Dziś nie będę opisywać rozmowy z UKOCHANYM. Bardzo baluje z Nim i dla NIEGO.
Opiszę tylko pewien obraz, który zobaczyłam.. Leżałam na SERCU Ukochanego. Tuliłam JE do siebie, mocno, mocno… Nagle znalazłam się na wielkiej łące. Wielkiej, rozległej bardzo. Niebo ja i łąka od horyzontu po horyzont… Łąka była pełna polnych kwiatów. Cudnych!!! Mniejszych i większych, ale pięknych bardzo. Była cała zalana niezwykłym światłem. I ja byłam w tym świetle. Brodzilam w tej łące, kwiaty sięgaly mi po kolana. Czułam się jakbym w niej płynęła… Bardzo byłam szczęśliwa!!!
I to niezwykle światło… Otulalo mnie…
Nagle przede mną pojawił się Umiłowany. Niezwykle piękny!!!.
I… jakby przezroczysty. Przez Niego było widać łąkę. Zauważyłam że ja… też byłam przezroczysta… Ukochany zerwal kilka kwiatów i podał mi uśmiechnięty, promienny. Wzięłam kwiaty. Powachalam… pachnialy znajomo…
„Co to za łąka, Umiłowany?” – spytałam zaintrygowana.
„To łąka Twoich dobrych uczynków, Perełko.” – uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Co takiego??!!! A gdzie my wogóle jesteśmy??!”
Stał naprzeciw mnie, rozczulony, zachwycony… Ujął moją twarz w obie dłonie i patrząc mi w oczy głęboko, Wyszeptal:
„Moje SERCE szaleje za Tobą, Perełko Moja Umiłowana!”
Patrzył zdumiona i rozpromieniona…
A moje za Tobą szaleje!”
Umiłowany pochylal się i pocałował mnie. Pocałowal mnie jak Oblubieniec całuje oblubienice.
Potem wziął mnie na ręce i niósł w stronę Nieba… Płynął w kwiatach w stronę Nieba.
PŁYNĄŁ W KWIATACH…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI