Jest bowiem w Mądrości duch rozumny, święty,
jedyny, wieloraki, subtelny,
rączy, przenikliwy, nieskalany,
jasny, niecierpiętliwy, miłujący dobro, bystry,
niepowstrzymany, dobroczynny, ludzki,
trwały, niezawodny, beztroski,
wszechmogący i wszystkowidzący,
przenikający wszelkie duchy
rozumne, czyste i najsubtelniejsze.
Mądrość bowiem jest ruchliwsza od wszelkiego ruchu
i przez wszystko przechodzi i przenika dzięki swej czystości.
Jest bowiem tchnieniem mocy Bożej
i przeczystym wypływem chwały Wszechmocnego,
dlatego nic skażonego do niej nie przylgnie.
Jest odblaskiem wieczystej światłości,
zwierciadłem bez skazy działania Boga,
obrazem Jego dobroci.
Jedna jest, a wszystko może,
pozostając sobą, wszystko odnawia,
a przez pokolenia zstępując w dusze święte,
wzbudza przyjaciół Bożych i proroków.
Bóg bowiem miłuje tylko tego,
kto przebywa z Mądrością.
Bo ona piękniejsza niż słońce
i wszelki gwiazdozbiór.
Porównana ze światłością uzyska pierwszeństwo,
po tamtej bowiem nastaje noc,
a Mądrości zło nie przemoże.
Sięga potężnie od krańca do krańca
i włada wszystkim z dobrocią.
(Mdr 7,22-8,1)
Autor: Maleńka
KILKA SŁÓW DO UKOCHANEGO. NA DZIEŃ DOBRY :)
Najdroższy Jezu… za oknem szaro, pochmurno i mglisto. Przyroda jakby zastygła w oczekiwaniu na zimę.
A ja od rana maluję. Na moim obrazie jest jasno, pastelowo, ciepło. Jak w sercu… 🙂
Dziś w pierwszym Czytaniu jest przepiękny hymn na cześć Bożej Mądrości.. Cudny wprost! Jeśli mi pozwolisz, potem go tu umieszczę.
Teraz chciałam powiedzieć, że bardzo, bardzo CIĘ kocham i doświadczam Twojej przy mnie Obecności. Bóg Ojciec nade mną, Syn przy mnie, Duch Święty we mnie. Cała Trójca Św pochylona nad swym małym stworzeniem. I jak tu nie być. szczęśliwą… Jestem szczęśliwa!!!
WŁADZA
Słuchajcie, królowie, i zrozumiejcie,
nauczcie się, sędziowie ziemskich rubieży.
Nakłońcie ucha, wy, co nad wieloma panujecie
i chlubicie się mnogością narodów,
bo od Pana otrzymaliście władzę,
od Najwyższego panowanie:
On zbada uczynki wasze i zamysły wasze rozsądzi.
Będąc bowiem sługami Jego królestwa, nie sądziliście uczciwie
aniście prawa nie przestrzegali,
ani poszli za wolą Boga,
przeto groźnie i rychło natrze On na was,
będzie bowiem sąd surowy nad panującymi.
Najmniejszy znajdzie litościwe przebaczenie,
ale mocnych czeka mocna kara.
Władca wszechrzeczy nie ulęknie się osoby
ani me będzie zważał na wielkość.
On bowiem stworzył małego i wielkiego
i jednakowo o wszystkich się troszczy,
ale możnym grozi surowe badanie.
Do was więc zwracam się, władcy,
byście się nauczyli mądrości i nie upadli.
Bo ci, co świętości święcie przestrzegają,
dostąpią uświęcenia,
a którzy się tego nauczyli,
ci znajdą słowa obrony.
Pożądajcie więc słów moich,
pragnijcie, a znajdziecie naukę.
