Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Milczymy. Nie potrzebuję słów. Rozmyślam… W pewnej chwili nasze serca zaczynają rozmawiać:
„Wczoraj to był nokaut. Ale już ok. Chcę na to zareagować, odpowiedzieć. Ale jak?”
„Miłością.”
„To oczywiste – uśmiecham się – ale jak konkretnie?”
Patrzę w oczy Jezusowi głęboko. I po chwili już mam odpowiedź. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie!
„Ja jestem z tobą, maleńka Moja.”
„Wiem!”
„Kocham ciebie, Moja słodka.”
„Wiem!”
„Pragnę ci o tym mówić, najmilsza Moja!”
„A ja pragnę Cię słuchać, mój Jezu kochany!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka. Trwamy w miłości. A serce moje szepcze:
„Pragnę żyć tak, żebyś nie musiał się mnie wstydzić.”
„Wstydzić się??! Ja jestem z ciebie dumny. Bardzo dumny!”
„Dziękuję!” – szepczę szybko, żeby umiłowany mi nie przerwał.
Uśmiechamy się do siebie nawzajem z czułością…
A teraz tańczymy! Mój Jezus i ja. Wtuleni w siebie nawzajem. Tańczymy w miłości.
Autor: Maleńka
MYŚLI O MNIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Przykro mi… Serce mnie boli…”
„Mówiłem ci, że będziesz cierpieć, maleńka Moja”.
„A, to chodziło o takie cierpienie.. Myślałam, że o fizyczne.”
„O takie.”
„To nie wiem czy jestem gotowa na nie… Ale jak powiedziałam, z Tobą dam radę, mój Jezu kochany.”
Zaczynam opowiadać Jezusowi o tym co się dzieje. Wylewam przed Nim ból, żale i przykrości. Jezus mój słodki wysłuchuje mnie i przyjmuje wszystko. Cały jest Miłością i troską. W pewnej chwili słyszę pieśń, która mówi o tym, że Maryja urodzi Emanuela. Słowa te mnie budzą!
„Tak! Dość o mnie! Chcę rozmyślać o Tobie, mój Jezu słodki, a nie o sobie!”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością.
„Ja myślę o tobie zawsze, Moja słodka!”
„Zawsze?!”
„Mhmmm” – umiłowany dotyka mój policzek i pieści go z tkliwością.
„A nie jest to nudne?”
„Przeciwnie! Fascynujące!”
„Dla mnie fascynujące jest rozmyślanie o Tobie, mój Jezu słodki! Gdy jest mi ciężko, smutno i źle rozmyślam o Tobie. Ty też cierpiałeś, było Ci po ludzku smutno, ciężko i źle. Rozmyślam nad tym, nie, żeby się porównywać. Nie. Jest to dla mnie pomoc, że nie jestem w tym wszystkim sama.”
„Nigdy nie jesteś sama, miłości Moja.”
„Wiem!” – uśmiecham się do umiłowanego. Jezus uśmiecha się do mnie cudownie. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
Dziś także tańczymy, mój Jezus i ja. To fascynujące, że Bóg ciągle myśli o mnie…
Z JEZUSEM DAM RADĘ
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona. Bez sił prawie. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Uwielbiam cię, maleńka Moja!” – szepcze ogniście.
„To ja Cię uwielbiam! A Ty, kochany mój Jezu, rozpieszczasz mnie!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie!
„Uwielbiam cię rozpieszczać! A ciebie uwielbiam bardziej!”
Uśmiecham się do Jezusa z trudem… Umiłowany mój całuje mój uśmiech.
Chcę coś powiedzieć, ale mój słodki Oblubieniec nie pozwala mi na to.
„Ciii, miłości Moja. Ciii… Nie męcz się niepotrzebnie. Odpocznij we Mnie…”
Jezus wie, że będzie mnie boli. Zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
„Będziesz wiele cierpieć.”
„Już wiele cierpię. Spoko.”
Jezus zanurza mnie w Sobie bardziej i głębiej…
„Będziesz więcej.” – szepcze prawie bezgłośnie.
„Spoko. Z Tobą dam radę.”
Znikam w umiłowanym. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic.
