„Ach, mój Jezu! Taka jestem zmęczona jestem zmęczona…”
„Odpocznij maleńka. We Mnie odpocznij!”
„Ale…”
„Zajmiesz się Mną odpoczywając we Mnie!”
„Dobrze!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i zanurzał w Sobie. Głęboko.
„A kochasz ty Mnie, Moniko?”
„Ty wiesz, mój Jezu. Ty wiesz!”- szepnęłam z mocą.
„Wiem!”
„Skoro wiesz, to dlaczego pytasz, mój słodki?” – spytałam Jezusa przekornie.
Jezus spojrzał we mnie rozpromieniony cały miłością i zachwytem. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i zaczął mnie całować. Całował słodko, ogniście, namiętnie. Jego pocałunki piekły moją twarz. Nie przeszkadzało mi to. Przeciwnie. Było rozkoszą i błogością! Rozpalały moje ciało i duszę. W serce wlewały pokój i nadzieję. Jezus mnie całował. Płonęłam ogniem Jego Miłości. A płonąc odpoczywałam w moim Oblubieńcu. Cała w Nim i cała dla Niego.
Autor: Maleńka
O ŚNIE I NIE TYLKO
Jezus trzymał mnie na rączkach i tulił do SERCA.
„Mój kochany! Mój słodziutki Jezu!”
„Piękna Moja! Przepiękna!”
Umiłowany uśmiechnął się do mnie z czułością.
„Ty, Moniko nawet we śnie się Mną zajmujesz! Śpiewasz Mi Alleluja!”
„To baaardzo dobrze! Uwielbiam się Tobą zajmować!”
Zachichotałam radośnie i szeptałam dalej:
„Wiesz, mój kochany? Ostatnio często mi się coś śni. Sny są dziwne, ciekawe, oryginalne, czasem chaotyczne. Sama nie wiem czy wolałam jak mi się nic nie śniło, czy tak jak jest teraz!”
„Przez sen się Mną zajmujesz, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus żarliwie, wzruszony wielce.
„Pragnę się Tobą zajmować. Uwielbiam!”- szepnęłam z mocą.
„Niewiele dusz pragnie się Mną zajmować! Wiele zajmuje się sobą, a nie Mną!” – wyszeptał Jezus z bólem.
„Ja pragnę Tobą!” – szepnęłam ogniście.
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Milczeliśmy wpatrzeni w siebie nawzajem. Oblubieniec mój i ja. Zakochani na zabój!
„Bardzo bym chciała, żebyś mi się kiedyś przyśnił…” – uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha.
Umiłowany patrzył we mnie rozpromieniony cały miłością. Żarliwie patrzył!
PŁOŃ!
Jezus patrzył we mnie rozpromieniony i jaśniejący cały.
„Zajmij się mną, Moniko kochana!” – wyszeptał ogniście.
„Pragnę, ale jak?”
„Pieść Mnie! Adoruj Mnie! Jestem cały twój! Cały w tobie i cały dla ciebie, maleńka Moja!”
W tym momencie Hostia wyszła z SERCA Jezusa i weszła do serca mego.
Przylgnęłam do umiłowanego całą sobą.
„Mój kochany Jezu! Mój słodziutki! Mój Dziubulku! Uwielbiam cię!”
„Adoruj SERCE Moje! Ono jest twoją własnością!”
Adorowałam, pieściłam, całowałam, szepnęłam radośnie:
„Serduszko kochane! Serdeńko moje słodkie! Serducho miłosierne! Uwielbiam Cię!”
„Płoń maleńka Moja! Jak pochodnia! Płoń ogniem miłości Mojej!”
„Pragnę!”
„Płoń!”
Płonęłam. A płonąc odpoczywałam w moim Oblubieńcu.
OGIEŃ MIŁOŚCI
„Pocałuj Mnie, Moniko!”
Zbliżyłam twarz do twarzy Jezusa i ucałowałam mojego Oblubieńca serdecznie. Od razu zaczęły palić, piec, płonąć moje usta, a potem całe ciało. Byłam jak żywa, płonąca pochodnia!
„Ja Jestem Ogniem Miłości, a ty maleńka świecą, która płonie i spala się dla MNIE!”
„Tak! Pragnę spalać się i płonąć dla Ciebie, kochany! Pragnę tańczyć jak mi zagrasz! Pragnę robić, to co Ty chcesz, mój Jezu!”
Jezus zbliżył twarz do mojej twarzy i mnie pocałował. Pocałował jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko i ogniście! Zaczęłam płonąć i spalać się jeszcze bardziej.
Poczułam się spragniona i wyschła.
„Daj mi pić, pro…” – szepnęłam z trudem.
Jezus przyłożył moje usta do Rany Sercowej. I dawał mi pić. I piłam Napój Życia i Miłości.
Płonęłam Ogniem Jezusowej Miłości i spalałam się dla Niego!
POWOLUSIU
„Rzeczywiście moje serce jest już spokojniejsze. Wlewasz w nie Swój pokój, mój Jezu kochany!”
„Powolusiu, Moniko. To jest dopiero początek…” – Jezus uśmiechnął się do mnie promiennie. Ja posmutniałam.
„Ale gdy sobie pomyślę…”
„Jeśli pozwolisz, maleńka, Ja się tym zajmę!”
„Tak! Zajmij się tym, Jezu słodki!”-szepnęłam z mocą.
„A Ty najmilsza zajmij się Mną!”
Uśmiechnęłam się do mojego Oblubieńca radośnie! Od ucha do ucha!
„Uwielbiam się Tobą zajmować, kochany! Uwielbiam!”
Spojrzałam mojemu Jezusowi w oczy i zapytałam:
„A jak mam się Tobą zajmować? Tak jak do tej pory, czy inaczej?”
Jezus patrzył we mnie ogniście!
„Powolusiu, Moniko kochana. Cierpliwości.”
„Powolusiu… – szepnęłam uśmiechając się do umiłowanego radośnie.
Wiedziałam, że Jezus zaprasza mnie do jeszcze większej bliskości. Ale nie wiedziałam do jakiej. Oblubieniec gładził mój policzek i patrzył we mnie żarliwie.
POKÓJ
„Zmartwychwstałeś!” – szepnęłam z mocą.
„Zmartwychwstałem! Otworzyłem ci Niebo, maleństwo Moje słodkie!”
Dziękuję, kochany!!! Dziękuję!!!”
Spojrzałam mojemu Oblubieńcowi w oczy i dodałam:
„Obdarz mnie proszę Swoim Pokojem! Muszę… Nie! Nie muszę! Potrzebuję, chcę, pragnę! Pragnę modlić się o pokój serc, miłość i zgodę dla moich Duchowych Dzieci! A, żeby się o niego modlić i się nim dzielić, sama muszę go mieć w sobie. Czuję, że go nie mam… Ostatnio został naruszony przez burze i huragany codzienności. Obdarz mnie Swoim pokojem, abym mogła go rozdawać, dzielić się nim w rodzinie!”
Jezus patrzył we mnie ogniście. Wzruszony do głębi!
„Daję ci Mój Pokój, Moniko najmilsza!”-wyszeptał żarliwie.
Położyłam głowę na Jego ramieniu. Tańczyliśmy w intymności i miłości. Tańczyliśmy w Pokoju!
W GROBIE
Jezus tulił mnie do SERCA. Oczy miał zamknięte.
„O mój Jezu kochany! Uwielbiam Twe Święte Rany!” – szepnęłam z mocą.
Pochyliłam się i nabożnie zacząłem całować Rany na stopach, rękach i w boku. Adorowałam, uwielbiałam, całowałam…
Jezus otworzył oczy a ja szepnęłam:
„Proszę Cię Jezu za te moje Duchowe Dzieci, które żyją w ciemności, w grobach. W grobach grzechu, nienawiści, nieprzebaczenia… Ty, leżący w grobie wydobądź Je, proszę. Obdarz Je Swoim pokojem i miłością Swoją!”
Jezus patrzył we mnie ogniście.
Tańczyliśmy bardzo w miłości! Mój Jezus i ja.
DLA MNIE I ZA MNIE
Jezus wisiał na Krzyżu. Rozpostarty jak Sokół na Niebie.
„Bardzo cierpisz mój słodki, prawda?”
„Bardzo, bardzo, Moniko najmilsza!”
„Jak mogę Ci pomóc, ulżyć?”
„Bądź ze Mną, maleńka Moja!”
„Jestem z Tobą, mój kochany Jezu! Jestem!”
Przylgnęłam do umiłowanego jeszcze bardziej. Całą sobą. Jezus przytulił mnie do SERCA! Patrzył we mnie cierpiący, ale rozpromieniony cały! Ognisty!
„To dla ciebie! To dla ciebie, dziecię Moje! I za ciebie!”
„Tak! Dla mnie i za mnie!”
Jak wielka jest miłość Boga, że za moją nędzę umiera! Dziś Niebo płacze! Płaczę i ja. Nad grzechami moimi.
POPRZECZKA
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił z miłością do SERCA. Patrzył we mnie rozpromieniony cały miłością i poruszony cały.
„Dziś dziękuję Ci, mój kochany Jezu, szczególnie za moich Duchowych Synów. Kapłanów. Dziękuję za nich i za Twoje kapłaństwo, którym ich obdarowałeś! Błogosław ich i strzeż od złego! Spraw, aby byli kapłanami na miarę Twego SERCA. Kapłanami według SERCA Jezusowego!”
Jezus patrzył we mnie ogniście. W Jego oczach widziałam zapał.
Uśmiechałam się do mojego Oblubieńca radośnie!
„Wiem, że to wysoko zawieszona poprzeczka, ale ufam, że z Twoją pomocą dadzą radę!”
„Także dzięki tobie, Moniko, ich mamo duchowa. Dzięki twej ofierze cierpienia – tańcowi i modlitwie za nich!”
„Kocham moich Duchowych Synków! Pragnę ich kochać tak jak TY!”
Jezus uśmiechnął się do mnie promiennie!
„To także wysoko zawieszona poprzeczka!”
„Wiem! Ale ufam, że z Twoją dam radę!”
„Dajesz radę, Moniko najmilsza!”
Tańczyliśmy bardzo w miłości bez granic. Mój Jezus i ja!
W SAMOTNOŚCI
Znaleźliśmy się w ciemnym, zimnym i przenikliwie pustym miejscu. Ziąb i pustka przenikała mnie na wskroś!
„To Moja samotność, Moniko!”-wyszeptał Jezus żarliwie.
„Rozumiem, kochany mój Jezu!”
Dreszcz przeszedł mnie po ciele… Wtuliłam się w umiłowanego Jezusa jeszcze bardziej. I On wtulił się we mnie.
„Jestem z Tobą, kochany! Jestem z Tobą mój słodki!”
„Jestem z Tobą, maleństwo Moje umiłowane!”
„Co mam robić, Jezuniu?”
„Pieść SERCE Moje, Moniko. Pieść! Ono krwawi!”
„Moje serce też krwawi!”
Oba serca wyszły z naszych ciał. Objęły się, ucałowały i przytuliły się do siebie nawzajem. Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mojego. Całując się, serca przylgnęły do siebie. Przylgnęły tak bardzo, że już nie widziałam dwóch, ale jedno serce. Jedno wielkie, krwawiące SERCE!
A wokół pojaśniało, zrobiło się cieplutko i już pusto nie było.