Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzyłam w umiłowanego mojego z ogniem i kontynuowalam wczorajszy temat:
„Ty Jezu wiedziałeś, że się zgodzę, prawda?! Wiedziałeś!!! Znasz mnie i wiedziałeś, że taka decyzja to dla mnie, że tak powiem, oczywista oczywistość!!!”
Jezus zaśmiał się perliście i patrzył we mnie głęboko…
„Opowiedź Miriam przy Zwiastowaniu też była dla Mnie taką oczywistą oczywistością. Co nie znaczy, że nie czekałem na nią w wielkim napięiciu, z zapartym tchem!!! A gdy już ją usłyszałem, wraz ze Mną cieszyło się całe Niebo!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie!
„Moja Córeczka uświadomiła mi, że gdyby pomysł podarowania Ci obrazów wyszedł ode mnie, decyzja mojego Syna mogła być różna. A tak…”
„Gdybym nie był pewien, że się zgodzisz, nie podsuwałbym Mu tego pomysłu!!!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Rzuciłam Mu się na szyję i obsypałam Go pocałunkami!!
„Wiedziałam, że to od Ciebie, mój Jezu!!! Wiedziałam! Wiedziałam!!!” – szeptałam z entuzjazmem.
Potem patrzyliśmy w siebie nawzajem z miłością i zachwyem wieeelkim. Jezus wtajemniczał mnie w tajniki Swego działania…
„Podsunąłem pomysł Twojemu Synowi. Ale bez Twojej decyzji byłby on niczym. Ona nadała mu wartość! Uświęciła! Tak, Twoja decyzja Uświęciła pomysł Twego Syna! A nie odwrotnie! Dlatego właśnie…”- wyszeptał Jezus wtajemniczając mnie w tajniki Swojego działania.
Spojrzałam w Jezusa olśniona!!!
„Rozumiem! I już nie żałuję, że to nie ja wpadłam na ten pomysł! Przeciwnie!!! Baaaardzo się cieszę!!! I dziękuję, że działasz dla dobra mojego Syna!!!”
„Wspólnie działamy!”- wyszeptał Jezus.
I patrzył we mnie z zachwytem nie mniejszym niż wczoraj…
Autor: Maleńka
MOJA DECYZJA
„Zgodziłaś się!!!” – wyszeptał Jezus z ogniem i zachwytem wieeelkim.
„Tak!”
„Bez wahania i z wielką radością!!!”
„Tak! Żałuję tylko, że to nie ja wpadłam…”
Jezus przerwał mi gwałtownie!
„Wpaść na ten pomysł mógł każdy! Ale decyzja o tym czy go przyjmiesz czy odrzucisz należała do Ciebie!!! Tylko i wyłącznie do Ciebie! Mogłaś się oburzyć, powiedzieć, że się nie zgadzasz!!! A Ty zgodziłaś się od razu, z entuzjazmem i wielką radością! Podarowałaś Mi swoje najpiękniejsze obrazy!!!”- wyszeptał Jezus poruszony wielce.
„Co moje, kochany, to Twoje!” – szepnęłam rozpromieniona od ucha do ucha.
Tryptyk: „Zwiastowanie”, „Madonna z Dzieciątkiem” I „Pieta” namalowałam jak skończyłam liceum plastyczne. Moje malowanie wtedy kwitło. Byłam młodszy i aż tak bardzo nie zmęczona fizycznie. Malowałam większe formaty. 60x75cm. Malarstwa uczyła mnie znana zielonogórska malarka, Pani Irena Bierwiaczonek, której obrazy wiszą w Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze. A także w ośrodkach kultury w województwie, np. na zamku w Kozuchowie. Ona tak mnie polubiła, że przyjeżdżała do mnie też po skończeniu liceum. Malowałyśmy sobie 😊 I pod jej kierunkiem namalowałam ten Tryptyk (mam go chyba w galerii na blogu, jeśli nie to potem tu umieszczę). Kiedy skończyłam go malować, Pani Irena powiedziała, że to są moje najpiękniejsze, najlepsze obrazy. I wczoraj tak sobie o nich z Duchowym Synem rozmawialiśmy. I w pewnym momencie on nieśmiało zapytał:
– A nie podarowałabyś ich do kościoła?
Spojrzałam na niego i rozpromieniłam się cała!!!
– Oczywiście!!! To bardzo dobry pomysł jest!!! To bardzo dobry pomysł!!!
Jezus patrzył we mnie głęboko. Płonący cały!
„Podarowałaś Mi swoje najpiękniejsze obrazy…!” – wyszeptał z lubością.
„Namalowałam je dzięki Tobie i należą do Ciebie, mój kochany Jezu!”
Po chwili szepnęłam jeszcze:
„Zobaczymy co ksiądz proboszcz na to powie, bo on jeszcze nic o tym nie wie!”
„Zobaczymy!” – zaśmiał się Jezus. I tak wyglądało, że niewiele Go to teraz interesuje. Był zachwycony moją decyzją!
Nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego… 


TERAZ I ZAWSZE!!!
Leżałam w ramionach umiłowanego mojego, Jezusa. Leżałam obolała i zmeczona cała. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością, poruszony niezmiernie. Patrzył we mnie z ogniem miłości. Płonący cały miłością!!! Bolalo mnie całe ciało. Każdy mięsień, nerw, kosteczka… Leżałam z otwartymi oczami i uśmiechałam się do Jezusa promiennie. Milczeliśmy. Ale ja nie potrzebowałam słów! Pragnęłam Jezusa! Pragnęłam Jego Obecności! I On dawał mi to Czego pragnęłam! Dawał mi Siebie! Był cały przy mnie, cały we mnie, cały mój i cały dla mnie!!!
I pomyślałam że nie wyobrażam sobie życia bez Jezusa! Bez Niego nie ma Życia! Trwanie bez Niego to trwanie w niebycie. Życie bez Niego to śmierć, pustka, nicość!!! Pragnę Żyć w Obecności mojego ślicznego! Teraz i zawsze!!!
CAŁĄ SOBĄ!
Leżałam w ramionach Jezusa tańcząca bardzo. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością bezbrzeżną i patrzył we mnie z ogniem! Uśmiechałam się do Jezusa promiennie. Wyciągnęłam ręce i zaczęłam dotykać dłonią Jego policzek i głaskałam go z czułością.
„Mój kochany… Mój kochany…” – szepnęłam z mocą.
Tyle trosk, problemów, zmartwiemi bólu . A ja leżę w ramionach Jezusa! Trzyma mnie w Swoich dłoniach. I niesie mnie przez te troski, problemy, zmartwienia i cierpienie! Niesie mnie na rękach! A ja jestem Jego niemowlęciem, Jego dzieciątkiem! Maleństwem Jezusa! Bezbronnym wobec Jego miłości… I oddany Mu całkowicie.
„Pragnę Cię mój Jezu!!!” – szepnęłam z mocą.
„Uwielbiam przebywać w tym, który Mnie pragnie!!!” – wyszeptał Jezus patrzac mi w oczy płonący cały.
„Pragnę!”
„Uwielbiam!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i położył głowę na sercu moim… Objęłam Jezusa z miłością! Całą sobą objęłam… Całą sobą pragnęłam!
PRZEDE WSZYSTKIM!
Leżałam w ramionach Jezusa. Leżałam tańcząca bardzo. Bardzo! Mój Jezus pochylał się nade mną z tkliwością bezbrzeżną i patrzył we mnie głęboko. Płonący cały miłością i poruszony niezmiernie…
„Cierpisz ze Mną, Moniko kochana, Moja!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
„Tak. Dziękuję, że mogę! Że mnie chcesz!” – szepnęłam z trudem.
„To Ja Ci dziękuję, że Mnie chcesz!!!” – wyszeptał Jezus, a w Jego oczach zobaczylam łzy.
„A niby dlaczego miałabym nie chcieć??!!” – szepnęłam oburzona.
„Wielu pragnie być ze Mną w chwale, a ze Mną na krzyżu niewielu…” – wyszeptał Jezus ze smutkiem i goryczą.
„Ja pragnę!” – szepnęłam a po chwili dodałam:
„Tak bardzo mnie kochasz! Swoją miłością otwierasz mnie na Siebie… Poszłabym za Tobą wszędzie!!!”
„Nawet na krzyż!”
„Tam przede wszystkim! Tam przede wszystkim, mój Jezu kochany!!!” – szepnęłam z ogniem. I opadłam z sił.
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. A potem zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swoją Oblubienicę. Czule i słodko i gorąco… Tańczyliśmy bardzo w intymności. Jezus zatapiał mnie w Sobie…
DYSTANS
Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolankach. Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Patrzył tylko we mnie. I ja tylko w mojego ślicznego Jezusa patrzyłam.
„Umieściłam na blogu jeszcze jedno moje zdjęcie!” – szepnęłam patrząc Jezusowi w oczy i uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha.
„Widzę!” – wyszeptał Jezus i w oczach Jego zobaczyłam wielką radość.
„Wiesz? Jakiś czas temu umieściłam je na Facebooku z komentarzem: 'Szczerzą mi się zęby przednie! 😁’ I znajomi wysyłali mi pod nim serduszka i kciuki w górę. A mój kolega skomentował: 'Kocham Twój dystans do samej siebie 😁’ I śmiał się! Śmiał się razem ze mną!!! I mój Duchowy Syn mówił że ja taka uśmiechnięta i zadowolona na tym zdjęciu na karuzeli! Opowiedziałam, że to dlatego bo cieszę się, że się kupy trzymam! 😄Wszystko boli, stawy bardzo bolą, trzeszczę i skrzypię jak stara szafa… a ja się na karuzelę pcham! Przecież to trzeba być normalnie nienormalnym! Walniętym!”
Jezus i ja wybuchnęliśmy głośnym, dźwięcznym śmiechem!!!
„Pamiętasz mój Jezu jak pierwszy raz powiedziałeś mi, że jestem piękna?! Jak się wtedy oburzałam, jak zaprzeczałam… Naprawdę wtedy nie widziałam w sobie piękna. A Ty cierpliwie, konsekwentnie, z uporem, ale delikatnie i z miłością pokazywałeś mi moje piękno. Przekonywałeś mnie o nim. I przekonałeś! I dziś już mogę powiedzieć: 'Tak! Jestem piękna, bo podobna do Ciebie! Jestem piękna mimo, że szczerzą mi się zęby przednie! A może właśnie dlatego!!!”
Umilklam na moment. Jezus patrzył we mnie rozpromieniony miłością i dumą! Zachwycony cały!!! Uśmiechnięta od ucha do ucha dodałam jeszcze:
„I blog mam bardzo piękny! Bo nie mój!!! Ty go tworzysz Jezu! Moimi rękami!”
„Teraz to bardziej szczęką!” – zaśmiał się Jezus perliście.
„Masz rację! Teraz to szczęką!” – śmiałam się również.
„Szczęką i sercem!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Taaa…!”
Patrzyłam w mojego Jezusa rozpromieniona bardzo! A On patrzył we mnie jak w obrazek…
CAŁUJE…
Leżałam w ramionach Jezusa. Leżałam tańcząca bardzo! Bardzo obolała i zmeczona cała. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością bezbrzeżną i patrzył we mnie Swym ognistym spojrzeniem… Miłość sama!
„Zmęczo…” – zaczęłam z trudem wielkim.
„Wiem, jedyna Moja! Wiem…” – wyszeptał Jezus poruszony niezmiernie.
Zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i mnie pocałował… Pocałował mnie jak Oblubieniec całuje Swoją Oblubienicę… Czule i słodko i gorąco bardzo!
Pocałował mnie, a potem patrzył we mnie z zachwytem! Uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie…
„Je…” – urwałam zmeczona. Ale mój umiłowany wiedział o co mi chodzi.
„Jeszcze raz?!” – wyszeptał Jezus uśmiechając się do mnie cudownie.
Pokiwałam głową, tak.
Jezus znów zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i znowu mnie pocałował… Miłość i słodycz Sama… Potem znów patrzył we mnie głęboko…
„J…” – zaczęłam znowu i uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!!!
A On spojrzał we mnie płonący cały. Zbliżył Swoją twarz do mojej twarzy i znów mnie pocałował. Ogniście! Tym razem już nie przestawał. Całował! A całując zatapiał mnie w Sobie! Nasze serca objęły się serdecznie i ucałowały… Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mojego…
A moje serce szeptało uszczęśliwione niezmiernie:
„Jeżeli pocałunki Twoje są łaskami to całuj mnie nieustannie! Pragnę Twoich łask, nie dla siebie. Ale dla Dzieci moich!!! Całuj Dzieci moje!!! Całuj mój Jezu kochany!!!”
I Jezus całował! I teraz całuje… Czule i słodko i gorąco…
DOŚWIADCZYĆ BOŻEJ MIŁOŚCI
Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja nakarmiona Jego Ciałem, wtulona w umiłowanego rozmyslalam… Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył we mnie głęboko… Płonący i poruszony cały.
„O czym tak rozmyślasz, Moniko kochana Moja?” – spytał Jezus z czułością niezwykłą.
Uśmiechnęłam się do Niego delikatnie i patrząc Jezusowi w oczy szepnęłam z mocą:
„A o Tobie rozmyślam, mój Jezu! O Twojej miłości! O tym jak bardzo mnie kochasz! Doświadczam Twej miłości każdego dnia! Wokół siebie i w sobie! A doświadczenie Twojej miłości sprawia, że grzeszę mniej! Widzę jak mnie kochasz i uczę się kochać od Ciebie! Pragnę kochać jak Ty mnie kochasz!!! Ostatnio tak się zastanawiam i dochodzę do wniosku, że prawo ustanawia się po to bo brakuje miłości… Gdyby ludzie kochali się wzajemnie, nie potrzebaby było nakazów i zakazów! Gdyby ludzie kochali się wzajemnie, pragnęliby dobra dla siebie nawzajem. Nie zabijaliby jeden drugiego, nie kradli, nie cudzołożyliby, nie zdradzali… Nie zazdrościliby, nie kłamali, nie plotkowaliby. I dochodzę do wniosku że prawo jest po to, żeby wymusić miłość… Gdyby ludzie kochali się wzajemnie to więzienia byłyby puste!!! A tak każdy patrzy tylko w siebie, goni nie wiadomo za czym… I chwali się tym, czego powinien się wstydzić… Na przykład osoby LGBT obnoszą się tym czego powinni się wstydzić… Zadają równouprawnienia. I chcą usankcjonować prawnie to co dla innych jest nie do przyjęcia. 'Małżeństwa’ jednopłciowe. Chcą grzech uczynić prawem. Straszne… A wystarczyło tylko spojrzeć w Twoje oczy i wszystko byłoby inaczej… Po Twojemu!”
Umilklam. Byłam bardzo zmęczona… Jezus tulił mnie mocno, zatapiał w miłości. I czynił z Sobą jedno…
U CIEBIE U SIEBIE
Jezus siedział na ławeczce obok studni. A ja siedziałam u Niego na kolankach. Nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Wtulona w umiłowanego rozmyslalam…
„Wczoraj zaczęłam zmieniać wygląd mojego bloga. Poszukalam motyw, szablon, który mi się podobał. Był taki inny niż, które miałam do tej pory. Potem ustawiałam nagłówek. Umieściłam zdjęcie mojego obrazu 'Dobrego Pasterza’, a obok, w logo umieściłam swoje zdjęcie. Na karuzeli. Podobało mi się. I podobał mi się taki wygląd bloga. Robiłam to wszystko na komputerze. Ustawiłam czcionki i panel boczny. I się zmęczyłam 😁 pomyślałam, że dokończę dzisiaj. Na koniec jeszcze zerknęłam jak blog wygląda w smartfonie. I zdziwiłam się! Moje zdjęcie zasłaniało 'Dobrego Pasterza! Pomyślałam, że dzisiaj poprawię. Ale gdy pierwsze zdziwienie minęło, pomyślałam, że tak może zostać. Że tak może być. Tym bardziej, że w sercu słyszałam cichy głos: ’ Zostaw, tak jest pięknie!’ Uśmiechnęłam się do tego głosu. Jednak znów naszły mnie myśli, że tak nie może być, żebym zasłaniała sobą Jezusa, że tak nie uchodzi. I Duchowemu Synowi napisałam: 'Jutro spróbuje jeszcze poprawić bo jak się patrzy w smartfonie to zdjęcie zasłania obraz’. A Syn odpisał: ’Ale pojawia się na pierwszej stronie. Owszem, przesłania to, co poniżej, ale mnie się podoba. I Twoje zdjęcie z karuzeli. Suuuper! Wreszcie nadrobiłem lekturę bloga 💙💙💙💙’ I w sercu znów usłyszałam: ’Zostaw, tak jest pięknie!’
I zostawiam! Nie patrzę na to czy uchodzi, czy nie. Jak ktoś będzie chciał zobaczyć pełną wersję bloga to może na komputerze zobaczyć. A Jezus się nie pogniewa, że Go sobą zasłaniam. On wie, że nie chcę Go sobą zasłaniać. Nie tylko na blogu, ale przede wszystkim w życiu!”
Jezus patrzył we mnie głęboko. Uśmiechał się do mnie cudownie!
„U Ciebie, Moniko jestem u Siebie! A będąc u Siebie jestem u Ciebie!”
„I vice versa!” – szepnęłam rozpromieniona od ucha do ucha.
Jezus patrzył we mnie jak w obrazek…
IM MNIEJ TYM WIĘCEJ
Leżałam w ramionach Jezusa. Leżałam tańcząca bardzo! Bardzo obolała i zmeczona cała. Bez sił. Leżałam z zamkniętymi oczami. Nie miałam siły, żeby podnieść powieki. Ale mimo zamkniętych oczu widziałam mojego Oblubieńca. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością bezbrzeżną i patrzył we mnie głęboko… Płonący i poruszony cały!
„Cała Moja… Cała Moja!!!” – wyszeptał z zachwytem i dumą.
Uśmiechnęłam się do umiłowanego z trudem wielkim.
„Cała Twoja! Tak, bardzo pragnę być cała Twoja. I cieszę się że tak jest!” – szepnęło moje serce.
„Cała Moja! A Ja cały Twój!!!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
„Tak!!! Cały mój i cały dla mnie!!! Wiesz, mój Jezu kochany?! Im mniej mogę sama, tym więcej mogę w Tobie! Dzięki Tobie!!!”
W tej chwili poczułam policzek Jezusa przy moim policzku… Przytulał mnie mocno i delikatnie zarazem. Z wielką miłością przytulał…