Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały… Uśmiecham się do Jezusa radośnie! Rozmyślam…
„Pojawił się w moim życiu kilka miesięcy temu. Pojawił się, żeby mnie masować i ćwiczyć. Pojawił się. Kompetentny, rzetelny, empatyczny, uprzejmy. Gadatliwy i uśmiechnięty! Pojawił się w moim życiu i je zmienił. Począwszy od jedzenia, a skończywszy na lekach. Zmieniłam jedzenie i niektóre leki. I to sprawiło, że choć trochę lepiej się czuję. Chce mi się chcieć!”
„Lubisz go.”
„On nie da się nie lubić. Lubię. I adoptowałam jego i jego rodzinę. Nie dlatego, że chcę się odwdzięczyć. Chcę pomóc. On pomaga mnie, a ja jemu. Najlepiej jak umiem.”
„Tak naprawdę to ty, maleńka Moja, pomagasz jemu…”
„Pomagamy sobie nawzajem.”
„Wie, że jest twoim Duchowym Dzieckiem?”
„Nie. A po co mu wiedzieć? Wiele moich Duchowych Dzieci o tym nie wie. I dobrze.”
Jezus całuje mnie i przytula jeszcze mocniej i bardziej do Siebie. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Za moje kochane Duchowe Dzieci!
Autor: Maleńka
ZAPOMNIAŁ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Dotykam dłonią Jego SERCA i wyjmuję z ciała. Tulę JE do siebie. Głaszczę, całuję i pieszczę…
„Serduszko moje maleńkie! To znaczy wielkie! Najdroższe! Najpiękniejsze moje! Najsłodsze! Kocham Cię! Pragnę! Uwielbiam!”
Chcę JE odłożyć tam gdzie było. Ale Jezus mi nie pozwala. Zatrzymuje moje ręce i mówi z czułością:
„Zatrzymaj Je, Moja słodka. Jest twoje. Sama Je sobie wybrałaś.”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie! Od ucha do ucha!
„Pamiętasz! Cieszę się, kochany! Pamiętasz!”
„Nigdy o tym nie zapomnę, maleńka Moja!” – uśmiecha się Jezus promiennie.
Przypomina mi się zdarzenie sprzed lat, gdy byłam mała i zrobiłam coś złego. Potem bardzo tego żałowałam i przepraszałam za to.
„A to…? Pamiętasz?” – pytam Jezusa nieśmiało.
„Już dawno o tym zapomniałem.”
Zarzucam ręce Jezusowi na szyję.
„Dziękuję mój słodki! Dziękuję!”
Jezus obejmuje mnie z tkliwością i całuje słodko. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!
W PROMIENIACH MIŁOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Zbliża twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Kocham Cię Jezu!”
„Jestem z tobą, maleńka Moja.”
„I przy mnie? I we mnie?”
„Tak, oczywiście. Przy tobie i w tobie.”
„A ja w Tobie?”
„Ty we Mnie.”
„Całkowicie? Do… dna?”
Nie umiem znaleźć słów, ale umiłowany wie o co mi chodzi. Uśmiecha się do mnie z czułością.
„Tak to będziesz jak… Jak przyjdziesz do Mnie na rączki.”
Też rozumiem o co chodzi Jezusowi.
„A teraz tak bardzo jak można?”
„Tak bardzo jak można, kochana Moja!”
„Jesteśmy złączeni w promieniach miłości…”
„W promieniach miłości!”
Tańczymy bardzo w bliskości i intymności bez granic…
CZEKAM, TĘSKNIĘ I PRAGNĘ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Kocham Cię Jezu! Co mogę dla Ciebie zrobić?”
„Opowiedz jak ci się podobał wczorajszy wieczór.”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie!”
„Wczoraj wieczorem byłam na „Metrze” Metro podobało mi się. Piosenki stare, osłuchane, ale bardzo ładnie śpiewali młodzi ludzie i tańczyli pięknie!”
Milknę na chwilę, potem dodaję:
„Długo czekałam na ten koncert. Bilety kupiłam rok temu. Koncert miał się odbyć w kwietniu, ale to zmarł papież Franciszek. Ogłoszono żałobę narodową, a koncert został przełożony. Długo czekałam na ten koncert… Teraz już jest po. I na co mam teraz czekać?”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Przypominam sobie moje marzenie.
” Na to? Zobaczymy… Zresztą zawsze jest coś na co się czeka. Albo na Kogo!”
Ujmuję twarz Jezusa w swoje dłonie i całuję namiętnie i czule.
„A ja czekam… I tęsknię… I pragnę!”
Całujemy się. Oblubieniec i oblubienica. I tańczymy bardzo. W miłości bez granic!
ODBICIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Jakaś ty piękna, maleńka Moja! Jakaś ty piękna!”
„Jestem piękna Twoim pięknem, Jezu kochany. Ty mnie Sobą upiększasz.”
„Jakie światło od ciebie bije, Moja słodka! Jaśniejesz wielkim światłem!”
„To Twoje światło, mój Jezu słodki!”
„Jaśniejesz swoim światłem.”
„Nigdy nie jaśniałam, ani nie będę jaśnieć swoim światłem!” – szepczę z mocą. I dodaję:
„Pragnę być Twoim odbiciem, mój śliczny! Pragnę być Twoim odbiciem!”
„Jesteś, jesteś Moim odbiciem, maleńka!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja.
DO ZBAWIENIA
Leżę na SERCU umiłowanym tańcząca bardzo. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
Patrzę Mu w oczy z miłością… Rozmyślam…
„Nie mogę stać… Noga się wykrzywia i boli. Tacie bardzo ciężko. Nie może mnie utrzymać…”
„Ja jestem, Moja słodka. Ja jestem.”
„Wiem. Ale nie wiem co dalej…” Jak dalej będzie… „
Przypominają mi się słowa ks Jana Twardowskiego: 'kiedy Pan Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno’.
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje słodko, ogniście i namiętnie. Jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Całuje i czule szepcze:
„Ja jestem. Ja jestem, maleńka Moja.”
Jezus mnie całuje… Nagle wyrywa mi się z głębi serca:
„Ufam Tobie, mój Jezu kochany! Ufam Ci. Choć nie wiem co dalej będzie, ufam, że robisz wszystko co dla nas najlepsze. Do zbawienia.”
Jezus mnie całuje. Tańczę w Jego pocałunkach.
JEZUS WIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z miłością.
„Czy boisz się śmierci, maleńka Moja?”-pyta głaszcząc mój policzek. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Ty wiesz, mój kochany Jezuniu.”
„A boisz się umierania?”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„Ty wiesz, mój kochany Jezuniu.”
„A chcesz, żeby ludzie płakali po tobie po śmierci?”
„Przeciwnie! Chcę, żeby się cieszyli, że już jestem z Tobą, u Ciebie, mój kochany Jezuniu.”
„A skąd wiesz, że będziesz ze Mną?” – pyta Jezus z cudnym uśmiechem.
Uśmiecham się do Niego i ja.
„Ty wiesz, mój kochany Jezuniu.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Wiem, Moja słodka! Wiem! Wiem!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!
ZE MNĄ I WE MNIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i zakochany cały. Patrzę Mu w oczy głęboko. Juz mam coś powiedzieć, ale umiłowany nie pozwala mi nawet zacząć. Zamyka mi usta słodkim pocałunkiem i szepcze żarliwie:
„Ja jestem z tobą, maleńka Moja. Ja jestem z tobą.”
„A we mnie?”
„Oczywiście, że jestem w tobie. Jestem w twym sercu, jestem w twoich oczach i w twym uśmiechu. Jestem w twoich cierpieniach i w tańcu twoim.”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Znów chcę coś powiedzieć. Jezus znów zamyka mi usta pocałunkiem.
„Zobaczysz, Moja słodka. Już będzie lepiej.”
„No, ja myślę.”
Uśmiechamy się do siebie nawzajem i tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
W BLISKOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Dotykam dłonią SERCE Najdroższe. Głaszczę, całuję i pieszczę…
„Właśnie, pieszczę. Kiedyś jedno z moich Duchowych Dzieci przeczytało notki i bardzo się oburzyło na słowo 'pieszczę’. Kazało mi zmienić, mówiło, że to nie wypada tak pisać. Można kochać, szanować, wielbić nawet, ale nie pieścić… Ciekawe dlaczego tak się oburzyło… „
„To słowo oznacza wielką, ogromną bliskość, zazyłość, maleńka Moja”- szepcze Jezus z miłością.
„Tak. Pieścić może matka niemowlę, albo… Ukochany swoją ukochaną. Lub odwrotnie.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Patrzy we mnie z lubością… Wtulam się w umiłowanego mojego jeszcze bardziej.
„Dzisiaj…”
„Wszystko będzie dobrze, Moja słodka. Jestem z tobą.”
Uśmiecham się do Jezusa z wdzięcznością. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
WIEM!
Budzę się… Budzę się powolutku… Leżę z zamkniętymi oczyma. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do Niego z miłością… Znów zasypiam… I znów się budzę… Śmieję się!
„Jak nie śpię to nie śpię! A jak zasnę to nie mogę się obudzić!”
Jezus uśmiecha się do mnie.
„A co jest lepsze, Moja słodka?”
„No, nie wiem!”
„A Ja wiem!”
Śmiejemy się oboje. I oboje wiemy co jest lepsze.
„Oczywiście, że lepiej gdy się wyślę. Wtedy mniej boli i mogę więcej dla Ciebie zrobić, kochany mój Jezu!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Całuje i czule szepcze:
„Ja jestem z tobą, maleńka Moja.”
Zarzucam Mu ręce na szyję.
” Wiem, mój Jezu! Widzę to! Widzę!”
Teraz umiłowany też mnie całuje. A ja tańczę dla Niego, z miłością.