Jestem z Dzieciątkiem w sercu moim. Cała zanurzona w Nim. Cała w Jego Miłości. Dotykam dłońmi Jego rączek. Dotykam, głaszczę, całuję i pieszczę. Dzieciątko uśmiecha się do mnie cudownie. Raz się uśmiecha, raz zasypia słodko… Wiem, że jest ze mną. Jest ze mną w bólu i cierpieniu moim. Jest ze mną w szczęściu i radości. Jest ze mną. A ja z Nim jestem. Razem w miłości.
Autor: Maleńka
DZIECIĄTKO W SERCU
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i wzruszony cały.
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Widzę obraz:
Wszystko jest zalane światłem wielkim. Ciepłym i przytulalącym. Otula mnie. I z tego światła wyłania się Dzieciątko… Błogość mnie zalewa… Dotykam dłonią rączki Dzieciątka, a Ono uśmiecha się do mnie cudownie!
„To jest twoje serce, maleńka Moja!”
„Urodziłeś się w sercu moim?!”
„To najlepsze miejsce na ziemi!”
„Dzięku…”
Jezus przerywa mi. Zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
Tańczę bardzo. Dla Dzieciątka tańczę.
WIGILIA
Taak… Odpoczywam w umiłowanym. Cierpię bardzo. Bardzo mnie boli. Ukrywam cierpienia pod pięknym, jak mówią, uśmiechem. I tańczę!
Dziś Wigilia Bożego Narodzenia. Rodzina szykuje stół. Tata się mnie pyta co mi ubrać…
To wszystko jest ważne. Ale najważniejszy jest ON. Jezus. To Jego narodziny świętujemy.
Niech gwar rozmów, nawet śpiew kolęd, choinka, prezenty nie przysłonią cichości i ubóstwa żłobka. Niech światło i pokój, które przynosi Dzieciątko Jezus opromieni nasze serca. Niech Jezus narodzi się w naszych sercach.
PODOBNA DO JEZUSA
Śpię. Wiem że coś mi się śni. Z kimś rozmawiam. Ktoś mi coś cierpliwie, z miłością tłumaczy. Nagle się budzę. Otwieram oczy i uśmiecham się do Jezusa. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Patrzę Mu w oczy. I nagle…
„To Ty mi się śniłeś! Prawda?”
Jezus kiwa głową twierdząco.
„Pamiętasz o czym rozmawialiśmy, maleńka Moja?”
Kiwam głową, że nie pamiętam.
„Jesteś do Mnie podobna.”
„Aaaa… Patrzyłam, że mi coś tłumaczyłeś…”
„Jesteś do Mnie podobna.”
„W czym?”
Jezus patrzy we mnie ogniście.
„W bezradności, w bezsilności. Jak się narodziłem w Betlejem byłem bezradny, zdany na innych. Byłem całkowicie w ich rękach.”
„Ale Oni, Maryja i Józef patrzyli na Ciebie z miłością. A na mnie patrzą…”
„Nie! To nieprawda!”
„Masz rację, kochany mój Jezu. To ja na siebie tak patrzę…”
„Jesteś do Mnie podobna. A to służy innym do zbawienia.”
„Do zbawienia??! To??”
„Tak. To.”
Kładę głowę na SERCU umiłowanym. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i przytula mnie do SERCA jeszcze bardziej…
„Tak, tak…. Odpocznij jeszcze, Moja słodka… Odpocznij jeszcze…”
Zamykam oczy i odpoczywam w umiłowanym…
A teraz tańczymy bardzo! Mój umiłowany Jezus i ja.
POWÓD
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do Niego z trudem.
„Moja piękna…” – szepcze Jezus z czułością i zachwytem.
„Piękna?” – pytam onieśmielona.
„Najpiękniejsza!”
Jestem zawstydzona. Zmieniam temat.
„Jutro Wigilia.”
„Tak, Mój ziemski Opiekun, tata i Mama Moja zmierzają do Betlejem. Jutro tata zacznie pukać do drzwi domów betlejemskich. Będzie pukać, prosić o nocleg. Jednak nikt mu nie otworzy, nie przyjmie go, a tym samym Mnie nie przyjmie. Ludzie mieli nie tylko zamknięte drzwi domów, ale przede wszystkim zamknięte serca. Teraz też wielu ma zamknięte serce. Obchodzą Święta Bożego Narodzenia beze Mnie! Czekają na choinkę, prezenty tymczasem o Mnie zapominają. Jakby zapomnieli, że to Ja jestem jedynym powodem Bożego Narodzenia!”
„Taaak…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie głęboko.
„A ty, maleńka Moja, masz otwarte serce?”
Zasmuciło mnie to pytanie i zaskoczyło!
„Gdybym miała zamknięte toby mnie tu nie było!” – szepczę dość ostro.
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie i mnie całuje.
„Właśnie tak!”
Mój umiłowany… Wie co się dzieje w moim życiu i w sercu moim…
„Jezus jest jedynym powodem Bożego Narodzenia…”
„A jaki jest powód twojego życia? Wiesz, maleńka Moja?”
„Kochać?”
„Tak, kochać. A tym samym prowadzić do Nieba swe Dzieci. Dzięki temu, że żyjesz, kochasz i cierpisz pomagasz swoim Dzieciom. To jest powód twojego życia.”
Uśmiecham się do mojego Oblubieńca. On zanurza mnie w Sobie bardziej i głębiej…. Tańczę w umiłowanym.
O MIŁOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Oblubieniec mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i wzruszony cały.
„Stworzyłem cię dla siebie, maleńka Moja.”
„Tak!”
„Jesteś cała Moja i cała dla Mnie.”
„Tak.”
„I cała we Mnie.”
„Tak…”
„Wszystko co Moje do ciebie należy.”
Patrzę w umiłowanego niepewnie…
„A czy ja zasłużyłam…?”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością.
„Nie o to chodzi czy zasłużyłaś, czy nie. Chodzi o to, że jestem Miłością i daję z miłości.”
„Wszystko co moje jest Twoje.”
„A czy zasłużyłem?”
Zasmuciły mnie te słowa…
„Przecież nie o to chodzi, kochany mój Jezu… Wiesz jak jest!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Wiem, maleńka Moja! Wiem!”
Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się. A całując się tańczymy. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
NA CAŁEGO!
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Rozmyślam o moich kochanych Duchowych Dzieciach.
„Ja jestem z wami.”
„I jak upadamy, jak popełniamy błędy, też z nami jesteś?”
„Nic was nie może odłączyć od mojej miłości” – szepcze Jezus ogniście. Uśmiecha się do mnie przecudnie.
Rozmyślam…
„No tak, gdy syn marnotrawny odszedł z domu, Ty z nim byłeś. Dlaczego tak myślę? Bo Ty mu szeptałeś, żeby wrócił do domu. Przynaglałeś go. A ta owca z przypowieści, która zaginęła. Zostawiasz stado sprawiedliwych, a idziesz za zagubioną. Idziesz, szukasz jej… A gdy ją znajdziesz, cieszysz się nią ogromnie! Bierzesz na ręce, tulisz do SERCA i czynisz sprawiedliwą.”
„Przyszedłem na świat dla was. Dla was wszystkich mam otwarte SERCE. I kocham was…”
Teraz ja przerywam umiłowanemu!
„Na całego!”
„Tak, Moja słodka! Na całego!”
Daję mojemu Oblubieńcowi siarczystego buziaka! Tańczymy w bliskości i intymności bez granic. Na całego tańczymy!
BARDZIEJ
Budzę się… Otwieram oczy i wzdycham cicho. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i patrzy mi w oczy z miłością i troską.
„Odpoczęłaś troszkę, maleńka Moja?”
„Nie za bardzo…”
„Odpocznij jeszcze, Moja śliczna.”
Uśmiecham się do umiłowanego z trudem… Jezus całuje mój uśmiech.
„Uwielbiam cię, Moja najlepsza!”
„Ja Ciebie bardziej!”
„Ja bardziej!”
„Ja bardziej!”
„Ja bardziej!”
„Odpuść kochany! Boli mnie!”
Jezus milknie
„Uwielbiam Ciebie, Jezuniu!”
„Tak, maleńka Moja! Tak!”
Umiłowany mnie całuje. Całuje mnie całą. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Ja jestem z tobą, maleńka Moja. Jestem z tobą!”
„Wiem, mój słodki, wiem!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
DAWANIE SIEBIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie!
„Widziałam, że moje słowa poruszyły moje Duchowe Dziecko. Dotknęły je. I odmieniły. Odnosi się do mnie z miłością i uśmiechem.”
„Miłość rodzi miłość. Twe pełne miłości słowa wciąż oddziałowują twoje Dziecko, maleńka Moja!”
„Wciąż?! Teraz też?”
„Tak. Dotykają je i zmieniają myślenie.”
„Wybacz kochany mój Jezu, że nie napiszę czy to chłopczyk, czy dziewczynka, Syneczek, czy Córeczka, ale…”
„Dbasz o komfort swojego Dziecka” – umiłowany uśmiecha się do mnie cudownie.
„Tak, właśnie tak!”
Patrzę Jezusowi głęboko w oczy. I nagle wyrywa mi się prosto z serca:
„Boże Narodzenie to dawanie siebie innym!”
„Tak, właśnie tak!” – umiłowany powtarza po mnie. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Tańczę w Jego pocałunkach.
OBECNY
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„No to odpowiedź już mam. Napisałam. Teraz tylko…”
„Będzie odpowiedni moment, maleńka Moja.”
„Nie ma w odpowiedzi niczego o Tobie, mój Jezu kochany, ale jest miłość, jak mówiłeś.”
„Ja jestem Miłością. Czyli jest o Mnie. Jestem w niej obecny.”
„Tak. Wybacz kochany, ale nie umieszczę jej tutaj. To osobiste. Między Tobą, mną i moim Dzieckiem.”
„Rozumiem, Moja słodka.”
„I nie jesteś na mnie zły?”
„Ja? Zły? Skąd! Rozumiem i szanuję.”
„Dzieku…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Ktoś ci już mówił, najmilsza, że ciągle dziękujesz?” – pyta Jezus z cudnym uśmiechem.
Śmieję się wesoło!
„Wiele osób! A wiesz dlaczego tak często dziękuję?”
„Dlaczego? Powiedz, proszę.”
„Bo w dziekowaniu Ty jesteś obecny. Gdy dziękuję daję innym Ciebie!”
Jezus patrzy we mnie jakby zaskoczony odpowiedzią.
„Moja słodka! Jak mało dusz tak myśli! Jak mało…”
„Może gdyby o tym wiedziały, dziekowałyby częściej?”
„Dlatego poprosiłem cię, żebyś o tym powiedziała.”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic…