Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Jak impreza urodzinowa? Udała się?”
„Udała! Tylko jednego Synka Duchowego nie było. Na ryby sobie pojechał!”
„Musisz go zrozumieć…”
„Co tu rozumieć? Że wolał ryby niż mnie?”
„Wybacz mu…”
„Ale co tu wybaczać? Tu nie ma co wybaczać! Po prostu przykro mi.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. A ja zaczynam rozmyślać o czymś innym…
„Ile piękne życzenia dostałam! Od Duchowych Dzieci. Od przyjaciół, znajomych i nieznajomych… Piękne kwiaty, pelargonie. Kolczyki, bluzeczkę. I słodycze od taty.”
Jezus patrzy we mnie głęboko.
„Zapomnij mu, zapomnij swojemu Dziecku….”
„Zapomnę. Już zapominam! Ale rozumiesz mnie, kochany mój Jezu? Jakby dziecko, które bardzo kochasz do Ciebie przyjść, nie chciało, tylko poszło gdzieś indziej. Nie byłoby Ci przykro?”
„Byłoby. Rozumiem cię doskonale, kochana Moja.”
„Zapominam… Już zapomniałam.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko.
Autor: Maleńka
AŻ TYLE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Zakochany i zachwycony cały. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Dziś twe urodziny, maleńka Moja.”
„Tak. Mama mi mówiła, że urodziłam się w środę.”
„Osoba urodzona w tym dniu jest wierna, dobra, mądra, miłosierna, kochająca. Nikogo nie potępia, nie osądza, nie oskarża. Przeciwnie, usprawiedliwia. Kocha po prostu Bierze swój krzyż i każdego dnia idzie za Mną. W cichości i pokorze.”
„Skąd wiesz?”
„Widzę!” – szepcze Jezus z cudnym uśmiechem..
Zawstydzona spuszczam głowę. Jezus natychmiast podsuwa dłoń pod moją brodę i delikatnie, ale stanowczo podnosi ją w górę.
„Czego sobie życzysz, miłości Moja?”
„Pobłogosław moje Dzieci i mnie, mój słodki Jezuniu.”
„Tylko tyle?”
„Aż tyle!”
Jezus unosi dłoń w górę i nas błogosławi.
DAJ BUZI!
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Dotykam dłonią twarz mojego Oblubieńca. Głaszczę Jego oczy, policzku nos, usta… Głaszczę i pieszczę z czułością.
„Mój kochany Jezuniu… Mój słodki! Obudź mnie!”
„Przecież nie śpisz, Moja słodka!” – szepcze Jezus z uśmiechem.
„Ale jestem śnięta. Obudź mnie!”
„Ale jak?”
„Daj mi buzi!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się. Oblubieniec i oblubienica. Mój Jezus i ja. Jezus całując zanurza mnie w Sobie. Wciąż bardziej i głębiej… Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno. Znikam w umiłowanym.
POTRZEBNA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
Dowiedziałam się o śmierci znajomej, którą potrącił rowerzysta w samym centrum naszej wsi.
„Pomijając już okoliczności, to jednak piękna śmierć. Szła do Ciebie, do kościoła, na Mszę. I Ty ją wziąłeś do Siebie.”
„Tak, jest już u Mnie” – szepcze Jezus z cudnym uśmiechem.
„Na rączkach?”
Umiłowany kiwa głową, że tak.
„Też bym już chciała…”
„Jeszcze troszkę, maleńka Moja. Jeszcze troszkę.”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Nie po to pozwalasz mi odpocząć, i nie po to sprawiłeś, że mnie mniej boli, żeby mnie zabierać do Siebie. Tak se myślę! Mam tu jeszcze coś do zrobienia.”
„Masz rację, Moja słodka!”
„A co mam robić, kochany mój Jezu?”
„Tańczyć. Tańczyć dla Mnie.”
„Jest tyłu innych ludzi.”
„Twój taniec jest jedyny w swoim rodzaju! Potrzebuję go. Ciebie potrzebuję, miłości Moja!”
„Dzięku…”
Jezus zamyka mi usta słodkimi pocałunkami Słodkimi, ognistymi i namiętnymi. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się. Oblubieniec i oblubienica.
„Ja bym cię wziął do Siebie, ale TATA…”
„Dobrze, że masz na Kogo zwalić, kochany mój!”
Śmiejemy się oboje perliscie.
W MIŁOŚCI JEZUSA
Budzę się…. I szybko otwieram oczy. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Patrzę która godzina.
