Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W objęciach Maleńkiego mojego leżałam. Śliczny mój pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym cudnym pełnym miłości spojrzeniem. Ja patrzyłam w Najdroższego z miłością i uśmiechałam się do Niego radośnie. Patrzyłam Mu w oczy zakochana i szczęśliwa cała! A ON otulal mnie Sobą, zanurzał w Sobie, zatapial w objęciach… Scalal ze Sobą. Czynił z Sobą jedno!
„Kocham Cię, mój Panie!” – szepnęłam z zachwytem.
„Najmilsza Moja… nie nazywaj Mnie Panem. Proszę!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem. A ostatnie słowo z cudnym uśmiechem.
„Kocham Ciebie moj Słodki! Kocham Cię mój Maleńki! Kocham Cię mój Śliczny!”
Lezalam w ramionach Najdroższego mojego. Byłam Jego dzieciątkiem, niemowlęciem. A ON, Najdroższy mój pieścil moje serce…
Autor: Maleńka
ODKRYWAM SIEBIE!
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Pochylal się nade mną cały… Zanurzał mnie w Sobie, zatapial w objęciach. W Miłości… Leżałam otulona NIM, Umiłowanym moim.
„Wczoraj zapytalam czy się Tobie podobam, Najdroższy. Kiedyś bym nie miała odwagi spytać, wstydziłabym się.”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie z czułością.
„Dojrzewasz, Moja Śliczna. I odkrywasz swoją wartość!”
„I uczę się mówić 'nie’. I osoby, które do tej pory często słyszały moje bezwolne i potulne 'tak’, teraz gdy słyszą czasem moje 'nie’, są w szoku! Dopytuja czy dobrze usłyszeli! Kiedy mówię że tak, dziwią się, że aż tak się zmieniłam!”
Maleńki patrzył we mnie z zachwytem! A ja mówiłam dalej:
„Bo doszłam do wniosku że po to mi dałeś rozum i wolną wolę, żebym ich używała. Chcę 'rządzić’ sobą na tyle na ile mogę. Chcę podejmować decyzje o tym co mnie dotyczy. I chcę być za nie odpowiedzialna. I chcę czynić dobro wokół siebie. Pragnę dobrze przeżyć swoje życie. Nikt mojego życia za mnie nie przeżyje. Sama chcę! Pragnę!”
„A wiesz Kto to w Tobie czyni, Maleńka Moja? – spytał Najdroższy mój.
Zaśmiałam się w głos!
„No patrz!!! Sam to we mnie czyni i jeszcze się pyta Kto!!!”
Zarzucilam ręce na szyję Najdroższemu i ucałowałam Go!
„Ty!!! Oczywiście, że Ty Śliczny mój!!! Myślisz że nie wiem??!! Wiem!!! I wiem że całą wieczność będę Ci, Umiłowany, dziękować za to we mnie robisz!!!”
„Jakaś Ty piękna!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia,
„Wiem…” – szepnęłam speszona.
Umiłowany otworzył szeroko Swe cudne oczy… Wydawał się być bardzo zdziwiony…
„A Ty myślisz, Najdroższy, że gdybym wiedziała, że jestem brzydka, to spytała bym Ciebie czy Ci się podobam?! Po co?? Żeby usłyszeć, że nie…?”
Patrzyłam w Maleńkiego uśmiechnięta od ucha do ucha! A ON, Najdroższy mój zaniósł się jasnym, perlistym głośnym śmiechem, radością!!! Smialam się razem z Nim!!! I pomyślałam że ja już sama siebie nie poznaję! Że sama siebie odkrywam!!! I bardzo dobrze!!!
CAŁA W ŚLICZNYM MOIM…
Siedzieliśmy w szczelinie skalnej na kamieniach. Najdroższy mój i ja. Umiłowany patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką. I ja w Niego patrzyłam z miłością i uwielbieniem.
„A podobam Ci się, mój Słodki?! Bo ja pragnę się Tobie podobać! Tylko Tobie i nikomu innemu!!!”
