Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam. Cała obolała i tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój był przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Leżałam bez sił, co chwilę zamykalam oczy i potem nie miałam siły ich otworzyc. Leżałam i uśmiechałam się do Maleńkiego mojego.
„Najdroż…”
„Ciiii, Maleńka Moja… Ja rozumiem. Nie musisz nic mówić” – wyszeptal Najdroższy z czułością.
Ale ja chciałam. A, że nie mogłam słowami, mówiłam do Niego sercem. Uwielbialam, adorowalam, wychwalalam Najdroższego mojego!!! Całym sercem! Nagle naszla mnie myśl:”Wszystko cię boli, nie masz siły, a ty jeszcze Go uwielbiasz?! Zwariowalas!!!”
„Może i zwariowalam! Dla NIEGO mogę i zwariować! ON pierwszy zwariowal dla mnie! Z miłości do mnie poszedł na Krzyż! To i ja mogę zwariować dla NIEGO!”
Myśl znikla. A ja jakoś otworzyłam oczy i patrząc w Najdroższego wyszeptalam z miłością:
„Mój kochany zwariowany!”
I uśmiechałam się do Niego, szczęśliwa cała!
Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie bardzo.
„Moja kochana zwariowana!” – wyszeptal z ogniem w oczach.
Patrzyłam w Maleńkiego mojego… I nagle znalazłam się na huśtawce! Siedziałam na niej trzymając się sznurkow, a Najdroższy mnie hustal!!! Wysoko!!! Az do Nieba!!! Śmiałam się radośnie! A Najdroższy promieniejac cały uśmiechem i hustal!! Wyżej i wyżej!!! Gdy byłam już bardzo wysoko, skoczyłam! Do Najdroższego mojego! Jak w dym!!! W ramiona Jego! Maleńki przytul mnie do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką.
„Jak dobrze Mi w Zwariowanej Mojej! Bardzo dobrze!”
„A mi w Zwariowanym moim… jeszcze lepiej!!!”
Patrzylismy w siebie nawzajem z Miłością i zachwytem
Autor: Maleńka
PYTANIE
Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Maleńkim moim byłam. Leżałam w Jego objęciach zakochana, uśmiechnięta i szczęśliwa cała! Cała!!! Najdroższy mój pochylal się nade mną z Miłością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem bliskości bez granic!!! Promieniał cały szczęściem, zachwytem i uśmiechem! Patrzył we mnie jak w obrazek!!! I ja w Najdroższego jak w obrazek patrzyłam! Patrzyłam i rozmyślalam…
Wczoraj gdy robiłam coś przy komputerze (o tym też pewnie niedługo napiszę), zajrzałam na chwile na FB. I przeczytalam post, pytanie jednego z moich Duchowych Dzieci, księdza, zadał on je swoim znajomym. Przeczytalam… i znieruchomialam w uśmiechu… Pytanie to było uśmiechem Maleńkiego do mnie! Więcej niż uśmiechem! Było Jego dotykiem! Pocałunkiem! Pytanie brzmialo: „Czy zamieszkales już w Sercu Jezusa?”
Patrzyłam na to pytanie. Nie odpowiadalam. Uśmiechałam się tylko. Do Maleńkiego się uśmiechalam… Pytanie to było jednocześnie odpowiedzią. Kiedyś takie pytanie uważałabym za absurdalne, nierealne, a odpowiedź za niemożliwa i też nierealna. Kiedyś… Ale teraz 😊 Teraz jest ono dla mnie bardzo ważne, prawdziwe. A odpowiedź na nie, bardziej realna niż ja sama!!! Bo przecież ja od dawna mieszkam w SERCU Najdroższym!!! W SERCU Maleńkiego mojego! I nie dlatego że JE wybrałam jako Owoc z drzewa Krzyża, ale dlatego że ON mi JE dał! Podarował! Ofiarowal! Otworzył JE na Krzyżu. Dla mnie. Dla każdego! I odtąd możemy w NIM, w SERCU Najdroższym zamieszkać!
Patrzyłam w Najdroższego rozpromieniona radością i szczęściem!
„Kiedyś myślałam że to niemożliwe… Zamieszkać w Twym SERCU…”
„Nie ma nic niemożliwego dla tego, kto wierzy, Maleńka Moja!”
„To prawda! I wtedy dzieją się cuda!”
Najdroższy mój patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i tulil do SERCA Swego! A ja patrzyłam cała szczęśliwa i cała Jego, mojego Słodkiego
A Ty czy zamieszkales już w Sercu Jezusa?
WAŻNE
Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo, bardzo leżałam. Najdroższy mój był przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości. Spojrzeniem z Krzyża. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I zaczął dotykać miejsca w moim ciele, które bolało mnie najbardziej.
„Bardzo Cię bolą, Maleńka Moja, prawda?” – spytal wpatrzony w to miejsce, w moje jelita,
„Bardzo. Ale to nieważne. Ciebie boli bardziej, Najdroższy mój…”
Najdroższy spojrzał we mnie z ogniem w oczach i wyszeptał:
„Dla Mnie to ważne! Bardzo ważne!”
Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal.
„Ty dla Mnie, Maleńka, jesteś bardzo ważna. I wszystko co Ciebie dotyczy jest dla Mnie bardzo ważne!”
Patrzyłam z jaką delikatnością, z jakim namaszczeniem, żeby nie powiedzieć czcią dotykał moich jelit…
„Najdroższy mój i Ty jesteś dla mnie ważny!” – szepnęłam wpatrzona w Niego.
„Wiem! Wczoraj broniłas Mnie i Moich spraw przed swoim Duchowym Dzieckiem!”
„Raczej starałam się bronić…” szepnęłam nieśmiało.
„Broniłas! Widziałem!”
Maleńki mój patrzył we mnie z zachwytem. A ja patrzyłam w Niego z wdzięcznością. Milczeliśmy chwilę.
„Wiesz, mój Najdroższy? Ja myślę że moje Duchowe Dziecko tylko tak mówi. Że myśli inaczej. Że dla niego też jesteś ważny. Tak myślę. Z tego co widzę, obserwuję. Chciałabym, żebyś był ważny dla wszystkich moich Dzieci”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie bardzo.
„Zatańczymy, Moja Śliczna?” – spytal Najdroższy z miłością.
„Tak!”
I chwilę później tańczylismy nad morzem kwiatów! Po całej Swiatłości tańczyliśmy! Najdroższy trzymał mnie w objęciach i w tańcu prowadził. Tańczylismy!
„Jesteś dla mnie ważny, Najdroższy mój! Najważniejszy!”
„Wiem, Maleńka Moja!” – Najdroższy zaśmiał się głośno, radośnie, perliście. I podrzucił mnie w góre, wysoko, wysoko… A ja kręciłam piruety dla Niego.
SPEŁNI!
Najdroższy mój wisiał na Krzyżu… Cierpiący był bardzo. Byłam przy Nim… Z obolałym sercem. Objęłam Go delikatnie, z czułością. I przytuliłam do siebie. I sama przylgnęłam do Maleńkiego mojego całą sobą. Sercem i duszą i ciałem… Gładzilam Jego włosy i policzek i szeptałam:
„Mój Słodki… mój Śliczny…”
Wtulona w Najdroższego mojego patrzyłam w Jego zamknięte oczy… Gładziłam włosy i szeptałam… Trwalam z Maleńkim moim. W pewnej chwili Najdroższy mój otworzył oczy i patrzył we mnie z wielką Miłością.
„Pragnę…!” – wyszeptal z trudem.
„Czego pragniesz, Najdroższy mój?!” – spytalam szybko i rozglądalam się wokół, żeby Mu to szybko dać czego pragnie.
„Ciebie pragnę!” – wyszeptal Najdroższy patrząc we z ogniem w oczach.
Położyłam głowę na SERCU Najdroższego.
„Pragnę Cie…” – nie dokończyłam. Usłyszałam huk! Najdroższy mój zaczął pękać!!! Rozłamywac się!!! Przełamywac się na pół!!! Patrzyłam na to przestraszona! Z walącym sercem!!! Najdroższy tymczasem… Nie wiem jak to opisać, więc opiszę jak widziałam. Najdroższy mój otwieral się i stawał się jakby… bramą… Tak!!! Bramą do Samego Siebie!!! Weszłam przez Te Bramę… I od razu poczułam przytulenie… Przytulenie i ogromną bliskość! Znalazłam się na SERCU Maleńkiego mojego. Otulona Miłością. Najdroższy mój pochylal się nade mną z tkliwoscia bezdenna… Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptal:
„Uszczęśliwilas Mnie, Maleńka Moja! Pros o co chcesz, a dam Ci. Czego pragniesz?”
„Pragnę kochać Cię bardziej i bardziej dzielić z Tobą Twoją Mękę, Najdroższy mój!!!”
Posmutnialam na myśl jak bardzo cierpi mój Maleńki. Pragnęlam z Nim.
Szybko i uśmiechnełam się do Niego radośnie. Od ucha do ucha! Najpiękniej jak potrafilam.
„Spełnie Twe pragnienia, Moja Słodka!”
„Dziękuję!!!”
Wciąż uśmiechałam się do Maleńkiego mojego. A ON patrzył we mnie z zachwytem i bliskością bez granic….
W DZIESIĄTYM NIEBIE!!!
Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój, Maleńki mój był przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam w Maleńkiego mojego zakochana do szaleństwa!
„Tylko Ty mnie rozumiesz, Najdroższy mój!”
„Tak Maleńka Moja!”
Dotknęłam Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Inni z dobrego serca czasem mówią że mnie rozumieją. Ale… jak inni ludzie mogą rozumieć co się wokół mnie i we mnie dzieje, skoro ja coraz częściej sama tego nie rozumiem?!”
Najdroższy mój zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrząc mi w oczy zapytał:
„A jesteś szczęśliwa, Najmilsza Moja?”
„Tak!”
„Mimo że jest Ci ciężko i mimo że nie rozumiesz?”
„Tak!”
„A dlaczego, Maleńka Moja?”
„W byciu szczęśliwym nie chodzi o to żeby mieć lekko, ani żeby rozumieć, tylko o to żeby wierzyć!”
I patrząc w oczy mojego Słodkiego dodałam:
„A ja Tobie wierzę! Obdarzyłeś mnie Łaską wiary i wierzę! TY jesteś Moim Szczęściem, Najdroższy mój! Ty jesteś moim Szczęściem!”
Najdroższy mój… nie wiem jak to opisać… Rozpostarł się cały nade mną… Otulił Sobą, otoczył… I patrzył we mnie Swymi dużymi pięknymi, łagodnymi oczami. I nagle z tych Cudnych oczu popłynely dwie osoby wielkie łzy… Patrzyłam w Najdroższego zdumiona… Serce walilo mi jak młotem!!! Patrzyłam… Ale Najdroższy mój nie był smutny, ani przygnębiony… Przeciwnie!!! Uśmiechal się do mnie promiennie! Promieniał cały uśmiechem!!!
Wziął mnie w objęcia w ramiona i wyszeptal z tkliwością niesamowitą:
„A Ty jesteś Moim SZCZĘŚCIEM, Maleńka Moja!!! Ty jesteś Moim!”
Nakarmił mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do Siebie. Do SERCA Swego. I cały był Miłością!!! A ja Jego dzieciątkiem, Jego niemowlęciem byłam! Najdroższy mój tulil mnie, pieścil, całował. A ja byłam w siódmym niebie! Nie! W ósmym… dziewiątym… W dziesiątym niebie byłam!!!
IDENTYCZNE
Znalazłam się pod Krzyżem Najdroższego mojego. Maleńki wisiał na nim i cierpiał niezmiernie… Ogromnie… Patrzył we mnie, głęboko. Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś. Spojrzenie Miłości! Stałam przed Nim. Na chwiejących się nogach. Jak pijana. Ale nie byłam pijana. Tylko bez sił. Chwiałam się na nogach bo nie miałam siły ustać. Siłą woli podeszłam do Najdroższego mojego i objęłam Go za szyję.
„Najdroższy mój…- wyszeptalam z trudem – Pragnę być podobną do Ciebie… Bardzo pragnę!!! Ale nie mam siły i trudno mi już wytrzymać…”
Najdroższy mój spojrzal we mnie z ogniem Miłości w oczach.
„Jesteś podobną do Mnie, Śliczna Moja! Mnie także brak sił i też trudno Mi wytrzymać. Jesteś bardzo do Mnie podobna!”
I Maleńki mój wziął moje poranione i obolałe serce i przytulił do SERCA Swego. Patrzyłam na oba tulące się do siebie serca i nie mogłam wyjść ze zdumienia… Moje serce było bardzo podobne do SERCA Najdroższego mojego!!! Było wprost identyczne!!! Wtulilam się w Maleńkiego mojego. Całkowicie! Tańczyliśmy bardzo!!!
Najdroższy mój siedział na ławeczce w morzu kwiatów. Trzymał mnie w objęciach i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości. Promienial cały uśmiechem! Uśmiechałam się do Niego radośnie, szczęśliwa cała i zakochana na zabój! Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem.
„Jesteś do Mnie podobną, Maleńka Moja. A Ja jestem z Tobą. Zawsze! A gdy czasem wydaje Ci się, że Mnie przy Tobie nie ma, wtedy jestem najbliżej!”
„Wiem… Przepra….”- nie dokończyłam. Najdroższy zamknął mi usta pocalunkiem. Przerwał na chwile.
„Nie przepraszaj, Słodka Moja… Ja rozumiem!” – wyszeptal z ogniem Miłości w oczach. I dalej całował mnie jak Oblubieniec Swą oblubienice całuje…
DUMNY
Byłam Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój, Maleńki mój pochylal się nade mną z czułością wielką i patrzył we mnie Swym cudnym pełnym miłości i bliskości spojrzeniem. Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem. Zachwycona i zamyślona…
„Wiesz, mój Najdroższy? – szepnęłam ni to do siebie, ni do Niego – zauważyłam że odkąd odrzuciłam bicze, odkąd stanęłam w prawdzie przed Tobą i przed samą sobą grzeszę mniej. Mniej i rzadziej Ciebie ranie…”
Maleńki mój zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal.
„Mniej ranisz i uszczęśliwiasz bardzo, Maleńka Moja!”
„Sama widzę. Grzech, który przedtem popełnialam często, który mnie dręczyl i ranił, od tamtej pory nie popełniam! Jak nożem uciąl! I nawet mnie specjalnie do niego nie kusi. A jeśli nawet to od razu przypominam sobie Ciebie ubiczowanego i decyzja 'nie będę ranić!’ I pokusa znika natychmiast!”
„Tak Moja Śliczna! Jestem z Ciebie bardzo dumny!”
Dotknęłam Jego policzka i głaskalam go z czułością…
„Wszystko bym oddala, żeby nie ranić Cię wcale…”
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i przytulił do SERCA Swego. Z czułością wielką mnie tulił…
„Zaufalas Prawdzie, stanęłas w PRAWDZIE. I Prawda Cię wyzwala. Jestem z Ciebie bardzo dumny, Maleńka Moja. I Ty też bądź!”
„Dobrze, Najdroższy mój!!!”
Maleńki mój patrzył we mnie z zachwytem i podziwem. Promieniał cały uśmiechem i bliskością bezgraniczna. Trwalam w Najdroższym moim!
GÓRA SKARBÓW
Leżałam na ołtarzu Krzyża. Najdroższy mój był przy mnie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Uwielbialam Go z całego serca! Maleńki pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. W pewnej chwili Najdroższy pochylił się jeszcze bardziej. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył mi w oczy głęboko. I ja patrzyłam Mu w oczy… Nagle zobaczyłam w nich wielką górę skarbów! Klejnoty, złoto, srebro, drogie kamieni, perły… Góra skarbów!!! Lśnila, jasniala, iskrzyla się…
„Ooooo… Ile skarbów…!!!” – wyszeptalam zdziwiona.
„To gora powstała z Twojego tańca, Maleńka Moja! Z Twojej ofiary cierpienia!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia.
„Oooo…”
„Co chcesz z nią zrobić?” – spytał Najdroższy uśmiechając się do mnie promiennie.
„Ja???!!”
„To Twoje skarby. Możesz z nimi zrobić co chcesz!” – w głosie Maleńkiego mojego słyszałam uśmiech.
Patrzyłam w oczy Najdroższego mojego i wciąż widziałam te górę skarbów….
„Rozdaj, proszę moim Dzieciom!” – szepnęłam do Najdroższego.
„Sama rozdaj, Moja Śliczna! To Twoje skarby! Ja Ci tylko mogę pomóc!”
