Siedziałam przy Ukochanym, u Jego Stóp i wpatrywałam się w Jego Oczy. Patrzył we mnie… słodko…
„Umiłowany!”
„Perełko Moja kochana!”
„Przyszłam posiedzieć przy Tobie”.
„Posiedź!”
Siedziałam, a On szeptał do mego serca:
„Tańczysz Promyczku. Bardzo tańczysz?”
„Czy bardzo? Nie, dziś nie bardzo. W normie”.
Uśmiechałam się do Umiłowanego. A On… patrzył…
Brak mi słów, żeby opisać to spojrzenie. Czule? Nie. Czulej. Tkliwie? Tkliwiej.
Patrzył…
„Mogę tak siedzieć i siedzieć, i siedzieć…”
„Jak pójdziesz, też będę z Tobą, Promyku”.
„I ja z Tobą”.
Patrzyłam. I On patrzył. I nikt więcej się nie liczył. Tylko ON.
Autor: Maleńka
W UŚMIECHU I TAŃCU
Siedziałam przy Ukochanym. Uśmiechnięta, szczęśliwa. I tańcząca bardzo. Patrzył promienny, płomienny. Ucałowałam Go. Dalej siedziałam przy Nim w uśmiechu i tańcu.
Milczeliśmy. Zapatrzyłam się w Umiłowanego.
„Cierpisz, Promyczku”.
„Tańczę, dla Ciebie”.
Patrzył czule bardzo.
„I uśmiechasz się”.
„Do Ciebie!”
„Twój uśmiech w cierpieniu bardzo Mnie raduje!”
„Dzięki Tobie się uśmiecham!”
Patrzył… jasny, świetlisty.
Uśmiechałam się wciąż do Niego.
„Jakaś Ty piękna, Perełko!”
„A jakiś TY piękny!”
Trwaliśmy w uśmiechu i tańcu.
DAJE MI…
Wpatrywałam się w Ukochanego… Patrzył we mnie jasno i czule. Promiennie.
„Wczoraj – zaczęłam bez wstępów – powiedziałam, że wszystko moje jest Twoje. Jednak… wiem, że nic nie mam swojego. Że wszystko TY mi dajesz. A dajesz… ponad miarę!”
Uśmiechałam się do Niego. A On patrzył… płomiennie.
„Tak, Promyczku! Wszystko MOJE jest Twoim!”
„Tak… wszystko dostaję od Ciebie! Siebie mi dajesz. I dobrze! – roześmiałam się serdecznie – Ty jesteś moim Życiem, moim TLENEM. Moją Twierdzą, Opoką. Mam się na Kim oprzeć, z Kim porozmawiać, mam Kogo kochać. Mam się do Kogo przytulić…”
„I masz z Kim cierpieć, Promyczku!”
Patrzyłam… szczęśliwa!
„Tak! Mam z KIM cierpieć!”
Patrzył we mnie… najczulej…
„Umiłowany!”
„Perło Moja!
Zanurzał mnie w Sobie…
Umiłowany mój, obdarowuje mnie nieustannie. Miłością. Kocha mnie. Takie nic.
Nic.
Trwam w nieustannym zdumieniu jak może takie nic jak ja, kochać. Takie grzeszne, słabe, nieudolne… Jednak kocha! Kocha! I daje mi… Siebie.
ODDANIE…
Patrzył we mnie, mój Ukochany, tak, jak tylko On potrafi… Z wielką Miłością! Z ogromną!
„Witaj Promyczku!”
„Witaj Umiłowany!”
Wpatrywałam się w Niego uśmiechnięta. I On patrzył we mnie…
„Jesteś Moja!”
„Tak! Cała! Całkowicie Twoja! Dziś znów Ci się oddałam”.
„A co Mi oddałaś?”
„Co Ci oddałam? Siebie, serce, duszę, cierpienie, taniec… mój grzech”.
Uśmiechał się do mnie.
„Oddałaś Mi swoje oczy…”
Kiwałam potakująco głową, a On kontynuował:
„Oddałaś Mi swoje usta, swoje ręce. Oddałaś Mi swoje myśli, czyny i słowa”.
„Oddałam Ci moje pragnienia, wyobraźnie”.
Patrzyliśmy w siebie nawzajem uśmiechnięci.
„Rób z tym co chcesz!” – szepnęłam.
„Moja!”
„Wszystko moje jest Twoje!”
„I wszystko MOJE jest Twoje, Promyczku!”
Patrzył we mnie płomienny… a ja w Niego.
W UMIŁOWANYM
Układałam bukieciki Madonnie. Układałam… na JEJ chwałę. A w głębi serca słyszałam:
„Jakaś Ty piękna, Promyczku! Jakaś Ty piękna!”
Chcę być piękna dla Ukochanego i Mamy…
Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył we mnie płomiennie.
„Jezu Ukochany!”
„Promyczku!”
„Kocham CIĘ! Wiesz”.
„Wiem!”
Patrzył czule… I ja w Niego patrzyłam.
Dziś tańczyłam inaczej… 🙂 Bolało mniej niż zwykle. Ukochany pozwolił mi odpocząć po wczorajszym dniu. Ale tańczyłam dla Niego. Serce tańczyło ze szczęścia i radości.
Dla Umiłowanego!
A On zanurzał mnie w Sobie. W Miłości.
ZE MNĄ
Krótko.
Wpatrywałam się w Ukochanego. A On wpatrywał się we mnie. Czule, słodko, tkliwie… I tak trwałam przed Nim, przy Nim, z Nim. On ze mną. Wiedział, że jestem zmęczona, cierpiąca i tańcząca bardzo. Bardzo.
I był ze mną, ze Swoim Promykiem.
I tulił mnie do Serca.
I tuli.
MOJA… MIŁOŚĆ
Ucałowałam Umiłowanego. Wpatrywałam się w Niego. Patrzył we mnie… dziwnie. Bardziej niż czule, bardziej niż tkliwie…
„Ukochany mój!”
„Perło Moja!”
„Przyszłam posiedzieć przy Tobie. Być z Tobą”.
Patrzył jeszcze bardziej dziwnie. Patrzyłam w Niego w milczeniu.
„Porusza Mnie Twoja miłość, Promyczku! – usłyszałam w głębi serca – wzrusza Mnie Twoja miłość!”
Zdziwiłam się bardzo!
„Moja malutka, zwykła, często zdradliwa miłość?? Cię wzrusza??!!”
Patrzył promiennie.
„Zwykła, prosta i szczera miłość, Promyku! Ona Mnie wzrusza!”
Patrzyłam, nie wiedząc co odpowiedzieć…
Uśmiechał się do mnie. Ja do Ukochanego.
Trwaliśmy razem…
„Cała Twoja i cała dla Ciebie!!!” – szepnęłam.
„Cały Twój i Cały dla Ciebie, Perełko!!!”
Zanurzał mnie w Sobie…
BARDZO!
Tańczę bardzo, więc dziś krótko.
Siedziałam na wózku, na podwórku i układałam bukieciki Madonnie. Odmawiałam Różaniec. Za moje Dzieci. Za moje duchowe Dzieci.
Patrzył we mnie czule, bardzo czule…
„Tańczysz bardzo, Promyczku”.
„Tak, serce mi tańczy. Dla Ciebie!”
Patrzył przenikliwie bardzo.
„Jestem z Tobą, Promyczku! Jestem z Tobą!”
„Wiem! Dziękuję!”
NA WIECZNOŚĆ
Siedziałam i wpatrywałam się w Ukochanego mojego… Patrzył we mnie promiennie i jasno. Ucałowałam Go.
„Umiłowany! Najdroższy! Skarbie mój!”
Patrzył…
„Jestem Twoim Pokarmem, Promyczku. Karmię Cię Sobą”.
„Tak! Karmisz mnie Sobą!”
Patrzył promiennie. A ja wpatrywałam się w Niego i rozmyślałam…
„Tak… Karmisz mnie Swoim Ciałem, Słowem. Spojrzeniem mnie karmisz. I Obecnością karmisz”.
„Cały Jestem Pokarmem. Na wieczność”.
Uśmiechałam się do Ukochanego, a On do mnie.
KOCHA WYBACZAĆ
Wpatrywałam się w Ukochanego. On patrzył we mnie, czule. Bardzo czule…
„Umiłowany!”
„Perełko Moja kochana!”
Zaczęłam Go wielbić.
„Bądź uwielbiony Ukochany! Bądź uwielbiony w moim życiu, w moim cierpieniu, w moim tańcu! Bądź uwielbiony!”
„Jestem uwielbiony, Promyczku!”
Patrzył we mnie promienny, a ja w Niego… długo.
„Wczoraj…”
Patrzył uśmiechnięty.
„Promyczku, nie myśl już o tym. Wczoraj Mnie przeprosiłaś, JA Ci wybaczyłem. Teraz odpocznij we Mnie!”
Odpoczywałam… A On zanurzał mnie w Sobie. W Miłości.
Patrzyłam i patrzyłam… Patrzył tkliwie.
„JA kocham wybaczać, Promyczku!”
Patrzyłam. ON patrzył. Trwaliśmy razem.