Ucałowałam Ukochanego. Patrzył we mnie tak, jak tylko On potrafi…
„Tańczysz bardzo, Mój Promyczku”.
„Bardzo”.
Patrzył czule bardzo.
„Jestem z Tobą, w Twoim cierpieniu i ofiarowaniu. Jestem”.
„Dziękuję. Razem tańczymy”.
Patrzył… zachwycony…
„Jakże piękna jest Oblubienica Moja!”
„A mój Oblubieniec JAKI Piękny!”
Tańczymy.
Autor: Maleńka
ŹRÓDŁO
Rano /jak co dzień/ układałam bukiety Madonnie w moich intencjach. Dziś doszła jeszcze jedna.
Wpatrywałam się w Umiłowanego. A On we mnie…
„Przyszłam posiedzieć przy Tobie”.
„Posiedź Promyku. Pij ze Źródła Miłosierdzia!”
Siedziałam. Piłam.
PODNOSI
Umiłowany patrzył we mnie… Swym spojrzeniem z Krzyża. Ja patrzyłam w Niego.
„Trwasz przy Sercu Moim,, Promyczku kochany”.
„Trwam”.
„Trwaj. Ono do Ciebie należy!”
Dziwnie się czułam… Po tym co wczoraj zaszło. Jednak trwam.
A co zaszło wczoraj? Upadłam.
On pochylił się nade mną… podniósł. I tuli do Serca.
Upadek, doświadczenie własnej grzeszności… /może to paradoks/ jest dobre. Oddala pychę, nie pozwala mi się wynosić nad innych. Przeciwnie. Poniżam się. Uniżam się i proszę Go o wybaczenie.
A On… podnosi mnie. I tuli do Serca.
PONAD MIARĘ!
Wpatrywałam się w Ukochanego. On patrzył we mnie. Czuły i promienny.
„Odpoczywam w Tobie, Promyczku. Prosiłaś Mnie”.
„Odpoczywaj Ukochany. A ja tańczę dla Ciebie”.
Uśmiechnęłam się do Niego i ucałowałam Go.
„Pięknie tańczysz, Promyku!”
„To dzięki Tobie! Ty mi dajesz tyle siły, energii, mocy. Powera mi dajesz! Tylko dzięki Tobie się nie poddaję! Tyle mi dajesz… ponad miarę!”
Patrzył…
„Daję tym, którzy Mi ufają”.
Patrzyłam, nie wiedząc co odpowiedzieć… A On zanurzał mnie w Sobie.
ZNIKNĄĆ
Wpatrywałam się w Umiłowanego. Patrzył we mnie z wielką miłością.
„Oblubienico Moje!”
„Ukochany, Skarbie mój!”
„Jestem w Tobie a Ty we Mnie jesteś”.
Ucałowałam Go.
„Pragnę zanurzyć się w TOBIE, zatopić się. I zniknąć! Aby inni patrząc na mnie, widzieli Ciebie, a nie mnie… Bardzo bym chciała!”
„Widzą Mnie w Tobie, Promyczku!”
„Ale…”
„Widzą MNIE i Moje dzieła, w Tobie!”
„Dziękuję!”
Patrzył we mnie jasny, świetlisty, promienny. Byłam w Jego świetle.
NAJLEPIEJ
Króciutko.
Ukochany patrzył we mnie. Ja w Niego. Tańcząca.
„Jestem z Tobą, Promyczku!”
Ucałowałam Go.
„Odpocznij przy Sercu Moim”.
Odpoczywałam….
Wciąż trwam przy Jego Sercu. Tu najlepiej.
WIERSZ – MODLITWA
Układałam go pół dnia. Ukochany układał ze mną. Samo mi się ułożyło. Czyli ON:
Uwielbiam Ciebie, mój Jezu.
Uwielbiam Ciebie, mój Panie!
Uwielbiam Ciebie, mój Jezu.
Całe moje Kochanie!
Ty za mnie umarłeś na krzyżu,
W wielkim, w wielkim cierpieniu.
By mi z miłości otworzyć
Zdroje pełne zbawienia!
Krwią mnie napoiłeś.
Ciałem nakarmiłeś,
A skazę grzechową
Wodą z Boku zmyłeś.
Dla mnie zmartwychwstałeś,
Abym żyła z Tobą!
Będę Ciebie chwalić
Całą swą osobą!
Pragnę Ciebie kochać
Pragnę wielbić Ciebie.
Teraz, tu na ziemi
I Tam, zawsze, w Niebie!
Choć to wszystko mało,
Ze szczerego serca!
Proszę, przyjmij Jezu,
Bo nie mam nic więcej!
Patrzysz we mnie Jezu,
Bardzo, bardzo czule.
Ja Ci ofiaruję
Wszystkie moje bóle.
Tulisz mnie – Perełkę
Do Serca Swojego.
Ja dla Ciebie tańczę!
Dla UKOCHANEGO!!!;
Patrzył we mnie rozpromieniony… ja w Niego uśmiechnięta. Nie trzeba było słów. Wszystko jest w tym wierszyku.
JADĘ ZA NIM
Nie mam dziś za dużo sił, więc nie będę opisywać naszej rozmowy. Fragment.
Patrzył we mnie a ja w Niego. Tańczący.
„Dźwigasz swój krzyż, Promyczku”.
„Tak”.
„Idziesz za Mną”.
Uśmiechnęłam się do Niego.
„Jakże mam nie iść za Tobą?? Ukochany mój Królu. Jakże mam nie iść? Ty mnie prowadzisz, podnosisz, kiedy upadnę. Kochasz mnie!”
„Upodobanie mam w Tobie”.
„A ja w TOBIE!!”
Tańczyliśmy.
Dźwigam swój krzyż, idę za Panem. Fizycznie siedzę, ale za Nim idę. Jadę 🙂 za Ukochanym. Do Niego jadę 🙂
KOCHAM
Wpatrywałam się Ukochanego. Patrzył we mnie promiennie, jasno.
„Tańczymy!”
„Tańczymy, Promyczku!”
Patrzył…. zanurzał mnie w Sobie.
„Jaki Ty piękny… jaki dobry…”
Patrzył zachwycony.
„Jaka Ty piękna, Promyku!”
„Ty mnie upiększasz, Jezu, więc jestem”.
Patrzył…
„Narzędzie Moje, Dziecię Moje!”
„Kocham Ciebie!”
Promieniał.
WYSTARCZY ON
Dziś po prostu przed Nim siedziałam. Byłam z Umiłowanym moim. Patrzyłam Mu w oczy. A On patrzył w moje. Czuły i delikatny, łagodny. Miłosierny. Patrzył we mnie Tym Swoim spojrzeniem z Krzyża. Przenikało mnie na wskroś. Otulało. Podnosiło. I zachwycało…
Tak… Nie trzeba słów. Wystarczy On.
On, który mnie, proch i pył TAK kocha! Tak pięknie we mnie patrzy, tak cudnie nazywa. Podnosi, przytula do Serca. I tańczy ze mną…
ON wystarczy.