Tańczylismy bardzo. Najdroższy, Maleńki mój i ja. Nad morzem kwiatów tańczylismy. Najdroższy mój obejmował mnie z Miłością i tkliwoscia niesamowitą. I w tańcu prowadził. Tańczylismy po całej Swiatłości. Wolno, szybko i bardzo szybko! Najdroższy patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach. Ja patrzyłam w Najdroższego z uwielbieniem i miłością. Nie miałam siły, Maleńki mój był mi oparciem.
„Pragnę Ciebie Moja Lilio!”
„Pragnę Ciebie mój Maleńki!”
Patrzył we mnie z coraz większym ogniem… Byłam ofiarą! Spalal mnie w ogniu Miłości! I zaczął dotykać miejsca w moim ciele, które mnie bolały. I całowal je. Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku… Zalewal mnie pocałunkami… Otulona Miłością szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego:
„Cala dla Ciebie, Maleńki mój!”
Najdroższy wciąż obsypywal mnie pocałunkami. Potem wziął mnie na ręce i usiadł na ławeczce w morzu kwiatów. Siedzieliśmy, Umiłowany trzymał mnie w ramionach, nakarmil mnie Swoim Ciałem i napoil Swą Krwią. I tulil mnie do SERCA Swego. Tańczyłam. A ON spalal mnie Miłością!
Autor: Maleńka
W MIŁOŚCI ZANURZONA
Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam obolała bardzo i zmęczona bardzo leżałam. Najdroższy mój był przy mnie, był ze mną. Pochylony nade mną z tkliwoscia wielką i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam w Najdroższego z miłością,… Bez sił patrzyłam… Co chwilę zamykalam oczy i żeby znowu ja otworzyć musiałam użyć dużo siły.
„Najdro… mój… przytul… Boli bar…” – szepnęłam z trudem.
Maleńki mój natychmiast wziął mnie na ręce, w objęcia w ramiona i tulil do SERCA Swego. Patrzył we mnie… Miłość Sama. Patrzył taki dobry i czuły. Piękny taki… I ja patrzyłam w Najdroższego mojego. Patrzyłam i podziwiałam Go. Maleńkiego mojego podziwialam. A ON patrzył we mnie… I zapomniałam o bólu. Nie tyle zapomnlalam, ale przestałam zwracać na niego uwagę. Maleńki mój promienial cały uśmiechem. I ja uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Mój Przecudny!”
Najdroższy patrzył… I wchodził we mnie i ja w Niego wchodzilam. Zamykal mnie w Sobie, otulal mnie Sobą Maleńki mój. Znaleźliśmy się przy SERCU Najdroższym. Maleńki mój trzymał mnie w ramionach i tańczył. Tak! Jak ON pięknie tańczył! Jak pięknie! Zwiewnie, lekko jak wiatr… Pięknie!
Potem położył mnie na SERCU Swym. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i zanurzyl w Miłości.
OBRAZ
Leżeliśmy na ołtarzu Krzyża. Najdroższy mój i ja. Umiłowany cierpial niezmiernie. Ogromnie. Ja też. Bardzo. Nie rozmawialiśmy jednak o cierpieniu. Tańczyliśmy. Maleńki mój obejmował mnie z Miłością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem z Krzyża. Ja patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem i uśmiechałam się do Niego radośnie.
„Wiesz, mój Maleńki, maluję obraz. Ma mieć podwójne dno. Tajemniczy. Dziewczyna z lilia we włosach trzyma w dłoniach wielkie serce. Klejnot. A wokół niej jest krzew winny. Otacza ją. Otula. Krzew winny to TY jesteś, serce klejnot to Twoje SERCE. A dziewczyna…”
Najdroższy mój promienial cały uśmiechem i zachwytem.
” To Ty jesteś, Maleńka Moja. Moja Lilia! ”
” Ja….”-szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego. Uśmiechałam się do Niego radośnie.
” To natchnienie od Ciebie, Maleńki mój, prawda?”
” Ode Mnie!”
