?” – Jezus pochyla się nade mną tak, że widzę przed sobą Jego twarz.
„To, że Ciebie widzę? Że rozmawiamy?”
„Czy Ja jestem kłamstwem?” – pyta Jezus uśmiechając się do mnie cudownie.
„Nooo, nie! Ale może ja to sobie wszystko wyobrażam?”
„Zapewniam cię, maleńka Moja, że nie masz aż takiej wyobraźni.”
„Niby tak.”
„Poza tym zobacz jak bardzo się zmieniłaś przez te nasze rozmowy.”
„Tak!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko.
„Wiesz mój Jezu kochany? Poprosiłam o pomoc Twoją MAMĘ.”
„To także twoja MAMA.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„I jeszcze kogoś.”
Widzę obraz: pochylają się nade mną moi święci Przyjaciele. Święte Monika, Elżbieta, Faustynka, Tereska, Rita, Agatka, Hildegarda, zwana przeze mnie zdrobniale Hildzią (mam nadzieję, że się na mnie nie obrazi ☺️) i Święci Pio, Tymoteusz, Witalis z Asyżu, Dezyderiusz i inni.
„Zaczynamy nowy dzień, nasza maleńka!” – szepcze Monika. I wszyscy uśmiechają się do mnie promiennie.
„Taaak! – uśmiecham się do moich Przyjaciół.
Tańczę! Dla umiłowanego! A razem ze mną tańczą moi Przyjaciele.
Miesiąc: marzec 2026
JESTEM
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany cały. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Po chwili jednak smutnieje.
„Bądź ze Mną, maleńka w te dni. Nie chcę być sam…”
„Nie jesteś sam, kochany mój Jezu! Jest z Tobą MAMA, św Jan. I ja jesteee…”
Milknę wpół słowa. Zaczynam się zastanawiać…
„Jestem z Tobą, mój słodki Jezuniu? Czy nie jestem? Pragnę z Tobą być, nie tylko dlatego, że Ty ze mną jesteś, ale dlatego, że Cię kocham. Jednak sama już nie wiem… Jestem z Tobą, czy nie jesteee…?”
Jezus przerywa mi gwałtownie! Zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Jesteś ze Mną, Moja słodka. Jesteś. Jesteś ze Mną i we mnie. W SERCU Moim jesteś!”
Zarzucam mojemu Oblubieńcowi ręce na szyję i wtulam się w Niego.
„Twoja miłość jest zawsze na wyrost! Kochasz mnie bardziej niż samego Siebie!”
Jezus zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
„Jesteś ze Mną, maleńka Moja.”
DLA JEZUSA
O mój Jezu ukochany,
Przyjmij proszę moje rany.
Ty mnie Jezu, kochasz czule,
Przyjmij proszę moje bóle.
O, mój bliski, bliziuteńki.
Przyjmij proszę, moje męki.
Tyś mą siłą, Tyś mą mocą.
I w cierpieniu mi pomocą.
Jezu mój, Ciebie miłuję.
I cierpienia ofiaruję.
Słodki mój, tańczę dla Ciebie.
Z Tobą dobrze mi jak w Niebie.
POKORA TO MIŁOŚĆ
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Z miłością i troską wielką. Uśmiecham się do mojego Oblubieńca z trudem. Rozmyślam… Rozmyślam o swoim postępowaniu wobec moich kochanych Duchowych Dzieci… Jezus pokazuje mi moje słabości i zaniedbania wobec nich… Zaniedbania w kochaniu, zaniedbania w miłości. Pokazuje i uczy mnie kochać. Potem patrzy we mnie z zachwytem.
„Pomóż mi Jezu!” – szepczę z mocą
„Jakaś ty piękna!” – szepcze Jezus ogniście.
„Piękna? Przed chwilą pokazałeś mi moje słabości i wady, a teraz mówisz, że jestem piękna…”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością.
„Piękno nie polega na byciu idealnym, wspaniałym. Piękno nie polega na tym, żeby nie mieć słabości, wad, grzechów. Piękno polega na tym, żeby te słabości, wady i grzechy u siebie dostrzec, zobaczyć i chcieć się zmienić. Piękno polega na byciu pokornym. Bo pokora to miłość.”
Jezus ujmuje moją twarz w Swe dłonie.
„Jakaś ty piękna, Moniczko!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja. Wtuleni w siebie nawzajem. Oblubieniec i oblubienica. Tańczymy.
Z JEZUSEM NA CAŁOŚĆ!
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z miłością i uwielbieniem. Uśmiecham się do mojego Oblubieńca radośnie!
Na moim facebookowym zdjęciu jesteś razem ze mną, kochany mój Jezu! To znaczy Twoja figuuu…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Ja jestem z tobą na tym zdjęciu!”
„Tak, dla mnie to Ty jesteś. Ktoś powiedział, że to figura wyprodukowana w Chinach, szajs zwykły. A mnie się podoba. Pokazujesz na niej Swe SERCE.”
Jezus, mój miły uśmiecha się do mnie cudownie! Prześlicznie!
„Rozmawiamy ze sobą, maleńka Moja.”
„Taaak!” – uśmiecham się do umiłowanego od ucha do ucha i dodaję:
„Kilka lat temu ją kupiłam i poprosiłam księdza proboszcza, żeby ją poświęcił. Kiedy ją zobaczył, zdziwił się bardzo, że taka duża i powiedział, że poszłam na całość! A co! Jeśli chodzi o Ciebie to zawsze na całość. I z Tobą zawsze na całość!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, żarliwie i namiętnie… Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się… Mój słodki Jezus otula mnie Sobą. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
Tańczymy bardzo.
WYCHOWUJE MNIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z miłością. Poruszony i wzruszony cały. Rozmyślam o sobie i o moim życiu…
„Można powiedzieć, że całe moje życie to walka. Walka z przeciwnościami, walka z chorobą, walka z samą sobą… Gdybyś mi nie pomagał, kochany mój Jezu, to bym nie dała rady.”
„Dałem ci siłę bawolu, maleńka Moja.”
Zaczynam rozmyślać o mojej rodzinie, o moich Duchowych Dzieciach. Umiłowany mój pokazuje mi pewne sprawy. Pokazuje jak według Niego powinny wyglądać.
„Tak, mój Jezu, masz rację. Masz rację.” – szepczę z mocą.
Pokazuje mi następne i następne…
„Tak, masz rację, mój słodki.”
I następne i następne.
„Tak, masz rację, kochany!”
Jezus patrzy we mnie ogniście. Z zachwytem i uwielbieniem…
„Dziękuję, że mi to wszystko pokazałeś. Dzięki temu mogę to zmienić.”
„Dziękuję, że to przyjęłaś, najmilsza Moja.”
„Nie mówiłeś, że źle robię, ale pokazywałeś co mogę zrobić lepiej. Wychowujesz mnie, żebym ja mogła wychowywać moje Dzieci. Z miłością.”
Jezus przytula policzek do mego policzka. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
NA CHWAŁĘ JEZUSA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego z trudem.
„Uwielbiam Ciebie, Jezu mój kochany!”
„Wybacz, Moja słodka, ale to Mi nie wystarczy.”
Uśmiecham się do umiłowanego z tkliwością.
„Czego pragniesz, mój śliczny?”
„Pragnę ciebie czytać, poznawać, odkrywać. Pragnę, żebyś była cała Moja i cała dla Mnie.”
Jezus patrzy we mnie badawczo, jakby był ciekawy jak zareaguję na te słowa.
„Ale przecież ja jesteee…”
Tym razem to nie umiłowany mi przerywa. To ja sama przerywam! Uśmiecham się do umiłowanego od ucha do ucha!
„Ty to mówisz do innych, prawda, mój Jezu?!”
Jezus śmieje się perliscie!
„Jak Ty Mnie znasz, maleńka Moja!”
Nie zaprzeczam, tylko dostaję:
„I siebie znam!”
Codziennie oddaję się Jezusowi. Jestem do Jego dyspozycji. Proszę, żeby robił ze mną co chce. Pragnę żyć na chwałę Bożą! Na chwałę Jezusa!
Mój Oblubieniec zbliża twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic! Mój Miły i ja.
CZYTAĆ, ODKRYWAĆ, POZNAWAĆ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego z trudem.
„Ja jestem z tobą, maleńka Moja.”
„Wiem, że ze mną jesteś, kochany mój Jezu. Wybacz, ale to mi nie wystarczy.”
Jezus wydaje się na zdziwionego.
„Nie wystarczy ci, maleńka, że jestem z tobą?!”
„Nie. Jak to wytłumaczyć… O, wiem! Na przykład Biblia. Masz ją w pokoju, na półce. Ale do niej nie zaglądasz, nie otwierasz, nie czytasz…? Co z tego, że z tobą jest…”
Ujmuję twarz mojego Oblubieńca i dodaję z mocą:
„Pragnę Cię czytać! Odkrywać, poznawać. I dzięki temu kochać Cię bardziej i bardziej i bardziej…”
Jezus patrzy we mnie ogniście i zaczyna mnie całować. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Całuje… Tańczymy w miłości i intymności bez granic.
OD WIEKÓW
Jestem w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała. Tańczymy bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Widzę Jego Mękę… Jego samotność, opuszczenie…
„Gdybym mogła być wtedy, kochany mój Jezu…” – szepnęłam z bólem.
„Byłaś ze Mną wtedy, Moja słodka.”
„Ale to było ponad dwa tysiące lat temu??! Jak to możli…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
Patrzę Mu w oczy zdumiona i zaskoczona!
„Mimo, że nie było cię wtedy na świecie, byłaś ze Mną. Twój uśmiech i taniec dodawał Mi otuchy. Był Mi ukojeniem.”
„Ale jak to możliwe?”
„Byłaś we Mnie od wieków. Niosłem cię w SERCU. Zawsze noszę!”
Patrzę w umiłowanego mojego z zachwytem i uwielbieniem!
„Jak wielka jest Twoja miłość do mnie biednej! Jak wielka!”
Jezus patrzy we mnie ogniście.
„Ukochałem cię, maleńka, przed założeniem świata. Od zawsze jesteś we Mnie. W Mojej miłości. Raduję się widząc, jak to odkrywasz!”
Obejmuję Jezusa za szyję i przytulam Go do siebie. Tańczymy bardzo.
WTULENI W SIEBIE NAWZAJEM…
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Ze wzruszeniem, troską i miłością…
„O Jezuniu słodki…”
„Ja jestem z tobą, maleńka Moja. Jestem z tobą.”
Uśmiecham się do umiłowanego z trudem…
„Chodź do mnie, kochany! Pragnę Cię przytulić, ukochać, uściskać!”
Jezus ogarnia mnie całą… Zbliża się do mnie bardziej i bardziej….
„Jestem cały twój i cały dla ciebie, Moja piękna!”
Obejmuję mojego Oblubieńca. Przytulam do siebie…
Tańczymy bardzo, bardzo. Umiłowany mój i ja. Wtuleni w siebie nawzajem. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic.