Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył łagodnie, czule. Słodko.
„Skończyłam malować Twój Portret. Podoba Ci się, Umiłowany? Wiem, że wyrażenie 'podoba się’ jest nie zbyt fortunne… ale wiesz o co mi chodzi”.
Patrzył…
„Jak najbardziej, to Mój Portret, Promyczku!”
Uśmiechnęłam się do Niego. Patrzył najtkliwiej… Świetliście.
„Jutro…”
„’Tak!!!” – przerwałam Mu rozpromieniona.
Po chwili dodałam:
„Bardzo się cieszę. Bardzo!”
Jutro przyjeżdża do mnie moja duchowa Córeczka. W końcu Ją zobaczę, usłyszę Jej głos, przytulę, uściskam…
„Bardzo się cieszę!” – powtórzyłam.
Czułość w Jego oczach…
Dziękowałam.
„Dla Ciebie wszystko, Promyczku!!!”
Tak. Wszystko!!! Patrzyłam w Niego z zachwytem.
„A potem…” – usłyszałam w głębi serca..
Uśmiechnęłam się do Ukochanego.
Wybaczcie, ale resztę rozmowy zachowam dla siebie. Zmęczona jestem. Zresztą to bardzo osobiste…. 🙂
WIĘCEJ NIŻ WSZYSTKO
Category: (NIE) MOJE MYŚLI