„Sama?! Jak???!”
Na twarzy Najdroższego mojego pojawil się uśmiech piękniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. A przede mną pojawiły się moje Duchowe Dzieci. Najdroższy podawał mi skarby, a ja rozdawałam, rozdawałam, rozdawałam, rozdawałam… A góra skarbów zamiast maleć rosła i rosła…
„To dlatego, że podarowane dobro wraca do Ciebie podwojone!”- szepnął radośnie Najdroższy.
Poprosiłam Go, żeby rozdawał te skarby nie tylko moim Dzieciom, ale kazdemu kto ich potrzebuje.
A teraz tańcze bardzo. A góra skarbów rośnie i rośnie…
ZAZDROSNY O MNIE
Byłam w ramionach Najdroższego mojego, w objęciach Maleńkiego mojego leżałam. Najdroższy mój pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Promienial cały uśmiechem i zachwytem. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Piękna Moja! Pragnę mieć Cię tylko dla Siebie! Jestem zazdrosnym o Ciebie! Nie chcę się Tobą dzielić z nikim innym!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości w oczach i cudnym uśmiechem.
„Ale przecież nie musisz się mną z nikim dzielić! Jestem Twoja! Tylko Twoja! Zawsze Twoja! Cała Two…”- nie dokończyłam. Najdroższy zamknął mi usta pocalunkiem. Pocałowal mnie jak Oblubieniec Swą oblubienice całuje. Z czułością i słodyczą… Potem wyszeptal mi wprost do serca:
„Wiem. Chciałem tylko, żebyś wiedziała!”
Uśmiechnęłam się do Niego z wdzięcznością i zachwytem! Szczęśliwa ogromnie! Przylgnelam do Najdroższego mojego całą sobą. Sercem i duszą i cialem… A moje serce szeptalo do Niego:
„Potrzebuję Ciebie i Ciebie pragnę! Jak powietrza! Jak tlenu!!! Nie! Bardziej niż tlenu!!! Jesteś moim Życiem! Sercem moim jesteś!!! Niebem moim!!! Najdroższy, Maleńki mój!!! Najsliczniejszy!!! Najslodszy mój!!!!”
Najdroższy patrzył we mnie z uwielbieniem i ogniem Miłości w oczach. Tańczylismy bardzo!
W UFNOŚCI
Tańczylismy bardzo. Najdroższy mój, Maleńki mój i ja. Nad morzem kwiatów tańczylismy. Najdroższy mój obejmował mnie z tkliwoscia niesamowitą. I w tańcu prowadził. Tańczylismy po całej Swiatłości! Maleńki patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem. A ON mnie co chwilę podrzucal do góry! Leciałam Wysoko, wysoko! Kręcilam piruety i lądowałam w ramionach Najdroższego mojego. Raz gdy mnie tak wysoko podrzucił i kręcilam piruety ze wszystkich stron napadły mnie jakieś stwory, lęki, strachy. Próbowały mnie zniszczyć, stłamsić, zatrzymać w tańcu! Próbowałam się bronić, i odpychac je od siebie. Ale nie dawałam rady…. W końcu wrzasnelam ostatkiem sił:
„W Imię Maleńkiego mojego rozkazuje: Idźcie precz ode mnie!!!! I nie wracajcie tu!!! W Imię Najdroższego mojego!!!!”
Nastała cisza jak makiem zasiał… Ja kręcilam piruety a potem wylądowałam bezpiecznie w ramionach Najdroższego mojego. Uśmiechal się do mnie cudnie. Ja jednak nie miałam sil. Całkowicie z sił opadłam. Najdroższy, Śliczny mój położył mnie w morzu kwiatów. I Sam pochylal się nade mną z Miłością bezgraniczna…
„Nie poddawaj się, Moja Słodka! Ja jestem z Tobą! Glowa do góry!”
„Maleńki mój, gdyby nie Ty, dawno bym się poddała, załamała. Ty jesteś moją Opoka i Twierdzą! Ufam Ci Maleńki mój!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie!!! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i podał mi swoją dłoń. Pomógł mi wstać. I znów tańczylismy nad morzem kwiatów tańczylismy bardzo! W Miłości i bliskości bez granic!!! W ufności!!!