Leżałam na ołtarzu Krzyża, tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój był przy mnie, był ze mną.
Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Ja patrzyłam w Najdroższego smutna. Miałam wyrzuty sumienia… Wczoraj powiedziałam kilka ostrych słów swojej Córeczce Duchowej. I miałam wyrzuty, że ją skrzywdzilam, zranilam… Maleńki mój wiedział o tym. Spojrzał mi w oczy głęboko i wyszeptal z naciskiem:
„To były Moje słowa, Maleńka. I wyjdą Twojej Córeczce na dobre!”
Zdumialam się do głębi serca!!!
„Twoje??!”
„Tak, Maleńka Moja!”
„Pewnie pomyślała, że jej nie rozumiem, albo nawet nie kocham. Kiedy emocje szaleją to wszystko jest możliwe…”
„Nie martw się Maleńka – szepnął mój Maleńki głaszcząc moje włosy – Wiesz na czym polega jej problem?”
„Na czym?”
Najdroższy pochylil się jeszcze bardziej i mówił:
„Kiedy powolywalem uczniów, żeby szli za Mną, oni są zostawiali wszystko i za Mną szli. Zostawiali wszystko. A Twoja Córeczka nie zostawiła jeszcze wszystkiego i tak idzie za Mną. Jak bogaty młodzieniec chciał iść za Mną ze swym bogactwem. Nie chciał zostawić wszystkiego. Podobnie i nie Córeczka Twoja. Nie opuściła jeszcze domu rodzinnego i nie zadomowiła się w zakonie. I tak stoi w rozkroku między domem i zakonem. I nigdzie nie czuje się u siebie.”
” Serce mnie boli gdy widzę jak się męczy… Tak wygląda jakby tam była z przymusu. Jakby ktoś ją tam trzymał na siłę… ”
” Ja nie powołuje na siłę,nie zmuszam, żeby iść za Mną. Zapraszam, zachęcam, proponuję. Ale od tego, kto zdecyduje na to żeby pójść za Mną na serio, wymagam, żeby zostawił wszystko za sobą. I szedł za Mną bez zbędnego ciężaru balastu. Bo daleko z nimi za Mną nie zajdzie…”
Maleńki mój patrzył we mnie i ja w Niego patrzyłam.
” Tańczysz bardzo, Maleńka Moja!”
” Bardzo.”
„Tańcz za swoją Córeczkę, żeby umiała zostawić wszystko i zadomowić się we Mnie. Tańcz Maleńka Moja!”
„Tak, mój Maleńki!!!”
Najdroższy przytulił mnie do SERCA Swego. A ja tańczyłam dla NIEGO z miłością.
Autor: Maleńka
SZCZĘŚCIE BEZ MIARY!!!
Leżałam na SERCU Najdroższym moim. Otulona Miłością. Tańcząca bardzo leżałam. Ale szczęśliwa bardziej! Uwielbialam SERCE kochane! Nagle przed sobą zobaczyłam Oblicze Najdroższego mojego, który pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie rozpromieniony Miłością, zachwytem i uśmiechem… Patrzyłam w Maleńkiego mojego z uwielbieniem i zachwytem, zakochana na zabój! Patrzyłam w Najdroższego i zauważyłam w Nim coś co widziałam w Nim wcześniej, ale nie umiałam nazwać. Teraz patrzyłam w Najdroższego i uderzyło mnie to bardzo! To była SKROMNOŚĆ! Tak, skromność! Patrzył we mnie kochający, cichy, pokorny i skromny. Uśmiechał się do mnie cudnie.
„Tak, Maleńka Moja. Miłość,, cichość, pokora i skromność zawiodły Mnie na krzyż. Tam zostałem wywyższony. Wywyższony, aby wszystkich ludzi przyciągnąć do Siebie. I dawać im szczęście!”
Patrzyłam w Maleńkiego mojego z zachwytem! On delikatnie głaskal mnie po policzku.
” A Ty jesteś szczęśliwa, Maleńka Moja?”
” Bardzo!”
” A dlaczego?”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie bardzo! Od ucha do ucha!
” Bo mam Ciebie, Maleńki mój! Ty jesteś moim Szczęściem!!!”
Wtedy Maleńki wybuchnął, zapalił się, zapłonął, uniósł się wielką radością nade mną!!!!. Chwycił mnie w ramiona i zaczął tańczyć!!! Tańczył po całej Swiatłości! Ale jaki to był taniec!!! Szalony!!! Maleńki tanczyl radośnie, szybko, zwiewnie! Jak promyk jak wiatr!!! I cieszył się! Mną! Cieszył się mną jak szalony!!! Tańczył i tańczył!! A jak skończył, przytulił mnie do SERCA mocno, mocno! Nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie szczęśliwy bez miary. A w oczach Najdroższego widziałam ogień Miłości!
DAJE SIEBIE
Byłam w Maleńkim moim. W Jego ramionach bardzo tańczyłam. Najdroższy mój obejmował mnie z czułością, pochylal się nade mną i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam w Najdroższego zakochana i zachwycona cała!
„Mój Maleńki! Mój Piękny… Przecudny! Dałeś mi SERCE Swoje!!! Dziękuję, dziękuję, Maleńki mój!”
Umiłowany rozpromienil się nade mną niezmiernie!
„Daję, bo kocham! Rozdaje Siebie, z miłości!”
I nakarmil mnie Swoim Ciałem. Uwielbialam Go z czułością. Potem szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego:
„Dajesz, rozdajesz Siebie z miłości… Ucz mnie również podobnie jak Ty dawać siebie innym…. Proszę!”
„Uczę!” – wyszeptal Najdroższy promieniejąc bliskościa. Objęłam Maleńkiego za szyję i ucałowałam Go w policzek. Maleńki mój ujął moją twarz w Swe dłonie i mnie pocałowal. Pocałowal mnie jak Oblubieniec Swą oblubienice caluje. Potem Tańczylismy przy SERCU Jego. Tańczylismy bardzo, a SERCE Jego biło w rytmie Miłości!
MOJE SERCE!
Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój był ze mną, był przy mnie. Pochylal się nade mną i patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką. Uśmiechałam się do Niego radośnie. On nakarmil mnie Swoim Ciałem i zapytał:
„Dokąd mam Cię teraz zabrać, Maleńka Moja? Dokąd byś chciała pójść?”
„Z Tobą, Maleńki mój wszędzie pójdę!”
„Ja pytam gdzie Ty byś chciała” – uśmiechnął się do mnie Maleńki mój,
Dotknęłam delikatnie Jego SERCA.
„Ja bym nie chciała TU!”
Umiłowany rozpromienil się cały. I w jednej chwili znaleźliśmy się przy SERCU Maleńkiego. Najdroższy mój był przy mnie.
„Oto SERCE Twoje, Maleńka!”
Zdziwilam się bardzo!
„Przecież to Twoje SERCE!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego.
„Twoje, Maleńka! Ty JE sobie wybralas, troszczysz się o NIE, opiekujesz NIM! Jest Twoje!”
Najdroższy patrzył we mnie zachwycony!
„Możesz z NIM zrobić co zechcesz!” Ja pobiegłam do SERCA i objęłam JE z miłością!!!
„Moje SERDUSZKO!!! Moje kochane!!! Maleńkie moje!!!”
SERCE otulilo mnie Sobą. Tańczylismy bardzo. Maleńki mój i ja. SERCE przy sercu!
W DESZCZU POCAŁUNKOW
Tańczylismy bardzo!!! Maleńki mój i ja. Balowalismy nad morzem kwiatów. Maleńki mój obejmował mnie z czułością i w tańcu prowadził. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości. Spojrzeniem z Krzyża. Patrzył
Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem.
„Jak mogę usłużyć Ci, Maleńki mój? Jak uszczęśliwic Ciebie?”
Umiłowany spojrzał mi w oczy głęboko… W Jego oczach zobaczylam Maleńkiego Ukrzyżowanego. Cierpiącego niewymownie… W jednej sekundzie byłam przy Nim. Patrzył we mnie bolescwy bardzo!
„Zimno Mi!!! Ogrzej Mnie, Maleńka Moja!”
Objęłam Maleńkiego całą sobą. Sercem i l duszą. Tuliłam do siebie i próbowałam ogrzać Jego zmarzniete członki. Tuliłam z całych sił, z całego serca… Uwielbialam, adorowalam, całowalam. Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku… Maleńki uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Dziękuję Ci bardzo Maleńka Moja!”
Byłam wyczerpana, bez sil. Gdyby Maleńki mnie nie podtrzymal upadła bym. Maleńki mój wziął mnie na ręce i położył w Światłości wielkiej. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i przytulił do SERCA Swego. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i mnie pocałowal. Pocałowal mnie jak Oblubieniec Swą oblubienice caluje. Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku. Ca
Całowal moje obolałe ciało. Całowal moje serce. A ja tańczyłam dla Maleńkiego mojego. W deszczu pocałunków Jego!
NAJPIĘKNIEJ….
Leżeliśmy na ołtarzu Krzyża. Najdroższy, Maleńki mój i ja… W Światłości wielkiej, ciepłej i bardzo przyjaznej. Maleńki mój cierpiał niezmiernie… Ogromnie!!! Ja też. Bardzo. Nie rozmawialiśmy jednak o cierpieniu. Tańczyliśmy! Maleńki obejmował mnie z czułością, pochylal się nade mną i patrzył we Swym Spojrzeniem z Krzyża, Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic! Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Wiesz, mój Maleńki…? Kiedy zaglądam w siebie, widzę ile jest jeszcze we mnie zła…”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie łagodne, pobłażliwie.
„Zbyt surowo siebie traktujesz, Maleńka Moja. A widzisz w sobie jakieś dobro? Powiedz o sobie coś dobrego. Proszę!”
„Dobrego…?” – zamyśliłam się.
Patrzyłam w Najdroższego w milczeniu. On patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką. Długo tak patrzyłam w Maleńkiego mojego. Aż wreszcie wyszeptalam:
„Jestem odważna i dzielna. Pomagam innym. Ludzie zmieniają się na lepsze pod wpływem tego co robię i mówię. A wczoraj udało mi się wywołać uśmiech na twarzy mojego Dziecka, które bardzo rzadko się uśmiecha. Uśmiechało się do mnie cudnie! Nie skarże się gdy boli tylko tańcze, dla Ciebie Maleńki mój!”
Najdroższy uśmiechal się do mnie promiennie. Patrzył we mnie z zachwytem! I ja uśmiechałam się do Niego radośnie.
„No… daję radę!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego.
„Dajesz radę! Bardzo dajesz radę, Maleńka Moja!”
„Gdybym jeszcze znała zadanie jakie mam dla Ciebie wykonać…”
Najdroższy mój zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i wyszeptal:
„A skąd wiesz że już go dla Mnie nie wykonujesz?”
Zatkało mnie szczerze mówiąc!!! Potem na mojej twarzy pojawił się uśmiech szeroki, od ucha do ucha!!! A potem w głowie mi się pojawiły się setki pytan. Były jak iskry. Zgasilam je wszystkie jednym:
„UFAM Tobie, mój Maleńki!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. A ja nie mogłam się powstrzymać! Objęłam Go za szyję i pocałowałam Maleńkiego mojego. Z miłością i uwielbieniem. A ON patrzył we mnie jak nikt inny na świecie we mnie nie patrzy…. Najpiękniej.
DLATEGO, ŻE KOCHASZ
Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Maleńki mój obejmował mnie z czułością i tkliwoscia Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem z Krzyża. Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Tańczyłam bardzo bardzo intensywnie. Wtulona w SERCE i otulona NIM. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Rozmyślalam…
Wczoraj na Mszy Św ksiądz proboszcz wymieniał obietnice Chrystusa dla tych którzy czcza Serce Jego. Maleńki uśmiechał się do mnie promiennie.
„To są też Moje obietnice dla Ciebie, Moja Lilio!”
Patrzyłam w oczy Umiłowanemu mojemu…
„Maleńki mój… ale ja nie dla obietnic, ani nagród… Ale dlatego, że Ciebie kocham!!!”
„Właśnie dlatego że kochasz, dostaniesz!”
Umiłowany promienial cały Miłością, zachwytem i uśmiechem. Ja jednak patrzyłam w Najdroższego ze smutkiem…
„Maleńki mój… wczoraj jak proboszcz mówił o SERCU Twoim, uświadomilam sobie jak mało JE czcze… I że muszę, chcę, pragnę więcej, bardziej. I będę!”
„Kochana Moja!” – wyszeptal Najdroższy z tkliwoscia.
Rozczulil się ogromnie! Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Ujął mnie w Swe dłonie i ułożył na SERCU Swym. Leżałam tańcząca bardzo bardzo.
„Kocham Cię SERDUSZKO!” – szeptałam z czułością.
„Właśnie dlatego że kochasz, dostaniesz!”
Maleńki obsypywal mnie Swymi pocałunkami jak deszczem. Tańczylismy bardzo! Maleńki mój i ja.
TANIEC Z OJCEM
Leżałam na ołtarzu Krzyża. W Światłości wielkiej , ciepłej i bardzo przyjaznej. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy, Umiłowany mój był ze mną. Był przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością. Odsunęłam się, robiąc miejsce na ołtarzu Krzyża Umiłowanemu mojemu.
„Chodź mój Maleńki do Swojej Maleńkiej….” – szepnęłam dotykając z czułością Jego policzka.
„Tak! Tak!” – szepnął Umiłowany mój z zachwytem.
I w jednej chwili już leżał na ołtarzu Krzyża, obok mnie. Otworzył ramiona i wziął mnie w objęcia. Przytulal, otulal mnie Sobą i w Sobie ukrywal, zamykał… Wchodził we mnie i ja w Niego wchodzilam… Coraz głębiej i głębiej. I znalazłam się przed wielkimi, szerokimi świetlistymi schodami. Prowadzily one w górę, wysoko wysoko… Końca nie było widać. Maleńki słał obok mnie, bardzo uroczysty i odświętny. Gestem dłoni zapraszal żebym po tych schodach razem z Nim weszła. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego, On wziął mnie pod rękę i zaczął prowadzić mnie po schodach do góry. Szliśmy po nich bardzo długo, wyżej i wyżej. Aż doszliśmy na szczyt. Na szczycie w Światłości wielkiej stała Postać, Osoba. Serce zaczęło mi walić ze szczęścia na JEJ, JEGO widok. Widziałam Te Osobę już raz, kiedyś Maleńki pokazal mi Ją w Swoich oczach. Nie był to człowiek. Był to Duch i nie był ani mężczyzną, ani kobietą. Serce mi walilo. Byłam przekonana że patrzy mi prosto w oczy. Patrzył. I cały był Miłością, Szczęściem, Pokojem! Dobrocią, radością, czułością bezgraniczna i zachwytem! Cały był uśmiechem! I piękny niezmiernie!!!
Najdroższy uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Ojcze – rzekł ze czcią do Osoby która przed nami stała – To Maleńka Nasza!”
„Tatko!” – szepnęłam i zawstydzona spuściłam głowę. Coś/Ktoś mi te głowę natychmiast podnioslo. I widziałam przed sobą JEGO promienne Oblicze. Miłość, bliskość i szczęście przenikalo mnie na wskroś. Tatko (tak zwracam się do Boga Ojca) wziął mnie w objęcia, otulil bliskością i zaczął ze mną tańczyć!!! Był to taniec przedziwny!!! Brak mi słów, żeby go opisać. Nie będę nawet próbować. Napiszę tylko, że był to taniec inny niż wszystkie, które tańczyłam z Umiłowanym a jednocześnie podobny. Było to taniec bardzo osobisty, intymny ogromnie!!! Pełen Miłości, bliskości, akceptacji i… kolorów!!! Byłam cała zanurzona w Ojcu… Tańczylismy bardzo!!! Ani się nie zorientowałam kiedy znów leżałam na ołtarzu Krzyża w ramionach Maleńkiego mojego. A ON tulił mnie do Siebie. Z Miłością!
MÓJ ZAMECZEK, MOJA TWIERDZA
Tańczylismy bardzo! Maleńki mój i ja. Nad morzem kwiatów tańczylismy. Najdroższy trzymał mnie w objęciach, w ramionach i tulil do SERCA Swego. W tańcu prowadził. Pochylal się nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic! Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem ile zachwytem… A moje serce rwało się do Maleńkiego mojego!!! Wyrywalo się wprost z mojej piersi!!! Do Maleńkiego swojego. Aż wyszło ze mnie i weszło do Najdroższego. A SERCE Jego objęło je i przytuliło do Siebie! Patrzyłam….i nie mogłam odróżnić, które serce jest moje, a które Maleńkiego… Najdroższy i ja tańczylismy a nasze serca rozmawialy:
'Ach, Maleńkie Moje! Jakie Ty podobne do Mnie! Masz Ranę jak JA, uczyniły Ci ją, podobnie jak MI Dzieci, a Ty im wybaczasz. Jak JA!”
” Maleńkie moje!!!”- szepnęło drugie serce. SERCE Maleńkiego rozczulilo się niezmiernie! Z JEGO Rany wyszła bielutka Hostia i weszła w drugie serce. Oba serca złączyly się w Miłości!
A Najdroższy i ja wciąż tańczyliśmy. Patrzył mi w oczy głęboko. W JEGO oczach widziałam ogień. A Maleńki mój szeptal:
„Mieszkasz we Mnie, Maleńka Moja!”
Uśmiechnęłam się do Umiłowanego uszczęśliwiona!!! I pomyślałam że
ON jest moim Domem!
„Jestem dla Ciebie, Maleńka tym Czym potrzebujesz! Byłem dla Ciebie ławeczka, byłem altanka, byłem Światłościa… A teraz…”
Przerwałam Maleńkiemu gwałtownie!
„Teraz jesteś moim zamkiem!!! Twierdzą warowna! Zameczkiem Maleńkim moim!!!”
„Jesteś ukryta we Mnie, Maleńka!”
Tańczylismy bardzo. Maleńki mój i ja. On promieniał bliskością i zachwytem. A ja uśmiechałam się do Niego radośnie, najpiękniej jak potrafilam!
UFA!!!
W Najdroższym moim, w Umiłowanym moim byłam. W JEGO Ramionach radośnie tańczyłam. Umiłowany pochylal się nade mną z tkliwoscia i czułością wielką i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Maleńki mój…” – szeptałam wpatrzona w Niego.
Najdroższy patrzył we mnie… Rozpromieniony, rozczulony i zachwycony ogromnie!
Patrzył we mnie, a moje serce zalała fala Takiej Miłości, Pokoju i Światła, że… brak słów!
Lezalam w objęciach Maleńkiego mojego szczęśliwa cała. Słyszałam bicie JEGO SERCA. Biło dla mnie… Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do Serca Swojego.
Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie Swymi dużymi łagodnymi dobrymi oczami… Widziałam w nich ogień, ale także widziałam coś jeszcze… Coś co w pierwszej chwili nie umiałam wyrazić słowami. Powoli jednak to co widziałam układało się w słowo… ZAUFANIE!
„Ufasz mi, Maleńki mój!??!!!”
„A myślałaś, że co, Maleńka?! -Maleńki uśmiechnął się do mnie cudnie – Tak. Ufam Ci!”
Zaskoczenie i wielka radość!!! Maleńki mój mi ufa!!! UFA! Mimo że zna mnie. Zna moją nędzę i grzesznosc.. Mimo to mi ufa!
„Maleńki mój…!”
„Śliczna Moja!”
Tańczymy bardzo. W zaufaniu. Serce przy SERCU!