„Oj… Przepraszam, że jestem z Tobą, Jezu kochany tak krótko. Długo spałam!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„To dobrze, czy źle, maleńka Moja?”
„Z jednej strony dobrze, bo się wyspałam. Z drugiej źle, bo kiedy się budziłam o 2, czy 3 w nocy, to mogłam dłużej z Tobą być. Teraz budzę się o 5.”
„A może Ja tak chcę. Chcę, żebyś odpoczęła. Po za tym jesteś ze Mną cały dzień. Prawda?”
„No tak. Prawda!”
„Właśnie!”
„Dziękuję mój Jezu kochany!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko… I teraz też mnie całuje. A ja tańczę w Jego pocałunkach. W Jego Miłości.
„
NA WIECZNOŚĆ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Dotykam dłonią Jego policzek i głaszczę go z czułością.
„Kocham Cię mój Jezu!”
„Kocham cię maleńka…”
„A gdzie 'Moja’?” – śmieję się wesoło.
„Mówiłem. Przerwałaś Mi, maleńka Moja!”
„A, to sorki!” – daję Jezusowi siarczystego buziaka. I dodaję:
„Na każdej Mszy świętej, kiedy ksiądz podnosi Hostię w górę, ja szepczę: Jezu mój, miłości moja, Ty jesteś mój, ja jestem twoja!”
„Tak. Ja jestem twój, a ty Moja jesteś.”
„Na zawsze! Na wieki!”
„Na wieczność!”
BEZ BÓLU
Budzę się… Powoli otwieram oczy. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i zachwycony cały.
„I jak się czujesz, maleńka Moja?”
„Dobrze, dziękuję. Jestem przymulona lekiem… Ale nic nie boli! I jak ja będę teraz tańczyć?! Czym?”
„Twój krzyż jest taki, że siedzisz na wózku inwalidzkim. Reszta to dodatek.”
„Będę tym tańczyć!”
„Właśnie tak!”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Rozmyślam…
„Nic nie boli… Dawno tak się nie czułam. Może nawet nigdy… Zawsze coś mnie bolało. A teraz nic nie boli. Może jak przymulenie przejdzie to pomaluję. Zobaczymy. Tymczasem daj buzi, kochany mój Jezu! Daj buzi! Pro…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się ogniście, namiętnie i słodko. Oblubieniec i oblubienica. Mój Jezus i ja. Wtuleni w siebie nawzajem. Policzek przy policzku i serce przy SERCU.
SERCE CICHE I POKORNE
Leżę na SERCU umiłowanym tańcząca bardzo. Dotykam SERDUSZKO, głaszczę JE, całuję i pieszczę.
„Dziś Twe Święto. Czego sobie życzysz, moje słodkie?”
„Życzę Sobie, abyś mnie kochała, maleńka Moja.”
Posmutniałam… bo myślałam że… Ale milczę, nic nie mówię.
„Tak, kochasz Mnie. Ale pragnę, abyś Mnie kochała bardziej i bardziej. Bardziej niż siebie samą, bardziej niż swoje Dzieci, bardziej niż wszystko inne.”
„To ja tak pragnę! Pomóż mi proszę!”
„Kochasz Mnie tak!”
„Ale przecież powiedziałeś, że…
” Chciałem, żebyś zobaczyła jak reagujesz. Byłaś smutna, ale milczałaś i chciałaś kochać Mnie bardziej. Jesteś pokorna i cicha. Podobna do Mnie.”
„Jezu cichy i pokornego SERCA, uczyń serca nasze według SERCA Swego.”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja
TYMCZASEM
Budzę się i szybko otwieram oczy. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Odpoczęłaś troszkę, maleńka Moja?”
„Tak. Dziękuję bardzo! Może potem trochę pomaluję. Jeśli pozwolisz, kochany mój Jezu”
„Zobaczymy co będzie potem. Tymczasem daj buzi, kochana Moja!”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Umiłowany zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się ogniście, namiętnie i słodko. Oblubieniec i oblubienica.
A teraz tańczymy bardzo. Tańczymy w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja.
NIE!
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Odjąć ci cierpienia, maleńka Moja?”
„Nie! – szepczę ostro. Po chwili uśmiecham się do umiłowanego z tkliwością.
„Nie odejmuj mi cierpień, kochany! Sobie na krzyżu nie odjąłeś. I mnie nie odejmuj. Chcę być jak TY!”
„Jesteś jak Ja, miłości Moja!”
„Dziękuję mój Jezu kochany!”
Jezus obejmuje mnie i jeszcze bardziej przytula do SERCA. Tańczymy w miłości i intymności bez granic!