Budzę się… Otwieram oczy i uśmiecham się do umiłowanego radośnie! Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Odpoczęłaś troszkę, Moja słodka?”
„Taaak, mój Jezu kochany! Dziękuuu…”
Jezus zamyka mi usta słodkimi pocałunkami. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się ogniście, namiętnie i słodko. Oblubieniec i oblubienica. Patrzę w mojego umiłowanego… Rozmyślam…
„Wiesz mój Jezu? Moje Duchowe Córeczki jak coś sobie chcą kupić, często przychodzą i pytają mnie czy to jest ładne. I wczoraj też tak było.”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością.
„Jesteś dla nich ekspertem od gustu i smaku.”
Uśmiecham się do Jezusa.
„Na to wygląda. Ale nie mówmy o mnie. Opowiedz mi o Sobie, kochany Jezu.”
„Ja jestem Miłość, która jest Obecnością i Obecność, która jest Miłością.”
„Szukałam tej Miłości i tej Obecności. I znalazłam!”
„Jesteś ekspertem od tej Obecności i tej Miłości, maleńka Moja!”
„A Ty zawsze na wyrost, mój śliczny!”
„Nic co mówię nie jest na wyrost.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie i ja się do Niego uśmiecham.
„Myślisz?”
„Nie tylko myślę. Widzę. Mówię co widzę!”
„Dziękuuu…”
Jezus nie pozwala mi dokończyć. Znów zasypuje mnie pocałunkami. Tańczę w Jego pocałunkach.
Autor: Maleńka
SAD I OWOCE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie… Widzę obraz: Jestem dzieckiem. Jezus trzyma mnie na rękach. Jesteśmy w jakimś sadzie. Wielkim i dorodnym. Wielkie drzewa rosną w rzędach. Mają na sobie mnóstwo owoców. Owoce są ogromne, jędne, czerwone. Jezus zrywa owoce i mi podaje.
„A spróbuj, maleńka Moja, jeszcze tego.”
Próbuję. Owoc jest bardzo soczysty i słodki.
„Mnniiiaaaam! Pycha!”
„Smakuje ci? To spróbuj jeszcze tego!”
„Pycha!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Zrywa kolejny owoc i kolejny, i kolejny.
Owoce są takie soczyste, że ich sok cieknie mi po brodzie…. Uśmiecham się do umiłowanego od ucha do ucha.
„Smaczne baaardzo! A co to za sad i owoce?” – pytam w końcu.
„Chcesz wiedzieć, Moja słodka?” – pyta Jezus z tajemniczym uśmiecham.
„Tak! Tak! Powiedz mi, proszę!”
„To twój ogród, ten sad to ty. A owoce… To owoce twojego życia.”
„Owoce mojego… życia??!! Takie pyszne i słodkie??”
Jezus śmieje się perliscie!
„Jak widzisz!”
Obraz znika. Znów leżę w objęciach Jezusa.
„Dziękuję mój Jezu, że mi to wszystko pokazałeś! I dziękuję, że mi wczoraj zwróciłeś uwagę. Właściwie to nie było zwrócenie uwagi tylko…”
„Pokazałem ci co możesz robić lepiej.”
„Właśnie!”
„To tylko pyłek, ale nie chcę, żeby on brudził twojej piękności, maleńka Moja!”
„Będę się starała to zmienić. A Ty, pomagaj mi proszę.”
„Jasne!”
„Dziękuję. Jeśli Ty mi pomożesz to owoce mojego życia staną się jeszcze bardziej soczyste i słodsze!”
„Nie wiem czy to możliwe, żeby były bardziej słodsze. Ale zobaczymy!”
Jezus uśmiecha się do mnie z zachwytem wielkim. I ja uśmiecham się do Niego onieśmielona. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
CODZIENNIE
Budzę się… I znów zasypiam… I znów się budzę. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie! Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Odpoczęłaś troszkę, Moja słodka?”
„Taaak! Tylko jeszcze zasypiam…”
„Odpocznij jeszcze.”
„Dziś nasz piątek…”
„Nasz piątek jest codziennie. Nie zauważyłaś?”
„A tak, tak…”
Znów odpływam… Po chwili się się budzę.
„Codziennie, mówisz kochany mój Jezu?”
„Tak, codziennie.”
„Taaak… Dzięku…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
„Ale wczoraj był szalony dzień!” – śmieję się lekko.
„To prawda. Ale to już przeszłość. Dziś też będzie pięknie.”
„Z Tobą jest pięknie codziennie!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. I ja uśmiecham się do umiłowanego mojego! Tańczymy.
ZAJMIJ SIĘ MNĄ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Co mogę dla ciebie zrobić, maleńka Moja?”
„Zajmij się mną, proszę, kochany Jezuniu.”
„Już się zajmuję.”
„Ale zajmij się bardziej. Pragnę, aby Twoja wola była moją wolą, aby Twoje SERCE było moim sercem, aby Twoje życie było moim życiem.”
„Już tak jest.”
„Tak, ale pragnę, żeby było bardziej…”
„Naprawdę tego chcesz, Moja słodka?” – pyta Jezus z radością.
„Tak, pragnę!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie… Promiennie bardzo! A ja widzę obraz… Widzę samą siebie jako niemowlę. Jezus tuli mnie w objęciach i patrzy we mnie z lubością i zachwytem.
„Gdy ci jest ciężko i trudno, pamiętaj, że Ja zawsze tak na ciebie patrzę. Uwielbiam ciebie, Moja śliczna!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Z wdzięcznością.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
BŁOGO I SŁODKO
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego z trudem, a moje serce szepcze:
„Jezu, Jezu, Jezu mój. Ty na zawsze jesteś mój! O mój Jezu kocham Cię i bez Ciebie jest mi źle!”
„Ja zawsze jestem twój i zawsze z tobą, maleńka Moja.”
„Ale gdy zgrzeszę, to przestaję Cię widzieć… Za to jak pójdę do spowiedzi to na sercu robi mi się błogo i słodko…”
„Bo bliskość ze Mną jest błoga i słodka.”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością. Wie, że mnie bardzo boli, że nie mam siły rozmawiać… Tuli mnie do SERCA i ze mną jest. To mi wystarczy.
Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic. A na sercu jest mi błogo i słodko…
OCEAN STOKROTEK
Budzę się… i znów zasypiam… I znów się budzę… Uśmiecham się do umiłowanego… Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko.
„Nie mogę się obudzić, kochany mój Jezu…”
„Ciii… ciii… maleńka Moja. Odpocznij jeszcze.”
„Dziękuję, kochany…”
Jezus przytula policzek do mego policzka… Znów odpływam…. Odpływam… Odpoczywam w umiłowanym. Serce moje szepcze:
„O mój Jezuniu, śliczny Kotuniu!
Uwielbiam Ciebie, Jezu na niebie! Jezu ja uwielbiam Ciebie! Jezu kochany, o Jezu słodki! A Ty hodujesz dla mnie stokrotki!”
Przerywam i po chwili dodaję:
„Przepraszam kochany Jezuniu. Nie rymuje się…”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie!
„Ale jest prawdziwe! Spójrz!”
Patrzę… a Jezus w dłoni trzyma bukiecik stokrotek!
„Dla ciebie, najmilsza Moja!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie!
„Dziękuję mój Jezu kochany!”
„Mam ich więcej. Hoduję dla ciebie. Spójrz!”
Patrzę… Przede mną wyłania się łąka stokrotek!!! Nie! Nie łąka! Ocean! Ocean stokrotek!
„Ooooo… Jak cudownie! To dla mnie??!”
„Tak. Czeka na ciebie, kochana!”
„Dzięku…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem…
NASZA MIŁOŚĆ…
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Dotykam dłonią Jego brody kręcę loki.
„A kochasz Ty mnie?”
„A jak myślisz, maleńka Moja?”
„Wiem!”
„A kochasz ty Mnie?”
„A jak myślisz, mój słodki?”
„Wiem!”
„Złącz Twoją i moją miłość, Jezuniu najdroższy!”
„Nie ma już twojej i Mojej miłości, Moja słodka! Jest nasza miłość! Nasza miłość, która płonie na chwałę Boga Ojca!”
„Dziękuję mój słodki, kochany Jezuniu! Dziękuję!” – szepczę z mocą i dodaję:
„Nie rozumiem, jak można się się Ciebie bać. Jesteś Miłością, a Miłości nie trzeba się bać. Dziwię się ludziom, którzy się Ciebie boją, albo odchodzą od Ciebie. Gdyby doświadczyli Twojej miłości… Spraw, proszę, żeby jej doświadczyli! I żeby wrócili do Ciebie! Spraw, proszę! Będę się za nich modlić i tańczyć za nich….”
„Moja słodka, najmilsza Moja! Piękna Moja!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Tańczę w Jego pocałunkach.
O BLISKOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego z trudem.
„Wiesz, maleńka Moja, że życie może łączyć się z wiecznością?”
„Tak. Kiedy żyjemy w bliskości z Tobą, kochany mój Jezu.”
„A co to znaczy żyć w Mojej bliskości?”
„Nooo… Policzek przy policzku i serce przy SERCU.”
„A gdybym ci powiedział, serce w SERCU i Ciało w ciele?”
„Taaak!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. I ja się do Niego uśmiecham. Zawsze o tej porze włączam sobie radio i słucham.
„Nie chce mi się dzisiaj słuchać radia…”
„Nie musisz słuchać, Moja słodka. Poleż ze Mną.”
„Z Tobą, w Tobie i dla Ciebie, mój słodki Jezuniu!”
Leżę na SERCU umiłowanym. Tańczymy bardzo. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic.
MY
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Od jutra Adwent…”
„Spędzisz go, maleńka Moja, przy SERCU Moim. I spędzisz go… tak jakby go nie było.”
„Tak jakby go nie było??”
„Tak!”-Jezus uśmiecha się do mnie cudownie i tajemniczo.
„Super! Ktoś kiedyś powiedział, że moje życie to Wielki Post. Ale moje życie jest Adwentem. Czasem oczekiwania na Spotkanie. Czasem tęsknoty i pragnienia…”
„Czy radosnym?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
I ja uśmiecham się do umiłowanego.
„Po ludzku patrząc, nie za bardzo. Ale po Twojemu…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Po naszemu, maleńka Moja. Po naszemu!”
„Po naszemu cudnym i pięknym! Radosnym i szczęśliwym.”
„Mimo bólu i cierpienia?”
„Mimo. Ból, cierpienia zamieniłeś i wciąż zamieniasz w w taniec.”
„Zamieniamy, maleńka Moja. Zamieniamy w Miłość.”
„My??”
„My, Moja słodka. My!”
Jezus zanurza mnie w Sobie. Zatapia w Miłości. I czyni z Sobą jedno. Tańczymy bardzo w bliskości i intymności bez granic.
DECYZJA
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Wisisz wraz ze Mną na Krzyżu, maleńka Moja.”
„Tak.”
Rozmyślam o moich kochanych Duchowych Dzieciach… Jestem z nich bardzo dumna.
„I Ja jestem dumny z ciebie, Moja słodka. Powinnaś być dumna z siebie. Wszystkie je adoptowałaś.”
„Taka była Twoja wola, kochany mój Jezu!”
„Moja wola, ale twoja decyzja. Mogłaś powiedzieć 'nie’. Kochasz swoje Dzieci, prawda?”
„Kocham! Ich bóle i cierpienia są moimi. Ich szczęścia i radości są moimi.”
Nie mam siły dalej pisać. Tańczę bardzo. Za moje dzieci tańczę.