Pół dnia leżałam w łóżku, tańcząca. W gorączce. 39 stopni. Grypa mnie powaliła. Leżałam z zamkniętymi oczyma. Myślałam, że choć troszkę zasnę, bo ostatnie dwie noce spałam bardzo mało. Ale sen nie przychodził. Leżałam… Zobaczyłam Ukochanego z Jego Miłosiernego wizerunku. Patrzył we mnie słodko. Uśmiechnęłam się do Niego.
„Perełko Moja, Ja jestem z Tobą!”
Nie mogłam pójść do Niego. Ale On jest ze mną.
Autor: Maleńka
ŚWIT
Proszę wybaczyć, jeśli przerwę pisanie.
Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył tkliwie…
„Tańczymy!”
„Tak, Mój Promyczku, tańczymy”.
Patrzył we mnie tym spojrzeniem z Krzyża…
„Jak tak we mnie patrzysz… tęsknię”.
„Mrok zasnuwa świat, ale świt już blisko, Promyku!”
Uśmiechnęłam się do Niego.
„Czekam na ten świt!”
Patrzył…
KRÓTKO
Dziś krótko.
Patrzył we mnie Umiłowany, czule bardzo patrzył.
„Sił brak” – szepnęłam. Zmęczona po tańcu nocnym. I tańcząca bardzo, bardzo.
„Właśnie teraz trzymasz Mnie w swych ramionach i pocieszasz bardzo”.
Siedziałam przed Nim długo…
Przyszedł ks proboszcz, przystąpiłam do spowiedzi i przyjęłam Pana Jezusa do serca.
Odprawiłam Drogę Krzyżową.
Idę za Nim tańcząca.
O OGRODZIE
Dziś rozmawiałam z Ukochanym o sprawach bardzo osobistych. Nie będę tej rozmowy opisywać.
Napiszę o Ogrodzie mego serca. Dziś skończyłam obraz (w nagłówku). Jest to nieudolne pokazanie tego co jest/znajduje się w moim sercu.
Którejś nocy rozmyślałam:
„Ja taka malutka, słaba i niepozorna a we mnie Takie COŚ! KTOŚ!!!
We mnie Życie aż kipi! Tak! W sercu moim Światło, Jasność. Niebo. Kolory, barwy. To łaski. Od Niego, Umiłowanego. To Jego Ogród! Stworzony przez Niego. Na Jego chwałę.
PAN JEZUS PRZEMAWIA DO ŚW. FAUSTYNY W JEJ SERCU
Najwięcej ci powiem, kiedy rozmawiasz ze Mną w głębi serca swego; tu nikt przeszkodzić nie może działaniu Mojemu, tu odpoczywam, jako w ogrodzie zamkniętym. (Dz 581)
W moim sercu przemawia do mnie. I odpoczywa w nim.
TRZYMAM W RAMIONACH
Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie czule, bardzo czule…
„Przyszłam posiedzieć przy Tobie, Ukochany”- szepnęłam całując Go.
„Cieszę się bardzo, kiedy do Mnie przychodzisz, Promyku!”
„Cieszę się, że Ty się cieszysz!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem. Ukochany promienny, ja uśmiechnięta.
„Cierpisz, Promyczku”.
„Tańczę, tańczę dla Ciebie!”
Uśmiechnął się do mnie serdecznie.
„Opowiedz Mi swój sen, Perełko”.
„Sen? Taaak… piękny był, bardzo! Cudny! Byłam w jakimś królestwie. Pięknym jak w bajce. Zamki, ogrody, pawie na drzewach… Bajka. Szukałam Ciebie, Ukochanego mojego. Ale nie mogłam Cię znaleźć. Zaczęłam więc Cię wołać. 'Ukochany! Ukochany!’ Bardzo głośno wołałam, echo odbijało po całym królestwie. A potem trzymałam już Ciebie w ramionach, jako małego Baranka. Zranionego. Byłeś jako Baranek, ale ja wiedziałam, że to Ty jesteś, Pan Jezus. Mój Ukochany. Taka byłam szczęśliwa, że Cię odnalazłam i trzymałam w ramionach! I wtedy się obudziłam”.
Patrzył promienny. I ja też.
„Chciałabym móc Cię tak trzymać…” – szepnęłam nieśmiało…
„Trzymasz Mnie, Mój Promyczku”.
„Trzy…”
„Kiedy ofiarowujesz Mi swe cierpienie, kiedy tańczysz dla Mnie, trzymasz Mnie w swoich ramionach, zranionego. I pocieszasz Mnie bardzo”.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć… słów brak. Na sercu zrobiło mi się jakoś… miękko. A w oczach pojawiły się łzy. Łzy szczęścia.
TWARZĄ W TWARZ
Patrzył we mnie tkliwe. Patrzył jasny, świetlisty…
„Umiłowany! Panie Jezu, mój Ukochany!”
„Najmilsza Moja!”
Ucałowałam Go i patrzyłam… Tonęłam w Jego miłosiernym spojrzeniu…
„Jaki Ty promienny!”
Byłam taka szczęśliwa! I taka wolna! Taka maleńka. Taka szczęśliwa…
„Promyku, to dopiero przedsmak”.
„Wiem…
Patrzyłam zachwycona.
„Chciałabym patrzeć w Ciebie twarzą w Twarz!”
Patrzył…
„Będziesz patrzyć, Promyku!”
Nagle Twarz Mu się odmieniła. Wydał mi się zmęczony bardzo….
„Odpocznij we mnie, Ukochany”.
„Pragnę!”
„Odpocznij, proszę, a ja będę tańczyć dla Ciebie!”
I odpoczywa. A ja tańcząc ofiaruję Mu cierpienie.
UCIESZYĆ…
Patrzył we mnie promienny, świetlisty… Wpatrywałam się. Byłam w Jego świetle.
„Ukochany!”
„Perło Moja!
„Przyszłam Ci usłużyć”.
Patrzył we mnie jakoś… Tak jak tylko On potrafi. Zanurzał w Sobie, zatapiał.
„Tęsknię! – wyrwało mi się prosto z serca.
„Piękna Moja!
Patrzył wciąż…
„Mój Piękny!”.
Patrzyłam a On szeptał:
„Służysz, Mi, swoim tańcem. A teraz posiedź przy Mnie, ucieszysz Mnie tym bardzo”.
Siedziałam przy Nim uśmiechnięta. A On patrzył we mnie jak w jakieś cudo…
JEST
Właśnie przed chwilą skończyłyśmy z mamą śpiewać Gorzkie Żale.
Umiłowany patrzył we mnie… Zanurzał w Sobie. Rozmawiałam z Nim o sprawach rodzinnych, osobistych. Nie będę opisywać tej rozmowy.
On, Ukochany mój, jest ze mną. Jest, który Jest, jest ze mną. Podtrzymuje, dodaje sił.
A ja idę za Nim.
NAUCZYCIEL I UCZENNICA
Patrzył we mnie…
„Znów Mnie rozbrajasz, Mój Promyku! Rozczulasz”.
Uśmiechałam się do Ukochanego.
„I dobrze. Ty mnie też!”
Po chwili dodałam:
„Cierpisz… Prawda? Widzę, że tak”.
„Tak”.
„I cierpienie ukrywasz pod uśmiechem. Promiennym i jasnym!”
Patrzył czule we mnie…
„Ty też cierpisz, Promyku. I też ukrywasz to pod uśmiechem!”
„Tak. Uczę się od Ciebie, Ukochany”.
Promieniał.
„Pojętna uczennica!”
„Bo wspaniały Nauczyciel!”
CZUŁE SPOJRZENIE
Wpatrywałam się w Ukochanego, tańcząca bardzo. Patrzył we mnie czule. Współczująco.
„Tańczymy!”
„Tańczymy, Mój Promyczku!”
Patrzyłam w Niego milcząc. I On patrzył…
„Cierpię z Tobą”.
„Wiem. I ja…”
Milczał. A Jego czułe spojrzenie dodawało mi sił.