Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój był ze mną. Pochylony nade mną z tkliwoscia, patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża. Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam w Maleńkiego mojego z uwielbieniem i zachwytem. Dotykalam Jego twarzy, policzka i głaskalam go z czułością.
„Kocham Ciebie, mój Maleńki…” – wyszeptałam. Mój Słodki pochylil się nade mną jeszcze bardziej i patrzył we mnie głęboko… Natychmiast znalazłam się pod Krzyżem Najdroższego mojego. Maleńki wisiał na nim i cierpiał niezmiernie… Głowa zwisala Mu na piersi. Oczy zamknięte. Cierpiący był bardzo bardzo Maleńki mój… Zaczęłam całować JEGO Rany. Całowałam Jego poranione czoło. Jego opuchnięte policzki. Całowałam Jego zakrwawiona brodę… Całowalam ze czcią. Całowalam barki które dźwigały belkę Krzyża… Całowałam poorane biczami ciało mojego Ślicznego. Ręce i nogi. Całowalam Jego zmiażdżone upadkami na drodze krzyżowej kolana… Stopy. Całowalam z czułością i namaszczeniem wielkim. Całowalam i całowalam… Potem przytuliłam się do SERCA Najdroższego. Mocno. Przylgnelam do Niego całą sobą! Zamknęłam oczy i trwałam… Nagle poczułam że jestem w ramionach Najdroższego mojego. Otulona Miłością. Szybko otworzyłam oczy i zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego. Patrzył we mnie promienny i piękny niezmiernie…
„Bardzo Mi ulżyłas, Śliczna Moja!”
„Chciałabym jeszcze bardziej… Cierpisz za mnie i moje Dzieci! Każda rana mówi o Twojej ogromnej Miłości! Tak bardzo bym chciała Ci usłużyć, ulżyć bardziej…”
„Chcesz jeszcze bardziej cierpieć dla Mnie?” – spytal Maleńki mój. Oczy miał utkwione we mnie. Patrzył we mnie poważnie i przenikliwie.
„Tak mój Maleńki. Chcę.”
„Na pewno?”
„Tak.”
Patrzyłam w oczy Najdroższego i On patrzył mi w oczy głęboko.
„Perlo Moja!” – wyszeptal Najdroższy z zachwytem.
„Nie nazywaj mnie tak, proszę. Jestem Twoją małą, maleńką. Tak mnie nazywaj, proszę” – szepnęłam z uśmiechem.
„Mała Moja!” – w głosie Najdroższego było tyle Miłości!
Maleńki mój nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA Swego…
Patrzył we mnie z uwielbieniem…
Autor: Maleńka
MAŁA W MIŁOŚCI WIELKIEJ!
Byłam w wielkiej jasności. Przypominala ona kościół, który cały był prześwietlony dziwnym światłem. Siedziałam w ławce. Przede mną stał wielki jasny ołtarz, przy którym Najdroższy mój celebrowal Eucharystie. Podniósł ogromną białą Hostie. Wysoko! Wysoko!!! Uklęklam w uwielbieniu. Podniósł Kielich…
Potem stanął przed ołtarzem z Hostia w dłoni. Podeszłam do Najdroższego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Spożylam i chciałam odejść do ławki. Ale Maleńki mój mnie zatrzymał kładąc rękę na moimz ramieniu. Potem przykucnął i we mnie patrzył. Wtedy spostrzegłam jak jestem mała. Miałam wzrost dziecka! Bynajmniej mnie to nie zmartwilo. Przeciwnie, bardzo ucieszylo!!! Chciałam być Maleńką i byłam!!! Najdroższy patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i uśmiechał się do mnie promiennie!!!
Rzuciłam Mu się na szyję! Z miłością!!! Objęłam z czułością Maleńkiego mojego i przytuliłam się do Niego! Najdroższy objął mnie i wziął na ręce. I tulil do SERCA!!! Byłam niezmiernie szczęśliwa!!! Niezmiernie!!! Leciałam w ramionach Najdroższego mojego… I widziałam nad sobą JEGO promienne, uszczęśliwione Oblicze!
„Jak dobrze Mi w Twym sercu, Maleńka Moja! Śliczna Moja!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie. Dotknęłam Jego policzka i głaskalam go z czułością…
„Mój Przecudny! Mój Maleńki… mój Słodki!” – wyszeptalam wpatrzona w Najdroższego mojego. Trwalismy w Miłości i bliskości bez granic…
MARZENIE
Siedziałam przy łóżku mojego Duchowego Dziecka. Dziecko leżąc w łóżku co chwilę drzemalo. Raz na jakiś czas otwieralo oczy i patrzyło na mnie smutnym, pustym wzrokiem.
-Drzemie mi się, od drugiej nie spałam.
-Śpij, Kochanie… – uśmiechnęłam się do Dziecka łagodnie i zanucilam – 'O, o, o! Śpij kochanie, śpij!’ Wiesz kto to śpiewa? – spytałam z uśmiechem.
-Kayah!
Przytaknelam. A Dziecko znów zamknęlo oczy i chwilę drzemalo. Potem otworzyło oczy i znów patrzyło na mnie smutno.
-Tak bym chciała być zdrowa… To moje największe marzenie. Marzenie mojego życia! – szepnęło Dziecko.
-Tylko?!! – wyrwało mi się z głębi serca zdumienie – Tylko o tym marzysz??!!
-Tylko??! Czy aż?!!! – Dziecko było zdumione moim zdumieniem.
-Dla ciebie aż, dla mnie tylko. Zależy jak kto patrzy.
Dziecko patrzyło na mnie z jeszcze większą pustką w oczach i milczało.
-Naprawdę zdrowie jest twoim największym marzeniem?! Nie masz większego?
Dziecko pokiwalo przecząco głową…
-Szkoda… – szepnęłam patrząc Mu w oczy z miłością i smutkiem.
Nie powiedziałam nic więcej. Nie tłumaczyłam, bo raczej nic by to nie dało.
Pomyślałam że dla mojego Dziecka zdrowie stało się bogiem. Ale zaraz potem pomyślałam że to zbyt ostre stwierdzenie i że nie mogę tak osądzac, oceniać bo nie wiem do końca co się dzieje w sercu Duchowego Dziecka. Najdroższy wie co naprawdę się w nim kryje. Może tli się w nim choć iskierka jeszcze większego, największego Marzenia.
Lezalam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój był przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we Swym pełnym Miłości i bliskości spojrzeniem.
„O czym marzysz najbardziej, Moja Śliczna?”- spytal uśmiechając się do mnie promiennie bardzo.
„Ty wiesz, Maleńki mój!” – szepnęłam z miłością i uśmiechem.
„Wiem!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie!
„To jeśli wiesz to czemu pytasz, mój Słodki?”
„Bo chcę je usłyszeć i ucieszyć się nim z Tobą, Maleńka Moja!”
„Chcę abyśmy wszyscy, moje Duchowe Dzieci i ja znaleźli się w Niebie. Przy Tobie, Najdroższy mój!”
„To Twoje największe Marzenie?” – spytal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
„Tak! I wierzę że je spełnisz! A w moim przypadku, dopełnisz!”
„Dopelnie?” – spytal Maleńki mój, choć byłam pewna że doskonale wie o co mi chodzi.
„Bo ja juz jestem w Niebie. A gdy Ciebie Słodki mój zobaczę takim jakim jesteś naprawdę i będę mogła podziwiać Cię w pełni, to będzie tylko dopełnienie…!”
Maleńki mój patrzył we mnie… Jak w obrazek… Patrzył z zachwytem. Promienial cały Miłością i uśmiechem.
„Spełnię i dopełnie, Maleńka Moja!”
Patrzyłam Mu w oczy z wdzięcznością…szczęśliwa bardzo bardzo bardzo! Ujęłam dłoń Maleńkiego mojego i ucalowalam ją z miłością i uwielbieniem.
Trwalismy w MIŁOŚCI. Najdroższy mój, Śliczny i ja.
10 LAT W MIŁOŚCI!
Dziś mam święto!!! 😀 Powinien być wielki tort z dziesięcioma świeczkami, szampan, fajerwerki! Jakie to święto? Dokładnie dziesięć lat temu, 1-go września 2008 roku założyłam bloga! 10 lat go piszę!!!
Zakładałam go jeszcze na Onecie. Pamiętam że miałam kilka szablonów, motywów do wyboru i nie mogłam się zdecydować, który wybrać. Pamiętam też, że w rubryce 'o mnie’ umieściłam swoje zdjęcie. Na tym zdjęciu było pół mojej twarzy, ucho, a w nim wielki kolczyk. Nie był to kolczyk na co dzień. Raczej na uroczystości, np na sylwestra. Duży, wiszący, z bursztynami. Dostałam te kolczyki kiedyś od mamy.
Dziesięć lat piszę bloga… Wiele się zmieniło przez ten czas. Przede wszystkim ja się zmieniłam. Gdy zakładałam bloga byłam nieśmiała szarą myszką, zakompleksioną i poranioną. Teraz jestem panią w średnim wieku 🙂 Dama, można powiedzieć. Szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie pomyślała bym o sobie jako o damie…😊 Sami widzicie, że się zmieniłam. A raczej ON, Najdroższy mój mnie zmienil!!! I to Jego blog i Jego święto!!!
Tańczylismy bardzo! Maleńki mój i ja. Nad morzem kwiatów tańczylismy!
Najdroższy obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził. Patrzył we mnie z wielką Miłością i zachwytem. Uśmiechał się do mnie promiennie! I ja patrzyłam w Najdroższego z miłością i zachwytem i uśmiechałam się do Niego radośnie. Wczoraj dostałam od Oremusa propozycję ułożenia tekstów modlitwy wiernych na wrzesień 2019. Zgodziłam się.
„Zgodziłas się, Moja Słodka!”
„Zgodzilam się, bo Ci ufam, Maleńki mój!”
„Bo Mi ufasz?”
„Ufam, że mi pomożesz! Bo ja sama nie dam rady. Ręka boli, sił brakuje, w głowie pustka…” – wyszeptalam uśmiechając się do Najdroższego mojego.
„Ufasz Mi!”
„Tak mój Maleńki. Tylko Tobie ufam!”
„I nie zawiedziesz się, Maleńka Moja!”
„Wiem!!!”
Najdroższy zaśmiał się głośno! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i porwał mnie do tańca!!! Szybkiego, szalonego! W Miłości!!!
ŚCIŚLE
Siedzieliśmy na ławeczce w morzu kwiatów. Najdroższy mój i ja. Maleńki siedział na ławeczce i trzymal mnie w objęciach, w ramionach i tulil do SERCA. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem. Uśmiechałam się do mojego Ślicznego radośnie.
„Dziś trochę lepiej się czujesz, Moja Słodka?”
„Tak mój Maleńki. Lepiej. Bo wczoraj byłam ledwo żywa!”
„Nawet nie wiesz ile będąc taka ledwie żywa dla Mnie zrobiłaś!” – wyszeptal Najdroższy z czułym uśmiechem.
„Nie wiem. Dużo…?”
„Bardzo dużo!”
Objęłam Maleńkiego mojego za szyję i ucalowalam Go.
„Tylko dzięki Tobie, Najdroższy mój!!!”
Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA Swego. Patrzył mi w oczy głęboko. W Jego oczach zobaczyłam dwa tańczące serca! Pięknie tańczyły! Obejmowały się wzajemnie. Przechodziły przez siebie, przenikały się. W pewnym momencie przytuliły się, przylgnęły do siebie nawzajem tak bardzo, że nie sposób było zobaczyć gdzie kończy się jedno serce, a zaczyna drugie.
„Jak te dwa serca są złączone ze sobą, tak ściśle jesteś zjednoczona ze Mną, Maleńka Moja!”- wyszeptał Najdroższy z ogniem w oczach.
Patrzyłam w Niego jak urzeczona! Poruszona bardzo… Z zachwytem i uwielbieniem patrzyłam w Maleńkiego mojego…
Tańczyliśmy w miłości i przytuleniu…ściśle!
Z ZAMKNIĘTYMI OCZAMI
Obudziłam się. I nie mogłam się ruszyć z bólu. Bolało mnie całe ciało, każdy mięsień, nerw, kosteczka. A najbardziej plecy, kręgosłup. Leżałam więc cała obolała i bez sił. Z zamkniętymi oczami leżałam, próbowałam je otworzyć. Nie mogłam. Leżałam. I wiedziałam że jestem w ramionach, w objęciach Maleńkiego mojego. Otulal mnie Sobą. Wiedziałam że to ON. Znałam te ramiona, te miłość i czułość. Otaczala mnie, otulala. Była wokół mnie i we mnie.
