Dziś przyjęłam Jezusa do serca. Ks proboszcz mi go przyniósł. I przyjęłam, po raz pierwszy od miesiąca. Chorowałam i nie mogłam pojechać na Mszę św.
Wpatrywałam się w Ukochanego. I adorowałam Go w sercu swoim. Patrzył we mnie promienny. Jasny. Nie będę opisywać rozmowy z Umiłowanym. Tańczę bardzo.
Ukochany uradowany we mnie. Mówił, że jestem Jego księżniczką, Jego mieszkaniem, Tabernakulum.
Jak ja za Nim tęskniłam…! Jak pragnęłam! A dzisiaj nakarmił mnie Swoim Ciałem. Nasycił mnie.
A teraz trwamy razem. Serce przy sercu. Krzyż przy krzyżu.
Autor: Maleńka
W TAŃCU
Rano układałam bukiety Madonnie, w pewnej konkretnej intencji. Nagle usłyszałam syk:
„Po co się modlisz??? To i tak nic nie pomoże!!!”
„A właśnie, że będę!”
Tym usilniej układałam bukiety. Już mi nikt nie przeszkadzał.
Wpatrywałam się w Ukochanego, tańcząca. Patrzył we mnie… słodko. Wczoraj wieczorem znów przyszedł. Odpoczywał we mnie. A teraz patrzył…
„Umiłowany, Najdroższy!”
„Mój Promyczku!”
Patrzył… Zanurzał mnie w Sobie. W ogromnej Miłości. Zatapiał w Niej.
„Jestem z Tobą, Promyku!”
„Wiem! Tylko Ciebie chcę, pragnę! I mam! Ciebie!”
Patrzył promienny, świetlisty.
„Mogę Cię prosić do tańca, Perełko?”
„Tak! Do Ciebie należą wszystkie moje tańce!”
SERCE…
Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył we mnie… płomiennie, czule… Patrzył.
„Ukochany mój Jezu!”
„Perełko Moja”
„Przyszłam…”
„Posiedź, Promyku”.
„Tak. Posiedzieć przyszłam. Przyjechałam”.
Uśmiechnęłam się do Niego. A On patrzył… zachwycony.
„Serce Moje!”
Onieśmielona spytałam:
„Kto…? ja…?”
„Tak, Ty!”
Patrzyłam wzruszona… On wciąż tak we mnie patrzył, zachwycony.
Uwielbiałam Go.
WE MNIE
Wczoraj leżałam już w łóżku. Usłyszałam w głębi serca:
„Przychodzę odpocząć w Twym sercu, Promyczku”.
„Odpocznij, Ukochany. Proszę”.
Odpoczywał. A ja jeszcze trochę z Nim byłam, potem zmęczona, zasnęłam…
Patrzył we mnie promiennie i jasno.
„Ukochany!”
„Perło Moja!”
Patrzył z wielką miłością.
„Uwielbiam Cię!”- szepnęłam. Uśmiechałam się do Niego.
„Wciąż odpoczywam w Tobie, Promyku. Dobrze Mi u Ciebie”.
'Odpoczywaj Ukochany! Tańczę dla Ciebie!”
IMIĘ
„Ukochany!”
„Perełko Moja!”
Patrzył we mnie czule, tkliwie… Uśmiechnęłam się do Niego.
„Przyszłam posiedzieć przy Tobie. I Tobie usłużyć”.
„Służysz Mi siedząc przy Mnie”.
„Tak?”
„Poświęcasz Mi siebie i swój czas”.
Patrzyłam Mu w oczy. A On przenikał spojrzeniem moje małe serce i szeptał do niego:
„Ukochałem Cię od początku. I od początku Cię pragnąłem. Wyryłem Twe imię na obu dłoniach”.
„Na obu dłoniach…”
Mówił dalej:
„Jak przyjdę, otrzymasz biały kamyk ze swoim imieniem”.
Patrzyłam zachwycona…
„Wiesz jakie to imię? – spytał uśmiechając się do mnie.
„Tak. To znaczy chyba tak”.
Wciąż patrzył we mnie przenikliwie, promiennie.
„Promyczku!”
Patrzyłam długo w Umiłowanego.
SPOJRZENIE I UŚMIECH
„Mam do Ciebie prośbę, Promyczku”- Ukochany patrzył Tym Swoim spojrzeniem…
„Tak? Jaką, Umiłowany?”
„Pragnę Twego uśmiechu”.
Uśmiechnęłam się do Niego.
Patrzył rozpromieniony…
„Uwielbiam Twój uśmiech, Promyczku!”
„A ja uwielbiam Twoje spojrzenie z Krzyża. Takie łagodne i delikatne… pełne miłości, miłosierdzia… litości… dla mnie”.
Patrzył we mnie Tym spojrzeniem. A ja uśmiechałam się do Niego.
Spojrzenie z Krzyża. I uśmiech. Też z krzyża.
„Cierpisz na Moją chwałę, Perełko”.
„Na Twoją chwałę!”
WSZYSTKO MOŻLIWE
Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył we mnie słodko…
„Idziesz za Mną, Promyku!”
„Tak, idę!”
Patrzył… I ja patrzyłam. Zanurzał mnie w Sobie…
„Idę za Tobą”.
Szeptał do mego serca… bardzo osobiście… A ja przypominając sobie ostatnie wydarzenia, pomyślałam, że raczej to On mnie niesie, a nie za Nim idę.
„Ja Ciebie niosę, Promyku, A Ty idziesz za Mną”
Spojrzałam pytająco. Patrzył czule.
„Dla Mnie wszystko jest możliwe”.
Uśmiechałam się.
Tak, wszystko jest dla Niego możliwe. Tylko dzięki Niemu napisałam tę notkę.
MALEŃSTWO
Jakoś weszłam… ale w każdej chwili mogę wyjść. Tańczę bardziej niż zwykle, coraz bardziej.
Patrzyłam w MAMĘ. Ona wpatrywała się we mnie. Czuła, delikatna, kochająca…
„Córeczko Moja!”
Patrzyła tak wciąż…
„Kiedy tak we mnie patrzysz czuję się jak maleństwo…” – uśmiechnęłam się do Niej.
„Jesteś Moim Maleństwem”.
„Jestem!”
„Ukochany!”
„Maleństwo Moje!”
Uśmiechnęłam się do Niego.
„Jestem też Twoim maleństwem!”
Patrzyłam w Niego długo…
NIE TYLKO TAŃCEM
Dziś też krótko. Tańczę bardzo.
Wpatrywałam się w Ukochanego. Patrzył we mnie tak, jak tylko On potrafi…
„Ukochany!”
„Perło Moja!”
„Przyszłam posiedzieć….”-uśmiechnęłam się do Niego.
Patrzył… promienny.
„Bardzo Mi pomagasz, Mój Promyku”.
Ucieszyłam się bardzo. Bardzo chcę Mu pomagać.
„Dziękuję, że mogę, Umiłowany!”
On zdawał się nie słyszeć moich słów. Tylko powtórzył:
„Nawet nie wiesz jak bardzo Mi pomagasz. Nie tylko swoim tańcem”.
Uśmiechał się do mnie, a ja do Niego…
OTULENIE
Tańczę bardzo, więc dziś króciutko.
„Zmęczona jestem…” – szepnęłam patrząc w oczy Ukochanemu.
Patrzył we mnie czule, bardzo czule…
„Jestem z Tobą, Promyczku. Tulę Cię do Serca. Odpocznij”.
Odpoczywałam… A On otulał mnie Sobą. Miłością…