Obudziłam się. Otworzyłam oczy i zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego. Promienial cały Miłością, czułością i bliskością bez granic. Uśmiechałam się do Niego radośnie. Dotykalam dłonią Jego policzka i głaskalam go z miłością i uwielbieniem.
„Maleńki mój… Maleńki mój… pragnę Ciebie!” – szepnęłam zachwycona cała.
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Raz, drugi… trzeci. Całował mnie mój Maleńki. Jak Oblubieniec Swą oblubienice caluje. Słodko…
Znalazłam się przed ołtarzem Krzyża. Najdroższy mój leżał na nim. Ukleklam przed Nim. Lecz ON natychmiast wziął mnie w objęcia i położył na SERCU Swoim.
„Pozwól mi klęczeć przed Tobą, Maleńki mój…”- szepnęłam.
„Moja Śliczna, Twe serce klęczy przede mną! Wystarczy. A Ja pragnę mieć Ciebie przy SERCU Moim. ONO jest smutne bez Ciebie!”
„Smutne?!!”
Zaczęłam wchodzić w Najdroższego mojego. I wnet znalazłam się przy SERCU Maleńkiego. Spojrzałam w NIE… I oniemialam z bólu… SERCE wyglądało na ledwo żywe… Skurczylo się, pociemnialo… Prawie przestało bić… Rzuciłam się do NIEGO. Objęłam Je, przytuliłam się do RANY. I zaczęłam całować i pocieszać:
„Moje Maleńkie… moje słodkie… moje kochane… Nie bądź smutne, bo gdy TY jesteś smutne to i ja jestem smutna. Jeśli czymś CIĘ zasmucilam, baaardzo przepraszam!!!”
SERCE nie zareagowało. Ja całowalam JE i szeptałam:
„Oddaję Ci wszystkie moje uśmiechy i wszystkie radości, oddaję Ci szczęście moje, tylko nie bądź smutne, SERDUSZKO Kochane!”
Lezalam wtulona w SERCE. A ONO nagle zaczęło bić szybciej i żywej!!! Poczerwienialo, powiększylo się. I biło radośnie!!! Leżałam szczęśliwa cała! Nagle zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego. Patrzył we mnie z zachwytem!
” Pocieszylas SERCE Moje, Maleńka! Co chcesz za to?”
Stanęłam przed Najdroższym moim i patrząc Mu w oczy z miłością, wyszeptalam:
„Wiem, że moje serce klęczy przed Tobą, Maleńki. Ale… pragnę cała uklęknąć przed Tobą. Pozwól mi… nie broń mi, proszę…!”
Oczy Najdroższego zaplonely ogniem.
A ja po prostu ukleklam przed Nim i zaczęłam całować JEGO Rany, stopy Jego. Ucalowalam. I klęcząc podniosłam głowę i patrzyłam w Najdroższego mojego.
„Ja sługa Twoja!”
Najdroższy podał mi rękę i pomógł mi wstać. Ujął moją twarz w obie dłonie i patrzył mi w oczy głęboko. Promieniał bliskością.
„Nie jesteś Mi sługą! Jesteś oblubienica Moją, słodka Moją! Sług nie dopuszczam do tak wielkiej bliskości, w której Ty jesteś, Maleńka Moja! Tylko oblubienice. I to te najwierniejsze!”
I położył moją głowę na SERCU Swoim… Byłam szczęśliwa taka, że brak słów!!!
Tańczylismy bardzo. Bardzo blisko…
Autor: Maleńka
PARTNER W TAŃCU
Obudziłam się. Otworzyłam oczy i zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego. Promieniał cały Miłością i uśmiechem. Uśmiechnęłam się do Maleńkiego mojego radośnie. Objęłam Go za szyję i ucalowalam w policzek.
„Znowu odpoczęłam, Maleńki mój! A jak się wyśpię w nocy to w dzień się lepiej czuję. Może nie boli mniej, ale mam więcej siły żeby tańczyć, żeby Ci ofiarowywać!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie i patrzył mi w oczy głęboko.
„A czym, Maleńka Moja jest dla Ciebie ofiarowywanie cierpienia? Co to dla Ciebie znaczy?” – spytal Najdroższy mój.
„Nie marudzić, nie narzekać. Nie rozmyślać o tym że boli. Nie obwiniac, nie oskarżać Ciebie Najdroższy. Tylko Tobie wszystkie bóle oddawać, ofiarowywać. I ufać, że Ty łączysz je ze Swoimi Cierpieniami. I uśmiechać się mimo bólu i przeciwności. Do nich się uśmiechać.”
„Tym jest dla Ciebie ofiarowywanie cierpienia, Maleńka Moja?” – spytal Maleńki patrząc mi w oczy głęboko.
„Tak. I tak się staram. Nie wiem, może źle…”
Oczy Najdroższego zapłonęły ogniem.
„Maleńka Moja… Ty uczyniłas ze swego cierpienia taniec! Taniec! I tańczysz dla Mnie bardzo pięknie!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie i wyszeptalam:
„Jeśli tak jest to tylko dzięki Tobie, Najdroższy mój. Ty mnie w tańcu prowadzisz! A ja się Tobie poddaję i oddaję. Ufam, że mnie złapiesz gdy wyskocze, gdy podskocze za wysoko!”
I nagle pewna myśl jak iskra! Nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu!
„OOO!!! To tak jak w zwykłym tańcu! Trzeba mieć partnera! Bez niego w tańcu ani rusz! Podobnie Ty jesteś… Partnerem moim! Bez Ciebie ani rusz!”
I od razu naszla mnie myśl że to niefortunne porównanie. Że nie powinnam tak… Spojrzałam w Najdroższego mojego… Uśmiechał się do mnie cudnie i promieniał bliskością.
” Bardzo trafne porównanie, Maleńka Moja!”- wyszeptal Najdroższy całując mnie.
” Tak nagle mi przyszło do głowy. To od Ciebie, prawda?” – szepnęłam.
Najdroższy uśmiechnął się promiennie, a ja wiedziałam że tak.
Najdroższy pochylił się nade mną i zanurzał mnie w objęciach, zatapiał w Sobie. Otulal mnie Sobą. Karmił Sobą. I cały był Miłością. Cały dla mnie…
WSZYSTKO!!!
Leżałam na SERCU Najdroższym. Maleńki mój pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Uśmiechałam się do Maleńkiego mojego radośnie.
„Zatańczymy, Maleńki mój?” – spytalam z miłością.
Najdroższy uśmiechnął się do mnie z czułością.
„Odpocznij dzisiaj, Maleńka Moja!”
„Nie jestem zmęczona. Ale dobrze, Najdroższy! Odpocznę, jeśli chcesz!” – szepnęłam z uśmiechem.
„Zrób to dla Mnie, Maleńka!” – Najdroższy wciąż się do mnie cudnie uśmiechał.
Ja spojrzałam Mu w oczy z miłością, powagą i wyszeptalam:
„Kiedy tańczę, dla Ciebie tańczę. A kiedy odpoczywam, odpoczywam dla Ciebie, mój Maleńki! Z Tobą i dla Ciebie wszystko, mój Jezu!”
Oczy Najdroższego zapłonely ogniem. Wziął mnie z czułością w objęcia. I porwał do… tańca!!! Pięknego! Zwiewnego! Szalonego MIŁOŚCIĄ tańca!!! Pięknie tańczy mój Najdroższy!!! Jak iskra! Jak wiatr! Jak płomień! I ja z Nim! Uśmiechnięta od ucha do ucha!!!
„Uszczęśliwiles mnie bardzo Maleńki mój! Bardzo!!!”
„Ty Mnie bardziej, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem Miłości i bliskości w oczach.
Tańczylismy długo. Aż w końcu Najdroższy przestal tańczyć i położył mnie znów na SERCU Swoim.
„Teraz odpocznij, Maleńka!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia.
„Tak mój Maleńki. Dla Ciebie wszystko!”
Lezalam na SERCU Maleńkiego mojego. A ON obsypywal mnie pocałunkami. Deszczem pocałunków!!!
Jeżeli tańczę, tańczę za moje Duchowe Dzieci. Jeśli odpoczywam to też za Nie. Dobro, szczęście, Niebo dla moich Dzieci to moja pierwsza, główna, najważniejsza intencja.
Dla Maleńkiego mojego i za moje Duchowe Dzieci wszystko!!!
OCZEKUJĘ DECYZJI!
Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam
Maleńki mój był ze mną. Był przy mnie. Klęczał, pochylajac się nade mną z Miłością i bliskością bez granic. Ujął moją dłoń i przytulił do Swego policzka. Patrzył we mnie Swym Spojrzeniem z Krzyża. Patrzyłam Mu w oczy z miłością i uwielbieniem.
„Najdroższy mój, Maleńki… dziękuję za to że mi pokazałeś Otchłań Boleści SERCA Twojego! Dziękuję Ci bardzo!!!” – szepnęłam z trudem.
„Pokazuję Ją tym, którym ufam, Maleńka Moja!”
„Więc mi ufa!” – przemknelo mi przez myśl. A Najdroższy mówił dalej:
„Pokazuję Ją tym, którym ufam. I którzy wiedzą co z tą wiedzą o Otchłani Boleści SERCA Mojego zrobić.”
„Ja chcę cierpieć z Tobą!” – szepnęłam ile sił.
„Widzisz Maleńka, u Ciebie, w Tobie od razu zrodziła się decyzja. Podjęłaś ją już wczoraj, gdy tylko zobaczyłaś Otchłań Boleści SERCA Mojego. Wiele dusz gdy ją zobaczy, użali się, ulituje nade Mną i pójdzie dalej. A Ja nie oczekuję litości, i użalania nade Mną. Oczekuję odpowiedzi, decyzji.”
„Rozumiem Cię, Maleńki mój!”
I pomyślałam że to podobnie jak ja. Nie chcę od innych ludzi litości, uzalania się nade mną. Tylko bym chciała żeby ktoś przy mnie był. Nawet nie musi nic mówić, jeśli nie wie co powiedzieć. Tylko, żeby przy mnie był. Potrzymał za rękę…
Uśmiechnęłam się do Maleńkiego, który wciąż trzymał moją dłoń i tulił do Swego policzka. I On uśmiechał się do mnie z czułością. Wziął mnie na ręce i położył na SERCU Swoim.
„Odpocznij TUTAJ, Maleństwo Moje ukochane!”
Z Rany SERCOWEJ wyszła bielutka Hostia i weszła we mnie… Najdroższy pochylal się nade mną, promienny i piękny niezmiernie szczęśliwy… A ja odpoczywalam otulona Miłością.
DZIELĘ
„Cierpisz bardzo, Maleńka Moja!”
„Tak mój Maleńki. Tańcze dla Ciebie!”
„Już czas, żebyś zobaczyła Otchłań Boleści SERCA Mojego! Chodźmy!”
W jednej chwili znaleźliśmy się w czymś krwistoczerwonym. Jakby nad morzem. Najdroższy mój i ja szliśmy jakby w powietrzu, też krwistoczerwonym a pod nami rozciągalo się to jakby morze. Piszę „morze”, ale tak naprawdę nie wiem co to było… Jakby lawa… Nie wiem… Ja doświadczalam idąc nad tym wielkiego cierpienia. Serce rozrywalo mi… Potem mijalismy jakby kolce, ciernie… Ostre i kłujace jak szpilki. Potem kajdany… Wielkie i ciężkie. A potem bicze… Szliśmy razem w milczeniu. Nie mogłam słowa wydobyć. A serce mi krwawilo… Maleńki szedł poważny, milczący, dostojny, ale spokojny. Sprawiał wrażenie, jakby był z tym dziwnym miejscem zaznajomiony. Zaprzyjaźniony wręcz!!! A milczał tylko dlatego że szanowal moje doświadczenie i cierpienie moje. Spojrzałam w oczy Maleńkiemu. Płonęly miłością. Były krwiste jak wszystko dokoła…
„To jedyna Otchłan w Twym SERCU Maleńki mój?” – spytalam cicho.
„Jest jeszcze Otchłań udręki, Otchłań samotności, Otchłań odrzucenia, Otchłań wyszydzenia, Otchłan goryczy, Otchłań zdrady…”
„Otchłań zdrady to chyba najgorsza…” – szepnęłam wpatrzona w oczy Maleńkiego mojego. Patrzył we mnie bliski niezmiernie. Stanęłam przed Nim na palcach, ujęłam Jego twarz w swoje ręce i wyszeptalam:
„Pozwól mi dzielić Twoje cierpienie, Maleńki mój! Proszę!!!”
Najdroższy patrzył we mnie z tkliwoscia ogromną. I On ujął moją twarz w Swe dłonie.