(Mdr 6,1-11)
Ukochany… serce mnie boli kiedy tak obserwuję co się w mojej Ojczyźnie wyczynia, wydziwia. Szczególnie na szczytach władzy. Na różnych szczeblach. Brak mądrości. Rządzący zapomnieli, że władza to przede wszystkim służba (minister to po łacinie sługa, pomocnik). Zapomnieli, że władzę otrzymali od Ciebie – choć głosowali na nich obywatele, wyborcy, to jednak tak czy inaczej otrzymali ją od Ciebie. Do Piłata powiedziałeś, że władza jest mu dana z Góry. A przecież on ani Ciebie nie znał, ani nie wierzył w Twoje Bóstwo. Tak więc władza pochodzi od Ciebie, od Adama i Ewy. Dałeś ją ludziom aby czynili sobie ziemię poddaną, aby sądzili uczciwie, aby przestrzegali Twojego Prawa i aby szli za Twoją wolą.
Tymczasem rządzący zapominają o Tobie, uważają że religia, wiara jest sprawą prywatną, że można ją wyznawać w kościele, kierować się nią w zaciszu swego domu, ale np. w Sejmie już nie. Nie wolno się kierować głosem sumienia tylko dyscypliną partyjną.
Politycy z jednej strony deklarują swój katolicyzm i chętnie pokazują się razem z hierarchami kościelnymi, z drugiej podejmują decyzje, uchwalają ustawy, które z katolicyzmem nie mają nic wspólnego. I z byciem ludźmi sumienia też nie (np. głosowanie przeciw życiu).
„Bo ci, co świętości święcie przestrzegają…” już zapomnieli czym jest świętość. Rzeczy Święte, wartości, ideały. I choć często, szczególnie w narodowe święta, ich usta pełne są pięknych słów to jednak są to tylko słowa , które nie mają pokrycia w czynach.
Ty, o Władco wszechrzeczy, który zbadasz i uczynki i zamysły serca, któryś stworzył małego i wielkiego, spraw, żeby panujący nauczyli się mądrości i nią kierowali się przy podejmowaniu decyzji. Spraw, aby pożądali Słów Twoich i szli za Twoją wolą.
ŻEBRAK
Kiedyś pisałam, że cierpienie ogałaca. Tak… odziera ze wszystkiego. Obnaża… Człowiek oprócz bólu doświadcza poczucia bezsilności, bezradności, samotności i często niezrozumienia. Człowiek niepełnosprawny doświadcza jeszcze ograniczeń związanych z ułomnością ciała. Jest często uzależniony od innych ludzi. Często czuje się niepotrzebny, czuje się ciężarem. Ale pomimo bólu, cierpienia, ograniczeń, poczucia samotności i niemocy jest on człowiekiem. Myśli, czuje, kocha. I pragnie być kochanym. Potrzebnym. Jak każdy. Nie znosi taniego pocieszenia, lub uzalania się nad swoim losem. Pragnie obecności drugiego człowieka. Ja mam to szczęście (to raczej nie tyle szczęście, co normalność), że czuję się w domu potrzebna i jestem kochana. Wielu jest jednak odepchniętych przez bliskich… W człowieku chorym, cierpiącym, niepełnosprawnym jest szczególnie obecny Chrystus. Odarty i ogołocony, często nawet z godności . Wyciąga rękę po miłość, jak żebrak… Żebrze o miłość… Dziękuję Ci za moje cierpienie. Za to, że we mnie możesz prosić, żebrać o miłość. Jestem Twoim żebrakiem…
MÓWić
Ukochany mój Panie, pozwalasz pisać, więc… piszę. Szczerze mówiąc zadziwia mnie to. Jestem coraz słabsza, sił brakuje, ale kiedy zaczynam tu pisać, nagle dostaję jakby nowej siły… Np. dziś myślałam, że już nic nie dam rady napisać, a jednak… I jak tu nie twierdzić, że ta siła nie jest od Ciebie? Od Ciebie, kochany Jezu. Tylko od Ciebie! Ty mnie nią obdarzasz, dajesz. A skoro tak, pragnę jej używać na Twoją chwałę. Tak! Pragnę spałać się dla Ciebie. Mówić o Twojej wielkiej sprawiedliwości. Miłości i miłosierdziu. Wielbic Cię i dziękować. Pragnę opowiadać o wielkich dziełach jakie czynisz w moim życiu. A tym samym zbliżać innych do Ciebie. W Tobie moja siła!
TWÓJ BLOG
Ukochany… coraz trudniej jest mi pisać. Coraz dłużej piszę notki. Ale chcę pisać, dopóki będę mogła. Dla Ciebie. Na Twoją chwałę. Nie ukrywam, że lubię pisać. 🙂 Ale to, że ja lubię to jest nic.
Ty działasz poprzez ten blog… Dostaję głosy, że pomaga on innym ludziom. Ty pomagasz. A skoro tak, wierzę, że dasz mi siłę, żebym go nadal pisała.
To Twój blog, Ukochany. Ja tylko go piszę.
NOCNE ROZMYŚLANIA
Ukochany Jezu, znowu nie śpię. Nie mogę. Ale to dla mnie wielkie błogosławieństwo i szczęście, wielki dar od Ciebie. Te bezsenne noce. To zaproszenie do bycia z Tobą, do czuwania. Do rozmyślania. Dziś akurat rozmyślam o Niebie. Ciemno w okół i boli a ja myślę o Jasności, o Ciepłe (to tylko Ty możesz sprawić). Tak sobie wyobrażam Niebo. Nie wiem, może trochę infantylnie. Jak wygląda Niebo? Gdzieś, kiedyś wyczytałam, że w Niebie jest tak, że gdy się już tam znajdziemy, otworzymy szeroko usta ze zdumienia i zachwytu. I będziemy tak trwać cała wieczność. Z rozdziawionymi gębami 🙂 przed Tobą. Kiedyś też, byłam bardzo zmęczona i napisałam ks. Radkowi, że nic to, że mam nadzieję, że odpocznę po śmierci. A on odpisał, że Tam jazda się dopiero zacznie 🙂 🙂 Jedno jest pewne, Niebo to Ty. To przebywanie z Tobą, przed Tobą i w Tobie. Jak jest w Niebie? Nie wiem. Nikt tak naprawdę tego nie wie. Ale mam zamiar się tam dostać, żeby się o tym przekonać jakie cudowności dla mnie przygotowałeś. 🙂 I trwać przed Tobą z rozdziawioną gębą. W radości i szczęściu wiecznym. I w Miłości. W Tobie.
RADOŚĆ BOGA
„Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie; jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana.
Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi.
Dlaczego więc ty potępiasz swego brata? Albo dlaczego gardzisz swoim bratem? Wszyscy przecież staniemy przed trybunałem Boga.
Napisane jest bowiem: „Na moje życie, mówi Pan, przede Mną klęknie wszelkie kolano, a każdy język wielbić będzie Boga”. Tak więc każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu.”
(Rz 14,7-12)
Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać.
Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”.
Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie?
A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła».
Powiadani wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.
Albo jeśli jakaś kobieta mając dziesięć drachm zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie?
A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam».
Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca”.
(Łk 15,1-10)
Zbliżać się do Boga. To coś więc niż tylko przychodzić. Można przyjść, ale trzymać dystans. Szemrać jak „sprawiedliwi, prawi i pobożni faryzeusze i uczeni w Piśmie. Można wytykać cudze grzechy, a swoich nie widzieć, nie zauważać… trwać w zacietrzewieniu i obłudzie.
A można właśnie zbliżyć się do Niego. Spoufalić się z Nim, zaprzyjaźnić. Przyjść do Jezusa w poczuciu własnej grzeszności. Obciążonym słabościami, utrudzonym walką z nimi, walką z samym sobą. Przyjść do Niego z całą swoją biedą, nie ukrywając niczego. Zbliżyć się do Niego i słuchać… Jego Słowo uzdrawia, przemienia serce, nawraca.
On, Pasterz potrafi zostawić 99 sprawiedliwych i szukać jednego zgubionego i zagubionego grzesznika. On, jak kobieta z przypowieści zapala światło, wymiata izbę, dom, i szuka starannie jak zgubionego pieniążka.
A kiedy już znajdzie, raduje się z nawróconego grzesznika. Cieszy się Bóg a z NIM całe Niebo, Aniołowie.
Taka jest logika Boga, zupełnie inna niż nasza… bo któż z nas szukałby jednej monety, mając jeszcze dziewięć? Albo kto zostawi 99 owiec (na pustyni) i pójdzie szukać jednej…? Raczej zostawi ją na pastwę losu…
Tą zgubioną drachmą i tą owcą możemy być i jesteśmy Ty i ja. I Bóg nas szuka. A kiedy nas znajdzie cieszy się niezmiernie z naszego nawrócenia. A z Nin cieszy się całe Niebo. Możemy wtedy żyć dla Niego i dla Niego umrzeć.
I ciekawostka:
Moneta /Objaśnienie / Wartość PLN
As – assarius, moneta z brązu, równa 4 qudransom: Mt 10, 29 i Łk 12, 6. – 6,25 zł
Derejk – (bita przez króla Dariusza I, stąd nazwa), moneta perska, równowartość greckiego startera: Ezd 8, 27, 1 Krn 29,7. – 400 zł
Denar – moneta srebrna, ekwiwalent 16 asów (1/4 tetradrachmy albo 1/100 miny). Dniówka niewykwalifikowanego robotnika w czasach Jezusa wynosiła 1 denar: Mt 18, 28; 20,2; 22, 19). – 100 zł
Drachma – moneta grecka, ekwiwalent rzymskiego denara (Tb 5, 15; Łk 15, 8-9). – 100 zł
Dwudrachma – 2 drachmy – 200 zł
Lepton – najmniejsza jednostka monetarna w Nowym Testamencie, początkowo grecka, przyjęta przez Rzymian, o wartości 0.5 kwadransa (Mk 12, 42); Łk 12, 59). – 0,78 zł
Mina – odpowiednik wagowy 50 sykli albo 100 drachm (Ne 7, 71 – 72 i Łk 19, 11-27). – 10000 zł
Quadrans – 0.25 asa (Mt 5, 26; Mk 12-42). – 1,56 zł
Srebrnik – 4 denary/drachmy – 400 zł
Stater / Sykiel (szekiel) – odpowiednik 4 drachm (tetradrachmy – Mt 17, 27). Podstawowa hebrajska jednostka wagowa, jako moneta odpowiada 1 starterowi – 400 zł
Talent – największa jednostka wagi, 3 600 sykli, jako jednostka monetarna odpowiada 6 000 drachmom. – 600 000 zł
POD KRZYŻEM
Ukochany trwam pod Twym krzyżu. W ciszy. W milczeniu. Wsłuchuję się w niego, wpatruję. Co słyszę? Twoje pragnienie. Gorące, rozpalone. Pragnienie Miłości. Przeszywające moje serce. Do głębi… Co widzę? Ofiarę. Żertwę płonącą w ogniu Krwi. Wpatruję się Ciebie tak, jak niegdyś Izraelici wpatrywali się w Węża Starodawnego. Z nadzieją. Wpatruję się w Twoje członki, rozpięte między Niebem a ziemią. Jak Most, po którym mogę się wspinać do upragnionego Celu. Cierpisz… a ja nawet pocieszyć Cię nie umiem, nie potrafię. Wszystko co powiem w tej chwili będzie małe i niedorzeczne. Trwam w milczeniu pod Twym krzyżem. Boleję nad sobą i moimi grzechami. To przez nie cierpisz… Pragnę cierpieć z Tobą. Zawisnąć obok, na moim małym krzyżu. Żebyś nie był już sam, o Ukochany…
RAZEM
Serce przy sercu… trwamy wciąż. Cierpisz ze mną. Niesiesz na Ramionach. Nie muszę Ci nic mówić, Ty wiesz… Pragnę jednak… mówić, że bardzo Cię kocham. I jestem szczęśliwa. Dzięki Tobie Jezu. I dzięki Twej Matce.