Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Z miłością i zachwytem wielkim. Uśmiecham się do mojego Oblubieńca z czułością.
„Kocham Cię Jezu, pragnę Ciebie. I tęsknię za Tobą!”
Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie.
„Nie musisz za Mną tęsknić, najmilsza. Ja jestem blisko ciebie. O, tu!” – szepcze Jezus ogniście i wskakuje na moje serce.
„Mówisz?” – przekomarzam się z umiłowanym.
Jezus uśmiecha się do mnie jeszcze bardziej. Od ucha do ucha!
„Mówię!” – szepcze z miłością i dodaje:
„Całą drogę do lekarza układałaś dla Mnie wiersze!”
„Tak! Już teraz ich nie pamiętam. Starałam się, żeby rymy były. Częstochowskie, ale zawsze!” – śmieję się.
„Ja pamiętam. Wiersze te są pełne miłości, ufności i bliskości.”
Uśmiecham się do umiłowanego z wdzięcznością.
„Jestem ci bliski, maleńka Moja.”
„Najbliższy.”
„I jestem najbliżej ciebie. Nie musisz za Mną tęsknić.”
Patrzę umiłowanemu w oczy… A On zanurza mnie w Sobie. Bardziej i bardziej i głębiej.
Autor: Maleńka
SIŁA MIŁOŚCI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Zakochany i poruszony cały. Rozmyślam…
„W dzisiejszych czasach wielu ludziom wydaje się, że okazywanie miłosierdzia jest słabością. Tymczasem uważam, że to wieeeeelka siła! Trzeba być silnym, żeby umieć przebaczyć. To siła miłości!
Wiem to po sobie. Byłam slaba. Skupiałam się na sobie i na swoim bólu. Rozdrapywałam rany. Jednak kiedy bardziej wszedłeś w moje życie, wszedłeś z miłością, łagodnością, a jednocześnie z wielką siłą, wybaczyłam w jednej chwili! Dałeś mi do tego siłę!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie i patrzy we mnie z uwielbieniem i zachwytem wielkim…
„Jesteś piękna w Moich oczach.”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„Taaak… Od tych słów wszystko się zaczęło. Pokazywałeś mi moje piekno. Uparcie i wytrwale. Aż w końcu w nie uwierzyłam. Uwierzyłam w swoje piękno! I wybaczyłam. To przyszło naturalnie. Jakby taka była kolej rzeczy.”
„Siła miłości” – szepcze Jezus ogniście.
„Taaak. Nie mogłam zostać obojętna na Twoją miłość. Po prostu musiałam i pragnęłam się nią dzielić.”
„Jesteś piękna w Moich oczach…”
Jezus patrzy we mnie z uwielbieniem… A mnie wypełnia błogość i szczęście.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
O KWIATKACH
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Zmęczo…”
Jezus przerywa mi. Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko.
„Nic nie mów, Moja słodka. Nie męcz się. Ja wiem.”
Uśmiecham się do umiłowanego z wdzięcznością. Odpoczywam w umiłowanym… Odpoczywam, a moje serce szepcze:
„O mój Jezuniu, o Jezuniu słodki.
Twoje są lilie i Twoje stokrotki.
Twe tulipany i Twoje irysy.
Twe klematisy.
Twoje nasturcje i Twoje powoje.
Twoje są bratki.
Wszystkie kwiatki Twoje!”
Jezus uśmiecha się do mnie z lubością.
„Często Mi mówisz ten wierszyk, maleńka Moja. Uwielbiam go.
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Mój słodki Jezus i ja.
SZCZĘŚLIWA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do mojego Oblubieńca.
„Dziękuję mój Jezu! Dziękuję! Ty sprawiasz, że jestem szczęśliwa!”
Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie.
„Kiedy jesteś szczęśliwa, maleńka Moja?”
„Wtedy kiedy inni są szczęśliwi. Kiedy moje Duchowe Dzieci są szczęśliwe.”
I uprzedzając pytanie umiłowanego, szepczę:
„Kiedy się wzajemnie szanują, wspierają. Kiedy się kochają po prostu.”
„Posłuchałaś rady.”
„Dobrej rady zawsze posłucham!”
Leżę w objęciach Jezusa… A na sercu mi lekko i błogo i ciepło… Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
BARANEK
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do mojego Oblubieńca z miłością.
Rozmyślam…
„Wczoraj byłam z rodziną na wycieczce. Pojechaliśmy najpierw do Wschowy. Miasteczko trochę zaniedbane i senne. Ładne kamieniczki, błagajace o remont. I w tym sennym miasteczku napotkaliśmy perełkę, cudo! Niepozorny mur. Napis na nim mówił, że to klasztor franciszkanów. Było otwarte, weszliśmy. Za murem były krużganki i kościół. Weszliśmy do niego… I… oniemniałam z zachwytu!!! Barokowe cudo! Freski, obrazy, epitafia nagrobne, złota ambona! Niewiadomo gdzie patrzeć najpierw! Co najpierw podziwiać! Spojrzałam na bogato zdobione tabernakulum… Potem mój wzrok powędrował nieco wyżej… I uśmiechnęłam się od ucha do ucha!”
„Co zobaczyłaś?” – pyta Jezus uśmiechnięty promiennie.
„Baranka! Maleńkiego, białego Baranka! Siedział sobie na tabernakulum. Można Go było przeoczyć, podziwiając kościół. Wyglądał jakby był onieśmielony, zakłopotany, a nawet zawstydzony tym całym bogactwem i przepychem. Jakby był zdziwiony, że to wszystko dla Niego. Że On tego wszystkiego nie potrzebuje, że On pragnie czegoś innego.”
„A czego według ciebie potrzebuje Baranek? Czego pragnie?” – Jezus promienieje cały.
„Baranek potrzebuje i pragnie ludzkiego serca. Prostego i pokornego. Pragnie do niego wejść i w nim zamieszkać.”
„Znasz Baranka.”
„A jakże!”
Uśmiechamy się do siebie nawzajem promiennie. Tańczymy w miłości i bliskości bez. Jezus – Baranek i ja.
NAD ŻYCIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Ledwo co się obudziłam i uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Mój Duchowy Synek powiedział, że kiedy ja cierpię to on także cierpi.”
„Współczuje ci, maleńka Moja.”
„Tak, ale to jest coś więcej niż współczucie. To jest miłość. Kocha mnie! Kocha bardziej niż siebie.”
„I ty go kochasz!”
„Nad życie. Kocham wszystkie moje Duchowe Dzieci. I za wszystkie oddała bym życie.”
„Oddajesz za Nie życie. Oddajesz każdego dnia!”
„Mówisz?”
„Ja widzę. Ja wiem.”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic.
JAK JEZUS
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Z miłością i troską wielką. Uśmiecham się do mojego Oblubieńca z trudem.
„Głowa mnie bardzo boli”-szepczę i po chwili śmiejąc się dodaję:
„Oj, już nie narzekam!”
„Nie narzekasz, maleńka Moja. Po prostu mówisz.”
„Narzekam!”
„Każdy może czasem ponarzekać” – szepcze Jezus uśmiechając się do mnie z czułością.
„Ja nie chcę być jak każdy! Ja chcę być jak Ty!”
„Jesteś! Jesteś jak Ja!”
Jezus zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno. Tańczymy bardzo w bliskości i intymności bez granic.
ODPOCZNIJ
Budzę się… Budzę się i… Nie mogę się obudzić! Leżę w objęciach Jezusa tańcząca i senna. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Z miłością i uwielbieniem… Uśmiecham się do mojego Oblubieńca.
„Nie mogę się obudzić, kochany mój Jezu!”
„A może Ja nie chcę, żebyś się jeszcze budziła? Odpocznij sobie jeszcze, maleńka Moja.”
„Późno jest….”
„U Mnie nigdy nie jest późno i nigdy nie jest wcześnie. Odpocznij jeszcze, Moja słodka.”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie… I ja uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
Odpoczywam w umiłowanym. A On zanurza mnie w Sobie bardziej i głębiej…
A teraz tańczymy bardzo. Mój umiłowany Jezus i ja. Tańczymy w miłości i intymności bez granic.
A CO? NIE WOLNO?
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Dotykam Jego policzek i głaszczę go z czułością….
„Gdybym mogła umrzeć za Ciebie, Jezu mój kochany, jak Ty umarłeś za mnie…” – szepczę z nostalgią.
Jezus patrzy we mnie zdumiony do głębi.
„Co takiego?!”
„Kocham Cię Jezu.”
„Aż tak?! Aż tak Mnie kochasz?!”
„A co? Nie wolno?”
Jezus zaczyna mnie całować! Namiętnie, ogniście i słodko. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Całuje, a Jego SERCE szepcze:
„Najmilsza Moja! Najsłodsza! Najpiękniejsza Moja!”
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic. Jezus zanurza mnie w Sobie bardziej i głębiej…
NA BICIE SERC
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Uśmiecham się do mojego Oblubieńca z trudem. Zaczynam układać wierszyk na melodię „O mój Jezu w Hostii skryty”.
„O Jezuniu ukochany.
Ja na SERCU Twoim śpię!
O Ty mój umiłowany.
O miłości Twojej śnię!”
Śmieję się lekko.
„Oryginał lepszy!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie i patrzy we mnie z lubością.
„Nie musisz śnić o Mojej miłości, Moja słodka. Masz ją. Masz na wyciągnięcie ręki. Masz ją na…”
Przerywam Jezusowi gwałtownie!
„Na bicie serc!”
Jezus rozpromienia się nade mną!
„Masz rację, maleńka Moja. Miłość bliska na bicie serc!”
Nie potrafię tego opisać, ale przy umiłowanym rozumiem co to znaczy miłość bliska na bicie serc!
Tańczymy w bliskości i intymności bez granic!