Patrzył we mnie promienny, świetlisty… Wpatrywałam się. Byłam w Jego świetle.
„Ukochany!”
„Perło Moja!
„Przyszłam Ci usłużyć”.
Patrzył we mnie jakoś… Tak jak tylko On potrafi. Zanurzał w Sobie, zatapiał.
„Tęsknię! – wyrwało mi się prosto z serca.
„Piękna Moja!
Patrzył wciąż…
„Mój Piękny!”.
Patrzyłam a On szeptał:
„Służysz, Mi, swoim tańcem. A teraz posiedź przy Mnie, ucieszysz Mnie tym bardzo”.
Siedziałam przy Nim uśmiechnięta. A On patrzył we mnie jak w jakieś cudo…
Miesiąc: luty 2016
JEST
Właśnie przed chwilą skończyłyśmy z mamą śpiewać Gorzkie Żale.
Umiłowany patrzył we mnie… Zanurzał w Sobie. Rozmawiałam z Nim o sprawach rodzinnych, osobistych. Nie będę opisywać tej rozmowy.
On, Ukochany mój, jest ze mną. Jest, który Jest, jest ze mną. Podtrzymuje, dodaje sił.
A ja idę za Nim.
NAUCZYCIEL I UCZENNICA
Patrzył we mnie…
„Znów Mnie rozbrajasz, Mój Promyku! Rozczulasz”.
Uśmiechałam się do Ukochanego.
„I dobrze. Ty mnie też!”
Po chwili dodałam:
„Cierpisz… Prawda? Widzę, że tak”.
„Tak”.
„I cierpienie ukrywasz pod uśmiechem. Promiennym i jasnym!”
Patrzył czule we mnie…
„Ty też cierpisz, Promyku. I też ukrywasz to pod uśmiechem!”
„Tak. Uczę się od Ciebie, Ukochany”.
Promieniał.
„Pojętna uczennica!”
„Bo wspaniały Nauczyciel!”
CZUŁE SPOJRZENIE
Wpatrywałam się w Ukochanego, tańcząca bardzo. Patrzył we mnie czule. Współczująco.
„Tańczymy!”
„Tańczymy, Mój Promyczku!”
Patrzyłam w Niego milcząc. I On patrzył…
„Cierpię z Tobą”.
„Wiem. I ja…”
Milczał. A Jego czułe spojrzenie dodawało mi sił.
PO PROSTU
Umiłowany mój patrzył we mnie czule bardzo. Promiennie…
„Jaki Ty piękny, delikatny. I… rozbrojony…
„Jestem rozbrojony, przez miłość, Mój Promyczku”.
„Tak…?” – spytałam nieśmiało.
Promieniał.
„Promyczku, napisz to co teraz usłyszysz w sercu. Niczego nie zmieniaj, proszę”.
„Dobrze”.
I usłyszałam w głębi serca:
„Patrzyła w Mój miłosierny wizerunek. Promyczek Mój! Patrzyła uśmiechnięta, oczy jej błyszczały, iskrzyły miłością. Oblubienica Ma. Cała jej postawa mówiła Mi o jej ufności i miłości do Mnie. Jak ona Mnie kocha! Zniewala Mnie. Tańczy bardzo, ale skrywa cierpienie pod uśmiechem”.
Patrzyłam…
„Taką mnie widzisz…?”
„Tak we Mnie patrzysz, Promyku! I dziwisz się, że Mnie rozbrajasz?”
Ucałowałam Go.
„Kocham Cię, po prostu!”
„Po prostu! Tak, po prostu, Mój Promyku.”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem, złączeni. W miłości.
O UŚMIECHU
Tańczę bardzo, bardzo. Ale dziś nie o tańcu. Dzisiaj o radości i uśmiechu 🙂
„Lubisz mi sprawiać mi radość, prawda, Ukochany?”
Patrzył we mnie promiennie..
„Uwielbiam, Promyku!”
„Sprawiasz!”
„I uwielbiam patrzeć na Twój uśmiech”.
Przed moim oknem rośnie świerk. Ten świerk upodobał sobie mój malutki kolega, kowalik. Wczoraj były nawet dwa. Może on i ona. Zawołałam mamę i pokazałam jej. 'Cudne!- zachwycała się. Długo obserwowałyśmy”.
Ukochany patrzył we czule.
„Cieszę się kiedy Ty się cieszysz, Promyczku”
„Cieszę się kiedy się cieszysz!”
Ado (2 lata) położył się na dywanie i się rozgląda.
– Ado suka!
– Czego szukasz?
– Cięścia!!!
Szczęścia 😀
ZA MNIE
Rano układałam bukiety Madonnie, w moich intencjach. Potem rozważałam Mękę Pana Jezusa, Umiłowanego mojego. Jak On mnie kocha!!! Jak bardzo!!! Tak bardzo, że poszedł za mnie na Krzyż. To ja powinnam, poszedł On. Cierpiał okrutnie, niewypowiedzianie. Samotny… cierpiący. Kiedy Go oprawcy bili, opluwali, kiedy Go przybijali do Krzyża, On patrzył na nich z Miłością. Bez cienia wyrzutu, skargi, nienawiści. Tylko Miłość. On też tak na mnie patrzy, kiedy grzeszę, kiedy Go ranię. Patrzy na mnie z Miłością…
Ciarki przeszły mi po całym ciele. Serce zabolało. Zakuło
Tato przyszedł po mnie.
Serce bolało wciąż. Wciąż boli.
„Cierpisz ze Mną, kochany Promyczku”- usłyszałam w głębi serca.
Patrzył we mnie z wielką Miłością.
Ucałowałam Go.
Patrzyliśmy w siebie nawzajem, w milczeniu.
PRZY MIŁOŚCI MOJEJ
Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył… jak tylko On potrafi. Ucałowałam Go. Moje usta odbiły się na obrazku. Całowałam Jego, a nie tylko obrazek. To oczywiste.
„Panie Jezu, Ukochany mój!”
Patrzył… Miłość sama.
„Uwielbiam Twe Pocałunki, Promyczku!”
Patrzyłam w milczeniu, tańcząca.
„Będziesz jeszcze cierpieć dla Mnie”.
„Będę!”
Patrzył…
„Pocieszasz Mnie bardzo, Promyku!”
„Ty mnie też! Bardzo, bardzo!”
Patrzyliśmy w siebie, dłuższy czas, w milczeniu.
„Ukochany… powiedziałeś, że Cię pocieszam. Jak? Przecież ja nic…” „Jesteś przy Mnie. Trwasz, tańcząca przy Mnie”.
Tak… Jak mam nie trwać przy Nim? Przy Miłości mojej.
UWIELBIAM CIĘ!
Patrzyliśmy w siebie nawzajem. On i ja. Oblubieniec i oblubienica. On zmęczony i ja. On cierpiący i ja. Tańczący ze sobą.
Siedziałam przy Umiłowanym, a On szeptał mi słowa miłości. I patrzył we mnie tkliwie….
Jezu Ukochany, Najdroższy, Najsłodszy! Uwielbiam CIĘ!
OGRÓD TAŃCA I MIŁOŚCI
Tańczę, ofiarowuję cierpienie. Z Umiłowanym moim tańczę. W Ogrójcu tańczymy.
Dziś patrzył we mnie taki jasny, świetlisty. Byłam w Jego świetle…
„Ukochany!”
„Perełko Moja maleńka!”
Chciałam Go ucałować, ale nie mogłam się pochylić…
Patrzył we mnie z wielką, z ogromną Miłością.
„Jakaś Ty piękna, Promyczku. Jaka piękna!”
Uwielbiałam Umiłowanego.
Ogrójec, Ogród tańca i miłości…