Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i zakochany cały. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy zachwycony.
„Śliczna Moja! Piękna! Przepiękna!”
„Przepiękna?”
„Najpiękniejsza!”
„Ja się czuję brudna, trzeba mnie myć.. Czuję się bezradna i bezsilna… Czuję całkowicie pusta…”
„Jesteś jak Ja, maleńka Moja! Jak Ja!”
Uśmiecham się do Jezusa.
„Wczoraj mi dodałeś otuchy, kochany mój Jezu! Na Facebooku przeczytałam takie słowa:’Podążać nago za nagim Chrystusem’. Co prawda słowa te dotyczyły św Franciszka, ale pomyślałam, że są też o mnie. Pomyślałam, że idę za Tobą, naga. Idę za Tobą, nagim.”
Jezus patrzy we mnie ogniście! Rozpromieniony Miłością!
„Właśnie tak, Moja śliczna! Właśnie tak!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic! Mój prześliczny Jezus i ja, piękna. I idę za Nim. Naga za nagim
Autor: Maleńka
DO CELU
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Patrzę Mu w oczy z miłością, ale i pytająco.
„Dlaczego…?!”
Jezus patrzy we mnie z wyrozumiałością i troską.
„A nie pomyślałaś, maleńka Moja, że to jest potrzebne?”
„Potrzebne? Do czego?”
„Do zbawienia.”
„Do zbawienia?! To?!”
„Tak.”
„Wolałabym… Ale bądź wola Twoja” – szepczę z mocą i dodaję:
„Wybacz, ale wydaje mi się, że to jest ponad moje siły.”
„Mój krzyż także wydawał się ponad Moje siły, a jednak doszedłem do Celu.”
„I ja pragnę!”
„Dojdziesz, Moja słodka. Juz dochodzisz!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic! Mój Jezus i ja.
PROWADZI I WSPIERA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały miłością. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie! Szczęśliwa bardzo.
„To może opowiem od początku.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Rano mój Duchowy Syn, który wszędzie zabiera ze sobą, a ja go holuję, napisał:
’Zaraz do chorych idziemy. A do Ciebie nowy proboszcz przyjdzie?'”
Odpowiedziałam, że w tym miesiącu jeszcze nie, ale muszę poprosić, żeby przychodził. Myślę, że z radością będzie Cię odwiedzał z Jezusem 💖💖💖 ’-odpisał Synek. Napisałam notkę i zaczęłam rozmyślać: Taaak.. Muszę poprosić księdza proboszcza, żeby do mnie przychodził. Poproszę Lucynkę, żeby poszła do zakrystii i powiedziała.’ I tak sobie rozmyślam, kiedy nagle słyszę:
– Szczęść Boże! Szczęść Boże!
Nikogo nie widzę 😁
Okazało się, że ksiądz proboszcz wszedł do domu od tyłu, od strony kotłowni. I woła. Odpowiedziałam. A tata przyprowadził go do mnie.
– A to pani!
– To ja – uśmiechnęłam się.
– Widzę panią w kościele. I nie wiem. Ksiądz Mieczysław nic nie napisał, żeby nie przychodzić.
Udzielił mi Komunii. I poprosiłam, żeby przychodził do mnie. Dziękowałam mu bardzo. Potem wysłałam do niego sms, żeby jeszcze raz podziękować. Proboszcz odpisał:
„Niech Bóg Cię prowadzi i wspiera! Do zobaczenia🙂”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie głęboko.
„A Ty mój Jezu kochany, mówisz, że ze mną jesteś, a chciałeś do mnie przyjść!”
„Im bardziej jestem z tobą tym bardziej pragnę do ciebie przychodzić, maleńka Moja!”
„I ja pragnę!”
Zaśmiałam się perliscie!
„I pamiętaj, masz mnie prowadzić i wspierać! Ksiądz proboszcz tak powiedział.”
Jezus patrzy we mnie przenikliwie i słodko. Z lubością. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
BYĆ TAŃCEM
Budzę się… Budzę się i uśmiecham się do umiłowanego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Odpoczęłaś troszkę, Moja słodka?”
„Tak, dziękuję bardzo, kochany mój Jezu. Teraz mogę cier… Tańczyć!”
Jezus całuje mnie z tkliwością… Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę.
Odwzajemniam pocałunki.
„Opowiedz mi o Sobie, mój śliczny Jezuniu.”
„Jam jest Miłość i oddanie. Jam jest taniec.”
„Pragnę być jak Ty…”
„Jesteś! Jesteś jak Ja.”
„Jestem…”
„Tańcem jesteś!”
„Tańcem!”
„Tak! Tańcem!”
Całujemy się słodko, ogniście i namiętnie. I tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic! Mój Jezus i ja.
Jesteśmy tańcem!
ODPOWIEDŹ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany mój Jezu?”
„Robisz bardzo wiele, Moja słodka.”
„Tylko siedzę i cierpię…”
„Tańczysz!”
„Tańczę, ale…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Bez 'ale’, maleńka Moja. Bez 'ale'” – szepcze Jezus ogniście i dodaje:
„Adoptowałaś wczoraj kolejne Dziecko!”
„Tak. Wielu ludzi uważa, że ono jest złe.”
„Twoje Dzieci są złe?”
„Nie! Jedynie grzeszne. Jak ja. A to różnica. Z grzechu można wyjść.”
„Wierzysz w swoje Dzieci?”
„Oczywiście!”
Zarzucam ręce na szyję Jezusowi i daję Mu siarczystego buziaka.
„A Ty mój Jezu? Wierzysz w Swoje dzieci?”
Jezus patrzy we mnie z taką miłością i czułością, że nie potrzebuję odpowiedzi. Spojrzenie umiłowanego jest odpowiedzią. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
JANEK
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i szepcze żarliwie:
„Cierpisz bardzo, wiem, maleńka Moja. Odpocznij we Mnie. Odpocznij, Moja słodka. Odpocznij, kochana Moja!”
Uśmiecham się do umiłowanego z trudem… Przypominam sobie co zrobiłam wczoraj dla mojego kochanego Dzieciątka…
„Jestem z ciebie bardzo dumny, maleńka. Ono tobie zło, a ty mu dobro.”
„Oj tam, od razu zło. Młode jest. Dojrzeje, zmądrzeje. To dobre Dziecko. Taki mój Janek… Ukochane Dziecko. Jak Twój święty Jan. Zresztą wszystkie moje Dzieci są Jankami. Wszystkie kocham jednakowo. I wszystkie najbardziej. Dziecko mi wczoraj bardzo dziękowało… Mam nadzieję, że pomoże mu to co zrobiłam.”
„Bardzo mu pomoże. Jestem z ciebie bardzo dumny.”
„Szczerze? Ja też jestem z siebie dumna. Mogę być, prawda?”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Jasne! Oczywiście, że możesz.”
„I cieszę się, że mogłam mu pomóc.”
Jezus mnie całuje… Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
JEST ZE MNĄ
Budzę się… Budzę się i leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje moje oczy, całuje moje czoło, usta i policzki. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Jezus całuje mój uśmiech…
„Dzisiaj czeka mnie ciężki dzień…”
„Jak każdy.”
„Tak, ale…”
„Ja jestem z tobą, maleńka Moja. Jestem z tobą w tym wszystkim co cię spotyka.”
„O mój Jezu! Kocham Ciebie. Z Tobą dobrze mi jak w niebie!” – szepczę z mocą i dodaję ze śmiechem:
„Rymy marne, ale wierszyk prawdziwy!”
„Rymy piękne!”
Jezus mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Tańczę w Jego pocałunkach…
BŁOGOSŁAWEŃSTWO
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Pięknie się do Mnie modlisz, Moja słodka!
„Jezu, mój Jezu, zmiłuj się nad nami!”
Jezus zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno…
Zamyśliłam się… Ostatnio nie mogę zdążyć do toalety… Trzeba mnie myć. Jedno z moich Duchowych Dzieci traktuje mycie mnie jak 'czarną robote’… Gdy to usłyszałam w pierwszej chwili nie zrozumiałam o co chodzi. A potem… Zapadłam się w ziemię…
„Nie martw się, maleńka Moja. Kiedyś Dziecko zrozumie, że ta 'robota’ była dla niego błogosławieństwem. Będzie cieszyło się, że mogło ci usłużyć.”
„Myślisz, kochany mój Jezu?”
„Wiem.”
Jezus wciąż mnie całuje. Całuje moje chore jelita. Całuje moje brudy… Tańczę w Jego pocałunkach.
ZOBACZYMY
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Jak się czujesz, maleńka Moja?”
„Dziwnie!” – zaśmiałam się perliscie.
„To znaczy?”
„Brzuch nie boli. Ale zobaczymy jak będzie dalej.”
„Zobaczymy. Zobaczymy.”
Zarzucam ręce na szyję Jezusowi.
„Kocham Cię Jezu! Dziękuję, że się o mnie troszczysz, opiekujesz się mną! Dbasz o mnie!”
„Kocham ciebie, maleńka Moja!”
Teraz tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
SZYBKA AKCJA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Lubisz szybkie akcje, prawda, mój Jezu kochany?” – uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Uwielbiam!”
„To widać!”
Uśmiecham się do Jezusa. Umiłowany uśmiecha się do mnie.
„Ale na razie o tym nie będę opowiadać.”
„Jak sobie życzysz, Moja słodka.”
Trwamy w miłosnym milczeniu. Rozmyślam… Wczoraj wieczorem jedno z moich Duchowych Dzieci zaczęło mnie pouczać, odnośnie mojej choroby. Mówiło co według niego robię źle, co by zrobiło gdyby było na moim miejscu.
-Łatwo powiedzieć..-powiedziałam cicho.
Dziecko na chwilę umilklo.
-No… Łatwo powiedzieć, ale…
I dalej nawijało. Milczałam.
Nie życzę żadnemu z moich Dzieci, żeby znalazło się na moim miejscu. Gdyby jednak, nie daj Boże się znalazło, wtedy wiedziałoby jak to jest i nie pouczałoby mnie.
„Chce dobrze. Nie wie jednak jak to jest, nie rozumie. Ty mnie rozumiesz, kochany Jezuniu.”
Jezus patrzy we mnie z tkliwością. W Jego oczach widzę Miłość…
„Rozumiem. Dlatego ta szybka akcja.”