I nie czekając na odpowiedź, Najdroższego mojego wstałam i wybieglam ze szczeliny skalnej. Wskoczylam w powietrze i zaczęłam tańczyć dla NIEGO radośnie! Najdroższy natychmiast pojawił się przy mnie. I przerwal mi taniec!!! Stał przy mnie… Ujął moją twarz w Swe dłonie i patrzył mi w oczy głęboko… Cały był Miłością!!! Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Oblubieniec całował Swą oblubienice… Czule i słodko. Bardzo słodko… Stałam przed Nim oniesmielona i zawstydzona.
A ON, Miłość sama, patrząc mi w oczy, wyszeptal z ogniem:
„Pozwól Mi, Najdroższa… Pozwól MI pokazać Ci jak Mi się podobasz!!! Nie zabraniaj i przerywaj Mi… Proszę!!! Ja pragnę tego! Bardzo pragnę!!! Pozwól Mi…”
„Dobrze…”-wyszeptalam prawie bezglosnie, a może wyszeptalo to moje serce. Nie wiem.
Maleńki ukląkł przede mną… Pochylił się do moich stóp… I zaczął je… dotykać, pieścić i całować… Stałam oszołomiona… Zniewolona… Obezwladniona Miłością… A moje małe biedne serce wywracalo się i szalalo z miłości… Maleńki mój dotykal delikatnie i z namaszczeniem wielkim moje stopy… Pieścil je z tkliwoscia i czułością i całowal… jak Oblubieniec… Pozwalalam Mu na to, nie mogłam Mu nie pozwolić. I nie chciałam. Pisałam kiedyś, że Maleńki mój mnie, proch i pył, wywyższa i czyni równą Sobie. Teraz wlasnie to robił. Ukleklam przed Nim… przed moim Ślicznym ukleklam. I patrzyłam Mu w oczy w milczeniu. Brakowało mi słów, żeby cokolwiek wyrazić… Najdroższy patrzył we mnie płonący cały. Znów ujął moją twarz w Swoje dłonie i szeptal mi wprost do serca:
„Tak Maleńka Moja! Tak Mi się podobasz!!! Tak bardzo!!! Że pragnę całować twe stopy! Pieścic je i dotykać! Więcej! Pragnę całować ich ślady! Pragnę podkładać pod nie Swe dłonie, żebyś idąc o nic się nie pokaleczyla… Moja Śliczna! Jakaś Ty podobna do Mojej MAMY!!!”
Tego było już za wiele dla mojego serca!!!! Myślałam że ze mnie wyskoczy!!! Teraz to ja ujęłam w dłonie twarz Umiłowanego mojego. Patrzyłam w Niego poruszona do głębi.
„Najdroższy… Najdroższy mój…” – szeptałam.
I położyłam głowę na ramieniu Najdroższego mojego. Wtulilam się w mojego Ślicznego cała. Pragnęlam zniknąć w Nim. Złączyć, scalic, zespolic się z Najdroższym tak mocno żeby nic nie mogło nas rozłaczyć…
„Pragnę tak…” -szepnęłam tylko. Najdroższy mój wiedział.
„Dobrze, Najdroższa. Już nic nas nie rozłączy!”
Byłam cała w Umiłowanym, cala w Maleńkim moim byłam!!! Najdroższy nakarmił mnie Sobą. I był cały dla mnie…
SŁODKO…
Obudziłam się i od razu poczułam że jestem w ramionach Najdroższego mojego. Że leżę w Jego objęciach. Rozbudzalam się powoli. Właściwie to nie mogłam się obudzić. Bo co otworzyłam oczy to mi się znów zamykaly i drzemalam. I tak jak przez kilka ostatnich nocy nie mogłam zasnąć, tak teraz nie mogłam się obudzić. Było mi tak dobrze… Blogo… Leżałam więc z zamkniętymi oczami i uśmiechałam się do mojego Ślicznego radośnie. W pewnej chwili poczułam pocałunek na moim policzku… Potem drugi i trzeci i czwarty… Najdroższy całowal moje policzki, oczy, nos, brodę, usta. I znów policzki, oczy i czoło… A ja leżałam uśmiechnięta od ucha do ucha i szczęśliwa cała! Wreszcie otworzyłam oczy i zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego. Jasnial cały Miłością i czułością i uśmiechem.
„No, w końcu się obudziłam!”
„Odpoczęłaś trochę Maleńka Moja?” – spytal uśmiechając się do mnie promiennie.
„Tak. Zatańczymy, mój Słodki?”
„Ejże! Jakaś Ty szybka! – Najdroższy zaśmiał się perliscie – Poleż Moja Śliczna! Pozwól Mi się sobą ucieszyć!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego radośnie.
„Dobrze. Mój Słodki, jeśli chcesz! Ciesz się do woli! Jeśli chcesz!”
„Ja nie chcę. Ja pragnę, Maleńka Moja!”
Patrzyłam w Maleńkiego szczęśliwa bez miary… A Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i znów zaczął całować moje policzki, oczy i czoło, brodę, usta. Leżałam w ramionach Najdroższego mojego, Jego niemowlę… Byłam bezpieczna akceptowana, chciana a przede wszystkim kochana. Zamknęlam oczy i słuchałam bicia SERCA Najdroższego mojego. Leżałam wtulona w Miłość…. Aż zasnęłam. Słodko…
W RAMIONACH NAJDROŻSZEGO MOJEGO
[contact-form][contact-field label=”Podpis” type=”name” required=”true” /][contact-field label=”E-mail” type=”email” required=”true” /][contact-field label=”Witryna internetowa” type=”url” /][contact-field label=”Wiadomość” type=”textarea” /][/contact-form]
[contact-form][contact-field label=”Podpis” type=”name” required=”true” /][contact-field label=”E-mail” type=”email” required=”true” /][contact-field label=”Witryna internetowa” type=”url” /][contact-field label=”Wiadomość” type=”textarea” /][/contact-form]
[contact-form][contact-field label=”Podpis” type=”name” required=”true” /][contact-field label=”E-mail” type=”email” required=”true” /][contact-field label=”Witryna internetowa” type=”url” /][contact-field label=”Wiadomość” type=”textarea” /][/contact-form]
[contact-form][contact-field label=”Podpis” type=”name” required=”true” /][contact-field label=”E-mail” type=”email” required=”true” /][contact-field label=”Witryna internetowa” type=”url” /][contact-field label=”Wiadomość” type=”textarea” /][/contact-form]
Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Otulał mnie Sobą, Swoimi ramionami i…. kolysal. Lulal! A ja choć tańczyłam bardzo intensywnie, uśmiechalam się do mojego Ślicznego radośnie!!! Od ucha do ucha. Leżałam w Jego objęciach i byłam szczęśliwa i bezpieczna. Byłam niemowlęciem, maleństwem Maleńkiego. Anioły śpiewały dla mnie kołysankę… Cudna… A moje serce biło w rytmie Miłości Maleńkiego mojego.
Nie będę się zbytnio rozpisywac bo nie mam teraz siły… Napiszę tylko że Najdroższy napoil mnie Napojem Życia i Miłości. A ja tanczylam dla NIEGO radośnie. Wciąż tańczę. Leżę w ramionach Ślicznego mojego. A ON dotyka, całuje i pieści moje serce.
PRAGNĘ CIEBIE!
Wisieliśmy na Krzyżu w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Najdroższy mój i ja. Umiłowany cierpiał bardzo… ogromnie… niezmiernie! Ja też cierpialam… bardzo. Cierpiąca obejmowałam Maleńkiego mojego… Delikatnie… I całowalam Rany Jego. Rany mojego Ślicznego całowalam…
A moje serce szeptalo:
„Mój Maleńki… mój Słodki… mój Śliczny… Pragnę Ciebie… Pragnę Ciebie!”
Całowalam i całowalam… Aż opadłam z sił. Najdroższy wziął mnie na ręce i znaleźliśmy się w szczelinie skalnej. Leżałam n i a kamieniach cała obolała i zmęczona bardzo. Bez sił. Maleńki klęczał przy mnie i pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia… Oczy Mu płonęly! Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrząc mi w oczy głęboko wyszeptal:
„Maleńka Moja! Śliczna! Umiłowana Moja, pragnę Ciebie!”
Próbowałam się uśmiechnąć, ale nie miałam siły. Najdroższy patrzył we mnie… Bliskość, Miłość sama… Pochylił się i zaczął całować moje obolałe i zmęczone ciało. Całowal i całowal… A Jego SERCE szeptalo:
„Pragnę Ciebie, Piękna Moja… Pragnę Ciebie!”
PRAWIE!
Byliśmy w górach mojej modlitwy. Umiłowany mój i ja. Na jednym ze stoków górskich. Najdroższy siedział na trawie zielonej. Ja na trawie leżałam, a głowę położyłam na kolanach Maleńkiego mojego. Wokół nas było ciepło i cicho i dobrze… Najdroższy patrzył we mnie z wielką czułością i zachwytem. I ja patrzyłam w Niego…
„Wiesz mój Maleńki… ostatnio jestem coraz bardziej zmęczona. Coraz bardziej!”
„Wiem, Maleńka Moja, wiem” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia, głaszcząc czule mój policzek.
Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Położył mnie na trawie a Sam uklęknal przy mnie i pochylil się nade mną cały. Tak, że zasłonil mi całe niebo. On, Najdroższy mój był moim Niebem! Jasnial cały Miłością i bliskością bezgraniczna. Patrzyłam Mu w oczy głęboko…
„Życie jest dojrzewaniem do wieczności – szeptałam z miłością – Człowiek rodzi się i dojrzewa do innego Życia. Czasem krócej, czasem dłużej. A gdy już dojrzeje wtedy Ty po niego przychodzisz, Najdroższy mój!”
„A Ty już dojrzałaś, Moja Śliczna?” – spytal Najdroższy z pięknym uśmiechem.
„Czy dojrzałam? Nie wiem… Dojrzałam?”
„Prawie!”
Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa!!!
„Już się nie mogę doczekać!!!” – szepnęłam wpatrzona w Najdroższego.
„JA też, Moja mała! Ja też!!!”
Maleńki patrzył we mnie. Oczy Mu płonęly… Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałował jak Oblubieniec Swą oblubienice całuje. Całował i całowal. Czule i czysto i słodko…
CZYNNIE!
Byliśmy w szczelinie skalnej. Najdroższy mój i ja. Umiłowany siedział na kamieniach i trzymal mnie w objęciach. Leżałam w ramionach Najdroższego mojego tańcząca bardzo intensywnie leżałam. Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem Miłości i czułości.
„Odpocznij dzisiaj, Maleńka Moja” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia.
„Dobrze, Maleńki mój. Odpocznę przy Tobie i w Tobie.”
„Przy Mnie i we Mnie, Slicznosci Moja!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego najpiękniej jak potrafilam. Wtulilam się w Niego jeszcze bardziej. I odpoczywalam w Maleńkim moim. Pomyślałam że odpoczywając w ramionach Najdroższego jednocześnie jestem z moimi Duchowymi Dziećmi. Z Synkiem, który dzisiaj prawie cały dzień spowiada. Drugi Syn jest dzisiaj wyświęcany na Szafarza Eucharystii. I także z nim jestem. Jestem z moją Córeczką we Włoszech…i z innymi moimi Duchowymi Dziećmi. Pomyślałam z uśmiechem, że odpoczywam czynnie. Że uprawiam wypoczynek czynny. A czynny wypoczynek jest bardzo dobry dla zdrowia. Także duchowego. Więc odpoczywam czynnie! 😊 😊
MOJA INTENCJA
W ramionach Najdroższego mojego leżałam. Najdroższy patrzył we mnie pełen Miłości i bliskości. Ja leżałam w Jego objęciach, uśmiechnięta i rozmyślalam:
„Wiesz mój Maleńki? W przyszłym roku kończę okrągłą rocznicę urodzin. No, prawie okrągłą! 😊 I z tej okazji chcę zamówić Mszę. Dziękczynna! I do tej pory myślałam że poproszę siostrę, że jak pójdzie zamawiać za dzieci, to żeby i za mnie zamówiła. Ale teraz myślę że przecież mogę zamówić sama! Jak ksiądz proboszcz przyjdzie w I Piątek, zamówię! Tylko ksiądz przyjdzie aż w lutym, bo w styczniu ze względu na Kolęde do chorych nie chodzi… To nic! Zamówię w lutym! Urodziny dopiero w lipcu, także termin powinien być wolny. A jak nie będzie to w pobliżu zamówię!”
