Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i zakochany cały. Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha!
„Było cudownie! Prześlicznie! Przepięknie!”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„A co ci się najbardziej podobało, maleńka Moja?”
„To jak płyneliśmy po jeziorze rowerem wodnym! I kolor jeziora! Turkusowo – lazurowo – szmaragdowy. Przecudny! Podobały mi się maleńkie kaczuszki przepływające obok naszego roweru. Obiad i lody. Jak obserwowałam, podziwiałam jezioro i przypłyneły młodziutkie łabędzie. Szare, podobne do brzydkiego kaczątka! I pogoda! Była idealna! Słońce świeciło, ale były chmurki na niebie i wiał lekki wiaterek. Nie było za gorąco, ani za zimno. Idealnie!”
Jezus śmieje się perliscie!
„Pytałem co ci się podobało najbardziej.”
„Wszystko mi się podobało! Wszystko!”
W tej chwili o czymś sobie przypomniałam i śmieję się głośno!
„A najstarszy Synek chciał mnie utopić! Zapytał pana, który dawał nam kapoki, gdzie jest najgłębsze jezioro, 'żeby tą panią na wózku utopić!’ pan zdezorientowany zaczął się śmiać. A Synek po chwili dodał:
-Żartowałem. To zbyt cenny skarb!”
Patrzę Jezusowi w oczy głęboko.
” Ale spoko! Gdyby mnie utopili, byłabym już u Ciebie, Jezu słodki!”
Jezus patrzy we mnie żarliwie.
„Zobacz, maleńka Moja. Skoro tyle ci teraz daję to pomyśl ile dam ci kiedy już będziesz u Mnie!”
„To niepojęte…”
Daję umiłowanemu siarczystego buziaka.
NIEPOJĘTE…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI