Umiłowany mój patrzył we mnie czule bardzo. Promiennie…
„Jaki Ty piękny, delikatny. I… rozbrojony…
„Jestem rozbrojony, przez miłość, Mój Promyczku”.
„Tak…?” – spytałam nieśmiało.
Promieniał.
„Promyczku, napisz to co teraz usłyszysz w sercu. Niczego nie zmieniaj, proszę”.
„Dobrze”.
I usłyszałam w głębi serca:
„Patrzyła w Mój miłosierny wizerunek. Promyczek Mój! Patrzyła uśmiechnięta, oczy jej błyszczały, iskrzyły miłością. Oblubienica Ma. Cała jej postawa mówiła Mi o jej ufności i miłości do Mnie. Jak ona Mnie kocha! Zniewala Mnie. Tańczy bardzo, ale skrywa cierpienie pod uśmiechem”.
Patrzyłam…
„Taką mnie widzisz…?”
„Tak we Mnie patrzysz, Promyku! I dziwisz się, że Mnie rozbrajasz?”
Ucałowałam Go.
„Kocham Cię, po prostu!”
„Po prostu! Tak, po prostu, Mój Promyku.”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem, złączeni. W miłości.
PO PROSTU
Category: (NIE) MOJE MYŚLI
<3