Dziś Ukochany pisze tę notkę. Całkowicie On.
Zawiana (przez przeciągi 🙂 ) a wskutek tego tańcząca bardziej niż zwykle, wpatrywałam się w Umiłowanego… Patrzył współczująco, ale pogodnie.
„Cierpisz bardzo, Mój Promyczku!”
Pokiwałam głową potakująco.
„Jestem z Tobą!”
„Wiem”.
Uśmiechnęłam się do Niego, a On do mnie. I tak trwaliśmy w uśmiechu.
„Uśmiechasz się, Promyczku, mimo cierpienia! – usłyszałam w głębi serca- Ten uśmiech pokazuje, że masz pogodę i pokój w sercu!”
„Mam. Dzięki Tobie, Ukochany!”
Chciałam Go ucałować, jednak z powodu bólu, nie mogłam się pochylić.
„Nawet pochylić się przed Tobą nie mogę” – szepnęłam.
„Pochylasz się przede Mną sercem, Perełko!”
„Sercem zawsze!”
„I JA się nad Tobą Sercem pochylam”.
Pochyleni sercami. Trwaliśmy razem.
