Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo! Umiłowany mój Jezus tulił mnie do SERCA i patrzył we mnie z lubością… Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać i głaskać policzek Jezusa.
„Mój Maleńki… mój malusi…” – szeptałam z miłością. Patrzyłam w Jezusa, patrzyłam i… zobaczyłam Dzieciątko! Nowonarodzone Dzieciątko uśmiechało się do mnie słodko i wyciągało ku mnie rączki!!! Wzięłam Je w objęcia z bojaźnią i wielką radością…
„Teraz wiesz co czuję gdy do Mnie przychodzisz, maleńka Moja!” – usłyszalam ciepły i pełen miłości szept.
„Teraz wiem…” – szepnęłam z mocą.
Dzieciątko patrzyło we mnie dużymi niebieskimi oczkami i uśmiechało się do mnie cudownie. Patrzyłam w Nie z miłością i uwielbieniem a w sercu czułam wielkie szczęście i błogość.
„Teraz wiesz co czuję gdy leżysz w moich ramionach i uśmiechasz się do Mnie, maleńka Moja!”
„Teraz wiem!”
W pewnej chwili Dzieciątko skrzywiło buzię w grymasie bólu i zaczęło cicho płakać…
A mi aż serce zakłuło! Pragnęłam, żeby to mnie bolało, a nie Jego!
„Teraz wiesz czego pragnę gdy cię boli i gdy cierpisz, maleńka Moja!”
„Teraz wiem…”
Dzieciątko uspokoiło się, uśmiechnęło się do mnie cudownie. Potem zamknęło oczy i słodko zasnęło… Patrzyłam w Nie jak w obrazek…
Autor: Maleńka
DLA MNIE!
Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i poruszony cały! Oczy Mu błyszczały! Płonęły!
„Dla ciebie przyszedłem na świat. Dla ciebie, Monisiu kochana! Dla ciebie!” – wyszeptał ogniście.
Zamyśliłam się… Często myślimy ogólnie, wspólnotowo 'dla nas’, 'aby nas zbawić’. Tymczasem Jezus przyszedł na świat dla mnie, aby mnie zbawić! Mnie!
„To niesamowite! Niepojete jak jestem dla Ciebie ważna!”
„Ważna?! Bardzo ważna! Najważniejsza!!!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością… Dłonią zaczął dotykać i głaskać mój policzek i włosy…
„Jesteś dla Mnie całym światem, Monisiu! Cały świat stworzyłem dla ciebie!”
„I niebo?!”
„I niebo! Niebo byłoby pusto bez ciebie, Monisiu!”
„Niesamowite…”
„Jesteś dla Mnie Wszystkim. I pragnę być Wszystkim dla ciebie!”
Chciałam szybko, bez namysłu odpowiedzieć. Już otwierałam usta… Zamknęłam je i spojrzałam w oczy Jezusowi.
„Jesteś! Jesteś dla mnie Wszystkim, mój Jezu kochany!” – szepnęłam z mocą i przekonaniem.
„Wiem, Moja jedyna!”
Jezus patrzył we mnie jak w obrazek…
O MOIM ADWENCIE
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Trzymał mnie w objęciach i patrzył we mnie płonący cały miłością. Rozpromieniony i rozświetlony cały!
„Mogłabym nic nie robić, tylko wpatrywać się w Ciebie, mój Jezu kochany…” – szepnęłam rozmarzona.
„A robisz coś, maleńka?” – spytał Jezus z czułością niezwykłą.
„Masz rację mój Jezu, Ty robisz wszystko za mnie!”
„Raczej z Tobą. Ja z tobą, a ty ze Mną, Monisiu kochana.”
Zamyśliłam się…
„Adwent się już kończy, jutro Wigilia. Mój własny, osobisty Adwent też się kiedyś skończy!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha i szepnęłam:
„Myślisz kochany, że będą po mnie płakać?”
Nie czekając na Jego słowa, sama odpowiedziałam:
„Będą! Kochają mnie, więc będą!”
„Oczywiście, że będą, Monisiu słodka…” – wyszeptał Jezus poruszony.
„Ale ja nie chcę, żeby po mnie płakali!!! Pragnę, by cieszyli się moim szczęściem i radością!”
Posmutniałam nagle…
„Nie chcę być tylko przykrym obowiązkiem…”
„Przykrym obowiązkiem?! Skąd ci to przyszło do pięknej główki?! Jesteś Mi potrzebna! I potrzebna innym! Jesteś dla nich jak powietrze, jak tlen! Jesteś Moim Światełkiem w mrokach codzienności! Moją Miłością i Uśmiechem Moim.”
Z oczu Jezusa ciekły łzy.
„Czemu płaczesz, mój słodziutki…?!”
„Ze szczęścia! Ze szczęścia, że stworzyłem cię taką jaką jesteś! I, że nie mogę się doczekać aż skończy się twój Adwent!”
Zachłysnęłam się! Ze szczęścia i radości wielkiej! Z oczu ciekły mi łzy. Łzy szczęścia!!!
W CZYSTOŚCI
Jezus tulił mnie w objęciach i patrzył we mnie w sposób, który nie potrafię opisać… Piękno, Miłość, Czułość Sama! Patrzyłam w mojego Oblubieńca z zachwytem i uwielbieniem! Urzeczona i uszczęśliwiona!
„Jakiś Ty dobry, mój Jezu… Jak dobry…” – szepnęłam z mocą.
„I ty jesteś dobra, maleńka Moja. Bardzo dobra. I coraz lepsza!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Zamyśliłam się…
„Rzeczywiście od jakiegoś czasu już nie grzeszę. Nalogi grzechowe oddaliły się, uciekly, drobne grzeszki też znikły. Sama się dziwię, że można żyć nie grzesząc! Żyję, można powiedzieć, w czystości.”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„Twoje serce jest tak czyste, że nie mogę się w nim nie zakochać!” – Jezus promieniał cały.
„Ale Ty się w nim zakochałeś jak jeszcze było brudne. To Ty je oczyszczałeś. Cierpliwie, wytrwale, z miłością. To dzięki Tobie moje serce jest czyste! Dzięki Tobie mój śliczny!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie ogniście. Płonący cały Miłością.
„Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim, Monisiu. Trwam w tobie, a ty trwasz we Mnie więc jesteś czysta.”
Patrzyłam w umiłowanego mojego z lubością i zachwytem wielkim…
DOBRZE MI IDZIE!
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Więc mówisz Monisiu kochana, że nie wiesz co to jest mistyka?” – spytał mój umiłowany z cudnym uśmiechem.
„Nie! Dla mnie to czarna magia!”
„Czarna magia?!” – zdziwił się Jezus.
„Oj… Mówię tak o czymś, co dla mnie jest niezrozumiałe, tajemnicze, i poza zasięgiem! Zresztą powiedział jak powiedział. Mistyka to nie jest dla mnie!”
Jezus zaśmiał się cudnie! Perliscie! A ja mówiłam dalej:
„Kiedyś nawet próbowałam o tym czytać, jak mój Duchowy Syn powiedział, że mój wierszyk to mistyka. Ale nic z tego nie rozumiałam. I przerwałam!”
Przytuliłam policzek do policzka Jezusowego i zamyśliłam się…
„Wielcy mistycy to dla mnie św. Ojciec Pio, św. Tereska od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza i św. Faustyna.”
„Jesteś podobna do nich, maleńka Moja. Zapewniam, że blisko ci do nich!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Terenia i Faustynka bardzo cierpiały… A z Pio jestem na 'ty’!”
Wtuliłam się w Jezusa jeszcze bardziej i wyszeptałam z mocą:
„Są mi Wzorami. Uczę się od nich!”
Umiłowany mój zaczął dotykać i głaskać mój policzek i włosy.
„Ucz się, Moja Monisiu! Dobrze ci idzie. Bardzo dobrze ci idzie!!!” – wyszeptał z żarliwością.
Spojrzałam mojemu ślicznemu w oczy. Widziałam w nich zachwyt, dumę i ogień niezmierny… Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie. Rozpromieniony był cały! Wpatrywalam się w Jego uśmiech promienna cała!
MÓJ PRĄD!
„Zatańczymy, Moja kochana Słodzinko?”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony cały.
„Z Tobą zawsze, mój Milusi!” – uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha.
Jezus objął mnie całą i przytulił mocno do Siebie. Tańczyliśmy bardzo. Umiłowany mój obejmował mnie z tkliwością i w tańcu prowadził. W pewnej chwili opadłam z sił. Nogi mi się ugięły i upadłabym gdyby nie Jezus.
„Przepraszam, mój Jezu, ale nie mam sił…” – szepnęłam z trudem wielkim.
„Nie masz siły, ale masz Mnie, Monisiu kochana!” – wyszeptał Jezus żarliwie. Wziął mnie na ręce i tańczylismy dalej.
„Tak! Ty jesteś moją Siłą! Moją Mocą! U Ciebie ładuję akumulatory. Wielu ludzi musi gdzieś wyjechać, żeby je naładować. Ja nie muszę nigdzie jechać, wystarczy, że wejdę wgłąb Ciebie i w Tobie odpoczywam…”
„Na tym polega mistyka, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Nie wiem co to jest mistyka! Ale wiem, że jesteś moją Ładowarką!”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie.
„Nie! Nie Ładowarką! Ładowarka tylko przesyła prąd. Ty jesteś moim… Prądem! Tak, Prądem! Jesteś moją Energią! Powerem! Od Ciebie czerpię!” – szepnęłam z mocą. W miarę jak mówiłam wracały mi siły.
Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego.
Tańczylismy bardzo, w bliskości i intymności bez granic! Mój Jezus i ja.
Wciąż tańczymy.
GOSPODYNI
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem.
„Jakaś ty piękna, Monisiu! Coraz piękniejsza!” – wyszeptał z żarem.
Zaśmiałam się perliscie!
„Nudzę cię, maleńka?” – spytał Jezus łagodnie.
„Skąd! Z Tobą mi nigdy nie jest nudno. Przeciwnie! Ciekawie. I zawsze inaczej!” – szepnęłam z mocą.
Jezus rozpromienił się bardzo nade mną! Rozświetlił się cały! Patrzył we mnie jak w obrazek! Jak Baranek w Swą umiłowaną owieczkę, jak Gospodarz w Swego upragnionego gościa!
„Taaak! Jesteś Gospodarzem w moim sercu!”
„A ty Monisiu, gospodynią!”
Zamyśliłam się…
„A wiesz, mój Jezu, że tak? Kupuję potrzebne rzeczy do domu. Aż tata jest zaskoczony pozytywnie. Zdziwiony! Dbam o niego i siebie. Na tyle na ile potrafię, na ile mogę. Tata przychodzi się mnie poradzić.
-Kogo mam się radzić, jak nie ciebie? – mówi.”
Jezus patrzył we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały…
„Moja piękna gospodyni!” – wyszeptał z tkliwością i patrzył we mnie ogniście.
ODPOCZYNEK W JEZUSIE
Leżałam na SERCU umiłowanym. Jezus patrzył we mnie głęboko… Z zakochany i zachwycony cały. Dłonią dotykał mój policzek i głaskał go z czułością.
„Moja Słodzinko…” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały.
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
„Jak mogę Ci usłużyć, kochany?” – spytałam z mocą.
„Odpocznij we Mnie. Usłużysz Mi tym bardzo!”
Zamknęłam oczy i odpoczywałam… Nagle zobaczyłam małe dziecko! Wyrywało się do mnie 'Na lącki! 'Na lącki!’ – wołało. Wzięłam je na ręce, przytuliłam policzek do jego policzka i kołysałam je. Zasnęło słodko.
Otworzyłam oczy i spojrzałam w oczy Jezusowi.
„Ty maleńka Moja jesteś takim dzieciątkiem, Monisiu! Umiłowanym, wytęsknionym, jedynym!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Przytulił policzek do mego policzka i zaczął mnie kołysać… Patrzyłam w mojego ślicznego, patrzyłam… aż słodko zasnęłam.
DOM W SERCU BOGA
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Leżałam w Jego objęciach tańcząca i uśmiechałam się do Niego radośnie! Delikatnie i promiennie. Dotykałam dłonią policzek Jezusa i głaskałam go z czułością… Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim!
„Ty we Mnie, Ja w tobie, maleńka!” – wyszeptał mój Miły żarliwie.
„TY we mnie, a ja w TOBIE! Jakie to piękne! Niesamowite! Niepojęte! Cudowne!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
„Jak dobrze Mi w tobie, Monisiu… Jak dobrze!” – wyszeptał Jezus błogo.
Patrzył we mnie jak w obrazek…
„Jak dobrze mi w Tobie, mój Jezu kochany! Jak dobrze… W Tobie odpoczywam. Jesteś moim odpocznieniem, moim wytchnieniem. Ukojeniem moim. Jesteś moim Szczęściem!”
„Wiem maleńka, że boli cię całe ciało, że jesteś cała podrętwiała, że cierpisz bardzo! I ty mówisz o szczęściu?!” – dziwił się Jezus ogromnie.
„Już Ci mówiłam, że szczęście nie ma nic wspólnego z tym, że boli i jak bardzo, że szczęście to Ty i ja! Już nie szukam po omacku, nie biegam to tu, to tam. Nie koczuję! Osiadłam. Osiadłam na Skale i na Niej buduję dom. Już nie szukam domu. Znalazłam dom w SERCU Boga.”
Przerwałam. Jezus milczał. Patrzył we mnie głęboko poruszony.
„Dlaczego nic nie mówisz, kochany?” – spytałam nieśmiało.
„Słucham ciebie, Moja piękna! Słucham i nadziwić się nie mogę twej piękności…”
Jezus patrzył we mnie płonący…
BAJKA?
Obudziłam się zmęczona i cierpiąca. Próbowałam otworzyć oczy, ale nie miałam siły. Jezus obejmował mnie z tkliwością i patrzył tylko we mnie. Płonący cały Miłością i poruszony wielce. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i ucałował mnie w czoło.
„Odpocznij jeszcze maleńka Moja. Czego sobie życzysz?” – spytał z ogniem.
„Opowiedz mi bajkę!” – szepnęło moje serce.
Jezus uśmiechnął się do mnie promiennie i zaczął opowiadać:
„Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, w zamku żyli sobie król i królowa. Mieli oni córeczkę, maleńką księżniczkę. Księżniczka była bardzo dobra i piękna. Wielu kawalerów starało się o jej względy. Ona jednak czekała na tego upragnionego, wytęsknionego, jedynego! Pewnego dnia znalazła zdjęcie księcia. Gdy spojrzała w jego oczy, od razu wiedziała, że to ON! Upragniony, wytęskniony i jedyny! Księżniczka zakochała się w księciu. I jak to w bajkach bywa, książę ze zdjęcia przemówił! Opowiadał księżniczce o sobie i swoim królestwie i rozkochiwał ją w sobie bardziej i bardziej… Księżniczce to było za mało! Zapragnęła spotkać się z księciem. I pewnej nocy jak to w bajkach bywa, spotkali się, nie wiadomo czy we śnie, czy też na jawie. Spotykali się odtąd w każdą noc. Maleńka księżniczka wtulała się w swojego księcia. A on opowiadał o sobie i swoim Królestwie, oddał jej swoje serce, i rozkochiwał ją w sobie bardziej i baaa…”
Moje serce przerwałoJezusowi gwałtownie!
„To nie jest bajka! To prawda! To o Tobie i o mnie!!!”
„Tak?! Nie wiedziałem!” – zaśmiał się Jezus cudownie.
„To już wiesz!” – szepnęło moje serce.
Jezus patrzył we mnie płonący cały.
„Już wiem!” – wyszeptał ogniście.
„Taaak… Moje życie z Tobą jest jak bajka! A wiesz kochany, jak ta bajka się kończy?”
„No powiedz, jak, maleńka Moja?”
„Książę na białym rumaku przyjeżdża po swoją księżniczkę i zabiera ją do swego królestwa. I żyją w miłości i szczęściu na zawsze!”
„Właśnie tak, Monisiu kochana. Właśnie tak!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego…