Ukochany patrzył we mnie świetlisty, jasny. Patrzył… z zachwytem… Tańczylam.
„Jaka Ty piękna, Promyczku!”
„Tańczę dla Ciebie, Umiłowany…”
„Pięknie tańczysz, z miłością”.
Tańcze nie dlatego, że mnie boli, ale dlatego, że Cię kocham, A właściwie dlatego, że TY mnie kochasz!”
Patrzyl we mnie jak nikt na świecie…
„Jesteś w Sercu Moim!”
„Kocham Ciebie!”
Autor: Maleńka
TAŃCZ DLA MNIE
Noc. Tanczyłam bardzo, bardzo. Tzn bardzo cierpiałam. W pewnym momencie pomyślałam:
„Niech będzie to pokuta za moje grzechy”.
Od razu przestało mnie boleć. Zdumiona byłam.
„Ukochany… nie chcesz, żebym w ten sposób pokutowała??”
Usłyszałam w głębi serca:
„Pokutę wyznaczy Ci ksiądz, Mój Promyczku. A Ty tańcz dla Mnie”.
Tańczyłam. Wciąż tańczę. Dla Niego,
TAŃCZĘ
Nie będę dziś opisywać mojej rozmowy z Ukochanym. Tańcze bardzo, bardzo. Za moje Dzieci tancze. Przy Sercu Umilowanego.
PODOBNA DO… ANIOŁA?
Zaczęłam malować. Pierwszy raz po urlopie (mój urlop poległ na tym, że parę dni odpoczywalam od malowania. Też czasem trzeba). Więc zaczęłam malować. Ale nie wiedziałam co mam malować. Postanowiłam pójść na żywioł 🙂 Namalowałam duże oczy, nos i usta. „To będzie Anioł” – pomyślałam. I wtedy do pokoju wszedł mój brat. Łukasz.
-Co malujesz? – spytał.
– A, nie wiem. Co wyjdzie! – zaśmiałam się.
-Jak to co wyjdzie?? – zdziwil się Łukasz. Zerknął mi przez ramię. Popatrzył na szkic.
– Autoportret?- Dopytywal.
-Nie!! Gdzie ty tu mnie widzisz? – teraz to ja się zdziwiłam.
-Podobna do ciebie!
Zaśmiałam nie.
-To Anioł ma być…
Brat uśmiechnął się i poszedł.
Jakiś czas później przyjechała na wózku moja mama. Popatrzyła, uśmiechnęła się.
– Samo wyszło. Anioł – oznajmiłam, żeby nie było niedomówień 🙂
-Podobny do ciebie – powiedziała mama.
Roześmiałam się serdecznie.
-A wiesz? Łukasz też mówi że podobny. Ale ja jakoś żadnego podobieństwa do siebie nie widzę!
Mama uśmiechnęła się.
-Podobny!
Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie promienny.
„Ty mi pomogles, prawda? Też uważasz że podobny do mnie? ”
” Tak, Promyku! ”
” Ale ja naprawdę żadnego podobieństwa tam nie widzę „.
” Nie musisz. Wystarczy, że widzą je inni!”
ODPOCZYWAM TAŃCZĄC
Wpatrywalam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie czule, bardzo czule… Patrzył swym cudnym spojrzeniem. jasnym kochającym i czystym.
„Ucz mnie takiego spojrzenia, Ukochany!
„Uczę, Mój Promyczku.”
Ucalowalam Go i patrzylam.
Po chwili usłyszałam w głębi serca :
„Odpocznij we Mnie, oblubienico Moja!”
„Tak…”
Odpoczywalam tańcząc dla UKOCHANEGO.
Wciąż tańczę.
PŁONĄCE SERCE
Moje serce, moje małe, biedne serce płonie z miłości do Ukochanego. Płonie Jego Miłością! On, Pan i Bóg mój. Stwórca mój i Zbawiciel. Odkupiciel Pokarm mój. Zywiciel i Karmiciel. Jak Pelikan karmi swoim ciałem krwią swe pisklaki. Tak ON. Karmi mnie Swym Najświetszym Ciałem i poi Najdroższą Krwią. Daje mi Siebie. Całkowicie i bez zastrzeżeń.
MIŁOŚĆ.
TA Miłość płonie w moim sercu rozświetla je, rozjaśnia, ogrzewa, rozpala.. I wypala co we mnie złe i grzeszne. Wypala.
Uszczęśliwia mnie ogromnie! I dodaje dodaje sił. A siły są mi potrzebne. Bardzo potrzebne do znoszenia bólu, cierpienia. I tańca! Do tego też wbrew pozorom są mi potrzebne. Nie tylko duchowe ale i fizyczne. Ukochany mi je daje. ON Sam jest moją Siłą!
Moje serce płonie z miłości do Ukochanego, z miłości do mego Oblubienca!
IM BARDZIEJ…
Siedziałam u stóp Ukrzyżowanego, Miłosiernrego. Ukochanego mojego. Patrzył we mnie z wielką, ogromną Miłością… Chciałam Mu o czymś powiedzieć, ale On pierwszy wyszeptal do mego serca :
„Dobrze Mi z Tobą, Promyczku! ”
Rozpromienilam się, tańcząca bardzo.
” O tym samym chciałam Ci powiedzieć… Że dobrze mi z TOBĄ „.
Patrzył we mnie czule, swym spojrzeniem z Krzyża… Patrzył tak na swoich oprawców, katów, tak patrzył na swoją Matkę i Jana. Na Marię Magdalenę… A teraz patrzył i na mnie. We mnie.
” Tule Cię do Serca, Perełko „.
Pomyślałam, że bardzo Go boli Rana jak mnie tak tuli. Chciałam Go o to spytać. Ale pomyślałam, że to głupie pytanie…. Nie na miejscu.
Patrzył we rozczulony…
” To nie jest to głupie pytanie, Promyczku! Rana boli. Ale im bardziej Mnie boli, tym bardziej pragnę Cię tulic „.
” Im bardziej mnie boli, tym bardziej pragnę tańczyć dla CIEBIE
UMIŁOWANY! „
NICZEGO NIE ODMÓWIĘ
Tańczę bardzo dla UKOCHANEGO. A jeśli tańczę to cierpię, bo mój taniec to ofiarowywanie cierpienia. Cierpie. Nie piszę tego, żeby wzbudzić współczucie, ani tym bardziej litość. Nie.
Piszę o tym, żeby stwierdzić i potwierdzić, że Ukochany mówił prawdę. Że będę wiele cierpieć dla NIEGO. I tak jest. Zdaję sobie sprawę że to dopiero początek. Że będę bardziej i bardziej. Ale chcę, pragnę. Dla TAKIEJ MIŁOŚCI warto!
Niczego nie odmówie Umiłowanemu mojemu. Niczego nie odmówie.
Patrzy we mnie teraz z ogromną miłością i tuli do Serca. A moje cierpienie jest radością. Słodycza. Przy Jego Sercu.
RADOŚĆ I SŁODYCZ
Zmeczona po tańczącej nocy i wciąż tańcząca bardzo, wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie tkliwie…
„Perełko Moja najmilsza! ”
” Ukochany mój! „.
„Wiem że tańczysz dla Mnie. Ja Jestem z Tobą.”
„Wiem! ” – uśmiechnęłam się z trudem.
” Raduję się Twym tańcem! „”
„Tańczyć dla Ciebie to radość, szczęście i słodycz. ”
Patrzył we mnie swym spojrzeniem z Krzyża…
” Perełko Moja! ”
” Umiłowany… „
WZAJEMNE USZCZĘŚLIWIANIE
Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie swym spojrzeniem z Krzyża…
„Zakochana jestem, wiesz? ” -spytalam uśmiechnięta.
” Wiem, z wzajemnością, Promyczku! ”
„I szczęśliwa bardzo! A wiesz Kto mnie uszczęśliwia??!”
Patrzył promienny…
„TY!!! ”
Patrzył we mnie długo. W milczeniu. Patrzył zachwycony, wzruszony. I ja też tak w Niego patrzyłam.. W końcu usłyszałam w głębi serca:
” Zakochany jestem, wiesz?”
„I to z wzajemnością…”
„I Uszczęśliwiasz MNIE, Promyczku!,”
Jezu, Zycie moje, Zbawienie moje, szczęście moje….