Wczoraj nie miałam jak opisać modlitwy, więc w skrócie napiszę teraz.
Prosiłam za moje Dziecko. O odwagę i siłę dla Niego /Dziecka/ o pokorę. Prosiłam, żeby z Nim był.
„Jestem z Nim, Promyczku! Już doprowadzasz Je do Celu!”’
Ja jednak prosiłam dalej. Byłam cała zanurzona w modlitwie za Nie. Prosiłam i prosiłam…
„Tęsknię za Tobą, Kochana!”
To wyznanie wyrwało mnie z modlitwy. Patrzyłam w NIEGO zdumiona i rozczulona… Mówił dalej:
”Najchętniej zabrałbym Cię do Siebie już teraz. Tęsknię. Jednak jeszcze jesteś potrzebna tu, będę działał przez Ciebie”.
Ukochany AŻ TAK za mną tęskni…
Rano prosiłam, żeby przyszedł do mego serca.
„Jestem tam. W Moim Domu, Mojej komnacie. Odpoczywam w nim, Oblubienico Moja!”
Dziękowałam i uwielbiałam Go.
Po przeczytaniu dzisiejszej Ewangelii wpatrywałam się w Umiłowanego.
Prosiłam, żeby moje Dzieci i ja naprawdę stali się jak dzieci. Rozmyślałam też, jak bardzo inaczej ON patrzy niż my, ludzie…
Patrzył we mnie czule…
„Pragniesz adoptować dzieciątko, prawda?”
„Tak!”
„Adoptuj dzisiaj”.
Po chwili dodał:
„Nazwij je Emmanuel!”
„Emmanuel??! – pomyślałam zachwycona – Piękne Imię!!! TWOJE!!!”
„Moje! Bo Moje Imię jest w każdym człowieku. Jestem w każdym,, w najmniejszym, najbiedniejszym, najsłabszym”.
Patrzył teraz gdzieś w dal. Smutny… Dał mi zobaczyć, o czym/ o kim myśli.
O zabitych nienarodzonych, głodnych dzieciach, zgwałconych, odrzuconych, w chorych…
„W nich wszystkich JA jestem”.
Księga Daniela 9,17-19 (przekład ojców paulistów)
Ty, nasz Boże wysłuchaj modlitwy swojego sługi i jego błagania. Przez wzgląd na siebie rozjaśnij swoje oblicze nad Twoją spustoszoną świątynią. Nakłoń, Panie, swojego ucha i usłysz! Otwórz swoje oczy i spójrz na nasze zniszczenie, na to miasto, nad którym wzywano Twojego imienia! Bo modląc się i zanosząc błagania do Ciebie, pokładamy nadzieję nie we własnej sprawiedliwości, ale w Twoim wielkim miłosierdziu. Panie, usłysz! Panie, przebacz! Panie, wspomnij i przybądź co prędzej, przez wzgląd na siebie samego, Panie, bo Twoje imię było wzywane nad tym miastem i nad tym narodem.
Patrzył znów we mnie…
„Dziś powiedziałem, że jestem w Domu. Twoje serce jest Moim Domem. A Ty Promyczku, jesteś naczyniem, z którego czerpią inni. Mnie czerpią”.
Patrzyłam w Niego… łzy kapały na Biblię…
Po chwili spytałam:
„Ukochany… często mówisz, że odpoczywasz w moim sercu. Co to znaczy? Ty przecież nie potrzebujesz odpoczynku. Taki wielki i wszechmocny…”
„Pokażę Ci jaki do Ciebie przychodzę to zrozumiesz”.
Odwróciłam kilka kartek Biblii:
„Bo byłem głodny, i daliście mi jeść; byłem spragniony, i daliście mi pić; przybyszem byłem, a przygarnęliście mnie; nagi – a odzialiście mnie; zachorowałem, i odwiedziliście mnie; znalazłem się w więzieniu, a przyszliście do mnie”.
Czytałam… a ON mówił:
„Taki do Ciebie przychodzę. Głodny i chory z miłości, spragniony obecności, nagi, odarty z godności, więziony grzechami. Taki przychodzę do Ciebie. A Ty takiego Mnie przyjmujesz, otaczasz miłością i pozwalasz w sobie odpocząć”.
„Umiłowany!!! – wyrwało mi się prosto z serca…
ROTA PRZYRZECZENIA DUCHOWEJ ADOPCJI”
Najświętsza Panno, Bogurodzico Maryjo,
wszyscy Aniołowie i Święci.
Wiedziony pragnieniem niesienia pomocy
nienarodzonym, postanawiam mocno i przyrzekam,
że od dnia 12.08.2014 r.
biorę w duchową adopcję jedno dziecko,
którego imię jedynie Bogu jest wiadome,
aby przez 9 miesięcy, każdego dnia,
modlić się o uratowanie jego życia
oraz o sprawiedliwe i prawe życie po urodzeniu. Amen
Moimi zobowiązaniami adopcyjnymi będą:
• jedna Tajemnica Różańca Świętego
• moje dobrowolne postanowienia
• oraz poniższa codzienna modlitwa „Panie Jezu”,
którą teraz po raz pierwszy odmówię
TEKST CODZIENNEJ MODLITWY „PANIE JEZU”
Panie Jezu za wstawiennictwem Twojej Matki Maryi, która urodziła Cię z miłością oraz za wstawiennictwem świętego Józefa, „Człowieka Zawierzenia”, który opiekował się Tobą po urodzeniu, proszę Cię w intencji tego nienarodzonego dziecka które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady i które duchowo adoptowałem. Proszę, daj rodzicom tego dziecka miłość i odwagę, aby zachowali je przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen.