„Sprawiłeś mi wieeeeelką niespodziankę!” – szepnęłam z mocą i entuzjazmem.
Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością.
„Widziałem!” – Jezus promieniał cały.
„Gdy wczoraj 'przypadkowo’ zobaczylam ten link, pomyślałam: 'o! Dawno tego nie słuchałam!’ Włączyłam… i gdy zaczęłam słuchać… Gębusia mi się uśmiechnęła od ucha do ucha! Zdumienie, zaskoczenie i entuzjazm! Kilka lat temu wiele razy modliłam się tą pieśnią… Ale nie sądziłam, nie spodziewałam się, że aż tak mnie wysłuchasz…”
„Modliłaś się Monisiu tą pieśnią wiele razy, ale Mnie ogromnie poruszył raz. Pamiętasz który?”
Kiwnęłam głową, że tak.
„Ty opowiedz kochany!”
„Oczy zalane łzami, obolałe serce, a ty śpiewasz!”
„Odeszłam od tej modlitwy bardzo umocniona! Z przekonaniem, że mnie wysluchałeś… Ale nigdy by mi do głowy nie przyszło, że wysłuchasz mnie tak dosłownie! Dobitnie!! Tak fizycznie niemal!”
„Ja nigdy nie wysłuchuje połowicznie! Zawsze całościowo! Na całego!”
„I wysluchałeś mnie na całego! Przytuliłeś i ukryłeś!”
„Na całego!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości, poruszony cały.
„Dziękuję!”
Wtuliłam się w Jezusa jeszcze bardziej… Otulona Jego Miłością i szczęśliwa cala! Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą… Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego…
O czym rozmawialiśmy? Posłuchajcie, a od razu będziecie wiedzieli o co chodzi.
Autor: Maleńka
NIE WYPUŚCI!
„Jak pięknie patrzysz we mnie, mój Jezu! Z jaką miłością, czułością i troską… Jak pięknie we mnie patrzysz!” – szepnęłam z zachwytem. Dotknęłam dłonią policzek Jezusa i głaskalam go z czułością. On ujął moją dłoń w Swe dłonie, zbliżył do ust i ucałował ją gorąco… Potem przytulił do Swego policzka.
„Jak piękne jest Moje dzieciąteczko! Cudowne!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
„Ty Jezu je takim stworzyłeś!” – szepnęłam uśmiechając się do umiłowanego mojego od ucha do ucha.
„Ja je takim stworzyłem. Ale różne okoliczności to piękno i cudowność w nim zatarły… Pozwoliło jednak, żebym wziął je na rączki, ukrył w SERCU i to piękno mógł w nim odsłaniać i pokazywać jemu i innym!”
Jezus patrzył we mnie głęboko…
„Wziąłeś mnie na rączki, ukryłeś w SERCU Najdroższym… Nie wypuszczaj mnie z NIEGO, proszę… Nie wypuszczaj bo nie wiem co będzie! Nie potrafię żyć inaczej i nie chcę!”
„Nie wypuszczę!” – wyszeptał Jezus poruszony wielce.
„Dziękuję mój Jezu! Dziękuję!”
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic!
POWER JEZUSOWY
„Zauważyłeś kochany mój Jezu, że od kilku dni nie piszę gdzie jestem? Doszłam do wniosku, że nie będę pisać codziennie tego samego. Jestem w Głębinach Twego SERCA. A jak będę gdzie indziej to wtedy napiszę. W sensie w innym miejscu Twego SERCA!”
„Dziś jesteś w Głębinach, a jutro możesz być na przykład na wyżynach!” – Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie.
„To wtedy napiszę!”
„Bardzo dobrze, maleńka! Bardzo dobrze!”
Umiłowany moj Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem.
„A w ogóle kilka razy chciałam zmienić motyw na blogu, ale nie miałam siły…”
„Jak będzie trzeba to zmienisz!”
„Też tak pomyślałam. Jak będziesz chciał, żebym zmieniła to dasz mi siły. Jak chcesz, żebym coś zrobiła to dajesz mi siły, że hej!”
Jezus zaśmiał się perliscie!
„Powera mi dajesz!”
„Tak! Mojego Powera!” – śmiał się Jezus cudownie! I ja się śmiałam!
„Power Jezusowy!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko… Z miłością.
ON WIE
„To mówisz, że mówię ludziom o Twojej Miłosci?”
Jezus skinął głową twierdząco i cudnie się do mnie uśmiechał.
„Ale, żeby mówić o Twojej Miłosci musiałam najpierw jej doświadczyć!”
„Wystarczy tylko otworzyć się na Mnie.”
„Tak, po prostu?”
„U Mnie wszystko jest proste, to ludzie wszystko komplikują…”
„Tak, my wszystko komplikujemy…”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością…
„Proste serca nie komplikują. Proste serca są pokorne i ciche. Jak SERCE Moje.”
„To Twoje SERCE jest… proste…?”
Jezus skinął głową twierdząco i patrzył we mnie głęboko.
„Chciałabym, żeby moje serce było podobne do SERCA Twojego!”
„A skąd wiesz, że już nie jest, maleńka?” – spytał Jezus i patrzył we mnie z takim zachwytem, że aż się zawstydziłam. Spuściłam głowę… Jezus natychmiast podsunął Swoją dłoń pod mój podbródek i delikatnie podniósł moją głowę do góry.
„Skąd wiesz, że już nie jest?”
„Nie wiem. Ty wiesz, kochany mój Jezu!”
„Ja wiem!” – wyszeptał Jezus.
Patrzył we mnie płonący cały… Dotykał dłonią mojego serca i pieścił je z czułością.
KROPELKA
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja wtulona w SERCE Najdroższe i rozmyślałam…
„Kochasz wszystkich ludzi! Każdego bez wyjątku. Kochasz! Jesteś z każdym, pochylasz się gdy upadnie. Nie po to, aby go oskarżyć, osądzić i potępić. Ale by go podnieść i przytulić do SERCA. Gdyby ludzie wiedzieli jak bardzo ich kochasz, może zaczęliby żyć inaczej. Przestaliby gonić za dobrami tego świata, a zapragnęliby Dobra wiecznego. Przestaliby gonić za ułudą i namiastkami miłości, a zapragnęliby Miłości prawdziwej. Miłości, która pokornie stoi i puka do ich serc. Miłości, która żebrze o miłość. Jak im o tym powiedzieć…?”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony niezmiernie.
„Mówisz im o tym, Monisiu!”
„Mówię?! Jak?!”
„A na przykład pisząc tego bloga.”
„A tam… To jest jak kropelka…”
„Kropelka, która tworzy ocean. Ocean składa się z kropelek. Gdyby nie było kropelek, nie byłoby oceanu!”
„No, niby tak…” – szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha.
Jezus uśmiechał się do mnie cudownie! Promiennie bardzo!
SERCE BOLAŁO BARDZIEJ…
Ujęłam głowę umiłowanego mojego,,zbliżyłam do siebie. I całowałam. Całowałam czoło niegdyś pokłute, podziurawione cierniami… Całowałam oczy kiedyś zalane łzami, przekrwione, opuchnięte… Całowałam policzki kiedyś poranione ciosami, piekące z bólu… Całowałam usta niegdyś zakrwawionie, rozcięte, opuchnięte…
Jezus ujął moją twarz w Swe dłonie, zbliżył do ust i całował. Całował, a Jego SERCE szeptało:
„Całuję czoło, obolałe… Całuję oczy niegdyś zalane łzami, przekrwione, zmęczone… Całuję policzki kiedyś bolące, piekące z bólu z powodu razow… Całuję usta niegdyś zranione i opuchnięte…”
Jezus mój słodki patrzył we mnie głęboko… Przenikliwie.
„Tak, tak kiedyś było. Dziś jestem już innym człowiekiem i nie pozwoliłabym na to. A jeśli bym pozwoliła to tylko ze względu na Ciebie, Jezu!”-szepnęłam z mocą. A po chwili dodałam:
„Zresztą serce bolało mnie bardziej niż twarz.”
„Jakaś ty podobna do Mnie!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Ja? Dlaczego?”
„Mnie Serce też bolało bardziej niż twarz!”
„Kochany mój Jezu!!!” – wyrwało mi się z głębi serca.
Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Trwaliśmy w Miłosci i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja.
POD KONTROLĄ JEZUSA
Byłam w Głębinach SERCA Najdroższego. Leżałam z zamkniętymi oczami. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Mimo, że oczy miałam zamknięte, widziałam umiłowanego mojego Jezusa… Pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie. Poruszony cały…
„Zmęczo…”
„Wiem, odpocznij kochana Moja! Pracujesz dla Mnie bardzo to i nic dziwnego, że zmęczona jesteś…” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Pracuję bardzo?! A ja mam wrażenie, że nic nie robię…”
„Rozpieszczasz SERCE Moje! Cierpisz, tańczysz, piszesz, malujesz! Dla Mnie! Żyjesz dla Mnie!”
„Ja widzę tylko moje słabości i grzechy!”
Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością…
„One były z tobą od początku. Nie są ani większe ani mniejsze niż ostatnio. Bardziej ci przeszkadzają bo jesteś blisko Mnie. Bliżej niż kiedykolwiek. Dlatego tak ci przeszkadzaja, maleńka Moja!”
„Jestem blisko Ciebie?!”
Jezus skinął głową twierdząco.
„Tak baaaaaardzo się cieszę, kochany! Tak baaaaaardzo się cieszę!”
„Ja cieszę się niezmiernie! Nawet nie wiesz jak bardzo!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości. Spojrzał we mnie głęboko…
„A grzechami zajmiemy się razem. Jeśli pozwolisz, najmilsza…”
„Oczywiście! Sama nie dam rady!”
Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego…
„Jak dobrze Mi u ciebie Monisiu kochana!” – wyszeptał Jezus wpatrzony we mnie jak w obrazek…
A ja się już w tym wszystkim pogubiłam… Zagubiłam się. I było mi z tym baaaaaardzo dobrze! Niesamowite, ale tak było! I jest! Wszystko jest pod kontrolą Jezusa. I to mi wystarczy.
BARDZIEJ I BARDZIEJ I BARDZIEJ…
Byłam w pustym kościele. Klęczalam przed Jezusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie. Adorowałam mojego umiłowanego. Najświętszy Sakrament umieszczony był w bardzo pięknej, złotej i bogato zdobionej Monstrancji.
Wyciągnęłam ręce do umiłowanego mojego…
„Pewnie Ci zimno i smutno w tym złocie, kochany… Chodź do mnie! U mnie jest ciepło… U mnie będzie Ci dobrze! Chodź mój śliczny!” – szepnęłam z mocą.
Hostia natychmiast wyszła z Monstrancji i weszła do serca mego…
Leżałam na puszystym, mięciutkim i wygodnym posłaniu. Jezus mój śliczny był przy mnie rozpromieniony Miłością i zachwytem wielkim.
„Pragnę Ciebie…”
Jezus przerwał mi gwałtownie!
„Masz Mnie!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
„Pragnę Ciebie kochać… Coraz bardziej i bardziej…” – szepnęłam nieśmiało.
Jezus patrzył we mnie płonący cały i cały poruszony!
„Piękna Moja… jedyna… Słodka Moja…” – wyszeptał z tkliwością.
Rozpływalam się w umiłowanym moim…
Gubiłam się. Ginęłam!
„Kocham Cię Jezu ponad wszystko na świecie… I pragnę bardziej i bardziej i bardziej…” – szeptało moje serce.
ZAMIENIA
Byłam w Głębinach SERCA Najdroższego. Leżałam na puszystym, mięciutkim i wygodnym posłaniu. Jezus mój śliczny patrzył we mnie głęboko… Ja patrzyłam w Niego smutna, zawiedziona sobą…
„Pokazałeś mi moją nędzę i biedę. Moją nicość. Pokazałeś, że nie mogę na sobie polegać, że nie mogę na siebie liczyć. Jedynie mogę liczyć na Ciebie i na Tobie polegać. Jestem jak stęchły, popękany, pusty dzban…” – szepnęłam z goryczą.
A Jezus patrzył we mnie z czułością niezwykłą…
„A ty myślisz, Monisiu, że jakie były stągwie na weselu w Kanię? Podobne. A ja mętną wodę zamieniłem w wyborne wino!”
„I mnie też tak możesz?!”
„Jasne!”
„To zamień, proszę!”
„Zamieniam!”
Patrzyłam w mojego Jezusa z wdzięcznością. A On nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie ogniście…
UCZY MNIE KOCHAĆ!
Byłam w Głębinach SERCA Najdroższego. Leżałam na puszystym, mięciutkim i wygodnym posłaniu. Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Był przy mnie. Bliżej niż kiedykolwiek…
„Aż tak mnie kochasz… Jestem dla Ciebie ważna? Aż tak…?”
„Aż tak, kochana Moja! Za ciebie umarłem na Krzyżu. Za ciebie Monisiu!”
„Tak!”
Oczywiście wiedziałam, że umiłowany moj Jezus umarł za mnie na Krzyżu. Umarł za wszystkicb ludzi i za każdego z osobna. Za mnie umarł! Wiedziałam to. Ale teraz ten fakt odkrywałam jakby od nowa. Gdy myślałam o tym ze za mnie poszedł na Krzyż otwierało się moje serce i ginęło w Jezusie… Rozdzierało się całe moje jestestwo…. Że aż tak mnie kocha… Pragnęłam odpowiedzieć na tę Miłość. Odpowiedzią na TAKĄ Miłość jest podobna miłość. Odpowiedzią na Miłość doskonałą jest miłość doskonała. A ja wiedziałam, że nie potrafię aż tak kochać… doskonale. Jestem grzeszna, słaba i pełna wad…
Jezus patrzył we mnie z czułością niezwykłą.
„Mylisz się maleńka Moja! Możesz tak kochać! Miłość, która jest w tobie jest doskonała, ponieważ pochodzi ode Mnie. Ja jestem doskonały i jestem Miłością!”
„I mogę kochać podobnie jak Ty?!”
„Jasne! Miłość, która jest w tobie pochodzi ode Mnie i jest doskonała!”
„Naucz mnie tak kochać, mój słodki Jezu!”
„Uczę!” – Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie! Promiennie bardzo! A ja patrzyłam w Niego jak w Obrazek!