„SERDUSZKO moje kochane, czego sobie życzysz w twe Święto?”
Leżę na SERCU najdroższym tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie w objęciach i patrzy we mnie ogniscie. Poruszony i wzruszony cały.
„Ciebie pragnę, maleństwo Moje!”
Patrzę mojemu Oblubieńcowi w oczy z miłością, a Jego SERCE szepcze do mego serca:
„Ty Mnie wybrałaś, tak myślisz, prawda, Moja słodka?”
Kiwam głową, że tak. Niepewnie…
„Tak, wybrałaś Mnie. Ale to Ja ciebie pierwszy wybrałem. Wybrałem ciebie i powołałem.”
„Do czego?”
„Do bliskości ze Mną. Powołałem cię do miłości i raduję się bardzo widząc jak realizujesz to powołanie.”
Patrzę w mojego Jezusa i nachodzi mnie myśl!
„SERCE Boże oznacza głębię! Zapraszasz mnie do głębokiej relacji ze Sobą!”
„Pragnę!”
„I ja pragnę!”
Tańczymy w miłości bez granic. Mój umiłowany Jezus i ja. A głębia przyzywa głębię…
Autor: Maleńka
NIEMOC
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Cierpiący jak ja. Patrzę Mu w oczy z miłością… Patrzymy w Siebie nawzajem. Nie potrzeba słów, spojrzenie pełne miłości wystarczy. Rozmyślam…
„Jakoś mnie to wszystko nie upokarza. Kiedyś upokarzało, teraz już nie. Jakbyś mi to zabrał. Choć nie pamiętam, żebym Ci to oddała, kochany mój Jezu…”
Jezus uśmiecha się do mnie z czułością. Wypowiada tylko jedno słowo:
„Niemoc.”
Tak! Niemoc ciągle oddaję umiłowanemu mojemu! Oddaję Mu… Niemoc to po ludzku moje drugie imię.
Uśmiecham się do Jezusa. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
MIŁOŚĆ
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Tulę się do Niego i szepczę ze smutkiem:
„Jak mało jest we mnie miłości, mój Jezu. Jak mało…”
„Wiesz, że Cię kocham, maleńka Moja…” – Jezus szepcze jakby ze smutkiem.
Ujmuję Jego twarz w swoje dłonie.
„Wiem! Chodzi mi o coś zupełnie innego! Widzę jak bardzo mnie kochasz! Ale widzę też jak mało ja kocham! Jak mało się dzielę Twoją miłością! Nie kocham!”
Tym razem Jezus bierze moją twarz w Swe dłonie i szepcze ogniscie:
„Ty nie kochasz? Ty?!”
„Tak, ja.”
Jezus zaczyna mi przypominać różne obrazy i szepcze:
„A to? A to? A to? A to? A to? A to?”
W końcu dotyka mojego obolałego ciała. Dotyka z miłością i namaszczeniem.
„A TO?!”
„Co?”
„Tańczysz!”
„No tak…”
„Ofiarujesz cierpienia za innych, za swoje dzieci. Jak Ja.”
Ostatnie słowa wypowiedział ze szczególnym naciskiem. Próbuję coś powiedzieć, ale umiłowany mi nie daje. Nie pozwala mi.
„Ale…”
Zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„To jest MIŁOŚĆ, maleńka Moja. Czysta, piękna, bezinteresowna MIŁOŚĆ!”
Patrzę mojemu Oblubieńcowi w oczy. Nie wiem co powiedzieć. Jezus obezwładnia mnie Swoją MIŁOŚCIĄ. Tańczymy bardzo w bliskości i intymności bez granic. Ciągle tańczymy.
WIDZIEĆ JEZUSA WE MNIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do Niego zakochana.
„Kocham Cię, mój słodki Jezuniu. Pragnę Cię! Proszę, przyjdź do mnie!”
Jezus patrzy we mnie z lubością. Widzę Hostię, która wchodzi we mnie, wchodzi do serca mojego.
„Ja jestem w tobie, maleńka Moja! Jestem i zmieniam cię w Siebie! Jesteś Mną!”
Patrzę mojemu Oblubieńcowi w oczy uradowana cała!
„Naprawdę?!” – szepczę z mocą. Pytam nie dlatego, że nie wierzę. Pytanie to radość i szczęście!
„Naprawdę!” – Jezus cieszy się ze mną.
„Pragnę być Tobą dla innych. Pragnę, by ludzie patrząc na mnie widzieli Ciebie! Nie tylko dlatego, że cierpię, ale przede wszystkim dlatego, że kocham!”
„Widzą Mnie w tobie, maleńka Moja!”
Uśmiecham się do Jezusa uradowana! Tańczymy bardzo w miłości i bliskości. Mój Oblubieniec i ja.
MÓJ OBROŃCA
Jest noc. Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Leżę i rozmyślam… Rozmyślam o sobie… o moich Duchowych Dzieciach… Rozmyślam. W pewnym momencie przerywam rozmyślania, uśmiecham się do Jezusa i szepczę:
„W nocy najlepiej się rozmyśla…”
Umilowany uśmiecha się do mnie z czułością.
„Noc jest od spania. Odpocznij, Moja słodka.”
„Nie mogę spać, boli bardzo. Więc rozmyślam.”
„Odpocznij we Mnie, maleńka.”
Zamykam oczy. Odpoczywam w Oblubieńcu moim. Gdy otwieram oczy, jest już widno.
Uśmiecham się do Jezusa. Po chwili smutnieję…
„Mam wrażenie, że oddalam się od Ciebie, mój Jezu…”
„Trzymam cię mocno w Mych objęciach.”
„Ale mam wrażenie, że to ja się oddalam, nie Ty, kochany.”
„Może słuchasz swego oskarżyciela, a nie Obrońcy?”
„Może. Wczoraj gdy się się oskarżałam sama przed sobą, ktoś, coś wewnątrz mnie, mnie usprawiedliwiało. Broniło mnie, broniło mnie przede mną samą.”
Jezus patrzy we mnie ogniscie.
„Ja jestem twoim Obrońcą!”
Patrzę w Umiłowanego mojego rozpromieniona cała. Tańczymy bardzo w miłości i bliskości bez granic.
SERCE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Tulę się do SERCA umiłowanego i szepczę z czułością:
„SERDUSZKO moje kochane! Uwielbiam CIĘ! Tyś moje! Tyś moje! I niczyje inne!”
Uświadamiam sobie, jakie ostatnie słowa wypowiedziałam. Patrzę badawczo w Umiłowanego mojego. Jezus patrzy we mnie z lubością.
„SERCE jest moje, prawda?” – upewniam się.
„Wybrałaś je, więc jest twoje, maleńka Moja.”
„Ale pragnie być też każdego innego człowieka, prawda?”
„Moje SERCE jest otwarte dla każdego. Każdemu się pragnie ofiarować.”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie i ja się uśmiecham do Niego.
„I ja się Jemu ofiaruję.”
Jezus wtula mnie w Siebie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
MIŁOSIERNA MAMA
Leżę na SERCU najdroższym tańcząca bardzo. Umiłowany mój obejmuje mnie z czułością i patrzy we mnie ogniscie. Uśmiecham się do Niego zakochana i promienna cała. Rozmyślam… Myślę o jednym z moich Dzieci. Zgubiło mi się, ale je znalazłam.
„Nie wiem czy mi odpisze. Raczej nie. Ale to nieważne. Najważniejsze, że żyje i ma się dobrze.”
„Jesteś jak miłosierny Ojciec z przypowieści!”
Zaśmiałam się! Patrzę Jezusowi w oczy, milczę chwilę, a potem szepczę:
„Nooo… tak. Masz rację, kochany, ale… Raczej matką!”
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie!
„Masz rację, maleńka Moja. Jesteś miłosierną mamą.”
Uśmiecham się do Umiłowanego. I rozmyślam dalej…
„Kocham bardzo, bardzo wszystkie moje dzieci, to dziecko jest dla mnie… Jak Józef dla Jakuba, jak Jan dla Ciebie. Od niego wszystko się zaczęło.”
„Bez niego nie byłoby innych dzieci.”
„Raczej tak.”
Jezus patrzy we mnie głęboko. Przypomina mi pewien obraz z przed lat.
„Pamiętasz, Moja słodka?”
„Tak. Bardzo mnie wtedy poruszył.”
„To jest proroctwo.”
Patrzę w Umiłowanego w milczeniu. Tańczymy bardzo. Jezus i ja. Tańczymy w miłości i bliskości bez granic.
KOCHAMY SIĘ
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„O czym dzisiaj mam napisać, mój słodki Jezuniu?
„Że cię kocham i, że ty Mnie kochasz.”
„To wystarczy?”
„Napisać?”
„Tak.”
„Jasne, że wystarczy.”
Uśmiecham się do Jezusa z trudem. Mój Oblubieniec patrzy we mnie ogniscie.
„Choć do Mnie, maleńka!”
Zarzucam Mu ręce na szyję, a On wtula mnie w Siebie. Tańczymy bardzo, bardzo w miłości i bliskości bez granic.
PLAN
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniscie. Poruszony i wzruszony cały! Patrzę Mu w oczy z czułością i rozmyślam…
„Kiedyś usłyszałam od pewnego młodego człowieka: 'Bóg ma dla ciebie wspaniały plan!’ Podeszłam do tego z pobłażaniem. Skąd ten młody może wiedzieć jaki Bóg ma plan wobec mnie? I czy w ogóle jakiś ma? Tak kiedyś myślałam.
Bardzo przepraszam, ale nie mam siły pisać dalej. W skrócie: Bóg ma dla mnie plan. Idę za Nim, On jest ze mną. Pomaga mi. Bez Niego nie dałabym rady.
Teraz tańczymy bardzo. Miły mój Jezus i ja.
TĘSKNIĘ!
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do Niego z trudem. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy.
„Kocham cię, moja słodka” – szepcze ogniscie.
„I ja Ciebie kocham, mój słodki Jezuniu! Pragnę Cię!”
„Pragnę cię, najmilsza Moja!”
„Tęsknię za Tooo…”
Jezus przerwa mi słodkim pocałunkiem.
„Jestem z tobą, maleńka Moja. Niosę cię w objęciach i tulę do SERCA. Nie musisz za Mną tęsknić!”
„Wiem, mój kochany! Ale ja tęsknię za Tobą, chciałabym już… No wiesz!”
Jezus patrzy we mnie głęboko.
„Myślałem, że cieszysz się, że możesz dla Mnie tańczyć…” – szepcze Jezus jakby z lekkim zawodem.
„Cieszę się! Jasne, że się cieszę! Ale taniec to nie wszystko. Ty, mój Jezuniu jesteś dla mnie Wszystkim! I Ciebie pragnę. I tęsknię za Tobą! Do Ciebie tęsknię! I wiem, że Ty też tęsknisz…”
Jezus zbliża się do mnie jeszcze bardziej i bardziej. Całuje mnie jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i czule. Całuje i szepcze żarliwie:
„Tęsknię! Tęsknię! Tęsknię!”