Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego z trudem.
„Zmęczona…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka.
Obejmuję Go, zarzucam umiłowanemu ręce na szyję… I… nagle widzę na ramieniu Jezusa wieeelką, głęboką, nabrzmiałą ranę. To od dźwigania krzyża… wiem… Gdy ją widzę, na sercu robi mi się dziwnie… Serce zapada mi się gdzieś, a jednocześnie robi mi się na nim miękko.
„Bardzo Cię boli, kochany?”- pytam z bólem. Jezus nie odpowiada. Milczy. Wie, że choć pytam to moje pytanie nie jest pytaniem, lecz stwierdzeniem faktu.
Umilowany mój cierpi, ogromnie… Słowa nie są w stanie wypowiedzieć Jego bólu.
Moje bóle, cierpienia są niczym przy takim cierpieniu. A jednak Jezus traktuje je poważnie. I łączy ze Swoim.
Patrzę na ranę na ramieniu mojego Oblubieńca… Jezus ujmuje moją twarz w dłonie i patrzy mi w oczy ogniście.
„To dla ciebie, maleńka Moja. To dla ciebie!” – szepcze żarliwie.
Patrzę Mu w oczy z miłością.
Tańczymy bardzo w bliskości i intymności bez granic.
Autor: Maleńka
CHWAŁA JEZUSA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z lubością. Jak w obrazek patrzy we mnie.
Patrzę w oczy mojego Oblubieńca.
„Miłości moja jedyna, uwielbiam Cię! Kocham Cię! Pragnę Cię! Oddaję się Tobie! Rób ze mną co chcesz!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy. Przytula policzek do mego policzka.
„Jestem twój, Moja słodka. Należę do ciebie.”
„To ja do Ciebie należę!”
„A Ja do ciebie!”
Jezus zanurza mnie w Sobie… Bardziej i bardziej. Trwamy razem w miłości i bliskości bez granic.
„Jesteś dla mnie wszystkim, kochany mój Jezu. Pragnę żyć na Twoją chwałę.”
Jezus patrzy we mnie z tkliwością.
„Żyjesz, Moja słodka. Twoje życie jest Moją chwałą.”
Uśmiecham się do Umiłowanego radośnie. Tańczymy w miłości i intymności. W światłości wielkiej.
JAK CHCE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący ze mną.
Dotykam Jego policzek i głaszczę go z czułością.
„Ciężkie dni przede mną…”
„Przed nami.”
„Tak.”
„Ale damy radę. Przeżyjemy je.”
Uśmiecham się do Umiłowanego z trudem.
„I myślisz, że…”
Jezus ujmuje moją twarz w dłonie i patrzy we mnie z czułością.
„Maleńka Moja, czy Ja ci muszę wszystko obiecywać?”
„No, nie. I tak Ci ufam.”
„Dlatego ci obiecuję, że będzie dobrze. Będzie tak, jak Ja chcę.”
Uśmiecham się do mojego Oblubieńca od ucha do ucha. Z ufnością.
Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy!
W UMIŁOWANYM
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Umiłowanego z trudem.
„Zmęczona…”
Jezus przytula policzek do mego policzka i szepcze z czułością:
„Odpocznij, miłości Moja. Odpocznij, jedyna Moja. Odpocznij, rozkoszy i słodyczy Moja! Odpocznij, szczęście Moje. We Mnie odpocznij! Odpocznij w jasności Mojej.”
Jest mi dobrze, bardzo dobrze… Na sercu błogo. I cicho i ciepło…
„Co mogę dla Ciebie zrobić, mój słodki Jezuniu?”
„Bądź ze Mną.”
Uśmiecham się do Jezusa.
„Tylko tyle?”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„Tak. Tylko tyle i aż tyle”- szepcze ogniscie i dodaje:
„Ja jestem.”
Obecność pragnie obecności… Miłość pragnie miłości.. Dobroć pragnie dobroci… Łagodność pragnie łagodności… Cichość pragnie cichości…
Tańczę w Umiłowanym.
CAŁA PIĘKNA!
Budzę się… Budzę się, a moje serce śpiewa…
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały.
„Śpiewałaś znów dla Mnie, maleńka Moja!”
„Nie, tym razem nie dla Ciebie, Jezuniu mój słodki!”
Jezus patrzy we mnie jakby zdziwiony.
„’Cała piękna jesteś, Maryjo,
cała piękna, Bogu oddana,
cała piękna jesteś, Maryjo,
cała piękna, Niepokalana.’
To dla MAMY. Dziś Jej Święto, prawda?”
Uśmiecham się do Umiłowanego od ucha do ucha. I On uśmiecha się do mnie promiennie!
„Prawda. Ale Jej Święto jest Moim Świętem.”
Zaczynam uświadamiać sobie.
„Tak. I tak bardzo za Nią teskniłeś, tak bardzo pragnąłeś, żeby z Tobą była, że zabrałeś Ją do Nieba. Z ciałem i duszą!”
„Tak, maleńka Moja. Właśnie tak!”