„Najdro… – szepnęłam z dużym trudem.
Poczułam pocałunek na moim policzku i uslyszalam szept wprost do ucha:
„Ciii, Maleńka Moja. Ciiii, Moja Śliczna, nie musisz nic mówić. Ja wiem. Ja wszystko rozumiem.”
Próbowalam uśmiechnąć się do Maleńkiego mojego. Ale nie miałam siły. Leżałam z zamkniętymi oczami. Z zamkniętymi oczami tańczyłam. W Jego objęciach, w ramionach Najdroższego.
I tu niestety muszę zrezygnować z dalszego pisania dzisiejszej notki. Nie mam siły dalej pisać. Napiszę tylko, że Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tańczyliśmy bardzo. Wciąż tańczymy. W objęciach Maleńkiego jestem a On mnie tuli do SERCA Swego.
WSZYSTKO CZEGO DUSZA ZAPRAGNIE!
Byłam w Swiatłości wielkiej. Bardzo jasnej, ciepłej i bardzo przyjaznej. Na SERCU Maleńkiego mojego leżałam. Wtulona w Miłość! Otulona Miłością! Najdroższy, Maleńki mój pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic! Patrzyłam w Maleńkiego mojego zakochana na zabój i szczęśliwa bardzo bardzo! Z uwielbieniem w Niego patrzyłam. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z miłością i czułością.
„Mój Słodki… mój Śliczny,..” – szeptałam z zachwytem.
Najdroższy mój dotknął delikatnie miejsca w moim ciele, które zwykle bolało mnie najbardziej.
„Dzisiaj boli trochę mniej, prawda, Moja Maleńka?”
„Tak, dziś trochę mniej. Dziękuję że pozwoliles mi troszkę odpocząć, Maleńki mój!”
Maleńki dotknął teraz mojego ramienia, barku.
„A tu boli Cię bardziej, Maleńka…”
„Tak mój Najdroższy!”
„Czyli na jedno wychodzi!” – wyszeptal Najdroższy patrząc mi w oczy głęboko.
Zaśmiałam się serdecznie!
„Niby tak!”
I dodałam:
„Tańczę dla Ciebie mój Słodki! Za moje Duchowe Dzieci!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie. A ja głaskalam go po policzku.
„Wiesz, mój Najdroższy? Jedno z moich Dzieci obchodzi dzisiaj urodziny. A wieczorem ma wygłosić referat. A drugie Dzieciątko ma od jutra rekolekcje w ciszy. Bądź z Nimi! I błogosław Im, proszę!!! Błogosław wszystkim moim Duchowym Dzieciom! Ale teraz szczególnie Synkowi i Córeczce!!!”
„Jestem z Twoimi Dziećmi i błogosławię Im!”
„Dziękuję, Śliczny mój!”
Najdroższy mój patrzył we mnie rozpromieniony uśmiechem.
„A dla siebie o nic nie poprosisz?
„”Ja mam Wszystko czego potrzebuję! Wszystko czego pragnę! – wyszeptalam wpatrzona w Najdroższego mojego – Wszystko czego dusza zapragnie!”
Objęłam mojego Cudnego i przytuliłam do siebie. Najdroższy wchodził we mnie z wielką delikatnością i czułością wielką… Przed sobą zobaczyłam wielką jasniejaca Hostie. Weszła Ona we mnie. Do mego serca weszła. Najdroższy, Maleńki mój otulał mnie Sobą i w Sobie zatapial. Zamykał w Sobie. I na Siebie otwierał. Tańczylismy. Maleńki, Słodki mój i ja! W Miłości tańczyłam!
SPOJRZENIEM NAJDROŻSZEGO PATRZĘ
Leżałam na ołtarzu Krzyża. Najdroższy mój był przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Spojrzeniem z Krzyża. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptal:
„Zatańczymy, Moja Śliczna?”
„Tak mój Maleńki Pięknisiu!”
I już po chwili tańczyliśmy w Swiatłości, nad morzem kwiatów! Najdroższy trzymał mnie w objęciach, w ramionach z miłością i w tańcu prowadził. Patrzył we mnie promienie bardzo. Z zachwytem! W oczy mi patrzył głęboko, przenikliwie. I ja w Jego oczy patrzyłam. Z miłością i uwielbieniem patrzyłam. Nagle w oczach Najdroższego mojego zobaczyłam ogród… Przypominał mój stary, pierwszy ogród, ale był on jakiś poszarzaly, bezbarwny, wyblakly. Brzydki jednym słowem.
„Chciałabyś tam wrócić, Maleńka Moja?”
Gwałtownie pokręcilam przecząco głową!
„Nie? A dlaczego?” – spytal Maleńki uśmiechając się do mnie.
„Bo tu czuję się u siebie. Tu jestem z Tobą szczęśliwa. I nie chcę się cofać do tego co już było.”
Najdroższy uśmiechnął się i spojrzał we mnie jakoś tak dziwnie. Poczułam się zagubiona, zdezorientowana… Pierwszy raz w ten sposób we mnie patrzył. Niby uśmiechnięty a jakby smutny. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć…
„A Ty, Najdroższy, chcesz, żebym wrocila?” – spytalam niepewnie.
„Twoja wola, nie Moja!” – odpowiedzial zagadkowo Maleńki mój.
„Pytasz mnie to mówię co myślę. Że nie chciałabym wracać. Ale jeśli Ty chcesz, żebym wróciła, to ja natychmiast!”
Maleńki uśmiechnął się do mnie promiennie bardzo i znów patrzył we mnie tym samym dziwnym spojrzeniem… Byłam całkowicie zdezorientowana! Naszla mnie nawet myśl, że Go zawiodłam…. Postanowiłam spytać.
”Zawiodłam Cię, Maleńka Mój…?!”
„Nie. Skąd ta myśl, Śliczna Moja?!” – Najdroższy zdawał się być bardzo zdziwiony.
„Tak dziwnie we mnie patrzysz…”
Najdroższy mój teraz rozpromienil się ogromnie nade mną, rozświetlil! Ujął moją twarz w Swoje dłonie i mnie pocałowal!
„Nie zawiodłas Mnie, Maleńka. Przeciwnie! Ucieszyłas i uszczęśliwilas Mnie bardzo! Powiedziałaś że czujesz się tu u siebie, a jeszcze niedawno czułas się tu obco! Powiedziałaś że nie chcesz wracać do tego co było. Bardzo dobrze! Nigdy się nie cofaj! Idź naprzód z podniesioną głową! A do Ogrodu wrócimy, razem! Do Innego! Do piękniejszego! Do cudnego!”
„A dlaczego ten mój stary ogród jest taki… brzydki? Przecież był taki piękny jak w nim byliśmy!”
Maleńki mój uśmiechnął się do mnie cudnie i tajemniczo…
„Jesteś Moja, prawda? Należysz do Mnie?”
„Całkowicie!!!”
„Więc wszystko masz Moje. Spojrzenie też! Widzisz ogród takim jakim jest, a raczej był naprawdę! Patrzysz na niego Moimi oczami. Widzisz go tak jak Ja go widzę!”
Maleńki patrzył we mnie radosny, a ja posmutnialam.
„Gdy w nim ze mną byłeś i ja się zachwycalam ogrodem, Ty też zachwycales się ze mną… Jak bardzo musiałeś wtedy cierpieć, Najdroższy mój…!”
„Nie chciałem sprawić Ci przykrości, Maleńka Moja. Poza tym cieszyłem się gdy widziałem jak Twój ogród powoli staje się Moim!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego! I rozglądając się wokół spytałam:
„A to morze kwiatów i zamek na skale też kiedyś zblednie? Też kiedyś stanie się brzydki?”
„To nie ogród stał się brzydkim to TY go zobaczylas jakim jest naprawdę – tłumaczył Maleńki cierpliwie. A rozglądając się też wokół, szepnął:
„Na morze i zameczek patrzysz teraz Moimi oczami i widzisz jakie są naprawdę!”
„Suuuuperrr!!!” – zawołałam śmiejąc się wesoło!
Najdroższy zaśmiał się perliscie i porwał mnie do tańca! Szalonego i pięknego tańca!
JEDYNA
UWIELBIA MNIE!
Byłam w ramionach Najdroższego. W objęciach Maleńkiego mojego leżałam. Najdroższy mój pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we Swym pełnym Miłości i bliskości spojrzeniem. Z zachwytem we mnie patrzył… Ja patrzyłam w Najdroższego zakochana i zachwycona cała! Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Posłuchaj Mnie, Maleńka Moja i staraj się nie przerywać, proszę!”
„Dobrze, Maleńki mój!” – uśmiechnęlam się do Niego radośnie.
„Patrzysz we Mnie pięknymi oczami, pięknym spojrzeniem miłości i zachwytu. Z ufnością we Mnie patrzysz! Ach jak cudne jest Twoje spojrzenie, Maleńka Moja! Wiem że cierpisz bardzo, nie tylko fizycznie. Że boli Cię serce! A Ty swój ból, cierpienie ukrywasz za cudnym uśmiechem! Przepięknie się do mnie uśmiechasz! Nie chcesz, żebym widział, że cierpisz. Bo nie chcesz, żebym był smutny! A cierpisz przez Twoje Duchowe Dzieci, które odeszły od Ciebie. Ale nie boli Cię, że odeszły od Ciebie, tylko ode Mnie! Kiedyś powiedziałem że każdy kto od Ciebie odchodzi, odchodzi ode Mnie. „Do mnie wracać nie muszą jeśli nie chcą, byleby tylko do Najdroższego wróciły!” – mówisz sobie… ”
Patrzyłam w Maleńkiego z otwartymi ze zdumienia ustami!
„To prawda!!!” – wyrwalo mi się z głębi serca.
„Nie przerywaj Mi, Śliczna Moja!” – wyszeptal Najdroższy z czułym uśmiechem.
„Przepra…” – Nie dokończylam. Najdroższy zamknął mi usta pocałunkiem. I mówil dalej:
„Jesteś bardzo piękna, dzielna i odważna! Powiesz, że to dzięki Mnie, że to Ja w Tobie sprawiam. To prawda. Ale gdyby nie Twoja ufność i pokora, gdyby nie Twoje otwarcie, nie zdziałalbym niczego! Nie mógłbym! Ufność i pokora otwiera serce i pozwala Mi działać. Niczego nie zrobiłem bez Twojej zgody. Zobacz na ile Mi pozwolilas! Na ile Mi zaufalas!!! Zobacz, Maleńka Moja! Ty cała należysz do Mnie! Całkowicie i bez zastrzeżeń! Twoje serce już nie jest Twoim! Ono jest Moim!!! Ach jak uwielbiam TO Serce! Uwielbiam w Nim odpoczywać, w Nim przebywać! Jak uwielbiam! I Ciebie uwielbiam Maleństwo Moje kochane! Słodkie Moje! Mój Prostaczku! Dziecię umiłowane! I pragnę Ciebie pieścić, rozpieszczać, zachwycać się Tobą, uwielbiac Ciebie pragnę! Ale nie mogę, bo nie pozwalasz Mi… Uważasz że to się Tobie nie należy! Że to Ty powinnaś uwielbiać, rozpieszczać i zachwycać się Mną, a nie JA Tobą… A Ja tak pragnę! Pozwól Mi, proszę!!!”
Patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach!!! Byłam niezmiernie wzruszona i poruszona… I oniesmielona…
„Jeśli chcesz…” – zaczęłam.
Maleńki przerwal mi gwałtownie.
„Pragnę!”
„Możesz mój Najdroższy! Możesz mój Maleńki Pięknisiu! Mój Słodki! Śliczny mój!”
Najdroższy zanurzył mnie w Sobie. W Miłości!!!
Na Mszy, po przyjęciu Komunii Świętej, uwielbialam Maleńkiego mojego w swoim sercu. Usłyszałam cichy głos Najdroższego:
„Uwielbiam Ciebie, Moja Słodka Pięknotko! Uwielbiam Twe śliczne serce!”
Rozpromienilam się bardzo na te słowa. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Uśmiechałam się do końca Mszy świętej. I teraz też gdy piszę te słowa też się uśmiecham! Do Najdroższego mojego!