Najdroższy patrzył we mnie z Miłością! Płonąl, promieniał, jasnial cały Miłością… Uśmiechnęłam się do Umiłowanego od ucha do ucha. I zaczęłam się zastanawiać nad intencją. Po chwili miałam już ułożona.
„’Dziękczynna w 45- tą rocznicę urodzin Moniki, w podziękowaniu za życie, wiarę i wszelkie dobro, które do tej pory mogła wokół siebie uczynić’. Napiszę na kartce i dam księdzu!”
Najdroższemu oczy płonęly Miłością…
„Bardzo piękna intencja, Maleńka Moja! Bardzo piękna…” – wyszeptal Najdroższy wpatrzony we mnie jak w obrazek… Z zachwytem!
„Układam te modlitwy wiernych dla Oremusa, to wprawiona jestem. Ty mnie, Najdroższy mój, wprawiles!”
I patrząc głęboko w oczy Najdroższemu, szepnęłam:
„Mam nadzieję że przyjmiesz te moją intencję, mój Słodki?”
Spojrzenie Umiłowanego mojego przenikalo mnie na wskroś…
„Już ją przyjąłem, Moja Śliczna!”
„To mam nadzieję że w lipcu przyjmiesz ją drugi raz!”
„Takie intencje to Ja mogę przyjmować ciągle, Maleńka!”
Nie wiedziałam co odpowiedzieć Maleńkiemu… Jak Mu dziękować?Rzuciłam się Mu na szyję i ucalowalam Go z miłością i uwielbieniem!!! Najdroższy ujął moją twarz w Swe dłonie i patrzył we mnie poruszony ogromnie!!!
„Nawet nie wiesz, Maleńka Moja jak bardzo uszczęśliwilas i uradowalas Mnie swoją intencja! Nawet nie wiesz jak bardzo!!!”
Patrzyłam w Maleńkiego zachwycona i szczęśliwa cała!!! A ON nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej patrzył we mnie jak w obrazek… Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic… Śliczny mój i ja!
NAJLEPIEJ!
Byliśmy w Otchłani Męki Umiłowanego mojego. Najdroższy mój i ja. Siedziałam pod Krzyżem i trzymałam w ramionach Najdroższego mojego. Tuliłam Go do serca. Mojego Słodkiego tuliłam… Najdroższy leżał w moich objęciach cierpiący niezmiernie… Ogromnie! On cierpiący i ja cierpiąca. Nie rozmawialiśmy jednak o cierpieniu. Maleńki patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Promieniał bliskością i uśmiechem. Tak! Uśmiechał się do mnie cudnie! I ja uśmiechałam się do Niego radośnie! Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa!
„Jak dobrze Mi z Tobą, Moja Śliczna!!! Jak dobrze… Najlepiej!”-wyszeptal Najdroższy z zachwytem.
„I mi z Tobą dobrze, Najmilszy!!! Bardzo dobrze… Najlepiej!” – szepnęłam wpatrzona w Najdroższego. Maleńki nakarmił mnie Swoim Ciałem. Tańczyliśmy bardzo…
Tak! Tańczyliśmy bardzo! Umiłowany mój i ja. Tańczylismy w górach mojej modlitwy! Ponad szczytami i w dolinach! Na szczytach i stokach górskich. I w chmurach! Maleńki obejmował mnie z Miłością i w tańcu prowadził. Tańczylismy! Z Umiłowanym tańczyć najlepiej!!!