” Przez kilka dni malowalam i nie wiedzialam co maluję! – zaśmiałam się – A jednocześnie wiedzialam że mi wychodzi!”
Najdroższy patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach. Tańczylismy bardzo. Opadlam z sił. Najdroższy mój wziął mnie na ręce i przytulił do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i wyszeptał z czułością:
” Odpocznij, Maleńka Moja!”
„Dziękuję Ci, Najdroższy mój!”
Patrzyłam w Najdroższego mojego.
„Wiesz… serce m mocniej biję kiedy ten obraz maluję, Najdroższy mój!!!”
Najdroższy obsypywal mnie pocałunkami…!
KOCHAM CIĘ, MÓJ MALEŃKI!
Maleńki mój obejmował mnie z czułością w ramionach i tulil do SERCA Swego. Pochylal się nade mną i patrzył we Swym Spojrzeniem z Krzyża. Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Tańcząca bardzo patrzyłam. .
„Skończysz jak Ja, Maleńka Moja!” – szepnął Umiłowany patrząc we mnie z ogniem w oczach.
„I bardzo dobrze! Umrę, zmartwychwstane i będę żyć z Tobą wiecznie, Maleńki mój!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego.
„Tak, ale wcześniej będzie jeszcze męka.”
„Wiem, mój Najdroższy. Z Tobą dam radę. A męka już jest, prawda?”
„Już, Maleńka Moja!”
„Z Tobą dam radę! I nie mówię tego, że jestem pewna siebie. Nie! Ciebie jestem pewna! Że mnie kochasz i nie pozwolisz mi Siebie opuścić! A, że mnie kochasz wiem, widzę na każdym kroku Twoją Miłość do mnie. I nawet gdybyś zaprzeczal, nie uwierzylabym. Zresztą nie możesz zaprzeczyć!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie.
” Nie mogę, Maleńka Moja! Kocham Ciebie!!”
” I Ja Ciebie kocham!”-szepnęłam uśmiechając się do Najdroższego. Pomyślałam o czymś. I w jednej chwili mój uśmiech zmienił się w zdumienie a potem w przerażenie i wielki smutek.
„Ja niestety zaprzeczam temu często… Mówię, że Cię kocham, a zaraz upadam.. Ranie Ciebie…”
Najdroższy patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką.
„To, że upadasz nie znaczy wcale, że Mnie nie kochasz!”
Milczałam. Patrzyłam w Najdroższego z bólem i smutkiem. Najdroższy ujął moją twarz w Swe dłonie i patrzył mi w oczy głęboko.
„Posłuchaj Mnie uwaznie, Maleńka. Gdy mówisz że Mnie kochasz, nie kłamiesz, prawda?”
„No nie, nie kłamie. Szczerze mówię.”
„Właśnie! A to, że upadasz to Twoja człowiecza słaba natura. Zresztą teraz upadasz rzadziej niż wcześniej!”
„Rzadziej?”
„Tak Moja Umiłowana!”
„Jeśli tak, to dzięki Tobie, Najdroższy mój! Tylko dzięki Tobie!”
Maleńki mój ucalowal mnie z tkliwością.
„Już dobrze, Maleńka Moja! Uśmiechnij się teraz do Mnie. Ja tak uwielbiam Twój uśmiech!”
Uśmiechałam się do Maleńkiego mojego najpiękniej jak potrafilam. A ON patrzył we mnie z Miłością i zachwytem. Tańczylismy bardzo!
NA KRZYŻU
Tańczylismy bardzo. Maleńki, Najdroższy mój i ja. Leżałam na ołtarzu Krzyża. Najdroższy mój był przy mnie. Czuwał przy mnie i tańczył ze mną. Głowę Swą położył na sercu moim. A ramionami obejmował miejsce w moim ciele, które bolało mnie bardzo, coraz bardziej. Ramionami Swymi je otulal. Tulił mnie mocno do Siebie. Ja głaskalam z tkliwoscia Jego włosy i policzek.
„Maleńki mój, Najdroższy… Jedyny! Kochany mój!”- szeptałam. Tańczylismy bardzo, zjednoczeni w cierpieniu i Miłości.. W przytuleniu.
W pewnej chwili Maleńki mój zbliżył Swą twarz do mojej twarzy. Patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„Pragnę Cię, Maleńka Moja!”
Pragnę Cię, Maleńki mój! ”
Najdroższy patrzył we mnie… natychmiast ON i ja znaleźliśmy się w pustym jasnym kościele. Najdroższy mój zaprowadzil mnie do ławki i poprosił, żebym usiadła.
” Czekaj tu na Mnie, Maleńka”- wyszeptal kładąc dłoń na moim ramieniu. Kiwnęłam głową, że dobrze. Najdroższy spojrzał mnie z Miłością. I znikł. Usiadłam w ławce i rozejrzałam się po kościele. Był jasny i świetlisty bardzo. Moją uwagę zwrócił wielki Kamienny biały ołtarz. Był bardzo przyjazny i nieprzyjazny zarazem. Gdy się na niego patrzyło, aż raził w oczy, ale jednocześnie światło nie przeszkadzalo. Siedziałam w ławce, czekałam na Maleńkiego mojego i patrzyłam na ołtarz.
„Piękny! -szepnęłam – Tylko Ofiary brakuje!”
Nie dokończyłam zdania gdy nagle nad ołtarzem pojawił się wielki Krzyż. A na nim wisiał Maleńki mój… Cierpiący był bardzo!!! Tak bardzo że myślałam że serce mi pęknie z bólu gdy na Maleńkiego patrzyłam… Wstałam szybko z ławki i uniosłam się do góry. I już byłam przy Najdroższym moim. Patrzył we mnie pełen miłości.
„Maleńki mój… mogę z Tobą???! Pragnę!!!” – wyszeptalam wpatrzona w Maleńkiego mojego.
„Pragnę Cię, Maleńka Moja!” – szepnął Umiłowany. Cierpiał niezmiernie… Objęłam Go delikatnie. Objął mnie mocno Dłonią dotykał mojej twarzy. I położył moją głowę na SERCU Swoim. A usta moje przyłożyl do SERCOWEJ Rany.
„Pij, Maleńka! Posil się! Czerp ze Mnie!”
Piłam, posilalam się, czerpałam. Tańczylismy bardzo. W Miłości!
MIARA
W Najdroższym moim, w Maleńkim byłam. W JEGO Ramionach, w objęciach Jego tańczyłam. Najdroższy pochylal się nade mną z czułością i patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Patrzylam w Maleńkiego mojego z miłością, wdzięcznością i zachwytem.e Rozpromieniona cała uśmiechem.
„Jak bardzo się o mnie troszczysz! Jak bardzo się mną opiekujesz! Jak wiele mi dajesz, Najdroższy mój! Dziękuję, dziękuję, Maleńki mój!!!”
„Ile Mi dajesz tyle dostajesz!” – wyszeptal Najdroższy patrząc mi w oczy. Ja jednak nie zwróciłam na te słowa uwagi. Zachwycona cała, szeptałam:
„Wczoraj dałeś mi tak wiele! Więcej niż oczekiwalam… Ponad miarę!!!”
Maleńki mój patrzył we mnie chwilę w milczeniu. Potem z tkliwoscia dotknął miejsca w moim ciele, które bolało mnie najbardziej.
„Cierpisz bardzo, Maleńka Moja!” – wyszeptal z bólem.
„Tak. Bardzo mnie boli. Ale tańczę dla Ciebie, Maleńki mój!!! Dla Ciebie tańczę! Bardzo się cieszę że mogę tańczyć dla Ciebie!!!”
