Jestem w jakimś kościele. Wielkim i świetlistym. Jaśniejącym bardzo. Jest w nim bardzo dużo osób. Osób? Nie wiem… Wszyscy są przeźroczyści. Jakby duchy. A jednocześnie wiem, że są to kobiety i mężczyźni. Jakby aniołowie… Nie wiem. I ja jestem jedną z nich. Przeźroczysta i rozświetlona cała. Trwa Msza święta. Jezus ją sprawuje. Msza święta? Nie wiem. Raczej tak, bo Jezus zaczyna rozdawać Komunię. Podchodzi do mnie i daje mi Swe Ciało do spożycia. Chcę odejść od ołtarza, ale Oblubieniec kładzie mi dłoń na ramieniu i mnie zatrzymuje. Czekam u stóp ołtarza. Po skończonej Eucharystii znów podchodzi do mnie. W dłoniach prześliczną koronę, złotą, wysadzają drogimi kamieniami. Umiłowany uśmiecha się do mnie przecudnie! Wkłada mi koronę na głowę. Odwraca się do zgromadzonych ludzi – duchów i pokazuje mnie im.
„Oto umiłowana Moja!” – oznajmia wszystkim. Ludzie – aniołowie wiwatują na moją cześć. Potem wszystko znika.
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście.
„Co to było, kochany mój Jezu?”
„Chciałem wszystkim pokazać.”
„Co?”
Jezus uśmiecha się do mnie od ucha do ucha!
„Umiłowaną Moją!”
Uśmiecham się niepewnie. Jezus mówi dalej:
„Chciałem się wszystkim pochwalić.”
„Czym?”
„Umiłowaną Moją!”
„Ale…”
Jezus zamyka mi usta słodkimi pocałunkami! I szepcze ogniście:
„Obiecałem Ci nie przerywać, maleńka Moja. Ale nie mogę! Nie mogę! Jesteś Moją umiłowaną. Najdroższą, najsłodszą! Moją jedyną! Pragniesz Mnie! Pragniesz żyć w komunii ze Mną. Kochasz Mnie i tańczysz dla Mnie. Jakże miałbym nie pokazywać ciebie?! Jakże miałbym się Tobą nie chwalić?!”
Jezus patrzy we mnie ogniście. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś!
Patrzę w Niego zachwycona i onieśmielona jednocześnie…
„Dziękuję mój Jezu!”-szepczę szybko, by umiłowany mi nie przerwał.
Jezus promienieje cały, a ja razem z Nim. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic!
Autor: Maleńka
W KOMUNII
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Patrzy we mnie z miłością i troską wielką.
„O mój Jezuniu kochany…”
„Ciii, Moja słodka. Nic nie mów. Odpoczywaj.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy. Przytula policzek do mego policzka. Zanurza mnie w Sobie bardziej i głębiej… Odpoczywam w umiłowanym moim. Moje serce szepcze:
„Jezu mój, miłości moja. Ty jesteś mój, ja jestem Twoja!”
Teraz tańczymy bardzo. Tańczymy w miłości i intymności bez granic. Tańczymy w komunii.
CIERPLIWY I POKORNY
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i wzruszony cały.
„Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany?”
„Dziś niedziela!” – Jezus śmieje się perliscie.
„Dzień Pański. Czyli Twój. Dzień mojego Pana. I chcę coś dla Ciebie zrobić.”
„Uważasz, maleńka Moja, że jestem twoim Panem?”
„Jesteś moim Panem Bogiem, Panem Zbawicielem, Panem Oblubieńcem, Paneee…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Obiecałem, że nie będę ci przerywać, ale muszę! Nie jestem twoim Panem, Moja słodka. Jestem twoim bliskim. Najbliższym…”
Patrzę w mojego Oblubieńca ogniście…
„Pragnę być w komunii z Tobą, mój Jezu!”
„Jesteś w komunii ze Mną, maleńka Moja.”
„Ale pragnę być bliżej. Jeszcze bliżej… Jeśli można być jeszcze bliżej.”
„Zawsze można być bliżej…”
„To ja pragnę!”
„I Ja tego pragnę.”
„To dlaczego mi nie powiedziałeś?”
„Czekałem aż ty zapragniesz, Moja śliczna! Aż Moje pragnienie stanie się twoim.”
„Jaki Ty jesteś pokorny i jak cierpliwy…”
Jezus patrzy we mnie z lubością. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
SERCE W SERCU
Budzę się i szybko otwieram oczy. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Wzruszony i poruszony cały.
„Odpoczęłaś troszkę, maleńka Moja?”
„Tak, mój Jezu kochany. Dziękuję.”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie
„Nie przerwałes mi?!”
„Nie przerwałem. Nie będę ci przerywać, jak obiecałem, Moja słodka.”
Daję umiłowanemu siarczystego buziaka.
„A jak tam moje serce?”
„Twoje serce jest w SERCU Moim.”
Patrzę na SERCE mojego Oblubieńca i widzę jedno wielkie SERCE!
„Dobrze mu w SERCU Twoim.”
Ogarnia mnie nagłe zmęczenie…
„Odpocznij jeszcze, Moja śliczna, we Mnie odpocznij.”
Zamykam oczy. Odpoczywam w Umiłowanym…
A teraz tańczymy bardzo. Mój umiłowany Jezus i ja. Tańczymy w miłości i intymności bez granic.
POKONAŁAM MIŁOŚCIĄ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Lubisz szybkie akcje, prawda, kochany mój Jezu? Przedwczoraj i wczoraj….”
„Lubię, maleńka Moja.”
„Dzięku…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Pragnę ciszy, Moja słodka!”
„Przepra…”
Jezus znów zamyka mi usta pocałunkiem.
„Ty ciągle albo dziękujesz, albo przepraszasz. Bądź ze Mną, najmilsza. Po prostu.”
Uśmiecham się do Jezusa. Wyjmuję moje serce z ciała i kładę je przy SERCU Najdroższym.
„Pragnąłem tego. Dzięku…”
Tym razem ja zamykam umiłowanemu usta pocałunkiem
„Kochany mój, Ty też mi nie dziękuj.”
„Przepra…”
Zamykam Jezusowi usta pocałunkami.
„Jezuniu… Aha, miałam być cicho.”
Jezus patrzy we mnie z lubością…
„Możesz robić co chcesz, maleńka Moja! Pokonałaś Mnie swoją miłością.”
Tańczymy bardzo w bliskości i intymności bez granic.
DLA JEZUSA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z miłością. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Jezusa z uwielbieniem.
„Napisałaś opinię.”
„Eee tam, taka opinia to jak nie opinia. Ale posłuchałam taty, to znaczy Synka.”
„Bardzo dobrze, jestem z ciebie zadowolony.”
„Cieszę się.”
„A ty jesteś zadowolona?”
„Ja? Jestem zadowolona, że Ty jesteś zadowolony, mój słodki Jezuniu!” – szepczę z mocą i dodaję:
„Dla Ciebie wszystko, mój najdroższy!”
Mój Malusieńki patrzy we mnie ogniście. Uśmiecham się do Niego od ucha do ucha.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
Z UWIELBIENIEM…
W nocy:
Rozmyślałam o wizycie u lekarza. Ogólnie mówiąc potraktował mnie jakbym była niepełnosprawna intelektualnie, a na koniec kazał iść do psychiatry.
Byłam zła, łagodnie mówiąc. Nagle usłyszalam głos w sercu:
„Adoptuj go!”
„Adoptuję jak mi złość przejdzie.”
„Teraz adoptuj!”
„Dobrze. Dla Ciebie wszystko, kochany mój Jezu.”
Rano:
Leżę na SERCU Najdroższym tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego onieśmielona…
„Ale opinię napiszę.”
„Oczywiście, napisz.”
„Coś Ci chciałam powiedzieć, mój słodki Jezuniu, ale nie przerywaj mi proszę.”
„Nie przerwę. Obiecuję.”
„Dziękuję mój Jezu kochany! Dziękuję Ci!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Jezus patrzy we mnie dumny bardzo. Z uwielbieniem i zachwytem patrzy we mnie…
ZATAŃCZYMY?
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Oblubieńca z miłością i uwielbieniem. Umiłowany dotyka mój policzek i głaszcze go z czułością. Ujmuję Jego dłoń w swoje dłonie i całuję. Potem przytulam do policzka. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka. Trwamy w miłosnym milczeniu…
„Zatańczymy, Moja słodka?” – pyta Jezus miękkim, ciepłym głosem.
„Z Tobą zawsze, mój Maleńki!”
I tańczymy! Tańczymy w bliskości i miłości bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja.
JEZUS I JA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany mój Jezuniu?”
„Już robisz, maleńka Moja. Cierpisz dla Mnie.”
„Ale chciałabym…”
Jezus przerywa mi gwałtownie!
„Cierpisz dla Mnie, to wystarczy, Moja słodka.”
„Ale…”
„Żadnego ale. Jesteś ze Mną. Kochasz. I cierpisz dla Mnie. A będąc ze Mną, kochając, i cierpiąc oddajesz życie za przyjaciół swoich. Jesteś jak Ja!”
Jezus patrzy we mnie głęboko. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś…
„Pragnę…” – szepczę onieśmielona.
„Jesteś jak Ja.”
Jezus zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości i czyni z Sobą jedno.
NA CHWAŁĘ JEZUSA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i uśmiecha się do mnie cudownie. I ja uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„I jak? Było dobrze?”
„Baaardzo dobrze! Dzieku…”
Jezus nie pozwala mi dokończyć. Zamyka mi usta słodkimi pocałunkami.
Całuje mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko czule i namiętnie.
„Dziękuję mój Jezu kochany! – szepcze moje serce. I dodaje:
„Mam żyć na Twoją chwałę.”
„Już żyjesz, maleńka Moja.”
„Ale pomóż mi proszę bardziej! Pragnę!”
„Dobrze, Moja słodka. Pamiętaj jeszcze o…”
Tym razem ja zamykam Jezusowi usta pocałunkiem.
„Tak, pamiętam.”
Jezus uśmiecha się do mnie… Przepięknie. A ja całuję Jego uśmiech.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.