Umiłowany mój patrzył we mnie czule bardzo. Promiennie…
„Jaki Ty piękny, delikatny. I… rozbrojony…
„Jestem rozbrojony, przez miłość, Mój Promyczku”.
„Tak…?” – spytałam nieśmiało.
Promieniał.
„Promyczku, napisz to co teraz usłyszysz w sercu. Niczego nie zmieniaj, proszę”.
„Dobrze”.
I usłyszałam w głębi serca:
„Patrzyła w Mój miłosierny wizerunek. Promyczek Mój! Patrzyła uśmiechnięta, oczy jej błyszczały, iskrzyły miłością. Oblubienica Ma. Cała jej postawa mówiła Mi o jej ufności i miłości do Mnie. Jak ona Mnie kocha! Zniewala Mnie. Tańczy bardzo, ale skrywa cierpienie pod uśmiechem”.
Patrzyłam…
„Taką mnie widzisz…?”
„Tak we Mnie patrzysz, Promyku! I dziwisz się, że Mnie rozbrajasz?”
Ucałowałam Go.
„Kocham Cię, po prostu!”
„Po prostu! Tak, po prostu, Mój Promyku.”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem, złączeni. W miłości.
Autor: Maleńka
O UŚMIECHU
Tańczę bardzo, bardzo. Ale dziś nie o tańcu. Dzisiaj o radości i uśmiechu 🙂
„Lubisz mi sprawiać mi radość, prawda, Ukochany?”
Patrzył we mnie promiennie..
„Uwielbiam, Promyku!”
„Sprawiasz!”
„I uwielbiam patrzeć na Twój uśmiech”.
Przed moim oknem rośnie świerk. Ten świerk upodobał sobie mój malutki kolega, kowalik. Wczoraj były nawet dwa. Może on i ona. Zawołałam mamę i pokazałam jej. 'Cudne!- zachwycała się. Długo obserwowałyśmy”.
Ukochany patrzył we czule.
„Cieszę się kiedy Ty się cieszysz, Promyczku”
„Cieszę się kiedy się cieszysz!”
Ado (2 lata) położył się na dywanie i się rozgląda.
– Ado suka!
– Czego szukasz?
– Cięścia!!!
Szczęścia 😀
ZA MNIE
Rano układałam bukiety Madonnie, w moich intencjach. Potem rozważałam Mękę Pana Jezusa, Umiłowanego mojego. Jak On mnie kocha!!! Jak bardzo!!! Tak bardzo, że poszedł za mnie na Krzyż. To ja powinnam, poszedł On. Cierpiał okrutnie, niewypowiedzianie. Samotny… cierpiący. Kiedy Go oprawcy bili, opluwali, kiedy Go przybijali do Krzyża, On patrzył na nich z Miłością. Bez cienia wyrzutu, skargi, nienawiści. Tylko Miłość. On też tak na mnie patrzy, kiedy grzeszę, kiedy Go ranię. Patrzy na mnie z Miłością…
Ciarki przeszły mi po całym ciele. Serce zabolało. Zakuło
Tato przyszedł po mnie.
Serce bolało wciąż. Wciąż boli.
„Cierpisz ze Mną, kochany Promyczku”- usłyszałam w głębi serca.
Patrzył we mnie z wielką Miłością.
Ucałowałam Go.
Patrzyliśmy w siebie nawzajem, w milczeniu.
PRZY MIŁOŚCI MOJEJ
Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył… jak tylko On potrafi. Ucałowałam Go. Moje usta odbiły się na obrazku. Całowałam Jego, a nie tylko obrazek. To oczywiste.
„Panie Jezu, Ukochany mój!”
Patrzył… Miłość sama.
„Uwielbiam Twe Pocałunki, Promyczku!”
Patrzyłam w milczeniu, tańcząca.
„Będziesz jeszcze cierpieć dla Mnie”.
„Będę!”
Patrzył…
„Pocieszasz Mnie bardzo, Promyku!”
„Ty mnie też! Bardzo, bardzo!”
Patrzyliśmy w siebie, dłuższy czas, w milczeniu.
„Ukochany… powiedziałeś, że Cię pocieszam. Jak? Przecież ja nic…” „Jesteś przy Mnie. Trwasz, tańcząca przy Mnie”.
Tak… Jak mam nie trwać przy Nim? Przy Miłości mojej.
UWIELBIAM CIĘ!
Patrzyliśmy w siebie nawzajem. On i ja. Oblubieniec i oblubienica. On zmęczony i ja. On cierpiący i ja. Tańczący ze sobą.
Siedziałam przy Umiłowanym, a On szeptał mi słowa miłości. I patrzył we mnie tkliwie….
Jezu Ukochany, Najdroższy, Najsłodszy! Uwielbiam CIĘ!
OGRÓD TAŃCA I MIŁOŚCI
Tańczę, ofiarowuję cierpienie. Z Umiłowanym moim tańczę. W Ogrójcu tańczymy.
Dziś patrzył we mnie taki jasny, świetlisty. Byłam w Jego świetle…
„Ukochany!”
„Perełko Moja maleńka!”
Chciałam Go ucałować, ale nie mogłam się pochylić…
Patrzył we mnie z wielką, z ogromną Miłością.
„Jakaś Ty piękna, Promyczku. Jaka piękna!”
Uwielbiałam Umiłowanego.
Ogrójec, Ogród tańca i miłości…
DROGA
Wpatrywałam się w Umiłowanego mojego. Patrzył we mnie tak, że… brak słów.
„Ukochany!”- ucałowałam Go.
„Perło Moja!”
Ucałowałam Go znów. Patrzył…
„Przyszłam posiedzieć przy Tobie”.
„Posiedź”.
Patrzyłam w Niego tańcząca.
„Przepraszam… nie mam teraz sił odprawić Drogi Krzyżowej… Potem sobie włączę i odprawię”.
„Idziesz Nią, teraz. Promyku! Ale potem też możesz włączyć”.
Patrzył we mnie, a ja w Niego.
„Idziesz Nią!”- powtórzył.
„Tak!”
Odprawiłam.
A Drogą Krzyżową, tak, idę. Każdego dnia. Za Ukochanym,
INTENCJE TAŃCA
„Ukochany, tańczę. Ofiaruję swój taniec w intencji moich Dzieci, żeby mogły żyć kiedyś z Tobą w Niebie. I za dzieci nienarodzone. Przyjmij proszę mój taniec!”
„Zawsze przyjmuję, Promyczku!”
„Dziękuję!”
Patrzył we mnie z zachwytem… Ucałowałam Go.
„Kochasz swoje Dzieci, Promyku”.
„Tak!”
„I chcesz dla Nich…”
„Nieba!”
Patrzył promienny.
ON WE MNIE, A JA W NIM
Rano w czasie układania bukietów, znów zobaczyłam Serce Ukochanego. Piękne. Gorejące, Zranione… Potem zamieniło się w białą Hostię. Wstąpiła Ona do mojego serca.
„Serce Moje chce odpocząć w sercu Mej Oblubienicy!”
„Odpocznij we mnie, Panie Jezu!”
Patrzył we mnie czule, bardzo czule.
„Serce Moje odpoczywa w Tobie, Perło Moja kochana. I Ty odpocznij we Mnie”.
Odpoczywałam…
PRZY SERCU
Ukochany powiedział, że dziś notki pisać nie muszę. Ale chcę, choć trochę. Dla Niego.
Sił coraz mniej, a krzyż choroby coraz cięższy. Kiedy upadam, Umiłowany mnie podnosi i tuli do swego Serca. I przyciąga bliżej i bliżę do Siebie. Do Serca. Dziś rano, w czasie układania bukietów, widziałam oczami duszy to Serce. Płonące z Miłości do mnie… Zranione z Miłości do mnie.
Trwam przy Ukochanym, przy Jego Sercu. A moje małe, biednie serce tuli się do Jego Serca.