„Też dajesz Mi ponad miarę, Maleńka!” – Najdroższy mój wciąż patrzył mi w oczy głęboko. Jego spojrzenie przenikalo mnie na wskroś…
„Ponad miarę…? Ale Twoja i moja miara są inne… niestety…!” – szepnęłam z czułością gładząc policzek Najdroższego mojego. Mówiłam te słowa przepraszajaco, ze smutkiem. Chodziło mi o to że Najdroższy mój był taki wielki i dobry. Dawał mi tyle!!! A ja taka mała, grzeszna, słaba. Dawałam Mu tak mało…
Najdroższy patrzył mi w oczy głęboko. Jego spojrzenie Miłości przeszywalo mnie bardziej i bardziej i głębiej.
„Ile Mi dajesz tyle sama dostajesz, Maleńka! Twoja i Moja miara jest jednakowa!” – wyszeptal Najdroższy z ogniem w oczach.
„Jednako…??!” – nie dokończyłam. Zatkało mnie ze zdumienia. Zdumienie przeszywalo niemal fizycznie moje ciało i docieralo do dna mego serca. Patrzyłam w Najdroższego z wyczeszczonymi oczyma i z rozdziawionymi ustami…
„Tak, Maleńka Moja. Jednakowa!” – wyszeptal Maleńki i zamknął mi usta pocałunkiem. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej patrzył we mnie ognistym Spojrzeniem Miłości.
„Moja i Twoja miara jest jednakowa. Bo jaką miarą wy mierzycie, taką i wam odmierzą. Pamiętasz, Maleńka Moja?”
„Taaaaak…!”-szepnęłam z trudem, wciąż zdumiona do głębi serca. Najdroższy pochylal się nade mną i obsypywal mnie pocałunkami. Tonęlam w Miłości!!!
BIERZ MNIE!
W ramionach Najdroższego byłam. W JEGO objęciach bardzo tańczyłam. Maleńki mój obejmował mnie z czułością, pochylal się nade mną i patrzył we Swym Spojrzeniem z Krzyża. W pewnej chwili zobaczyłam w JEGO dłoni złoty kielich. Zbliżył go do moich ust i dał mi się napić. Było to wino bardzo orzeźwiające i wyborne.
„Pij, Maleńka Moja!”
„Dziękuję Ci Maleńki mój!”
Potem z SERCA Swego wyjął Hostie i mnie nakarmil.
„Posil się Maleńka Moja!”
„Dziękuję Ci Maleńki mój!”
I zaczęłam uwielbiac i dziękowac za to że karmi mnie Sobą, że jest moim Życiem i szczęściem moim. Najdroższy mój patrzył we mnie z ogniem w oczach.
„Pragnę Cię, Maleńka Moja! Pragnę Ciebie!”
„Więc bierz mnie! Bardziej! I ja Ciebie pragnę, Maleńki mój!”
Patrzył… I nagle zrobilo się bardzo jasno!!! Tak jasno, że musiałam zamknąć oczy. Gdy zamknęłam ogarnęła mnie ciemność… I usłyszałam dźwięczny głos:
„Otwórz oczy, Moja Lilio!”
Natychmiast otworzyłam oczy i zobaczyłam Najdroższego mojego! Pięknego niezmiennie! Na głowie miał złotą koronę z mnóstwem pereł. W jednej dłoni trzymał berlo, a w drugiej złote jabłko,
„Mój Królu! -wyszeptalam oddając Mu pokłon do ziemi – Pragnę Ciebie!”
Patrzył we mnie taki dostojny i jasny. Piękny bardzo! I ja patrzyłam w Najdroższego… Nagle korona, berlo i królewskie jabłko znikły. A Najdroższy rozłożył szeroko ręce, ramiona i zawołał:
” Pójdź, Maleńka Moja do swego Oblubienca!”
Ja, choć byłam niedaleko od NIEGO, zaczęłam biec, pędzić!!. I rzuciłam się jak w dym w JEGO Ramiona!!!
Najdroższy mój wziął mnie z Miłością na ręce i przytulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie z zachwytem i… uwielbieniem! Uwielbial mnie, Maleńki mój!!! Ja patrzyłam w Najdroższego zakochana i zachwycona cała. Oddawałam Najdrożsemu wszystkie moje Duchowe Dzieci, a On chował Je w SERCU Swoim.. Potem tańczylismy bardzo. Najdroższy mój i ja.
DUCHOWĄ MATKĄ BYĆ
Leżałam na ołtarzu Krzyża. Tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój, Maleńki był przy mnie. Był ze mną. Pochylal nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic.
Ja patrzyłam w Najdroższego zamyślona…
„O czym myślisz, Maleńka Moja? Co Cię gryzie?” – spytal Najdroższy mój.
„Aaaa… bo ja tylko swoje Duchowe Dzieci pouczam, mówię co mają robić, zwracam uwagę… Mówię że źle robią a sama… Wiesz, znasz mnie. I pomyślałam że nie powinnam zwracac uwagę Dzieciom. Mogą przestać do mnie przychodzić….”
„Nie przestaną – Maleńki uśmiechał się do mnie pobłażliwie – Chodzi Ci szczególnie o Twoją Córeczkę, prawda?”
Kiwnęłam głową, że tak. A Umiłowany mówił dalej:
„Ona bardzo Cię kocha, widzi, że jesteś blisko Mnie i ufa Ci. I dzieli się z Tobą swoimi problemami jak z mamą. Wiele razy jej dobrze radziłas, pomogłas. Choć często mówiłaś słowa trudne. Jesteś duchową matka, a matka gdy widzi, że jej dziecko błądzi,, nie wie co robić, albo robi źle ma obowiązek pokazać drogę, doradzić, zwrócić uwagę. Zganic i kiedy trzeba pochwalić.”
„Mam wrażenie że częściej ganie niż chwałę…”
„To chwal częściej. Jesteś dobrą duchową matką, Maleńka Moja! Kochasz swoje Dzieci i chcesz dla nich jak najlepiej!” – wyszeptal Najdroższy calujac mnie w czoło.
„Chcę bardzo żeby były szczęśliwe, a prawdziwe szczęście to TY!”
Maleńki mój nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie z wielką Miłością.
„Jesteś Moim głosem, Maleńka Moja. Ja mówię przez Ciebie, pamiętaj o tym!” – wyszeptał Maleńki z ogniem w oczach. Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. Tańczylam bardzo. Za moje Dzieci kochane.
TAJEMNICA!
Tańczylismy nad morzem kwiatów. Najdroższy mój i ja. Umiłowany obejmował mnie z Miłością i w tańcu prowadził. Tańczylismy bardzo! Umiłowany mój piękne tańczył!! Lekko, zwiewnie, wolno i szybko jak wiatr! Cudnie tańczy mój Maleńki!!!
„To zaszczyt dla mnie że z Tobą tańczę! Że chcesz tańczyć ze mną, Maleńki mój!!!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego z uwielbieniem i zachwytem.
„Nawet nie wiesz, Maleńka Moja jakie zaszczyty czekają Cię w Domu!” – wyszeptal Najdroższy uśmiechając się do mnie cudnie.
Zaśmiałam się radośnie!
„Tak?! A jakie?”
Uśmiechalam się do Niego od ucha do ucha. Maleńki mój roześmiał się dźwięcznie, perliscie i głośno. Niespodziewanie dal mi delikatnego pstryczka w nos!
„Tajemnica!!!” – zawołał i śmiejąc się zaczął uciekać!
„Osz Ty!!! Uciekasz ode mnie! Ale poczekaj, zaraz Cię dogonie!!! Zobaczysz Maleńki mój!!! Dogonie, złapię!!!” – wołalam śmiejąc się.
I zaczęłam gonić Maleńkiego mojego. Po niedługim czasie pozwolił mi się złapać! Potem ja uciekalam, a Maleńki gonił mnie. Potem znowu ja Go gonilam. I tak w kółko! Wśród śmiechu i radości! Maleńki mój i ja bawiliśmy się! Jak dzieci!!! A mi było bardzo dobrze!!!
W końcu Maleńki mnie złapał w ramiona i już nie wypuścil! Leżałam w JEGO objęciach zmęczona, ale szczęśliwa cała! Uśmiechałam się do Niego rozpromieniona!
„Nie wiedziałam że lubisz się bawić, Maleńki mój!”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie promiennie bardzo.
„Jest wiele rzeczy, które lubię, a o których nie wiesz, Maleńka Moja!!!”
„Tajemnica!” – szepnął Umiłowany promieniejac cały uśmiechem.
„Ejze..! Maleńki ma przed Swoją Maleńką tajemnice??! – wyszeptalam z uśmiechem – Maleńka nie ma przed swym Maleńkim żadnych tajemnic!!! A mój Maleńki to jedna wielka Tajemnica!”
Najdroższy ucalowal mnie w czoło i wyszeptal:
„W Domu, Maleńka Moja odkryje przed Tobą wszystkie tajemnice!”
„Nie mogę się doczekać! – uśmiechnęłam się do Umiłowanego mojego – A nie mógłbyś już teraz uchylić choć rąbka? Dla Maleńkiej Swojej!”
„Uchylam co chwila, Maleńka Moja. Poznajesz Mnie bardziej i bardziej. Daję Ci się poznawać!” – wyszeptal Najdroższy promieniejąc bliskością.
„To prawda!”
Najdroższy nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego.
„Powiedzialas, że nie masz przede Mną żadnych tajemnic, Maleńka!”
„Bo nie mam!”
„Niezmiernie się cieszę!”
Patrzyłam w Najdroższego z miłością i uwielbieniem. A ON promienial cały szczęściem i uśmiechem.
OBLUBIENIEC I OBLUBIENICA
Leżałam na ołtarzu Krzyża. Umiłowany mój był ze mną. Był przy mnie. Pochylal się nade mną z tkliwoscia i patrzył we mnie Swym pełnym Miłości i bliskości spojrzeniem. Dotykalam Jego policzka i głaskalam go z czułością.
„Maleńki mój… Maleńki mój! Pragnę Ciebie!!!”
Najdroższy zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył mi w oczy głęboko. I ja patrzyłam w oczy Najdroższemu… W JEGO oczach ujrzalam Maleńkiego mojego… Tuż przed ukrzyżowaniem. Stał obnażony z szat, nagi, cały w ranach i sincach… We krwi cały! Wyśmiany odrzucony… I samotny bardzo.
„Oto Twój Oblubieniec!” – usłyszałam cichy głos Maleńkiego mojego.
„Pragnę mojego Oblubieńca!” – szepnęłam wpatrzona w Maleńkiego mojego.
„Oblubienica musi być podobną do swego Oblubieńca!”
„Oblubienica pragnie być podobną do swego Oblubieńca!”-wyszeptalam.
I natychmiast znalazłam się przy Maleńkim moim. Patrzyłam w Najdroższego… A moje serce zalała fala osamotnienia i odrzucenia. Objęłam Maleńkiego z czułością i wyszeptalam:
„Pragnę Cię, Maleńki mój! Pragnę Ciebie!”
Najdroższy otulil mnie Sobą. Ukrył mnie w ramionach i tulil do SERCA Swego. Wtulilam się w Niego całkowicie! Całą sobą, sercem i duszą i cialem. Słyszałam bicie JEGO SERCA. I tak trwalismy we wzajemnym przytuleniu, oddaniu. I Maleńki mój już nie był samotny. A raczej byliśmy samotni, odrzuceni, opuszczeni i cierpiący razem. Zjednoczeni. Maleńki mój i ja.
„Zaraz Mnie ukrzyzuja, Maleńka Moja!” – wyszeptal Najdroższy.
„To i mnie z Tobą, Maleńki. Nie zostawię Ciebie!!!”
Przylgnelam do Niego jeszcze bardziej.
Lezalam na ołtarzu Krzyża. Najdroższy patrzył we mnie Swym Spojrzeniem Miłości i bliskości bez granic. Spojrzeniem z Krzyża. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i szepnął patrząc mi w oczy:
” Tyś Moja oblubienica!”
” Tyś mój Oblubieniec!” – szepnęłam wzruszona. Trwaliśmy w miłości. I tańczyliśmy bardzo.