Ukochany… moja babcia już jest z Tobą… U Ciebie. Wierzę w to głęboko. Że jej dusza jest w Tobie zanurzona. Że spoczywa w Bogu. W Tobie. Zmarła opatrzona Sakramentami świętymi. Więc wierzę, że w Swoim Miłosierdziu przyjąłeś ją do Siebie. Smutno mi… tak po ludzku i w oczach mam łzy… Ale jednocześnie w sercu mam pokój i ufność. Ufam Tobie. Ty też płakałeś po śmierci Twojego przyjaciela Łazarza. Kochałes go. Ja także kochałam babcię. Lubiłam jej przedwojenne i wojenne opowieści. Tragiczne, ale jednocześnie pełne nadziei. Będzie mi brakować babci. Ale równocześnie wierzę, że będzie, że jest ze mną. Może głębiej i bardziej niż do tej pory…
Autor: Maleńka
NOWE
Nowe miejsce… 🙂 Janusz, dziękuję za pomoc, życzliwość i gościnę. Powoli rozgryzam wszystko, miejsce, opcje. Niby znajome a jednak nowe. Przyzwyczaję się, z Bożą pomocą, nauczę. I zadomowię.
PROŚBA O MODLITWĘ
Mimo, że nie powinnam pisać ( ręka boli….i nie tylko ręka…). Powinnam zrobić sobie przerwę w pisaniu. I odpoczywać. Zanim jednak to zrobię, mam do Was prośbę. Do wszystkich, którzy mój blog czytają, odwiedzają.
Prośbę o modlitwę. Pomódlcie się, proszę, za mnie. O siłę i odwagę w znoszeniu cierpienia. O pokorę dla mnie. I o to, żebym potrafiła je – cierpienie- ciągle ofiarowywać. Za dzieciątka.
Bardzo Was proszę.
I dziękuję. Bóg zapłać.
10 przykazań MIŁOŚCI
- Miłość jest jak księżyc: jeśli się nie wznosi — opada.
- Miłość się nie dzieli, ale się rozmnaża.
- Miłości nie można kupić ani sprzedać — można tylko ofiarować.
- Miłość jest albo pokorna, albo jej wcale nie ma.
- Miłość zamiast mówić: „Dam ci pocałunek“, mówi: „Podam ci rękę“.
- Miłość, która oblicza nie jest prawdziwą miłością.
- Kochać, to nie znaczy przyzwyczaić się do kogoś drugiego.
- Kochać, to łagodnie przyprowadzić kogoś do siebie samego.
- Kochać, to uczynić szczęśliwym drugiego człowieka.
- Kochać, to zrobić więcej niż niezbędne.
O BÓLU
W co się ból może zmienić
w gniew tupanie nogą
w otwartą książkę zamkniętą powoli
w modlitwę
płacz prywatny bo wprost do poduszki
list pisany pięć razy bez związku od rzeczy
milczenie przy stole
chodzenie tam i nazad dookoła prawdy
dotknięcie ust samotnych łyżeczką herbaty
w to co niemożliwe – jeszcze nie ostatnie
w tę samą znowu miłość
kończącą się długo
pozwól więc Matko niech dalej boli
x.J.Twardowski
GÓRA CZUWA
Siedzimy sobie z mamą i rozmawiamy.
– Wiesz… Jakoś tak…. wszystko mi wychodzi – mówię.
– Wychodzi. Co ma nie wychodzić – uśmiecha się mama.
Po chwili dodaje:
– Nawet wiem dlaczego.
– Dlaczego ? – pytam z uśmiechem. Domyślam się jej odpowiedzi.
Mama wskazuje na niebo i mówi z przekonaniem:
– Góra czuwa.
Słowo na dobry dzień
” Bóg pragnie Ciebie. Pragnie trwałego związku z Tobą. Modlitwa zatem to Twoja odpowiedź na pragnienie Boga. W modlitwie… pozwalasz Bogu, by wyznał Ci miłość. Modlitwą zgadzasz się, by się do Ciebie zbliżył. W modlitwie podążasz za Bogiem w głąb siebie – ku uzdrowieniu”
o. Fabian Błaszkiewicz.
ROZMOWA
Czy już Ci mówiłam, że lubię z Tobą rozmawiać?
Lubię. Bardzo. Uwielbiam.
Właściwie lubię Ciebie słuchać. W ciszy…
Często przychodzę do Ciebie przytłoczona problemami, bezsilnością, bólem.
Przychodzę i Ci o tym mówię, często wyrzucam to z siebie. Potok myśli, niewypowiedzianych słów. Wyrzucam z siebie.
Przerzucam na Ciebie. Oddaję Ci.
Kiedy powiem wszystko co mi leży na sercu, czekam na Twoją odpowiedź.
Siedzę i czekam. W milczeniu. W skupieniu.
Niby nic się nie dzieje. A jednak DZIEJE SIĘ.
Problemy przestają być ważne a moje wnętrze napełniasz
Pokojem i radością.
Jakbyś mówił ” Nie martw się. Panuję nad wszystkim. Zaufaj Mi.
Ty jesteś NAJWAŻNIEJSZY. Moje zmartwienia przestają istnieć.
Chce mi się śpiewać i tańczyć.
Naprawdę. Przecież wiesz.
I chociaż ani śpiewać ani tańczyć nie mogę to jednak tańczy moje serce. Dla Ciebie.
Czasem nieudolnie zaśpiewam : „Jezus Chrystus moim Panem jest. Alleluja”.
OD NIEGO
Jesień… Zimno, deszczowo, smutno… Na dworze.
A moim sercu radość, szczęście. Poczucie, że mogę wszystko.
Choć tak naprawdę nie mogę prawie nic.
W NIM mogę wszystko.
Maluję łąkę. Kolorową. Maki, słonecznik, różne odcienie zieleni.
Motyl.
Czasem gwar dzieci. Czasem cisza. Czasem włączę sobie
” Akatyst ku czci Bogurodzicy”. Słucham, kontempluję…
Czasem zanucę „Witaj, Oblubienico Dziewicza…”.
Nucę i maluję. Często mam wrażenie, że maluje się „samo”.
Kilka dni temu na czacie na katolik.pl znowu ktoś mnie pytał czy jestem szczęśliwa. Odpowiedziałam, że tak. Nie zdziwił się. ” A skąd bierzesz siłę?” – spytał.
„Od Niego” – napisałam.
Wszystko mam od Niego.
„Dziecko powinno samo wypłynąć po zastrzyku”
Wstrząsającą opowieść Chinki o masowej, przymusowej aborcji w jej kraju podał portal LifeSiteNews. „Lekarz powiedział mi, że sprawiam kłopoty bowiem dziecko samo powinno wypłynąć ze mnie po zastrzyku. Zatem postanowili pokroić moje dziecko nożyczkami” – mówiła kobieta, używająca pseudonimu Wujian.
BEZ KOMENTARZA. SŁÓW BRAKUJE.