Żyję w Miłości. W Miłości Umiłowanego. Mojego Pana i Króla. Oblubieńca mojego. Żyję tu i teraz. Twardo stąpam po ziemi. Zyję dniem dzisiejszym, monotonnie mogłoby się zdawać postronnym obserwatorom. Mogłoby się też wydawać, że cierpienie przygniata mnie do ziemi coraz bardziej i bardziej. Mogłoby się wydawać.
ALE. Ale ponad tym wszystkim jest Jego Miłość, w której Żyję. To Ona sprawia, że właśnie chce mi się Żyć! Żyć pełnią życia. Cieszyć się każdym dniem, każdą chwilą.
To dzięki Miłości chce mi się tańczyć!
A te spotkania w Ogrodzie to przedsmak Nieba. Radości, Szczęścia. Pokoju.
Żyję w Miłości. W Miłości Umiłowanego. Dla tej Miłości, dla Ukochanego oddałabym wszystko.
Autor: Maleńka
KOMUNIA MIŁOŚCI
Nad ranem, tańcząca.
Byłam w kościele. Klęczalam przed bielutka Hostia umieszczonej w monstrancji, na ołtarzu. Klęczalam przed Umiłowanym moim ukrytym w Hostii. Uwielbiałam Go. Nagle Hostia wyszla z monstrancji… i weszła we mnie… Szybko pobiegłam do Ogrodu mojego serca. Umiłowany stał przy ławeczce pod różami. Czekał na mnie. Podeszłam do Niego. Ruchem dłoni zapraszał żebym podeszła jeszcze bliżej. Podeszłam. Bardzo blisko.
“Perełko Moja!”
kochany wziął moją twarz w obie dłonie i pocałował mnie. Opuściłam głowę, oniesmielona, ale bardzo szczęśliwa. Bardzo szczęśliwa! Umiłowany był tak bardzo blisko… Delikatnie ujął jeszcze raz moją twarz i podniósł. Spojrzałam w Jego twarz. Jasniala, promieniala radością i szczęściem. W Jego oczach widzialam wodospad Miłości…
“Perełko Moja!”
“Umiłowany!”
Uśmiechał się do mnie, a ja do Niego. Znów ujął moją twarz w dłonie i pocałował mnie. I ja Jego. Tańczyliśmy. Potem zaprowadził mnie do ławeczki i zaprosił żebym usiadła. Kiedy usiadłam, usiadł obok mnie. Promienny cały. Położył rękę na moim sercu.
“Tu jesteśmy, Perełko” – w Jego głosie słyszałam czułość.
“Tak, Ukochany” – uśmiechnęłam się do Niego. Umiłowany pochylił się i położył głowę na moim sercu.
“Perełko Moja!”
“Umiłowany mój!”
Objęłam Go i tuliłam do serca, tuliłam…
BO KOCHAM!
Wieczorem leżąc już w łóżku tańcząca i zmęczona:
Byłam w Ogrodzie Sercowym. W ramionach Umiłowanego. Pochylal się nade mną z czułością i tulił do SERCA Swego. Dziękowałam Mu za Jego Obecność i Miłość do mnie. Tak wielką!!! Ukochany patrzył we mnie z uśmiechem i tulił… Zasnęłam…
Obudziłam się i pobiegłam do Ogrodu mojego serca. Do Ukochanego. Siedział na ławeczce pod różami. Usiadłam u Jego stóp, objęłam Jego nogi a głowę położyłam na Jego kolanach. Uśmiechałam się do Ukochanego, a On uśmiechał się do mnie.
“Odpoczelam. Dziękuję, że pozwoliłeś mi odpocząć”.
“Byłaś zmęczona i tańcząca i chciałem, żebyś odpoczęła, Perełko Moja”.
“Dziękuję bardzo! – Uśmiechałam się do Niego – I dziękuję za Twoją opiekę i troskę… I za ten piękny Ogród Ci dziękuję!!!”
Ukochany patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem.
“I Ja Ci dziękuję, Promyczku. Za to że tu przychodzisz. Gdybyś nie przychodziła, byłbym owszem, w pięknym Ogrodzie, ale byłbym sam”.
Objęłam Jego nogi jeszcze bardziej i szepnęłam:
“Jak mogłabym nie przychodzić do Ciebie??! Przychodzę, bo Cię kocham!”
Umiłowany patrzył we mnie słodko…
MOJE SZCZĘŚCIE
Wczoraj cały dzień przytulalam Umiłowanego do serca. Cały dzień żyłam, a przynajmniej starałam się żyć w doświadczeniu tulenia Ukochanego. Wieczorem leżąc już w łóżku tańcząca, też Go do serca tuliłam.
“Uszczęśliwiasz mnie bardzo Umiłowany”- szepnęłam do Niego. Ukochany podniósł głowę. Patrzył we mnie z rozpromieniona twarzą. Potem wziął mnie na ręce i zaniósł do Ogrodu Sercowego. Usiadł na ławeczce w Kąciku Różanym, wciąż trzymając na rękach.
“Uszczęśliwiasz Mnie Perełko Moja!”- uśmiechal się do mnie promiennie.
“Ja?? Przecież ja nic nie ro…”
Przerwał mi stanowczo i łagodnie zarazem.
“Nie mów że nic nie robisz, Promyku!”
“Ale to Ty robisz, nie ja. Notki na blogu nawet Ty piszesz. Już nie tylko o to chodzi, że nie mam siły. I takich długich bym sama nie napisała. Ale często słów mi brakuje, żeby TO wszystko opisać. A kiedy tylko zaczynam pisać to same przychodzą. Wiem że to TY!”
„Jesteś Moim narzędziem”-Ukochany patrzył we mnie uśmiechając się pobłażliwie – Gdyby nie Ty, Promyczku, te notki by nie powstały”.
Patrzyłam w Ukochanego nie wiedząc co odpowiedzieć… Ukochany mówił dalej:
“Ten blog jest świadectwem, co mogę zdziałać w duszy, która odda Mi się całkowicie. Ty Perełko jesteś świadectwem Mojej Miłości”.
“Uszczęśliwiasz mnie bardzo Umiłowany! Ty jesteś moim Szczęściem!”
Ukochany pochylal się nade mną z tkliwościa wielką…
PRZY SERCU MOIM…
Noc, leżę w łóżku tańcząca.
Byłam w Ogrodzie Sercowym. Na ławeczce z Umiłowanym moim. Ukochany trzymal mnie w ramionach i tulił do SERCA Swego.
“Uwielbiam tu być, przy SERCU, Ukochany!”-szepnęłam uśmiechając się do Niego. Pomyślałam że też chcę, pragnę bardzo GO tulić do serca mojego… Czy…? Umiłowany uśmiechnął się do mnie z tkliwościa wielką
“Uwielbiam być przy sercu Twoim, Perełko Moja”.
I zobaczyłam… obraz. Bardzo piękny i przejmujący bardzo…
Ja tańcząca leżałam w łóżku. A Ukochany był przy mnie, pochylony nade mną z głową na moim sercu… Tuliłam Go do mojego serca. Pomyślałam że, jak chodził po ziemi, żalil się że nie ma miejsca gdzie mógłby głowę skłonić. Potem skłonił ją na Krzyżu. A teraz na sercu moim… zechciał. Na moim sercu… Tuliłam Go i szeptałam: „Ukochany… Umiłowany…”
NIEMOŻLIWE – PIKUŚ :)
Wczoraj wieczorem leżąc już w łóżku tańcząca, powiedziałam “Dobranoc
🙂 ” Duchowemu Dziecku, wyłączyłam komórkę. I od razu pobiegłam do Umiłowanego. Do Ogrodu mojego serca. Chciałam podziękować Ukochanemu. Szczęśliwa bardzo!! Wczoraj byłam u spowiedzi, Ukochany przebaczył mi grzechy. Dziękowalam Mu już wcześniej wiele razy. Ale chciałam jeszcze. Biegłam przez Ogród, który wydał mi się jakiś inny, ten sam, ale inny. Odmieniony. Ukochany czekał na mnie przy studni. Gdy tylko mnie zobaczył, uśmiechnął się do mnie promiennie i wyciągnął ręce, ramiona. Rzuciłam się w nie jak dziecko w ramiona kochającego TATY.
“Dziękuję!!! – tyle wystarczyło. On wiedział wszystko. Pochylił się nade mną z tkliwościa i tulił do SERCA swego Promyczka… Potem usiedliśmy na ławeczce, On wciąż tulił. Patrzyłam w Jego promienne Oblicze,.. aż zasnęłam. Przy SERCU.
Obudziłam się w Jego ramionach. Wciąż mnie tulił… i patrzył we mnie słodko. Uśmiechałam się do Ukochanego i patrzyłam w Jego oczy. Pomyślałam o mojej Córeczce, dla której kilka dni temu prosiłam o błogosławieństwo. A wczoraj napisała do mnie, ze była u Papieża Franciszka i że Ją pobłogosławił.
“Dla Ciebie niemożliwe to… pikuś!”- szepnęłam z wdzięcznością.
“Dla Mnie nie ma nic niemożliwego. Dla Mnie Perełko. I ze MNĄ”.
“Dla Ciebie i z Tobą!”- Uśmiechałam się do Ukochanego.
POCALUNKI
Noc, tańcząca.
Zbiegłam szybko do Ogrodu mojego serca. Umiłowany czekał na mnie przy wejściu. Pobiegłam do Niego.
“Ukochany!”- szepnęłam z czułością i ucałowałam Go.
“Zbieram Twoje pocałunku, Perełko”- Ukochany uśmiechał się do mnie promiennie.
“Ojjj… a ja tak rzadko Cię całuję…”
Ukochany wciąż się do mnie uśmiechał.
“Więc całuj Mnie częściej, kochana”.
Uśmiechałam się do Ukochanego rozpromieniona.
Po chwili siedzieliśmy już na ławeczce. Ukochany trzymał mnie mnie na rękach i pochylal się nade mną z tkliwościa wielką…
“Wiesz…”- uśmiechnęłam się do Ukochanego – “Wyobrażam sobie, ze każde dziecko zanim się urodzi to Ty je całujesz. Taki pocałunek na drogę w życie”.
“Ciebie też pocałowałem. Zawsze Cię całuję gdy do Ciebie Promyczku przychodzę”.
I pocałował mnie…
Patrzyłam z uwielbieniem w Umiłowanego mojego serca. I całowałam Jego Rany. Tańcząc dla Ukochanego.
MAŁA Z… WIELKIM SERCEM
Noc. Tańcząca.
Byłam w Ogrodzie Sercowym. Pod różami. Umiłowany siedział na ławeczce i tulił mnie do SERCA. Trzymał mnie na rękach jak matka swe niemowlę. Pochylal się nade mną z tkliwościa… czułością. Uśmiechałam do Ukochanego.
“Ty taki wielki, potężny, a tak bardzo się unizasz… mieszkasz w moim małym biednym sercu, czynisz w nim Swój Ogród….”
“Uwielbiam małe, kochające serca”- Ukochany uśmiechał się do mnie promiennie.- ale Promyczku, Twoje serce nie jest takie małe jak myś…”
“Tak! Nie jest małe. Jest maleńkie! – zaśmiałam się serdecznie. Po chwilip już poważnie szepnęłam:
“Kiedyś moje Duchowe Dziecko powiedziało, że mam ponadwymiarowe serce…”
“Dobrze powiedziało” – Ukochany uśmiechał się wciąż do mnie.
“To Ty je rozszerzasz, Umiłowany. To dzięki Tobie! Brak mi słów, żeby Ci dziękować!”
“Bądź mała z wielkim sercem. Tym Mi dziękujesz, Promyczku”.
Przytaknęłam uśmiechnęła. A Umiłowany patrzył we mnie Swym cudnym Spojrzeniem…
DZIWNE I PIEKNE
Noc tańcząca bardzo intensywnie.
Byłam w Ogrodzie Sercowym. Na ławeczce w Kąciku Różanym. Umiłowany trzymał mnie w ramionach i tulił do SERCA. Pochylal się nade mną z czułością ogromną. Ja uśmiechałam się do Niego i szeptałam: “Ukochany, , Ukochany”. “Perełko Moja!”- odpowiadać Jezus z miłością. Róże nad nami pachniały pięknie. Wcześniej też pachniały, ale jakoś o tym nie pisałam. Może dlatego że to oczywiste że w Ogrodzie pachnie. Ale teraz zwróciłam na ten zapach uwagę. Nie potrafię opisać tego zapachu. Napiszę tylko ze ten zapach był bardzo mi bliski, był moim.
“Pięknie pachną te róże…*- szepnęłam do Ukochanego.
Uśmiechnął się do mnie promiennie.
“To woń, która wznosi się do Mego Tronu kiedy tańczysz dla Mnie, Perełko”.
“Jakie to wszystko dziwne…”
“I jakie piękne, Promyczku”.
“I jakie piękne…”
ZAWSZE
Noc tańcząca. Byłam w ramionach Ukochanego. W Jego rękach. Niemowlę w rękach Miłości. Tańczące dla NIEJ. Zawsze jestem w Jego rękach. Czy śpię czy tańczę, maluję czy piszę. Zawsze jestem w rękach Umiłowanego. Przy Jego Sercu. Teraz też. I tańczę dla Niego.