SMS OD MONIKI: I uwierz Mu wreszcie. Do końca.
ON: Jak się podoba sms ode Mnie?
DZIECKO: …
ON: Musisz wiedzieć, że jeśli Mi w pełni nie zaufasz, nie będę mógł działać – Twoja wolna wola będzie mnie ograniczała, jeśli mi jej nie oddasz… Oczywiście masz prawo czuć to, co czujesz, tylko to jest ludzkie. To jest pycha. Chcę to w Tobie uzdrowić. Pozwolisz mi?
DZIECKO …
ON: Podnieś tutaj swój palec (…) (w domyśle: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym! J 20,27)
DZIECKO: Nie kończ proszę…! Przepraszam…! Ufam Ci! Zabierz wszystko, co mnie od Ciebie oddziela, tylko nie kończ proszę, bo mi się serce na kawałki pokroi…
ON: No wreszcie! Nawet nie wiesz jak się cieszę…!
DZIECKO: Ja też 🙂 Czy mogę przyjść ?
ON: Chodź, chodź, nabieraj sił, bo przed Tobą długa droga. I pamiętaj : uszy otwarte, głowa do góry. Walka trwa. Monika po prawej, a Ty po lewej mojej stronie. Każda ma od dziś swoje zadania i każda jest chroniona przed złem. Mój sługa dołączy do Was. Za jakiś czas.
DZIECKO: A co z…
ON: Nowe dziecko duchowe Moniki walczy na rekolekcjach. Walczy ze złem i demonami przeszłości w sobie. Jeśli będziecie się szczerze modliły, wygra i też do Was dołączy. Jeśli nie…
DZIECKO: Nawet nie kończ…!
ON: No! 🙂 I taka walcząca mi się podobasz 🙂 Wreszcie tę swoją energię pożytkujesz we właściwym kierunku.
DZIECKO: Dziękuję…! 🙂
„Mój sługa dołączy do Was. Za jakiś czas”. Tak… przeczytałam tę rozmowę rano i podczas malowania zaczęłam rozmyślać o tym JEGO słudze a moim duchowym Dziecku. I to rozmyślanie przerodziło się w rozmowę z Ukochanym.
„To jego imię wymieniłeś wśród trzech osób, które szczególnie potrzebują mojej ofiary cierpienia“.
„Wybrałem Go do wielkich rzeczy!”
„Tak…”
Rozmyślałam a Ukochany szeptał mi do serca:
„Kiedyś porównał się do św Tomasza. Niedowiarka. Ale On jest raczej Nikodemem, który szuka Prawdy. Pamiętasz Nikodema? Uczony w Piśmie, teolog. Faryzeusz. Przyszedł do Mnie nocą. I Twoje Dziecko też szuka”.
Zamyśliłam się…
„Ty jesteś większy od wszystkich myśli teologicznych. Jak to dobrze…”
„Tak. Jestem większy. Nie daję się zamknąć w formułkach, sloganach, wywodach naukowych. Jestem ponad nie. Twojemu Dziecku a Mojemu Słudze wydaje się że wie, że Mnie poznał. Może poznał. Ale nie doświadczył. Brak Mu zdumienia, dziecięcego zdziwienia. Jego serce jest zamknięte w teologicznych formułkach. I trzeba to serce otworzyć na Ducha”.
Myślałam… a Ukochany mówił dalej…
„Czytałaś Jego teksty, kazania, prawda?”
„Tak… Mądre i piękne. Ale… trochę sztywne…”
„Właśnie! Piękne, bardzo poprawne teologicznie. akademickie. Ale brakuje im życia, Ducha. Mnie im brakuje!”
„Raz chciałam zwrócić mu uwagę, ale potem pomyślałam, że nie powinnam. Nieuczona taka….”
„Powinnaś! W twoich prostych notkach jest więcej życia niż w Jego tekstach! Poza tym to Twoje Dziecko, Promyczku!”
„Tak. I jestem za Nie odpowiedzialna.”- dodałam cicho.
Wpatrywałam się w Niego. Patrzył we mnie promienny i jasny.
„Mam opisać tę naszą rozmowę?”- spytałam.
„Tak”.
Widząc, że trochę się obawiam, dodał:
„Nie obawiaj się Promyczku. Zaufaj Mi”.
Ufam, więc napisałam.