Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Zmęczo…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Wiem. Wiem, Moja słodka. Odpocznij. We Mnie odpocznij.”
Wtulam się w umiłowanego mojego. Nasze serca rozmawiają. Nie pamiętam o czym rozmawiały. Trwam w umiłowanym moim. On jest we mnie. Obejmuje mnie, napełnia i wypełnia…
A teraz tańczymy. Tańczymy w miłości i intymności bez granic. Policzek przy policzku i serce przy SERCU. Razem.
Autor: Maleńka
KOCHAM
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i zachwycony cały! Tak! Widzę w oczach mojego umiłowanego zachwyt! Widzę, że jestem piękna, jedyna w swoim rodzaju. Wyjątkowa!
„Tyle czasu pokazywałeś mi moje piękno i wyjątkowość, że sama je zobaczyłam…”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie!
„Nie tylko Ty, mój Jezu widzisz, że jestem piękna. Ja też to widzę.”
„I kochasz siebie?”
„Tyle razy mówiłeś mi o Swojej miłości… Tyle razy pokazywałeś mi, że mnie kochasz…. wciąż pokazujesz… Mogę powiedzieć, że kocham siebie… Pokochałam dzięki Tobie!”
„Moja słodka! Jedyna! Wspaniała!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Tańczę w Jego pocałunkach.
W SERCU
Budzę się. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do Jezusa radośnie!
„Śniło mi się, że byłam detektywem!”
Śmiejemy razem… Jezus patrzy we mnie z lubością. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś… Patrzę Mu w oczy z miłością i uwielbieniem…
Rozmyślam…. Rozmyślam o moich kochanych Duchowych Dzieciach.
„Niektóre odeszły ode mnie. Zerwały kontakt. Ale to nic. Najgorsze jest to że, odeszły od Ciebie, kochany mój Jezu… Nie poznały Cię. Nie doświadczyły Twojej miłości… Gdyby Ciebie poznały, gdyby doświadczyły Twojej miłości to by na pewno nie odeszły od Ciebie… „
„Ale nadal są w twoim sercu, prawda, maleńka Moja?”
„Oczywiście! Gdyby nie były, to bym o nich nie mówiła. I nie oceniam ich. Kim jestem, żebym miała je oceniać? Grzeszną duszą, która doświadczyła i ciągle doświadcza Twojej miłości i miłosierdzia…”
Jezus patrzy we mnie z tkliwością.
„One są także w SERCU Twoim, prawda? Wszyscy jesteśmy.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Pocałunek jest Jego odpowiedzią.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
MIÓD NA SERCE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Zakochany i zachwycony cały. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie!
„Mój Jezusieńku, miły Koteńku.
Mój Malusieńki i Milusieńki.
Mój Jezu święty i uśmiechnięty.
O mój wspaniały i słodki cały.
Mój Ty bliziutki i cały Malutki.”
Przerywam. I zaczynam mówić formułkami:
„Jezu cichy i pokornego SERCA…”
Tym razem to umiłowany mi przerywa. Zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Mów do Mnie własnymi słowami, maleńka Moja. Bardzo Mi się to podoba.”
„Jezu prześliczny i fantastyczny! Jezu cichutki i pokorniutki.”
„Twe słowa to miód na Moje SERCE.”
Całuję SERCE Najdroższe.
„Moje Serdeńko, śliczne cudeńko!”
Jezus patrzy we mnie z lubością.
A teraz tańczymy bardzo, bardzo. Umiłowany mój i ja. Wtuleni w siebie nawzajem. Tańczymy w miłości i intymności bez granic!
MIŁOŚCI PRAGNIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Odpocznij jeszcze, maleńka Moja.”
„W nocy nie za bardzo odpoczęłam…”
„Wiem. Dlatego teraz odpocznij we Mnie.”
Obejmuję umiłowanego mojego i wtulam się w Niego cała. Jezus wchodzi we mnie.
„Dziękuję mój Jezu kochany!”
Jezus wypełnia mnie Sobą. Napełnia i przepełnia Sobą.
„Nie potrzebuję podziękowań. Miłości pragnę.”
„Kocham Ciebie! Przecież…”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością.
„Nie powiedziałem, że Mnie nie kochasz, ale że pragnę miłości.”
„No tak.”
„Do duszy, która Mnie kocha wchodzę i zadomawiam się w niej.”
Patrzę w Oblubieńca onieśmielona…
„To dlatego powiedziałeś, że…”
„Jesteś Moim domem, Moja śliczna!”
Jezus całuje mnie słodko i czule szepcze:
„Jesteś Moim domem, a Ja jestem twoją siłą. Mocą twoją jestem.”
„Dzięku…”
Jezus zamyka mi usta słodkimi pocałunkami. Tańczę w umiłowanym moim.
KOMUNIA MIŁOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do Jezusa radośnie. Zarzucam mojemu Oblubieńcowi ręce na szyję i wtulam się w Niego cała.
„Kocham Cię, mój słodki!”
Nagle jestem w jakimś kościele. Klęczę przed Najświętszym Sakramentem. Hostia jest umieszczona w przepięknej monstrancji. Złotej, zdobnej bardzo.
„Jezuniu kochany! Pragnę Ciebie!!!” – wyrywa mi się z głębi serca.
W tym samym momencie monstrancja się otwiera i Hostia z niej wychodzi… Zbliża się do mnie!
„I Ja pragnę ciebie, maleńka Moja!”
Ten głos, jego dźwięk wypełnia cały kościół. Hostia wchodzi we mnie. Do mojego serca!
„Jestem w domu. Ty jesteś Moim domem, Moja słodka! Jesteś niebem Moim!”
„A Ty moim!”
Jezus mój umiłowany jest we mnie. A ja w Nim jestem. Komunia Miłości…
BLISKI
Budzę się… Budzę się powolutku… I znów zasypiam… Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zbliża twarz do mojej twarzy i całuje mnie. Przytula policzek do mego policzka. Głaszcze go z czułością… Wydawać by się mogło, że umiłowany głaszcząc chce mnie obudzić, ale nie. Przeciwnie!
Zanurza mnie we śnie… We śnie widzę Oblubieńca, który idzie do mnie i mnie błogosławi. Zbliża się, zbliża… Idzie i idzie. I wciąż jest daleko!
Budzę się. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Jednak wolę Cię na jawie, kochany mój Jezu!”
„A dlaczego?” – pyta Jezus z uśmiechem.
„Bo jesteś blisko! Bliski jesteś! Najbliższy!”
Jezus znów mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Odwzajemniam pocałunki. Błogosławię wszystkie moje Duchowe Dzieci i zaczynam z Nim dzień. Dzień z umiłowanym, który jest blisko. Bliski.
MATKA
Budzę się… Budzę się i szybko otwieram oczy. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Jezu mój…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Ja jestem z tobą, Moja słodka.”
Uśmiecham się do umiłowanego.
„Śniłeś mi się chyba. Nie pamiętam…”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie!
„Ja zawsze ci się śnię!”
„Aha. Ale chciałabym Cię pamiętać, zobaczyć…”
„Widzisz Mnie na jawie, maleńka Moja!”
„We śnie też bym chciała. Chcę zawsze patrzeć w Ciebie, kochany mój…”
„Patrzysz we Mnie zawsze i jesteś Mi matką.”
„Ja?! Twoją matką?!”
„Tak. Nie pamiętasz, że powiedziałem, że kto słucha Mych słów ten jest Mi bratem, siostrą i matką?”
„Pamiętam. Ale ja?! Matką?”
„Tak, jesteś Mi matką!”
Jezus patrzy we mnie z lubością. Tańczę w Jego spojrzeniu.
BĄDŹ WOLA TWOJA
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Wzruszony i poruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Ja jestem z tobą, maleńka Moja.”
„Wiem, kochany mój Jezu. Wiem.”
Jezus nadal mnie całuje. Całuje moje obolałe ciało, całuje moje chore jelita. Całuje…
„Bądź wola Twoja, mój Jezu słodki. Bądź wola Twoja. Uwielbiam Cię!”
Jezus wciąż mnie całuje. Tańczę w Jego pocałunkach.
MÓJ MALEŃKI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Patrzy z miłością i troską.
„Powiedziałaś, maleńka Moja, że to dla ciebie zaszczyt całować Me Rany.”
„No tak, oczywiście. A co, mój słodki? Coś nie tak powiedzia…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Dla Mnie zaszczytem jest, że ze Mną jesteś. Jesteś w bólu i cierpieniu. To dla Mnie zaszczyt! Że oddajesz Mi siebie, swoją niemoc, bezradność bezsilność… To dla Mnie jest wielkim zaszczytem! Że jesteś cała dla Mnie!”
„I tańczę dla Ciebie!
” To także zaszczyt dla Mnie!”
„Ja mogę powiedzieć to samo, mój Jezu kochany!”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością i szepcze tkliwie:
„Tak. Jednak Mój zaszczyt jest wielki, a twój maleńki.”
„Bo Ty jesteś wielki, a ja maleńka. Maleńkie mam serce…”
„Wielkie i pełne miłości!”
„Zresztą Ty też stałeś się Maleńki…”
Jezus patrzy we mnie ogniście i nagle staje się maleńki, tak, że mieści się w moich objęciach!”
Tulę Go do serca z miłością… Po chwili uśmiecham się do umiłowanego.
” Wybacz kochany mój Jezu, ale jednak wolę jak Ty jesteś wielki!”
„A dlaczego?”
„Bo się mogę wtulić w Ciebie.”
I nagle Jezus znów staje się wielki. Wtulam się w mego Oblubieńca.
„Jednak Ty zawsze jesteś maleńki, mój Jezu! Przychodzisz do mnie w małej Hostii, kruchej i delikatnej. Przychodzisz pokornie i cicho…”
„I rozpływam się w tobie, jedyna Moja!”
Uśmiecham się do Jezusa onieśmielona. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Maleńki i Jego maleńka.