Mogę w każdej chwil przerwać.
„Ukochany, Najdroższy Panie Jezu!”
„Promyku Mój ukochany!”
Patrzył we mnie promienny, świetlisty. Patrzył czule bardzo… słodko. Ja w Niego patrzyłam w milczeniu.
„Wiem, że tańczysz bardzo, Perełko. Jestem z Tobą w cierpieniu i tańcu”.
Uśmiechnęłam się i chciałam Mu dziękować. Ale On mi przerwał, mówiąc:
„Zaśpiewaj Mi to, co od rana Mi śpiewasz.
„Dobrze!”
Śpiewałam . On patrzył uśmiechnięty.
„Piękne!”
„Piękne? Prawdziwe!”
„Właśnie dlatego piękne, bo prawdziwe!”
Patrzył we mnie… taki… dobry, taki łagodny… taki….
„Tak. Piękne, bo prawdziwe!”
Myślałam o innym Pięknie. A może o Tym samym…