Moje myśli biegną do Zwiastowania. Anioł wszedł do Miriam. Wszedł i się Nią zachwycił! Ogłosił Jej Dobrą Nowinę. I czekał. Na co? Może gdy ujrzał piękno Miriam, Jej uniżenie, pokorę i cichość to nie chciało mu się od Niej odchodzić…? Tak bardzo mu się w Niej podobało! Z tej pokory, uniżenia i cichości, z piękna Miriam wypływało przyjęcie. Przyjęcie woli Bożej.”
Przerywam rozmyślania. Uśmiecham się do Jezusa uradowana!
„Wiesz kochany? Tak myślę, że Anioł nie musiał czekać na odpowiedź Miriam. W tej samej chwili gdy Anioł wypowiadał Słowa Dobrej Nowiny, Ona już ją przyjmowała. Po prostu tak bardzo mu się w Niej podobało, że nie chciał od Niej odchodzić!”
Jezus patrzy we mnie z lubością…
MIRIAM – PIERWSZA MALEŃKA
Leżę na SERCU umiłowanym… Rozmyślam.
„Wczoraj powiedziałam Maryi: 'oddaję Ci się jak zdjęty z krzyża Syn’. Od razu usłyszałam, a może pomyślałam, że jestem brudna. 'Tak, jestem brudna, ale Maryja nie boi się ubrudzić’. I Ty też się nie boisz. Gdy byłeś mały to pewnie bawiłeś się z innymi dziećmi i przychodziłeś do domu ubrudzony. Albo gdy pisałeś palcem po piasku, gdy wybaczałeś cudzołożnicy. Pewnie palec miałeś potem ubrudzony. A najbardziej byłeś ubrudzony w Ogrójcu, gdy przyjąłeś na Siebie moje grzechy, moje brudy… Przyjąłeś je na siebie! Więcej! Stałeś się brudem… aby mnie oczyścić!”
Przerywam rozmyślania. Patrzę w mojego umiłowanego. Jezus pochyla się nade mną z miłością… Rozmyślam dalej:
„Jakie to piękne… Najpierw pomyślałam o Maryi, a zaraz potem o Tobie! Maryja, Miriam nie skupia na sobie, nie zasłania sobą. Wskazuje na Ciebie. Kilka dni temu napisałam, że kiedyś wydawała mi się bardzo odległa i nieprzystępna. Na przykład gdy patrzyłam na Jasnogórski Obraz, widziałam te złote sukienki, wysadzane drogimi kamieniami… Wiem, że to jest wyraz miłości do Maryi, ale mnie to przeszkadzało. Czyniło Ją jeszcze bardziej odległą i niedostępną. Jakby w pancerzu, przez który nie można się przedostać. Tymczasem Obraz Jasnogórski to ikona. Według legendy ikonę namalował św. Łukasz Ewangelista na deskach stołu z Nazaretu. To bardzo piękna legenda, bardzo prosta… Lubię bardzo wpatrywać się w tę ikonę. Bez sukienek, bez ozdób. Patrzę w oczy Czarnej Madonny i widzę Miriam z Nazaretu. Widzę Matkę, Mamusię… Widzę pierwszą Maleńką…”
Uśmiecham się do Jezusa uradowana.
„Miriam jest Maleńką, prawda?”
Jezus kiwa głową, że tak. Na Jego twarzy maluje się przecudny uśmiech.
„Uwielbiam wiersz księdza Jana Twardowskiego:
’Znam na pamięć jasnogórskie rysyostrobramskie, wileńskie srebro –wiem po ciemku, gdzie twarz Twoja i koral,gdzie Twa rana, Dzieciątko i berło. Ręką farby sukni odgadnę –złote ramy, cyprysowe drewno lecz dopiero gdzieś za swym obrazem żywa jesteś i milczysz ze mną.’
Ten wiersz wyraża to, czego ja nie umiem wyrazić słowami…”
KOMU ZAWIERZYŁAM
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Ujmuje moją rękę i ogląda nałożoną na nią bransoletkę. Bransoletkę z medalikiem.
„Podoba Ci się, kochany?”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„Od razu widać komu zawierzyłaś, maleńka Moja. Z daleka!”
„Właśnie!” – śmieję się lekko. Jezus spogląda we mnie badawczo.
„A tobie się nie podoba, Moja słodka?”
„Podoba. Ale przyzwyczajam się do jej wielkości, oswajam się…”
Śmieję się i zaczynam rozmyślać…
„Bransoletkę zawierzenia Maryi noszę od lat. Srebrna, drobna, kobieca… Taka była do wczoraj. Nosiłam srebrną, ale często mi się zrywała. Mam ruchy mimowolne i napięcie spastyczne, często o coś zahaczę, albo uderzę niechcący i po bransoletce… Kilka dni temu znów mi się zerwała. Tata naprawił, a ja zaczęłam szukać jakiejś silniejszej, mocniejszej. Takiej, która by się nie zrywała. Znalazłam na allegro ładną, srebrną i wydawało się, że mocną. Chciałam się jednak jeszcze upewnić i napisałam do sprzedawcy. Opisałam swoją sytuację i poprosiłam o pomoc w wyborze bransoletki. Bardzo miły, uprzejmy sprzedawca odpisał mi, że ta bransoletka, którą wybrałam nie jest zbyt mocna i do tego srebrna, a srebro często się zrywa. Radził mi wybrać bransoletkę ze stali chirurgicznej, wtedy będzie mocna i nie będzie się zrywać. Wybrałam więc taką, która mi się podobała i była ze stali chirurgicznej. Na zdjęciu była sama bransoletka, nie było zdjęcia jak wygląda na ręce. Zamówiłam. Wczoraj wieczorem Lucynka, moja siostra, odebrała ją z paczkomatu.
-Swoje waży. Lekka nie jest – powiedziała idąc do mojego pokoju.
’Mówi o mojej bransoletce?!’ – pomyślałam z lekka zdziwiona. Lucynka wchodzi do pokoju i wyjmuje bransoletkę z folii. Pokazuje mi… 😁 Łysy napakowany facet cały w tatuażach z pancerką łańcuchem na szyi i taką samą bransoletką na ręce – takie miałam pierwsze skojarzenie gdy ją zobaczyłam 😁 gdyby nie medalik! Medalik też wielki! 😍 Lucynka nałożyła mi bransoletkę na rękę… Pasowała idealnie! Pokazałam tacie.
-No! Taka już ci się nie zerwie! – powiedział uśmiechając się do mnie.
I tak”
Uśmiecham się do Umiłowanego od ucha do ucha!
„Te, które do tej pory nosiłam były delikatne, kobiece, a ta jest jakby męska. Ale teraz już wszystko się miesza. Kobiece z męskim i odwrotnie.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie głęboko.
„Od razu widać komu zawierzyłaś, maleńka Moja!”
Uśmiecham się do Umiłowanego radośnie. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic.
ZA MOJE DZIECI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący ze mną. Rozmyślam…
„Kilka dni temu odwiedziło mnie moje Duchowe Dziecko. Dawno u mnie nie było… Ja do niego jeździłam. Rozmawialiśmy sobie. Zapraszałam je do siebie i… odwiedziło mnie. Posiedziało, porozmawialiśmy, pośmialiśmy się. Było baaardzo miło! Gdy odchodziło, powiedziało, że dawno mu się tak dobrze z kimś nie rozmawiało…”
Uśmiecham się do Umiłowanego z miłością…
„Ucieszy się, gdy o tym kiedyś przeczyta.”
„I bardzo dobrze!”
Głaszczę Jezusa po policzku… Trwamy w bliskości wielkiej. Nie napisałam czy to Synek, czy Córeczka. On wie, ja wiem. Wystarczy.
A teraz tańczymy bardzo. Umiłowany mój i ja. Tańczymy za moje Dziecko. Za wszystkie moje Duchowe Dzieci. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic!
RADUJĘ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo, bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie z tkliwością. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący ze mną.
Ujmuję Jego twarz w dłonie i przysuwam do mego policzka.
„Chodź do mnie, mój Jezuniu słodki!” – szepczę z miłością i dodaję:
„Uwielbiam Cię, kochany mój. Uwielbiam Cię!”
„Uwielbiam cię, najmilsza Moja!”
Jezus i ja trwamy w bliskości wielkiej! Największej.
„Sprawiasz Mi tyle radości, maleńka Moja! Radujesz Mnie wielce!”
Uśmiecham się do mojego Oblubieńca od ucha do ucha.
„A czym, mój śliczny?”
„Tańcem, miłością, ufnością i uśmiechem!”
Uśmiecham się do Umiłowanego z czułością. Jezus wyjmuje serce moje z ciała i patrzy w nie zachwycony.
„Jasne, piękne, czyste serce…”
Jezus chce je włożyć z powrotem do ciała, ale ja zatrzymuję Jego dłoń.
„Ono jest Twoje, umiłowany. Należy do Ciebie.”
Jezus patrzy we mnie z lubością.. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic. Ciągle tańczymy!
NOSI MNIE W SERCU
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Dopiero co się obudziłam i leżę w półśnie.
„To Ty, to Ty, to Ty, to Ty,Bóg Wszechmocny, Adonai.To Ty, to Ty, to Ty, to Ty,Mój wszechmocny Pan!” – śpiewa moje serce.
Jezus patrzy we mnie z lubością… Wiem, że śpiewałam Mu tę piosenkę we śnie. Zmieniałam słowa. „Bóg serdeczny, słodki Jezus”…
Patrzę umiłowanemu w oczy…
„Wiesz, mój słodki Jezuniu? Wyczytałam że 'Po łacinie misericordia oznacza miłosierdzie, współczucie lub litość.Słowo to składa się z dwóch członów:miser – nieszczęśliwy, biedny, marny
cor (dopełniacz cordis) – serce Dosłownie można je tłumaczyć jako „posiadanie serca dla nieszczęśliwych” lub „noszenie cudzej nędzy w sercu”. „
„Tak, maleńka Moja!”
„Nosisz moją nędzę w SERCU Swoim. Nosisz mnie, nedzną, w Swoim SERCU!”
„Tak, najmilsza Moja!”
„Jak to przeczytałam, to aż mi się miękko na sercu zrobiło…”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Caluje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie… Caluje… Tańczę w Jego pocałunkach.