DRESZCZE MIŁOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Jezu mój, Jezu, zmiłuj się nade mną!”
Jezus rozpromienia się cały! Rozświetla.
„Ja ciebie miłuję i się miłuję.”
Wybaczcie ale nie będę odpisywać dalej naszej rozmowy. Boli mnie bardzo i nie mam siły. Napiszę tylko co mi się teraz ułożyło:
„Jezu mój słodki, o Jezu kochany!
Ja wycałuję wszystkie Twoje Rany.
Ciebie ukocham, wypieszczę Cię jeszcze.
Bo na Twój widok mam miłości dreszcze!”
NIE MOŻE SIĘ POWSTRZYMAĆ
Budzę się… Budzę się powolutku. I znów zasypiam. Znów się budzę…. Leżę z zamkniętymi oczyma. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zbliża twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
„Jestem bardzo zmęczona, Jezu kochany…”
„Odpocznij jeszcze, Moja piękna.”
„Piękna Twoją pięknością.”
-Jest godzina 5.55! – słyszę głos w tle.
„5.55! Już ta godzina!”
„Nie patrz na godzinę, maleńka Moja! Odpocznij we Mnie.”
„Taaak…” – uśmiecham się do Jezusa radośnie.
Rozmyślam… Myślę o moim zmarłym Duchowym Dziecku…
„Komunię Świętą za Nie przyjęłam. I odpust…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Zrobiłaś co mogłaś, maleńka. Nie martw się.”
„Ale Ono było z Tobą na…”
Jezus znów mi przerywa. Słyszę charakterystyczny głos:
„Moniczka!”
Głos nie jest smutny, przeciwnie! Jest radosny!
„Dzięku…”
Nie mogę skończyć, bo Jezus znów zasypuje mnie pocałunkami. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
„Wybacz, że ci przerywałem, Moja śliczna, ale nie mogę się powstrzymać!”
„Przerywaj mi do woli, kochany mój Jezu!”
CEL MOJEGO ŻYCIA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„A Ty w Niebie masz konia, Jezu mój kochany?”
„Skąd to pytanie, maleńka Moja?” – pyta Jezus z uśmiechem.
„Oglądałam film o Niebie i tam mówiono, że masz konia.”
„A jakbym miał to co?”
„Dasz mi się na nim przejechać?!” – szepczę z entuzjazmem.
Śmiejemy się oboje oboje radośnie.
„Kiedyś kilka razy jechałam na koniu…”
Zamyśliłam się… Po chwili pytam:
„A czy w Niebie są ptaki? Śpiewają?”
„W Niebie śpiewają aniołowie.”
„Chóry anielskie, wiem. A ptaszki? Stworzyłeś je tylko po to, żeby śpiewały na ziemi? A potem zdychają i koniec? Nie wierzę… Wszystko stworzyłeś dla Siebie. Więc może i śpiewają w Niebie… To możliwe, prawda?”
Jezus patrzy we mnie z lubością w Jego oczach widzę Miłość.
„A ja po co żyję? Po to, żeby pójść do Nieba! To jest mój Cel!”
Ujmuję twarz Jezusa w swoje dłonie i patrzę Mu w oczy z miłością.
„Ty jesteś moim NIEBEM! W Tobie wszystko jest możliwe!”
„Tak, Moja słodka. Tak!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie! Całuję Jezusa z czułością. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
DOPOMAGA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie. Poruszony i wzruszony cały. Rozmyślam o moim życiu, chorobie, cierpieniu i bolu. Nagle… pojawia się moja zmarła Córeczka Duchowa… Patrzy mi w oczy głęboko.
„Pomagaj nam, proszę!”
„Kocham ciebie i jestem z ciebie bardzo dumna!”
Chwilę rozmawiamy. Potem Córeczka całuje mnie w czoło i znika.
Patrzę w mojego umiłowanego Jezusa poruszona i szczęśliwa. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy tylko we mnie…
„Uwielbiam cię, maleńka Moja!”
„I ja Ciebie uwielbiam, mój Jezu kochany!”
„Pragnę ciebie, Moja słodka!”
„I ja Ciebie pragnę!!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko… Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
A teraz ułożyłam, samo mi się ułożyło:
„O Jezuniu miły Panie!
Tyś jest moje ukochanie!
O Jezuniu słodki Boże!
Ty mi zawsze dopomożesz!”
I dopomaga.
W MIŁOŚCI BEZ GRANIC
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Wczoraj przez bolesną sytuację pokazałeś mi, co jeszcze muszę w sobie zmienić.”
„Nie musisz i nie powinnaś, ale możesz, maleńka Moja. Wszystko w wolności.”
„Chcę! Dlatego od razu oddałam Ci moje lęki, strachy, obsesje.”
Jezus patrzy we mnie z tkliwością… Wie, że jestem na siebie zła.
„Jesteś dla siebie zbyt surowa, Moja słodka.”
Milczę. Jezus patrzy we mnie… Patrzy we mnie z miłością… Ta miłość mnie roztapia… 'rozwala’ mnie. Zaczynam płakać…
„Serce mnie boli, kochany!” – wyrzucam z siebie. Jezus zaczyna mnie całować. Całuje ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Jestem z tobą, najmilsza Moja! Jestem z tobą!”
„Chcę być jak Ty!”
„Jesteś jak Ja!”
Tańczymy bardzo w miłości bez granic.
W NASZYCH RĘKACH
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i zakochany cały.
„Martwię się o moje Duchowe Dzieci. Martwię się, a jednocześnie wiem, że są w Twoich rękach.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie!
„Nie tylko w Moich. Są w naszych rękach. W Moich i twoich, maleńka Moja.”
„W moich?! Nie. To już gruba przesada!”
„Modlisz się za nie, tańczysz, holujesz. Kochasz je. Twoje Dzieci są w naszych rękach!”
„Nooo, jak teraz tak mówisz to tak…”
Jezus mnie obejmuje, ogarnia, otula mnie bardziej i bardziej… Patrzy we mnie ogniście i szepcze z czułością:
„Nie martw się o swoje Dzieci, Moja słodka. Jestem z nimi. Moje SERCE jest przy nich.”
„Wiem… Ale…. Ale miłosierny ojciec też martwił się o swoich synów. Gdy jeden z synów odszedł z domu, martwił się o niego. Nie leżał na fotelu i pił kawę. Nie. Czekał na synka, tęsknił. Wychodził na drogę i wypatrywał, czy nie wraca. Martwił się o niego. Bo go kochał. I ja martwię się o moje Dzieci, bo je kocham!”
„Kochana Moja! Słodka Moja!”
Jezus przytula policzek do mego policzka. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
DLA MNIE
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Razem tańczymy.
„O mój Jezuniu, śliczny Kotuniu! Ty stokrotki dla mnie zerwałeś!” – wyrywa mi się z głębi serca. Patrzę w umiłowanego onieśmielona i zaraz dodaję:
„Bez rymu. Przepra…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Bez rymu, ale prawdziwe!”
Patrzę, a trzyma On w ręku bukiecik stokrotek!
„To dla mnie? Dziękuję!”
Nagle Jezus zamyka oczy. Wygląda jakby spał. Uśmiecha się do mnie przecudnie. I ja uśmiecham się do umiłowanego radośnie! Dotykam kwiatkiem Jego policzek i delikatnie go łaskoczę. Jezus odgarnia kwiatek.. Ja znów Go łaskoczę. Jezus znów odgarnia kwiat. Ja uśmiecham się do umiłowanego i znów Go łaskoczę. Jezus otwiera oczy i uśmiecha się do mnie.
„Dlaczego to robisz, maleńka Moja? Nie widzisz, że śpię?”
„Ale Ty nie musisz spać, kochany mój Jezu!”
„A jak myślisz? Dlaczego to robię? Dlaczego zamknąłem oczy?”
„Dla mnie!”
„Dla ciebie? Jak to?” – dopytuje się Jezus.
„Żeby mnie ucieszyć! Wszystko mnie boli, zmęczona bardzo. A gdy Cię łaskoczę, choć na chwilę zapominam o tym.”
„Tak myślisz?”
„A nie?”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Tak! Tak! Tak!” – szepcze żarliwie i dodaje:
„Cały twój i cały dla ciebie!”
„Cała Twoja i cała dla Ciebie!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.