„Dzielisz je ze Mną, Maleńka Moja!” – wyszeptal z mocą.
„Ale ja nie chcę dzielić swojego cierpienia z Tobą. Tylko chcę żebyś ze mną dzielił Swoje cierpienie!”
„Dzielę je z Tobą Maleńka! Dzielę z Tobą Moje cierpienia!”
Opadłam z sił. Najdroższy wziął mnie na ręce i znaleźliśmy się w Światłości wielkiej. Maleńki nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił mnie z wielką Miłością i czułością.
„Dzielisz Moje cierpienia ze Mną. Wierz Mi, Maleńka!”
„Wierzę Ci, Najdroższy mój! Wierzę Ci mój Maleńki!” – szepnęłam wpatrzona w Niego. Tańczylismy bardzo, w bliskości bez granic!
W MIŁOŚCI I MILCZENIU
Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo, bardzo leżałam. Najdroższy mój był przy mnie. Klęczał przy mnie i pochylal się nade mną z tkliwoscia. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem z Krzyża. Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic…
„Jakaś Ty piękna i podobna do Mnie!!!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.
„Pragnę być podob…!”
„Jakaś Ty podobna do Mnie, Maleńka Moja!!!”
Maleńki mój zaczął całować miejsce w moim ciele, które bolało mnie bardzo. Bardzo! Całował i całowal. Pamiętacie co to za miejsce? Pisałam o nim kiedyś. To moje chore jelita. Maleńki moje jelita całował. Całowal z miłością i nabożeństwem. I szeptal:
” Jakaś Ty podobna do Mnie!!!”
Całowal. Potem całowal moje serce. Całowal i całowal. Pocałunek przy pocałunku… A moje serce biło dla Maleńkiego mojego. Tańczyło z miłością!
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem. I położył Swą głowę na sercu moim. Moim?! Nie! Nie było już moim. Było Maleńkiego mojego! Tańczyliśmy bardzo. W milczeniu. W miłości!
OD MAŁEGO
Obudziłam się. Otworzyłam oczy i zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Najdroższego mojego. Uśmiechal się do mnie cudnie. I ja uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Odpoczęłaś dzisiaj, Maleńka Moja?”
„Tak mój Maleńki, dziś odpoczęłam. Dziękuję!”
„Odpoczęłaś Maleńka, bo Mnie posłuchałas!”
Kiwnęłam głową twierdząco.
Poprzedniej nocy nie mogłam spać. Doszłam do wniosku że to dlatego że się źle ulozylam, niewygodnie. I wszystko mnie bolalo. Tańcząca bardzo leżałam.
A wczoraj wieczorem, gdy leżałam już w łóżku, usłyszałam w sercu cichy głos. Mówił żebym się od razu wygodnie, na boku, to od razu zasnę i odpocznę. Posłuchalam. I odpoczęłam. A teraz dziwiłam się, że Maleńkiego mojego obchodzą takie małe sprawy jak to w jaki sposób się położę. To, zdawać by się mogło, malo ważna, nieistotna, błaha sprawa. A jednak Najdroższego interesuje!
Maleńki mój patrzył we mnie z zachwytem!
„Posłuchałas Mnie, Maleńka w małej rzeczy, byłaś wierna w małym. Bądź wierna w małych rzeczach, nad wielkimi Cię postawię!”
W tej chwili przemknela przez moją głowę i serce myśl! Myśl jak błyskawica! Jak iskra! I moje serce zabiło radośnie!!!
„Ty działasz we mnie, Najdroższy mój!”
„Działam, Maleńka. Pozwoliłas Mi, więc działam!”
Promienialam cała! 'Wiedziałam!!!’ – pomyślałam sobie. Wczoraj cały dzień nachodzila mnie myśl że Najdroższy we mnie już nie działa, że nie widzę skutków Jego działania. To znaczy że nie działa. I takie wątpliwości sączyly mi się do serca. A raczej próbowały się sączyc, bo je odganialam od siebie. Mówiłam sobie, że skoro Najdroższy powiedział że będzie we mnie działać, to znaczy że będzie, że działa. I ja MU wierzę. A że tego nie widzę to inna sprawa.
„JA działam w Tobie, Maleńka Moja. Niepostrzeżenie i niewidocznie. Pomału. Ja kocham małe i od małego zaczynam!”
Patrzyłam w Maleńkiego mojego…
Tak, On kocha małe. I Sam stał się małym, a na Krzyżu stał się niczym. Żeby tylko takie nic jak ja podnieść, wywyższyć… Cieszyć się mną…
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką. Uśmiechałam się do Niego radośnie. Tańczylismy bardzo.
PROMIENIOWAC NAJDROŻSZYM
Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój, który był przy mnie, wziął mnie w objęcia w ramiona i tulil do SERCA Swojego. Patrzył we mnie z wielką Miłością i bliskością bez granic. Położył moją głowę na SERCU Najdroższym. Z JEGO Rany wyszła Hostia i weszła we mnie. Uwielbiałam Najdroższego, Maleńkiego mojego, uwielbialam z całego serca. A potem się wtulona w SERCE, tańcząca bardzo, rozmyślałam… Kilka dni temu moje Duchowe Dziecko przyjechało na wózku do mnie. Było bardzo smutne i ja się do niego uśmiechnęłam wesoła.
-Z czego się śmiejesz?! – spytalo Dziecko z wyrzutem – Nie ma się z czego śmiać…!
-Uśmiecham się do ciebie, Kochanie – powiedziałam dotykając ręki Dziecka – Do ciebie się uśmiecham! A co? Może mam siedzieć smutna, jak ty…? Nie będę! Nie chcę!
I uśmiechnęłam się do mojego Duchowego Dziecka jeszcze bardziej. Dziecko też próbowało się do mnie uśmiechnąć. A wczoraj powiedziało, że jestem jego słońcem i że promieniuje wokół uśmiechem i radością!
Miło bardzo usłyszeć takie słowa!
„Gdybym nie miała w sercu Najdroższego mojego to nie byłabym radosną. A uśmiecham się tylko dzięki Niemu! A Dziecko mówi że promieniuje…”
Najdroższy patrzył mi w oczy głęboko.
„Mną promieniujesz, Maleńka!” – wyszeptal z mocą.
„Tobą???!!” – szepnęłam zdumiona do głębi…
„Mną!”
„Ale jak to??! Tobą?? Bogiem promieniuje?? Nie rozumiem…”
Patrzyłam w Maleńkiego mojego zdumiona bardzo! On uśmiechał się do mnie cudnie.
„Każdy człowiek promieniuje na zewnątrz tym co ma w sercu. A Ty co masz w sercu, Maleńka?”
„Nie ”co”, tylko ”Kogo”, Maleńki! Ciebie, Ciebie mam!”
„Właśnie! Więc Mną promieniujesz!”
Olśnienie! Odkrycie wielkie! Leżałam na SERCU Najdroższym, Maleńki mój pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością niewyobrażalna. Uśmiechałam się do Niego radośnie! Najpiękniej jak potrafilam.
„Każdy człowiek promieniuje na zewnątrz tym co ma w sercu. Ty masz w sercu Mnie, więc Mną promieniujesz! Proste, prawda, Maleńka Moja?” – spytal uśmiechając łagodnie Najdroższy mój.
„Proste, Maleńki mój! Bardzo proste!” – szepnęłam uszczęśliwiona ogromnie!!!
Uśmiechalismy się do siebie nawzajem. I tańczyliśmy bardzo. Najdroższy mój i ja.
WIĘCEJ!
„Bardzo tańczysz, Maleńka Moja…”
„Bardzo! Dla Ciebie tańczę, Najdroższy mój!”
Leżeliśmy w morzu kwiatów. Maleńki mój i ja. Leżałam tańcząca cała. Najdroższy mój pochylal się nade mną z czułością wielką i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Promienial cały uśmiechem i zachwytem. Ja patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Uśmiechałam się do Niego radośnie. Dotykałam dłonią policzka Maleńkiego mojego i głaskalam go z czułością. Najdroższy pochylal się cały nade mną. Można by powiedzieć że zasłania mi Niebo. Ale ja nawet tak nie pomyślałam! Ale byłam baaaaaardzo szczęśliwa, że Go widzę, cały jest dla mnie.
„Jesteś moim Niebem, Maleńki mój!” – szepnęłam głaszcząc Jego policzek.
„A Ty Moim, Maleńka!” – wyszeptal Najdroższy promieniejac szczęściem i pochylajac się nade mną jeszcze bardziej.
„Ja…” – zaczęłam, otworzyłam oczy szeroko ze zdumienia. I nie dokończyłam bo Najdroższy zamknął mi usta pocalunkiem.
„Tak, Maleńka Moja, jesteś Moim Niebem!!!”
Aż podskoczylam do góry ze szczęścia i radości!!!!
„To znaczy że jest Ci we mnie dobrze, Maleńki mój!!!”
„Bardzo dobrze! Bardzo!” – szepnął Najdroższy rozpromieniony uśmiechem. A potem dodał:
„Cierpisz bardzo, bardzo, Maleńka. A mimo to nie narzekasz, nie smucisz, nie zamykasz się w cierpieniu. Ale tańczysz dla Mnie, uśmiechasz się do Mnie cudnie i dajesz siebie innym! Czy można chcieć więcej?” – wyszeptal Najdroższy patrząc we mnie badawczo. Jakby ciekawy był co odpowiem. A ja zaśmiałam się wesoło!
„Można! Ty zawsze chcesz więcej, Maleńki mój! Znam Cię troszkę i wiem!”
„Znasz Mnie, Maleńka! Tak! Ja zawsze chcę więcej!”
Najdroższy teraz patrzył mi w oczy głęboko. I ja w Jego oczy głęboko patrzyłam.
„Czyn więc we mnie więcej! Żeby Ci było we mnie jeszcze lepiej i jeszcze wygodniej!”
Maleńki mój patrzył we mnie poważny i uroczysty wielce.
„Naprawdę?! Mogę? Pozwalasz Mi, Maleńka Moja?!”
Pokiwalam głową twierdząco. A Maleńki rozjaśnił, rozświetlił, rozpromienił się nade mną niezmiernie!!!
„Dziękuję Ci Maleńka! Uszczęśliwilas Mnie bardzo!”
„Siebie też… – szepnęłam nieśmiało – A raczej to TY mnie uszczęśliwiles, Maleńki mój!!!”
Najdroższy patrzył we mnie z tkliwoscia wielką… Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Uwielbialam Go z całego serca. Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Obsypal pocałunkami! Pocałunek przy pocałunku… tonęlam w Jego Miłości. A moje serce szeptalo:
„Czyn we mnie więcej, Maleńki mój! Czyn więcej!”
„Będę, Maleńka Moja! Pozwoliłas Mi, więc będę!” – szepnęło SERCE Najdroższego mojego.
O ŚNIE
„Wiesz, mój Najdroższy… Ostatnio lepiej, dłużej śpię…”
Patrzyłam w Maleńkiego mojego smutna. A ON uśmiechał się do mnie promiennie.
„A ile czasu dłużej śpisz, Maleńka Moja?” – spytal Najdroższy.
„Dwa dni… To znaczy dwie noce.”
„To chyba dobrze, prawda, Maleńka?”
„Dla mojego organizmu to pewnie dobrze, ale dla mojego serca raczej nie…”
„A dlaczego nie?”
„Bo mniej czasu mogę spędzać z Tobą, Maleńki mój… A ja tak uwielbiam…”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie rozczulony.
„A gdybym uznał, że taki odpoczynek, sen jest Ci potrzebny? Gdybym Ja tego chciał. To co?”
„Wtedy bym się cieszyła!”
„Więc się ciesz, Maleńka Moja. Bo Ja tego chcę!”
Objęłam Maleńkiego mojego za szyję i uśmiechnęłam się do Niego najpiękniej jak potrafilam.
„Dziękuję, Maleńki mój!”
Najdroższy rozpromieniony uśmiechem i zachwytem otulal mnie Sobą i dawał mi tyle miłości… że brak słów!
„Wiesz, mój Najdroższy? Nigdy nic mi się nie śniło, a jeśli już to bardzo, bardzo rzadko i zmarli tylko. A teraz mam sny! Co prawda nie wiem dokładnie co mi się śni, ale to co mi się śni jest bardzo kolorowe, piękne, baśniowe…”
Nie dokończylam bo… ziewnelam głośno. Roześmialismy się oboje, Najdroższy mój i ja.
Zanurzal mnie w Sobie, zatapial w Miłości. Było mi tak dobrze… Patrzyłam w Najdroższego z miłością i zachwytem… Uśmiechałam się do Niego radośnie. Zamykalam oczy, coraz bardziej i bardziej… I zasnęłam słodko w ramionach Najdroższego mojego… 😊