Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Mogę ja Ciebie, tak jak Ty mnie, kochany?”
„Pragnę.”
Odsuwam szatę z pleców Jezusa… Widzę, że Jego plecy są całe w Ranach… Serce mi pęka…
Zaczynam całować każdą Ranę. Całuję ze czcią i namaszczeniem wielkim. Widzę, że są mniejsze i większe Rany. Całuję… Gdy całuję mniejszą Ranę, ona od razu znika. Większą muszę całować kilka razy, żeby znikła. Ale to nie jest przymus. To pragnienie. Pragnienie miłości. To zaszczyt! Całuję i całuję. Aż wszystkie Rany zniknęły. Okrywam z powrotem plecy umiłowanego. A On tuli mnie do SERCA. Patrzy we mnie z lubością.
„Dziękuję ci bardzo, maleńka Moja. Bardzo Mi pomagasz.”
„To dla mnie zaszczyt, mój słodki Jezuniu!”
Tańczymy w miłości i intymności bez granic.
Autor: Maleńka
BARDZIEJ I GŁĘBIEJ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie. Jego spojrzenie przenika mnie na wskroś.
„Ja jestem z tobą, maleńka Moja. Jestem z tobą w twym bólu, jestem w cierpieniu twoim. Jestem z tobą w bezradności i bezsilności twojej. Jestem w twym ogołoceniu i poczuciu opuszczenia. Jestem z tobą nie w brudzie i brzydkim zapachu. Jestem z tobą.”
„Wiem, mój kochany. Dzięku…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem. I szepcze żarliwie:
„Nie potrzebuję twoich podziękowań. Pragnę byś ty była ze Mną.”
„A nie jestem?!” – pytam z bólem i smutkiem.
„Jesteś Moja słodka! Jesteś! Pragnę jednak byś była bardziej, głębiej. Byś była bardziej w Moim bólu, w Moim cierpie…”
„Jestem z Tobą, mój Jezu kochany! Jestem.”
„Wiem, Moja śliczna!”
„Pomoż proszę być z Tobą bardziej i głębiej! Dopomóż mi, proszę! Jeśli coś robię źle, albo nie podoba Ci się, pomóż mi proszę! Przecież wiesz, że pragnę być z Tobą tak, jak Ty chcesz!”
„Wiem, Moja jedyna! Wiem!”
Jezus mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Tańczę bardzo w Jego pocałunkach.
WIE LEPIEJ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony i zatroskany cały. Uśmiecham się do Niego z trudem.
„Mój słodki Jezuniu, słodki Kotuniu! Jesteś prześliczny i fantastyczny! Jesteś malusi i bardzo milusi!”
„Zagalopowałaś się, maleńka Moja!” – śmieje się umiłowany perliscie.
„Ja??! Nigdy w życiu!”
„Moja malutka, bardzo milutka! Jest cała święta i uśmiechnięta! Jest cała Moja, rozanielona. I w Moim SERCU jest utajona!”
„Przesadzasz, kochany…”
„W czym?” – Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Uśmiecham się do umiłowanego onieśmielona. On wie o co chodzi. Zawsze się oburzałam gdy tak o mnie mówił. Teraz milczę. A, niech Mu będzie, zresztą Jezus wie lepiej.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
BLIŻEJ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Chodź do Mnie, Moja słodka.”
„Jestem u Ciebie, mój słodki Jezuniu!”
„Chodź bliżej!”
„A można jeszcze bliżej?”
„Zawsze można bliżej, maleńka Moja!”
Cała rozmowa odbywa się w uśmiechu i miłości. Zarzucam ręce Jezusowi na szyję i wtulam się w Niego cała!
„Jeśli można być bliżej to ja chcę! Pragnę! Bardzo!”
Jezus wtula mnie w Siebie. Zanurza w Sobie. Zatapia w Miłości. Tańczymy bardzo w bliskości i intymności bez granic.
WBREW NADZIEI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i wzruszony cały.
Myślę o pewnej czekającej mnie wizycie.
„Bardzo Mi przykro, maleńka Moja, ale ona niewiele zmieni…” – szepcze umiłowany z bólem i troską.
„Czyli nie ma już nadziei?”
„Nadzieja jest zawsze.”
„To ja ufam tej Nadziei.”
Uśmiecham się do Jezusa. Umiłowany uśmiecha się do mnie cudownie!
„Ufasz Nadziei wbrew nadziei?”
„Tak, właśnie tak.”
„Jesteś jak Abraham.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Tańczę w Jego pocałunkach.
BLISKOŚĆ BLISKOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego z trudem.
„O mój Jezuniu, słodki Kotuniu!”
Jezus rozpromienia się nade mną! Rozświetla się cały!
„Jak Mnie pięknie nazywasz, Moja śliczna! Jak bardzo Mnie wywyższasz!!”
„Wywyższam?”
„Kogoś obcego byś tak nie nazwała, prawda?”
„Prawda! Ciebie znam kochany i jesteś mi bliski.”
„To się nazywa bliskość bliskości. Powiem ci w tajemnicy, że nikt inny nie nazywa Mnie tak jak ty.”
„Ludzie się Ciebie boją bo Cię nie znają. Gdyby Ciebie poznali…”
„Taaak. Twój blog im w tym bardzo pomaga.”
„Sama nie wiem dlaczego go jeszcze piszę. Mogłabym dawno przestać. Coś, Ktoś mnie jednak przynagla. I daje siłę, żeby pisać.”
Patrzę umiłowanemu w oczy głęboko. Wiem, że to On!
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Bliskość bliskości…
PRAGNIE
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Wiem, że jest ze mną i cierpi ze mną…
„Uwielbiam ciebie, maleńka Moja!”
„Uwielbiam Ciebie, Jezu mój kochany.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka. Jestem zanurzona w Nim cała. Zanurzona w umiłowanym! On jest moim Niebem. Rozmyślam…
„Najpierw powiedziałeś, że mnie kochasz. Później, że jestem piękna w Twoich oczach. A teraz mówisz, że mnie uwielbiasz! Jak bardzo mnie wywyższasz! Jak bardzo!”
„Pragnę cię wywyższać, Moja słodka!”
Uśmiecham się do mojego Oblubieńca z trudem. Jezus całuje mój uśmiech.
Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
O NADZIEI MIMO WSZYSTKO
Dzisiaj jest bardzo ciężko… Czuję się bezradna, bezbronna. Ogołocona ze wszystkiego. Niektórzy zdrowi ludzie nie rozumieją mnie ani tego co się ze mną dzieje. Dają mi tzw 'dobre rady’. Nie dziwię im się. Sama często tego nie rozumiem… Coraz częściej czuję, że doszłam do ściany. Że po ludzku jest tak źle, że gorzej być nie może. A tu okazuje się, że jednak może…I znów czuję, że doszłam do ściany…
Jednak są jeszcze ludzie, szczególnie moi najbliżsi, moje Duchowe Dzieci, które mnie rozumieją i pomagają mi jak mogą. Dziękuję Wam za to, kochani moi! Nade wszystko jest jest ze mną mój umiłowany Jezus. Jest moim ukojeniem w bólu i cierpieniu. Jest moją Otuchą i Odpocznieniem moim. Dzięki Niemu jeszcze się nie poddałam, nie zwariowałam. Dzięki Niemu mam jeszcze nadzieję. Coraz częściej gdy bardzo boli nie mogę niczego, słuchać, ani ogląda (radia i telewizji. Drażni mnie to i denerwuje. Potrzebuję ciszy… W ciszy zanurzam się w umiłowanym. W ciszy słyszę Jego głos i w ciszy tańczę dla Niego. Nadzieja mimo wszystko.
ZADANIE
Leżę w objęciach Jezusa. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Odpocznij jeszcze, maleńka Moja, bo…”
„Czeka nas ciężki dzień, wiem.”
„Bo tak chcę. Odpocznij jeszcze, maleńka Moja, bo tak chcę. Pragnę!”
„A ja pragnę… już iść do Ciebie, kochany mój Jezu. Na rączki. Tam bym odpoczęła…”
„Tak, wiem, Moja słodka. Ja też tego bardzo pragnę. Musisz jednak tutaj dokończyć swe zadanie.”
Uśmiecham się do Jezusa z ciekawością.
„Zadanie? A jakie ja mam zadanie?”
Teraz Jezus uśmiecha się do mnie słodko.
„Kochać i tańczyć.”
„Kochać i tańczyć…. Ja ostatnio tylko siedzę i cierpię. Tańczę, owszem,. Kocham… A Ty mówisz, kochany, że to moje zadanie. ” – szepczę zamyślona.
„Bardzo ważne zadanie.”
Daję umiłowanemu słodkiego całusa.
A teraz znów tańczę. Tańczę i kocham. Kocham i tańcze
DLA NAS
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Odpocznij jeszcze, maleńka Moja. Czeka cię ciężki dzień.”
Uśmiecham się do Jezusa z trudem…
„Dziękuję mój Jezu, że mi o tym mówisz. Ale chyba nas czeka.
” Nas? Co nas czeka?” – pyta Jezus jakby badawczo.
„No, ciężki dzień. Skoro jesteś ze mną to nas czeka.”
Jezus rozpromienia się bardzo nade mną! Rozświetla się cały!
„Tak czekałem aż to sama powiesz!”
„Przecież to jest dla mnie oczywiste!”
Jezus otula mnie Sobą. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
Tańczymy bardzo w bliskości i intymności bez granic.
Rzeczywiście to ciężki dzień dla nas. Umiłowany mój Jezus jest przy mnie. Jest ze mną. Razem tańczymy.