Byłam w SERCU Najdroższym. Umiłowany moj Jezus leżał na mięciutkim i wygodnym posłaniu. W powietrzu. A ja klęczalam przy Nim. Usmiechalismy się do siebie nawzajem promiennie! Z miłością! Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptał:
„Powiedz Mi, maleńka, co już wiesz o SERCU Moim!”
„Jest w Nim ciemno!” – zaśmiałam się perliscie.
„Tłumaczylem ci, że nie jest ciemno, tylko oczy 👀 muszą ci się przyzwyczaić do jasności, która jest TU! – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem – No dobrze, co jeszcze?”
„Jest wielkie! Nie ma początku, ani końca! Jest nieskończenie! Jest w Nim Ocean miłosierdzia. Są góry, doliny, głębiny! Jest nasz wspólny Ogród Różańcowy! Jest Skabiec! Są wszystkie moje cierpienia i smutki. Zaraz, zaraz… a czy są jakieś radości?!”
„Oczywiście!”
„A na przykład jakie?”
Jezus patrzył we mnie płonący… A ja zobaczyłam siebie… Miałam 11 lat i byłam po operacji nóg. Leżałam zagipsowana od pasa w dół! 6 tygodni bite. Lekarze ociągali się ze zdjęciem gipsu ponieważ obawiali się jak na zdjęcie zareagują nogi. W końcu jednak gips został zdjęty. Postawili mnie w specjalnym chodziku… Pierwszy raz w życiu stałam na własnych nogach! Po chwili zrobiłam swój pierwszy w życiu krok! Byłam taka szczęśliwa! Podekscytowana!
„A radość kiedy przyjęłam Cię Jezu pierwszy raz do serca?!”
„Jest! A jakże!”
„A radość kiedy zdobyłam wyróżnienie w konkursie plastycznym dla dzieci?”
„Jest!”
„A radość kiedy zostałam przyjęta do liceum plastycznego?!”
„Jest!”
„A radość kiedy zdałam maturę i dyplom?”
„Jest!”
„A radość kiedy zostałam matką chrzestną? Kiedy trzymałam moje chrześniaczki do chrztu, a lat później byłam na uroczystościach I Komunii św, najpierw u jednej, a potem u drugiej?”
„No jasne, że jest!”
„A jak namalowałam mój pierwszy obraz olejny?”
„Jest!”
„A jak założyłam bloga?”
„Jest!”
„A jak zostałam duchową mamą?!”
„Jakże mogłoby tej radości nie być?! Pewnie, że jest!”
„A radość, że mogę za moje Duchowe Dzieci się modlić, cieszyć się nimi i z nimi rozmawiać?”
„Jest!”
” A radość, że mogę TU z Tobą być?!”-uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha. Jezus promieniał cały miłością i zachwytem wielkim!
„Jest!”
„Wiem!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko… Zakochani…
Autor: Maleńka
NAJPIĘKNIEJSZA MODLITWA
Byłam w SERCU Najdroższym… Leżałam na mięciutkim i wygodnym posłaniu. W powietrzu! Cała obolała i zmęczona cała… Bez sił. Z zamkniętymi oczami leżałam. Nie miałam siły żeby podnieść powieki. Mimo, że oczy miałam zamknięte, widziałam umiłowanego mojego Jezusa… Mój śliczny pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie głęboko…
„Mój najsłodszy, chodź do mnie… Chodź do mnie. U mnie będzie Ci dobrze, kochany. Chodź do mnie…” – szeptałam z trudem wielkim.
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Przytulił policzek do mego policzka i szeptał mi słodko:
„Jestem przy tobie, maleńka! Jestem w tobie! Jestem. Jak dobrze Mi z tobą, jedyna Moja! Jak dobrze Mi w tobie!”
„Nie mam siły się modlić, mój Jezu! Ale trwam sercem przy SERCU Twoim!”
„To najpiękniejsza modlitwa, maleńka Moja! Najpiękniejsza!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
Tańczylismy bardzo…
WIELKI DAR
Byłam w SERCU Najdroższym… Leżałam na mięciutkim i wygodnym posłaniu. W powietrzu! Tańcząca bardzo leżałam. Umiłowany moj Jezus klęczał przy mnie. Pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we poruszony cały. Dotykał dłonią delikatnie mój policzek i głaskał go z czułością.
„Wiesz mój Jezu, ciągle nie mogę się nadziwić… że aż tyle mam do powiedzenia! Piszę bloga już prawie 13 lat i wciąż mam tyle do powiedzenia! Aż tyle… Nie mogę się nadziwić…”
Urwałam na moment, a po chwili dodałam:
„I wiesz…? Mam takie poczucie, przekonanie, że nie mówię od siebie…”
„Dlatego masz tyle do powiedzenia!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Nie rozumiem…”
„Dlatego, że nie mówisz od siebie, aż tyle masz do powiedzenia, maleńka Moja!”
Tym razem Jezus przerwał na chwilę, a potem dodal:
„Ja mówię przez Ciebie, Monisiu.”
„Zawsze?!” – szepnęłam zdumiona.
„Od kiedy Mi się oddałaś całkowicie, zawsze!”
„Niesamowite… To wielki Dar!”
„Dla Mnie to też wielki Dar od ciebie, najmilsza!”
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Głaskał z czułością mój policzek i patrzył we mnie jak w obrazek… Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości SERCA Najdroższego.
O CZŁOWIECZEŃSTWIE
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja pieściłam SERCE Najdroższe. Pieściłam i rozmyślałam…
„U mnie wszystko zaczęło się od spojrzenia. Ot, usiadłam przed wizerunkiem Jezusa miłosiernego. Wpatrywalam się w Niego… On patrzył we mnie z miłością. Patrzyłam, a w sercu usłyszalam cichy głos: 'Jesteś piękna w Moich oczach!’Nikt jeszcze tak na mnie nie patrzył ani w ten sposób nie mówił! Poszłam za tym spojrzeniem i glosem.
I doszłam aż Tutaj! Jezus odkrywał przede mną Swoją miłość i pokazywał mi moje piękno!
U św Mateusza także wszystko zaczęło się od spojrzenia! Ludzie widzieli w nim celnika, widzieli w nim zdrajcę i oszusta współpracującego z rzymskim okupantem. Jezus widział w Mateuszu człowieka. Spojrzał na niego tak, jak nikt inny nigdy na niego nie patrzył. Swoim spojrzeniem pokazał Mateuszowi jego człowieczeństwo! Mateusz wstał i poszedł za Jezusem! Przy Mistrzu odkrywał swoje człowieczeństwo. Uczył się patrzeć na siebie oczami Jezusa. Piękno bycia człowiekiem!
Na początku Bóg stworzył człowieka. Adama. Nie rolnika, nie męża Ewy, nie ojca Kaina, Abla i Seta. Człowieka! Dla Boga jesteśmy najpierw ludźmi! Ludźmi obdarowanymi przez Niego w rozum, wolną wolę, a przede wszystkim w kochające serce! Te dary sprawiają, że jesteśmy ludźmi. Mówią o naszym człowieczeństwie! Mamy żyć godnie. Nie wy-godnie, nie do-godnie. Godnie! Na miarę człowieczeństwa! Staram się żyć, że gdy stanę po śmierci przed Oblicze Boga i On prześwietli mnie spojrzenieniem, nie spuścić ze wstydem głowy. By móc spojrzeć Mu prosto w oczy!
Bóg stworzył nas ludźmi! I Sam stał się Człowiekiem! By przywrócić nam nasze pierwotnie piękno. Piękno z Raju!
NIE MA ODWROTU!
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A potem tańczylismy baaaaaardzo! Mój miły i ja! Tańczylismy w intymności i bliskości… Jezus obejmował mnie z tkliwością niesamowitą i w tańcu prowadził.
„Pragniesz odkrywać, poznawać SERCE Moje?” – spytał Jezus z ogniem.
„Bardzo, kochany mój! Ale postanowiłam zostawić decyzję Tobie! Nie ponaglać, nie przyśpieszać. Ty masz mnie TU pociągnąłeś, Ty mnie przyprowadziłeś. Ty decydujesz co, kiedy i jak. Ty mnie prowadzisz, mój Jezu kochany!” – szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie głęboko…
„Można wiele o Mnie wiedzieć, a Mnie nie znać. Można czytać słuchać, studiować o Mnie a Mnie nie spotkać! Mogę pozostać tylko odleglą teorią, szablonem, sztampą!”
Umiłowany umilkl. Zaczął dotykać dłonią mojego serca… Dotykał i głaskał. I mówił dalej:
„Pozna Mnie tylko serce proste, jasne i czyste. Ufne i oddane. Takie serce Mnie pozna. Takiemu sercu pozwolę się poznać!”
I wyjął Jezus serce moje z ciała! I uniósł wysoko, wysoko! Patrzył w nie zachwycony cały!
„Tak! Tylko takiemu sercu pozwolę!” – wyszeptał znowu Jezus z ogniem.
I ucałował serce moje z czułością i namaszczeniem. I włożył je z powrotem do ciała.
„Ty Jezu takim uczyniłeś moje serce!” – szepnęłam poruszona.
„Jesteś wolna, Monisiu! Mogłaś Mi nie pozwolić! Mogłaś w każdej chwili powiedzieć 'nie’! A teraz już nie ma odwrotu!”
„Nie ma odwrotu?! Dlaczego tak mówisz, kochany?! Ja nie mam zamiaru się nigdzie odwracać! Idę za Tobą! I koniec!”
„Tylko takiemu sercu pozwolę się poznać, odkryć! Nie ma odwirotu! Jestem w twojej niewoli, maleńka! Uczyniłaś Mnie swoim jeńcem! Nie ma już odwrotu!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały Miłością i zachwytem.
„Nie ma odwrotu!” – szepnęłam uśmiechając się do Jezusa promiennie.
Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości SERCA Najdroższego! Mój Jezus i ja!
ROZMOWA O NIESKOŃCZONOŚCI
„Bardzo cię boli, maleństwo Moje…”
„A Ciebie przez to boli mniej, najmilszy?”
„Mniej!”
„To niech mnie boli jeszcze bardziej, żeby tylko Ciebie mniej, kochany! Żeby tylko Ciebie mniej…!”
Jezus przytulił policzek do mego policzka. Tańczylismy, policzek przy policzku, SERCE przy sercu. Nasze serca rozmawiały:
„Mam pytanie, kochany!”
„Słucham, Monisiu!”
„Mój Duchowy Syn życzył mi, abym była coraz głębiej w SERCU Twoim. Czy można być głębiej?”
„Zawsze można głębiej, kochana Moja!”
„To SERCE ma warstwy?!”
„Raczej stopnie. Stopnie, które prowadzą w głębiny Mej miłości! Teraz jesteś na powierzchni. A SERCE ma centrum, głębię, w której jest cała Pełnia Bóstwa!”
„I ja mogę tam dojść?”
„Każdy może. Ty też!”
„To chcę! Pragnę!”
„SERCE Moje jest nieskończone. Bo JA Jestem nieskonczony… Nie mam początku, ani końca!”
Nie rozumiałam tego. Jezus tłumaczył cierpliwie:
„Spojrz wstecz, Monisiu! Ile za tobą wydarzeń ile doświadczeń, ile spraw. A teraz spójrz przed siebie! Przed tobą nieskończoność!”
„Wybacz kochany, ale to co za mną, dla mnie to też nieskończoność! Może dla Ciebie to chwila, sekunda. Dla mnie to nieskończoność!”
„Dla Mnie też, maleńka!” – uśmiechnęło się SERCE.
„Też?!”
„Ja Jestem Nieskończonością. A ty żyjesz we Mnie!”
„A jak to jest być Nieskończonością, nie mieć początku, ani końca?”
„To można tylko doświadczyć! Nie da się opisać ludzkim językiem! Ludzki język jest za mały, płytki i skończony. Nie da się opisać Nieskończoności czymś co jest skończone…”
„A ja mogę tego doświadczyć?!”
„Jasne! Przecież żyjesz we Mnie!”
PSTRYK!
Byłam w SERCU Najdroższym! Jezus siedział w powietrzu a ja siedziałam u Niego na kolankach. Siedziałam i uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha! Jezus uśmiechał się do mnie cudownie! Promiennie bardzo! Ja patrzyłam w Jezusa rozpromieniona, zakłopotana, zaskoczona i zachwycona jednocześnie…
„Wybacz kochany, nie mam siły tego wszystkiego opisywać!”
„Spoko! Nie musisz, maleńka!” – zaśmiał się Jezus perliscie i dał mi siarczystego buziaka!
Zaśmiałam się radośnie! Pomyślałam, że umiłowany moj zachowuje się podobnie jak ja! Widać przysłowie 'kto z kim przestaje, takim się staje’ działa w obie strony!
„To co wczoraj zrobiłeś odebrałam jako psikus, żarcik, figiel z Twojej strony!”
Jezus zaśmiał się perliscie!
„Bardzo dobrze to odebrałaś, Monisiu!”
„Jakbyś mi mówił: 'oddałaś Mi tę sprawę, zaufałaś to proszę! Masz! Nie martw się więcej!’ Załatwiłeś sprawę szybciej niż w sekundę! Jakby za dotknięciem czarodziejskiej różczki! O, tak, pstryk! I już!”
„Ta różczka to twoje oddanie i ufność, Monisiu kochana! To dzięki nim mogę robić ’ pstryk’!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa z miłością i wdzięcznością! A On nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie jak w obrazek!
WIELKA MIŁOŚĆ PRZY MALEŃKIEJ!
Byłam w SERCU Najdroższym! Leżałam na mięciutkim i wygodnym posłaniu… W powietrzu. Umiłowany moj Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i poruszony wielce.
„Tańczysz bardzo, maleńka Moja…”
„Tak!”
„Dziś piątek, więc dzielisz ze Mną Mękę Moją!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„A to już piątek! Zapomniałam! Czas tak szybko leci, że dni mi się mylą! Dziękuję że mi przypomniałeś, kochany mój! Baaaaaardzo dziękuję!” – szepnęłam z mocą.
Jezus zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swą Oblubienice… Czule i słodko i ogniście! Potem patrzył we mnie głęboko…
” Kochany, najdroższy, najsłodszy mój, uwielbiam Ciebie!!! Uwielbiam!”
„I Ja ciebie uwielbiam, maleńka! I Ja ciebie!”
Jezus umilkl na chwilę, a potem dodał:
„Bardzo Mi pomagasz swym tańcem, Monisiu! Jest on Mi ukojeniem i odpocznieniem w cierpieniu Moim! Niezmiernie się cieszę, że TU ze Mną jesteś, kochana Moja! Ogromnie się cieszę!!!” – Jezus patrzył we mnie poruszony cały.
„To Ty sam mnie TU pociągnąłeś! To Ty sam!” – szepnęłam uśmiechając się do Jezusa od ucha do ucha.
Jezus znów zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował… I przytulił policzek do mego policzka! I tak tańczyliśmy… policzek przy policzku, SERCE przy sercu… Wielka Miłość przy Swojej maleńkiej miłości. Tańczylismy w intymności i bliskości bez granic!
KAŻDY JEST DAREM I SKARBEM!
Byłam w SERCU Najdroższym. Mój umiłowany Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja opowiadałam Mu o dzieciach mojego rodzeństwa:
„Wiesz mój Jezu? Adaś wczoraj chciał mi coś pokazać w swoim pokoju. A oni mieszkają na piętrze. I Adaś patrząc ze smutkiem na schody, powiedział:
-Zamiast tych schodów powinna być winda, ciociu! Wtedy byś mogła wchodzić do nas bez przeszkód! Kiedy byś chciała! Tak, powinna być winda!
Roztrzepany brzdąc, ale jak coś powie to aż serce rośnie!
A Mikołaj uwielbia rośliny! Interesuje się, czyta. Ukorzenia, przesadza, rozsadza! Mikstury robi, od chorób. I moje rośliny podlewa, przesadza, pryska! Przychodzi do mnie i gadamy, śmiejemy się na planujemy zakupy, czy przesadzanie. A Minia z Olą przychodzą i patrzą, obserwują jak maluję!
-Ale ładnie!!! A co to, ciociu?! – Ola.
-Nie wiesz co to, a mówisz, że ładne! – Minia.
-Bo ładne! – Ola.
-Nooo! Ładne!!! A co to, ciociu?! – Minia.
-Aniołek! – ja.
-Aaaale ładny! – Minia i Ola
Tak sobie rozmawiamy śmiejąc się i drocząc!
A Zuzia ma talent po mnie! Wszyscy w domu mówią, że po mnie! Rysuje, maluje, wycina, przykleja! Pięknie! Ostatnio narysowała ptaszka, jaskółkę. Potem wycięła i złożyła na pół. Namalowała ptaszkowi duże oczęta z długimi rzęsami, dokleiła mu nóżki… I jaskółka latała, jak samolot!”
Urwałam na moment, uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!” Te dzieciaki to Dar od Ciebie, Jezu dla mnie! Wiem!”
„I ty, Monisiu jesteś Moim Darem dla nich! Taka ciocia to Skarb!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Każdy człowiek jest Darem i Skarbem dla innych! Trzeba tylko to zobaczyć!”-szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie jak w obrazek. A ja uśmiechałam się do Niego promiennie…
O MIŁOŚCI
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja leżałam na mięciutkim i wygodnym posłaniu. W powietrzu. Leżałam i rozmyślałam…
„’Bóg jest miłością’ – pisze św Jan. Bóg jest miłością! Cokolwiek czyni, czyni z miłości! Cokolwiek czyni?! On Jest z miłości! Zyje, istnieje z miłości! Jego tchnienie to Miłość. Jego istota! Jego cnota to Miłość. Żyje bo kocha! Gdyby nie kochał, nie istniałby. Nie byłby Bogiem, nie byłby Sobą!
Jakaż to nauka dla nas! Dla mnie! Jesteśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo! Możemy kochać! Miłość to życie! Jeśli kochamy, żyjemy i rozkwitamy! Należymy do Boga, ale jesteśmy wolnymi! On – Miłość nas wolnymi czyni. Jeśli nie kochmy, oddajemy się w niewolę, Tego, który jest ojcem kłamstwa i nienawiści. Możemy żyć, oddychać… ale nasze wnętrza są martwe. Można powiedzieć, że jesteśmy żywymi trupami.
Bóg jest Miłością! A Miłość to życie! Pragniemy umrzeć i zmartwychwstać w Chrystusie. Ale żeby w Nim umrzeć i zmartwychwstać trzeba najpierw w Nim żyć! Żyć w Jezusie. Już tu, na ziemi. Żyjmy więc!”
Uśmiechnęłam się do mojego ślicznego Jezusa od ucha do ucha! Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością