Byłam w ramionach Najdroższego mojego. W Jego dłoniach tańczyłam bardzo. Umiłowany mój nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swego. Pochylal się nade mną z tkliwoscia bezdenna. Patrzyłam w Najdroższego mojego z czułością… Dotykalam Jego policzka i głaskalam go…
„Taka jestem zmęczona… Najdroższy mój…” – szepnęłam z trudem. Umiłowany ujął moją dłoń ze Swego policzka i ucalowal ją.
„Wystarczy tylko jedno Twoje słowo, Maleńka Moja. Pamiętasz?” – szepnal Ukochany z ogniem w oczach.
„Tak, Maleńki mój. I w tej sprawie chcę, z Tobą porozmawiać. Właściwie powiedzieć Ci o decyzji, którą podjelam.”
„Podjęłas decyzję? Jaką, Perełko?” – Najdroższy wyglądał na zdziwionego. Uśmiechnęłam się do Umiłowanego.
„Decyzję o tym, że rezygnuję z decyzji. Ty Sam decyduj kiedy po mnie przyjdziesz. Ty wiesz lepiej kiedy po mnie przyjść!”
Umiłowany mój patrzył we mnie zdumiony.
„Dałem Ci możliwość do podjęcia decyzji, a Ty oddajesz ja Mnie?! Dlaczego Najmilsza Moja?”
„Bo dla mnie wydaje się że to wciąż za wcześnie! Że jeszcze wiele muszę dla Ciebie zrobić, chcę zrobić. Chcę zrobić to, chcę zrobić tamto… A ciało już zmęczone obolałe, cierpiące. Nie ma siły… I nade wszystko tęsknię! Bardzo tęsknię! Dusza moja tęskni do Ciebie. I taka rozstrojona, jestem… Rozdarta. A Ty Najdroższy mój najlepszy znasz możliwości mojego ciała i wiesz jak tęsknię.. Dlatego Ty zdecyduj kiedy po mnie przyjść. Ty najlepiej wiesz kiedy!!! ”
Umiłowany patrzył we mnie rozbrojony, zdumiony i rozczulony. Z coraz większym ogniem miłości w oczach.
„Piękna Moja!!!”
A za chwilę dodał:
„Przyjdę jak złodziej w nocy!”
Uśmiechnęłam się do Niego radośnie.
„Noc z Tobą mi nie straszna! A złodziejem nie jesteś. Tylko Umiłowanym moim!”
Patrzył we mnie… Promienial cały uśmiechem. W milczeniu we mnie patrzył. I ja patrzyłam w Niego z zachwytem. Zaczęłam rozmyślać co jeszcze muszę, chcę zrobić dla Niego, 'to i to i to… ’ wszystko mnie bolalo, zmęczona byłam i nade wszystko tęsknilam… Bardzo tęsknilam… Spojrzałam w oczy Najdroższemu i roześmiałam się serdecznie.
„No widzisz?! Sam widzisz jak to ze mną jest! Ty najlepiej wiesz kiedy po mnie przyjść!”
Umiłowany, Najdroższy mój nie odpowiedzial. Patrzył we mnie z uśmiechem jasnym, promiennym i czułym… Otulal mnie Sobą. Przytulał i otulal mnie… Przenikal mnie niemal fizycznie. Wchodził we mnie. I ja w Niego wchodzilam. Zamykal mnie w Sobie. Znikalam w Umiłowanym moim… I nagle znalazłam się na sali szpitalnej, operacyjnej, czy zabiegowej. Zdumiona byłam bardzo!! Widziałam lekarz i pielęgniarki w fartuchach, czepkach i maseczkach na twarzach. Widziałam na stole operacyjnym jakąś kobietę. W jednej chwili zorientowałam się, że to poród! Ze uczestniczę w porodzie! Nie muszę chyba mówić że w szoku byłam! Tym bardziej że kobietę, która rodziła widziałam pierwszy raz w życiu! Nie będę opisywać porodu. Napiszę tylko, że po niedługim czasie kobieta ta tulila w ramionach nowo narodzone dzieciątko. Widziałam szczescie w jej oczach. Obok niej stał mężczyzna, także bardzo szczęśliwy. Moje spojrzenie padło na dziecko. Spało słodko…
„To Twoja Klara, Perełko! Twoja Klarcia!”
Patrzyłam oniemiala! Rozpromieniona! Uśmiechnięta od ucha do ucha!
„Moja Klarcia…!!!”
Klara to moje Duchowe Dzieciątko które adoptowalam i 9 miesięcy się za nie modliłam. Patrzylam w nią z zachwytem! Była taka piękna i słodka!
„Ale przecież miała się urodzić dopiero za półtora tygodnia!”
„Owszem, miała. Ale tak jej się spieszylo na ten świat, że musiałem przyspieszyć poród!”
Znów byłam w ramionach Najdroższego mojego. Patrzył we mnie promiennie bardzo!
„Błogosław, proszę jej i jej rodzicom!” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego z miłością i uwielbieniem. Skinął głową w milczeniu. I uśmiechał się do mnie jakoś dziwnie, tajemniczo, uroczyscie jakoś… Tak, jakby chciał mi coś jeszcze powiedzieć. Spojrzałam w Najdroższego zaskoczona, pytająco, badawczo. On uśmiechał się do mnie rozpromieniony cały… I nagle moje serce przeszyla myśl jak błyskawica… Jak grom z jasnego nieba!!!
„Zrobiłeś to dla mnie… Najdroższy mój!!! Zrobiłeś to dla mnie!!! Żebym nie musiała…!!!”
„Już nic nie musisz, Perełko Moja!!! Już nic nie musisz! Ale wszystko możesz!!!” – wyszeptal wzruszony Umiłowany mój, Maleńki mój!
I ja byłam wzruszona… Wzruszona do głębi serca…
„Przyjdę po Ciebie, Maleńka Moja, jak złodziej w nocy!”
„Czekam na Ciebie, mój Złodzieju! Mój Najdroższy Złodzieju!!!” – szepnęłam wzruszona. Gładzilam Jego policzek z miłością i uwielbieniem…
Autor: Maleńka
POTWIERDZENIE
Byliśmy w komnacie SERCA Najdroższego. Umiłowany mój i ja. Tańczylismy bardzo.
Ukochany leżał na łożu Miłości. Ja przy Najdroższym moim leżałam, a głowę położyłam na Jego SERCU. Umiłowany tulil mnie do NIEGO. Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką
Gładzil moje włosy i twarz delikatnie i słodko. Tuliłam się do SERCA Najdroższego i całowalam JE ze wzruszeniem. Trwalismy w Miłości… Umiłowany mój i ja. Aż usłyszałam cichy głos Najdroższego mojego:
„Perlo Moja ukochana…!”
Natychmiast zbliżyłam twarz do Jego twarzy i patrzyłam Mu w oczy.
„Tak, Maleńki mój?”
Umiłowany również patrzył mi w oczy głęboko. Miłość sama…
„Pamiętasz Perełko nasze zaślubiny? Pragnę je powtórzyć i potwierdzić.”
„Pragnę Cię, Najdroższy mój – szepnęłam wpatrzona w Niego z zachwytem i oddaniem. I wyszeptalam wprost do Jego ucha:
„Cala Twoja i cała dla Ciebie, Maleńki mój, Umiłowany… Najdroższy mój…”
I ucalowalam Go tak jak oblubienica całuje swego Oblubienca. Najdroższy patrzył we mnie słodko. Rozpromieniony Miłością.
„Cały Twój i cały dla Ciebie, Maleńka Moja Umiłowana!”
I pocałował mnie tak jak Oblubieniec całuje Swoją oblubienice. Czule, pięknie i słodko. Uśmiechałam się do Niego radośnie, szczęśliwa cała i On uśmiechał się do mnie promiennie. Szczęśliwy ogromnie. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Uwielbialam Go z zachwytem. Potem spytałam z uśmiechem:
„Zatańczymy, Najdroższy?”
On spojrzał we mnie z zachwytem. I w jednej chwili już tańczyliśmy na Łące. W świetle i kwiatach. Umiłowany trzymał mnie w Ramionach, obejmował i w tańcu prowadzil. Pięknie tańczyliśmy! Bardzo pięknie! Lekko i zwiewnie i w niezwyklej bliskości. Intymnie bardzo… Oblubieniec i Jego oblubienica. Nagle zatrzymałam się i oparłam się o Najdroższego mojego…
„Ukochany, sił mi brakuje… Przepraszam Cię…”
Najdroższy natychmiast wziął mnie na ręce i delikatnie położył mnie na Łące, w kwiatach. Leżałam, a Umiłowany mój klęczał przy mnie i pochylal się nade mną z tkliwoscia bezdenna.
„Moja Maleńka! Śliczna Moja! Moja Wybranka, Umiłowana!”
Uśmiechałam się do Niego poruszona. Dotknęłam dłonią Jego policzka z czułością i wpatrywalam się w Umiłowanego mojego z zachwytem.
„Cala Twoja, Umiłowany mój..”
Patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach… Płonąl Miłością. Rozpalal Nią moje serce. Tak, że ja sama płonęlam Jego Miłością. Miłością Najdroższego mojego! Płonęlam! Cała dla NIEGO!!!
W MIŁOSNYM PRZYTULENIU
W komnacie SERCA Umiłowanego byłam. Z Najdroższym moim tańczyłam bardzo. Umiłowany leżał na łożu, które stało się Krzyżem. Leżał cały pokryty ranami i siniakami… Cierpiący niezmiernie… Patrzył we mnie spojrzeniem z Krzyża. A ja cała obolała klęczałam przed Nim. Pochylalam się nad Najdroższym moim z miłością, boleścią i współczuciem… Serce mnie bolalo, pękalo kiedy widziałam Najdroższego mojego tak cierpiącego…
„Az tak bardzo mnie kochasz, Najdroższy mój… Tak bardzo…”
„Tak, Maleńka Moja!”
Pochyliłam się i zaczęłam całować JEGO Rany. Całowalam z uwielbieniem i nabożeństwem. Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku. Całowalam jak oblubienica całuje swego Oblubienca… Najczulej jak potrafilam. Kiedy całowalam JEGO stopy, usłyszałam cichy głos Najdroższego:
„Perlo Moja Maleńka…”
Natychmiast pochyliłam się nad Jego twarzą. Cierpial…
„Tak, mój Maleńki? Czego sobie życzysz Najdroższy mój?” – spytalam patrząc z tkliwością.
„Przytul… Tęsknię…”
„Najdroższy mój…”
Objęłam Go delikatnie i przytuliłam się do Niego tańcząca. Ukochany obejmował mnie i tulil mocno, mocno… Do SERCA Swego przytulał. I zobaczylam jak ze zranionego boku Najdroższego wyszła bielutka Hostia i weszła we mnie. Uwielbialam Jego Miłość do mnie… Zapragnęłam…
„Oblubienca ma być podobną do swego Oblubienca. I ja pragnę być podobną do Ciebie, Najdroższy mój. Pragnę być z Tobą ukrzyżowana z Tobą, Najdroższy mój. Pragnę…”
Umiłowany patrzył mi w oczy głęboko.
„Jesteś ukrzyżowana ze Mną, Perełko Moja! Masz ukrzyżowane, przygwozdzone ręce i nogi. I serce przebite troską o Twoje Dzieci. Jesteś do Niego podobną, Maleńka. Bo kochasz!”
„Pragnę… Najdroższy mój…”
Umiłowany patrzył mi w oczy, promiennie.
„Krzyż, łoże boleści stało się lozem Miłości, Perełko Moja Umiłowana!”
„Nie sądziłam że kiedykolwiek tego doświadcze, Umiłowany!”
„Dzięki Miłości wszystko jest możliwe, Maleńka!”
Trwalysmy w przytuleniu i tańcu. Najdroższy mój i ja. Tańczylismy w miłosnym przytuleniu.
KRZYŻ ŁOŻEM MIŁOŚCI
W komnacie SERCA Umiłowanego mojego byłam. Na łożu tańcząca bardzo leżałam. Najdroższy mój był ze mną. Klęczał przy mnie i pochylal się nade mną kochający i współczujacy niezmiernie. Dotykał miejsc w moim ciele, które mnie bolały. Z czułością bez miary. Dotykał też miejsca, które boli mnie najbardziej. Całowal to miejsce…
„Cierpisz bardzo, Maleńka Moja…”-wyszeptal tkliwie.
„Bardzo, Najdroższy mój. Ale wiesz co właśnie pomyślałam? Że jeśli istnieje powołanie do cierpienia to TY mnie do niego powołales.”
Ukochany uśmiechnął się do mnie z wielką Miłością.
„Istnieje powołanie do cierpienia, Najmilsza Moja. I to prawda że Ciebie do niego powołalem. Ale nie tylko powołalem. Wybrałem Cię Perlo Moja! Jesteś wybrana przeze Mnie. Wybrałem Cię, żebyś dzieliła ze Mną Moje Cierpienie. Wybranka Moja jesteś!”
„Najdroższy mój…” – szepnęłam z miłością i uwielbieniem.
Tańczyłam bardzo intensywnie. Umiłowany wciąż całowal tam gdzie mnie bolalo. Całowal moje cierpienie…
„Najdroższy mój… Tęsknię… Przytul…” – szepnęłam prawie bezglosnie. Umiłowany spojrzał we mnie poruszony bardzo.
„Najdroższa Moja… pragnę!”
Nakarmil mnie Swoim Ciałem i przytulił się do mnie. Całkowicie wtulil się we mnie. I otulił Sobą…
„Oblubienico Moja Umiłowana! Wybranko Moja! Moja słodka Tancerko!”
Przytulałam Najdroższego mojego z miłością. W milczeniu. Nie miałam siły żeby coś powiedzieć. Z resztą nie trzeba było słów.
„Cierpię z Tobą, a Ty dla Mnie Cierpisz, Maleńka!”
To nasze łoże zmienilo się w Krzyż. A Krzyż stał się łożem Miłości.
NAJDROŻSZY MÓJ…
W komnacie SERCA Najdroższego byłam. Na łożu tańcząca leżałam. Umiłowany, Najdroższy mój był ze mną. Był przy mnie. Pochylal się nade mną z Miłością bezgraniczna… Patrzyłam w JEGO oczy…
„Najdroższy mój… jak mogę Ci usłużyć?” – spytalam patrząc w Umiłowanego.
Uśmiechnął się do mnie promiennie.
„Chciałbym położyć głowę na sercu Twoim, Maleńka Moja. I odpocząć przy Tobie…”
Spojrzałam w Najdroższego rozczulona i uradowana ogromnie! Rozłożylam ręce i szepnęłam uśmiechając się do Ukochanego mojego:
„Chodź do mnie Maleńki!”
Umiłowany objął mnie z czułością i położył głowę na moim sercu.
„Jesteś Moim odpocznieniem i ukojeniem, Perełko Moja!”
Odpoczywal wtulony we mnie, w serce moje. Ja jedna ręką obejmowałam Go z tkliwoscia, przytulalam Umiłowanego. A drugą dłonią dotykałam Jego twarzy, gładzilam Jego policzek, brodę i włosy.
„Najdroższy mój… Najdroższy mój…” – szeptałam radośnie.
Długo tak dotykałam, głaskalam z miłością i uwielbieniem… W końcu pomyślałam że może to Mu przeszkadza w odpoczynku. I przestałam. Położyłam rękę na łożu. Umiłowany natychmiast ujął delikatnie moją rękę w Swoje dłonie i położył na Swym policzku.
„Ukochany mój… chcesz? Chcesz?” – spytalam, a serce mi biło radośnie.
„Pragnę, Maleńka Moja!”
Serce aż mi podskoczylo ze szczęścia!
Dotykałam więc twarzy Najdroższego mojego… Gładzilam…
„Pięknie korzystasz z władzy Miłości nade Mną, Maleńka Moja!”
„Najdroższy mój…”-szepnęłam z uwielbieniem.
W JEGO MIŁOŚCI…
Upadłam. Najdroższy podniósł mnie, obmyl, przytulił do SERCA.
I teraz trzymał mnie w Ramionach i tulil do SERCA Swojego. Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością… Ja jednak nie patrzyłam Mu w oczy. Oczy miałam spuszczone, wpół zamknięte. Leżałam smutna, rozczarowana, zniechęcona sobą. Myślałam że Najdroższy będzie się na mnie gniewal, złościl, oskarzal. Zasługiwalam na to, i chciałam tego. Tymczasem… Najdroższy mój patrzył we mnie z wielką Miłością, łagodny i cichy. Nie widziałam JEGO spojrzenia, ale czułam je na sobie i w sobie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam To Jego miłujące Spojrzenie…
„Piękna Moja…” – wyszeptal z tkliwoscia Najdroższy mój.
„Piękna?!! – oburzyłam się – zawiodłam siebie, zawiodłam Ciebie… A Ty jeszcze mówisz że….”-szepnęłam spuszczajac znów oczy.
Najdroższy przetrwał mi gwałtownie.
„Siebie może i zawiodłas. Ale Mnie nie, nigdy Mnie nie zawiedziesz!”
Otworzylam szeroko oczy ze zdumienia i patrzyłam w Umiłowanego mojego. On mówił dalej:
„Nigdy Mnie nie zawiedziesz, Maleńka Moja. Nie jesteś w stanie Mnie zawieźć!”
Spojrzałam w Najdroższego zaskoczona ogromnie! Zdumiona do głębi!!! Spojrzałam i zobaczyłam Miłość! Miłość, która jest większa niż wszystkie moje upadki i wszystkie moje zawody. Miłość większą niż wszystkie zawody i wszystkie upadki świata!!! MIŁOŚĆ!
„Najdroższy mój…” – szepnęłam rozbrojona Miłością.
„Piękna Moja… Wczoraj powiedziałaś że chcesz Mnie kochać bardziej i bardziej. Pomogę Ci jeśli zechcesz. Będziesz Mnie kochać Moją własną Miłością.”
„Twoją własną Miłością??!!”
„Tak. Jeśli zechcesz, Perełko.”
„Jeśli zechce??! Chcę! Pragnę!!! Bardzo!”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie z czułością niewyobrażalna.
„Niewiele Ci do tego brakuje!”
Patrzyłam w Umiłowanego oszolomiona, zdumiona do głębi duszy!!! On patrzył we mnie rozczulony i rozpromieniony ogromnie…
„Oj, Maleńka Moja, Ty nawet nie wiesz, nawet sobie nie uświadamiasz jak bardzo Mnie kochasz!”
Patrzyłam w oczy Najdroższemu mojemu. Olśniona. To była prawda. Tak bardzo chciałam kochać Najdroższego mojego bardziej i bardziej, że nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo Go kocham. Nie cieszyłam się ta miłością…
Patrzyłam w Najdroższego mojego z miłością. Cała szczęśliwa… A ON nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA Swego. Uwielbialam Go. Potem wstałam z Jego kolan, ujęłam Go delikatnie i położyłam na łożu. Poddawal mi się z uśmiechem. Przemknelo mi przez myśl że Bóg poddaje się grzesznicy. Ale od razu odrzuciłam te myśl od siebie. „Grzesznica byłam kiedyś, teraz jestem ukochaną, oblubienica Najdroższego mojego. I będę się zachowywać jak oblubienica” – pomyślałam. Dotknęłam dłonią policzka Najdroższego i gładzilam z czułością. Potem zbliżyłam swoją twarz do Jego twarzy i pocałowałam Umiłowanego mojego. Pocałowalam jak oblubienica całuje swego Oblubienca. I patrzyłam Mu w oczy głęboko. I Umiłowany mój patrzył mi w oczy promiennie bardzo…
„Właśnie tak, Maleńka Moja. Właśnie tak. Masz władzę Miłości nade Mną. Korzystaj z niej, Perlo Moja!”
„Będę, Najdroższy mój… Będę!”
Obsypywalam pocałunkami Umiłowanego mojego. I tonęlam w JEGO Miłości.
ŚWIT
W komnacie SERCA Najdroższego byłam. Na łożu tańcząca leżałam. Umiłowany mój był ze mną. Był przy mnie… Pochylał się nade mną z Miłością i tkliwością niesamowitą… Gładzil moje włosy, czoło i policzek… Swoją Maleńką. Patrzyłam w JEGO oczy z ufnością i oddaniem, głęboko… Zapatrzylam się…
Znalazłam się znów przed lepianka. Uboga, ale zadbanej. Stały przed nią cztery osoby i osiol, objuczony tobołkami. Poznałam Miriam i Józefa. Obok nich stałi jeszcze staruszek i staruszka. Miriam i Józef ubrani w podróżne peleryny, żegnali się ze staruszkami. Józef pocałowal z szacunkiem ich dłonie, Miriam przytuliła się do staruszki, ze czcią pocałowala pomarszczona dłoń staruszka. Potem Józef pomógł jej wsiąść na osła. I ruszyli w podróż. Józef szedł prowadząc osla za uzde. Szedł szybko. Staruszkowie długo patrzyli za oddalającą się parą, w końcu weszli do chaty. Na horyzoncie na tle wschodzacego słońca widziałam trzy ciemne postaci. Józefa prowadzącego osla i siedzącej na nim Miriam. Świtało.
Lezalam i patrzylam w Umiłowanego mojego. W Jego oczy patrzyłam.
„Wiesz, Najdroższy mój… Wczoraj jednemu z moich Duchowych Synów powiedzialam, że jestem samotna, ale nie sama. Nie sama, bo mam Ciebie, Najdroższy…”
Umiłowany rozczulil się nade mną i rozpromienil bardzo. Wziął mnie w Ramiona, nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulil do SERCA Swojego. Patrzył we mnie z ogniem Miłości w oczach.
” Tak, Perlo Moja. Masz Mnie! Jestem z Tobą! Jestem w Twojej samotności, w Twym cierpieniu i poczuciu opuszczenia. Jestem z Tobą, Maleńka Moja!”
„I jesteś moim Świtem, Najdroższy!”
Tańcze w dłoniach Umiłowanego mojego.
BĘDĘ!
W komnacie SERCA Najdroższego byłam. W Umiłowanym moim, w Jego ramionach. W JEGO dłoniach radośnie tańczyłam. Umiłowany mój pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia niesamowitą. Patrzył we mnie z zachwytem. Promienial cały uśmiechem. Uśmiechałam się do Niego z miłością.. Rozmyślalam…
„Długa drogę z Tobą przebylam, Najdroższy mój.,. Zaczęło się od wpatrywania się w Twój wizerunek. Potem była ławeczka w Ogrodzie mojego serca. Później druga obok studni. Potem był drugi Ogród, wodospad Miłości i Drzewo Krzyża. I Jego Owoce… Wybrałam Twoje SERCE, Najdroższy. Później Łąka i altanka w chmurach. A teraz TO…”
Rozglądalam się po komnacie SERCA Najdroższego z zachwytem.
Najdroższy mój patrzył we mnie z zachwytem…
” Ty też się jesteś Owocem Drzewa Krzyża. Musiałaś dojrzeć jak owoc. I dojrzalas, Perełko Moja! „
” A Ty mnie zerwałes i wziąłeś do Siebie… „- szepnęłam wpatrzona w Niego z wdzięcznością i radością.
Ukochany uśmiechnął się do mnie cudnie.
„Jesteś szczęśliwa, Perełko Moja Maleńka?”
„Bardzo, bardzo, bardzo, Najdroższy mój!!!”
„A dlaczego?” – spytal uśmiechając się do mnie Najdroższy.
„Bo jesteś ze mną, pragniesz mnie i kochasz!!!”
A po chwili spytałam:
„A Ty, Najdroższy mój, jesteś szczęśliwy?”
„Bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, szczęśliwy, Maleńka Moja!”
„A dlaczego?”
Umiłowany rozpromienil się ogromnie!
„Bo jesteś ze Mną, pragniesz Mnie i kochasz Mnie, Maleńka Moja!”
Rzuciłam się na szyję Umiłowanemu mojemu! Objęłam Go z czułością…
„Kocham Cię, mój Najdroższy! Ale pragnę Cię kochać bardziej i bardziej i bardziej… I bardziej…”
Umiłowany promienial cały uśmiechem i szczęściem wielkim. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. I mocno przytulił do SERCA Swego.
Patrzyłam w Umiłowanego w milczeniu… W zachwycie i uwielbieniu.
” Jestem szczęśliwa, a najszczęśliwszą będę z Tobą Najdroższy, w Domu… Mam nadzieję że Tam z Tobą będę!”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie najczulej…
„Będziesz, Perlo Moja!”
Patrzył we mnie z zachwytem ogromnym. Trwam w JEGO Miłości!
W DALEKĄ PODRÓŻ
Wydawnictwo przyjęło wezwania modlitwy wiernych, które ulozylam do „OREMUSa”.
Lezalam w łożu, tańcząca bardzo. Ale szczęśliwa i radosna bardziej. Umiłowany mój pochylal się nade mną z Miłością i tkliwoscia wielką. Uśmiechałam się do Niego z miłością i radością. I On uśmiechał się do mnie promiennie. Szczęśliwy ogromnie. Widziałam, że jest szczęśliwy… Cieszyłam się że ON się cieszy!!!
„Najdroższy mój… wiedziałeś, że przyjmą, prawda?” – spytalam uśmiechnięta, ale raczej nie było to pytanie, stwierdziłam fakt po prostu. Najdroższy pochylil się nade mną jeszcze bardziej i pocałowal mnie w czoło.
„Oczywiście, Maleńka Moja! – zaśmiał się perliscie – inaczej nie poprosiłbym Cię, żebyś ulozyla wezwania!”
Roześmiałam się serdecznie. Leżałam na tym wielkim łożu i czułam się dziwnie… Nie potrafię opisać jak. Zagubiona? Nieswojo? Nie wiem…
„Co będziemy robić, Najdroższy? Zatańczymy? Chyba nie myślisz że będę cały czas w łóżku leżeć?! – smialam się wesoło – nie lubię leżeć w łóżku!”
Smialam się wesoło, radośnie. Umiłowany mój również się śmiał. Znów pocałowal mnie w czoło i wziął na ręce. Trzymał mnie w Ramionach i tulil do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem i dalej tulil do SERCA. Objęłam Go delikatnie i przytuliłam do siebie.
„Tu mi najlepiej, Najdroższy mój… Tu, przy Tobie mogę być cały czas…” – szepnęłam wpatrzona w Umiłowanego mojego. On uśmiechnął się do mnie cudnie i wyszeptal tajemniczo:
„Zabieram Cię w daleką podróż, Perełko Moja!”
„W podróż?! – zdziwiłam się – Dokąd?”
Najdroższy uśmiechnął się do mnie tylko i patrzył mi w oczy głęboko. I ja patrzyłam w JEGO oczy…
Nagle zobaczyłam przed sobą małą chatkę, chatynke, lepiankę. Chata wyglądala bardzo ubogo, biednie, ale jednocześnie była zadbana. Zbliżal się wieczór, robiło się na dworze szaro. Ale widać było że chata niedawno była malowana na biało. O ścianę frontowa oparte były sprzęty stolarskie. Mlotki, piła, hebel i jeszcze inne, których nazw nie znam.
Otworzyły się drzwi i z chaty wyszła młoda kobieta, a raczej dziewczyna w zaawansowanej ciąży. Stanęła przed chata i zaczęła się rozglądać jakby na kogoś czekała. Skromnie, ubrania, ubogo, dziewczyna była bardzo piękna, a z Jej twarzy bił dziwny blask. Mimo biednego ubioru wyglądała dostojnie. Nagle dziewczyna uśmiechnęla się promiennie i zaczęła do kogoś machać. I za chwilę obok niej pojawił się mężczyzna. Był młody i przystojny. W ręku niósł przybory stolarskie. Odstawil je i przytulił z czułością kobietę.
„Miriam, Kochana moja – pocałowal kobietę w policzek – Jakże się czujesz, żono? Jak Dziecko?”
Kobieta uśmiechnęla się do mężczyzny. Piękne.
„Dzięki Najwyższemu ja i nasz Syn czujemy się dobrze! Dziękuję Józefie, mój mężu! A ty na pewno zmęczony jesteś? Jak było w pracy?
” W pracy dobrze, ale przynosze nie dobre wieści… Cezar zarządził spis ludności. Muszę się udać do Betlejem i tam się zapisać. Ty żono moja niestety musisz jechać razem ze mną… W twoim stanie… To niebezpieczne. I podróż długa.”
Miriam ucalowala Józefa w policzek.
” Oczywiście, że jadę z tobą, mój mężu! Nie martw się o mnie, Najwyższy jest z nami. I mam ciebie!
Józef objął swoją żonę z troską i czułością.
„Chodźmy do domu, zrobiłam kolacje. Zjesz i odpoczniesz. A ja spakuje najpotrzebniejsze rzeczy!”
„Tak. I ty moja Miriam wypocznij. Wyruszamy jutro przed świtem.”
„Nasz Syn zobaczy rodzinne miasto swego ojca” – kobieta uśmiechnęła się do męża.
„Błogosławiony niech będzie Najwyższy, że dał mi Taką żonę!”
„A mi Takiego męża!”
Odwrocili się i obejmując się nawzajem, weszli do chaty. Zamknęly się drzwi.
Byłam w ramionach Najdroższego mojego. Tulił mnie mocno do SERCA Swego. Uśmiechał się do mnie cudnie i ja uśmiechałam się do Niego.
„Dziękuję Ukochany mój!” – szepnęłam całując Go w policzek – Troszczyles się o Nich, prawda?”
” Prawda, Maleńka Moja. Troszczę się o każdego kto Mi się powierza, kto Mi oddaje siebie i swój los.”
„I o mnie się troszczysz, Najdroższy!”
„Tak, Perełko Moja Maleńka!”
„Kocham Ciebie, Najdroższy mój…” – szepnęłam przytulajac się do Niego jeszcze bardziej. Najdroższy patrzył we mnie z zachwytem…
OBLUBIENICA W SERCU OBLUBIEŃCA
„Umiłowany! Najdroższy mój!”
„Perlo Moja Ukochana!”
„Jak pięknie mnie nazywasz, jak pięknie się do mnie odnosisz Umiłowany mój!”
„A Ty do Mnie jak pięknie, Maleńka Moja! Mało kto tak Mnie nazywa. Dla niewielu jestem 'Najdroższym’.”
„Eee… pewnie dla wielu ludzi jesteś bardzo, bardzo drogim! Chciałabym, żeby tak było! Bardzo!!!”
Umiłowany pochylil się nade mną i mnie pocałowal. Uśmiechał się do mnie cudnie i uśmiechałam się do Niego radośnie. Byłam szczęśliwa, że Najdroższy nie jest smutny, że się uśmiecha,
„Jak głowa, Perełko?”
„Boli. Ale przejdzie, nie martw się Najdroższy! Przejdzie. Ja mam twardą lepetynke!” – zaśmiałam się wesoło. Umiłowany też śmiał się perliscie. Znów mnie ucalowal.
Patrzył we mnie z wielką Miłością i czułością wielką. Promiennie bardzo. Przytulił mnie do SERCA Swego. Nakarmil mnie Swoim Ciałem. Trzymał mnie w Ramionach i tulil do SERCA. Patrzył we mnie tak pięknie i słodko… Patrzyłam Mu w oczy z zachwytem i uwielbieniem.
„Tęsknię, Najdroższy mój! Bardzo tęsknię… Wiesz za Czym, prawda?”
Umiłowany patrzył mi w oczy głęboko.
„Wiem, Maleńka Moja. Czekaj, proszę.”
Ucalowalam Umiłowanego mojego.
„Czekam!”
A po chwili szepnęłam uśmiechając się do Niego radośnie:
„Tymczasem idziemy na Łąkę! Potańczyć!”
Umiłowany zaśmiał się radośnie. I w jednej chwili byliśmy na Łące, wśród światła i kwiatów. Staliśmy naprzeciw siebie. Umiłowany mój i ja. Ukochany jedną dłonią obejmował mnie, przytulal do Siebie, a drugą dłonią gładzil moje włosy, czoło i policzek. Gładzil z czułością niewyobrażalna. Patrzył we mnie dziwnie. Jakby nie widział nigdy wcześniej… Patrzył z takim zachwytem i podziwem… Stanął i patrzył we mnie… Promienial cały uśmiechem. I szepnął do serca mojego:
„Zabiegasz, żebym nie był smutny, Perełko Moja Umiłowana! Pragniesz Mnie ucieszyc! Cieszysz i uszczęśliwiasz Mnie bardzo!”
I zanim zaczęłam cokolwiek mówić, pocałowal mnie. Raz, drugi… trzeci… Całowal i całowal. Z czułością wielką. Pocałunek przy pocałunku…
” Najdroższy mój… „- szepnęłam zachwycona i oniesmielona jednocześnie.
” Pozwól mi, Perlo Moja, proszę. Pozwól Mi…”
„Cala Twoja, Najdroższy…” – szepnęło moje serce.
I Umiłowany mój całowal mnie ciągle… Pocałunek przy pocałunku, pocałunek przy pocałunku… Całowal jak Oblubieniec całuje Swą oblubienice. Piękne, czysto i słodko..
„Chodź do Mnie, Maleńka!”
Wziął mnie na ręce i wzniósł się do góry. Wysoko, wysoko… Ponad chmury. I jeszcze wyżej! Leciał i leciał… Ale patrzył tylko we mnie, a ja w Niego tylko patrzyłam. Najdroższy leciał. Trzymał mnie na rękach i leciał… W końcu stanął. Postawił mnie obok Siebie.
„Jesteśmy na miejscu, Perełko!”
Rozejrzałam się wokół.. I z początku nic nie widziałam tylko ciepłe jasne światło. Podobne jak na Łące, tylko cieplejsze i jaśniejsze. Po dłuższej chwili zobaczyłam że jesteśmy w jakiejś komnacie. Bardzo pięknej i zdobnej bardzo bogato…. Przed nami stało wielkie łoże. Popatrzyłam w Umiłowanego mojego pytająco, zdumiona i zaskoczona tym wszystkim do głębi!
„Najdroższy… Mój Najdroższy… Co to…?!”
Umiłowany patrzył we mnie promienny i piękny niezmiernie.
To Twoja komnata, Perełko Moja. Nie będziesz już mieszkać w altance. Tylko tu. Przy Mnie. Oblubienica przy Oblubiencu swoim!”
Zdumiona patrzyłam w Najdroższego mojego!!! A ON zaśmiał się radośnie, wziął mnie znowu na ręce i delikatnie położył mnie na łożu. Było bardzo mięciutkie i wygodne. Idealne dla moich obolałych stawów, mięśni i kości. Umiłowany poprawił mi poduszki pod głową. I Sam położył się obok mnie. Patrzyłam w Niego wciąż zdumiona ogromne, ale przede wszystkim szczęśliwa niezmiernie!!!
„Dziękuję Ukochany mój! Dziękuję, Najdroższy…”
Umiłowany mój uśmiechał się do mnie cudnie. Promienial cały uśmiechem, radością i szczęściem wielkim. Patrzył we mnie Swym cudnym spojrzeniem. W oczy mi patrzył… I ja patrzyłam w JEGO oczy głęboko.
Nagle usłyszałam jakiś dziwny dźwięk, odgłos. Rytmiczny, miarowy… Znów spojrzenie w Umiłowanego.
„A to co, Najdroższy?”
„Ty wiesz CO to, Perełko Moja – Umiłowany uśmiechnął się do mnie cudnie – posłuchaj tylko.”
Słuchałam,.. Odgłos był miarowy, w jednakowych odstępach czasu… Zamknelam oczy i słuchalam… Gdy zamknelam oczy, poznałam od razu!!! Otworzyłam oczy i spojrzałam w Umiłowanego mojego. Ucalowalam Go szczęśliwa cała…. uśmiechałam się do Niego radośnie. Promieniał….
„Tak… nigdy nie myślałam, że będę mieszkać w takiej komnacie, przy Tobie – szepnęłam rozpromieniona – I jeszcze słyszeć bicie Twego SERCA!!!”
„Jesteś w samym JEGO Centrum. Ono bije dla Ciebie, Maleńka!”
Trwam w zachwycie i uwielbieniu…