W nocy przyszedł do mojego serca i zanurzył w Sobie. W swojej Miłości. Oddałam Mu siebie i prosiłam, żeby mnie uczył uniżać się, upokarzać. Tak, żeby mnie nie było. Tylko ON.
„Stanie się jak prosisz” -usłyszałam.
Dziękowałam….
Patrzył we mnie czule…
„Witaj Oblubienico Moja!”
„Witaj Umiłowany! Tańczę /tzn cierpię i to cierpienie Mu ofiarowuję/ dla Ciebie i kiedy widzę jak Ty działasz, pragnę tańczyć więcej i więcej!”
„Widzisz tylko małą cząstkę owoców swojego tańca. Kiedy wezmę Cię do Siebie, pokażę Ci Całość” – powiedział uśmiechając się tajemniczo.
Trwałam w uwielbieniu.
Potem przeczytałam dzisiejszą Ewangelię i dalej wpatrywałam się w Niego.
„I ja teraz przyprowadzam do Ciebie wszystkie moje Dzieci. Wszystkie! Poczynając od świeckich, księży, zakonników i zakonnic, przez biskupa, na kardynale skończywszy. Oddaję Ci je i proszę byś je pobłogosławił, strzegł od złego i był z każdym z nich. Prowadzę Je do Ciebie. A na końcu idę ja, bo też jestem Twoim Dzieckiem!”
„Takiej prośbie nie mogę odmówić!”
Dziękowałam.
Patrzył we mnie długo… Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś!
Tańczyłam… uśmiechając się do Niego.
„Zobacz co jeszcze uczynię przez Twój taniec!”
Otworzyłam Biblię i przeczytałam:
„1 Powstań! Świeć, bo przyszło twe światło
i chwała Pańska rozbłyska nad tobą.
2 Bo oto ciemność okrywa ziemię
i gęsty mrok spowija ludy,
a ponad tobą jaśnieje Pan,
i Jego chwała jawi się nad tobą.
3 I pójdą narody do twojego światła,
królowie do blasku twojego wschodu.
4 Podnieś oczy wokoło i popatrz:
Ci wszyscy zebrani zdążają do ciebie.
Twoi synowie przychodzą z daleka,
na rękach niesione twe córki.
5 Wtedy zobaczysz i promienieć będziesz,
a serce twe zadrży i rozszerzy się,
bo do ciebie napłyną bogactwa zamorskie,
zasoby narodów przyjdą ku tobie.
6 Zaleje cię mnogość wielbłądów –
dromadery z Madianu i z Efy.
Wszyscy oni przybędą ze Saby,
zaofiarują złoto i kadzidło,
nucąc radośnie hymny na cześć Pana2.
7 Wszystkie stada Kedaru zbiorą się przy tobie,
barany Nebajotu3 staną na twe usługi:
podążą, by je przyjęto na moim ołtarzu,
tak iż uświetnię dom mojej chwały.
8 Kto to są ci, co lecą jak chmury
i jak gołębie do okien swego gołębnika?
9 O tak, to statki zbierają się dla Mnie,
a okręty Tarszisz w pierwszym szeregu,
ażeby przywieźć twych synów z daleka,
ich srebro i złoto wraz z nimi,
przez wzgląd na imię Pana, Boga twego,
przez wzgląd na Świętego Izraelowego,
tego, który ciebie uświetnia.
10 Cudzoziemcy odbudują twe mury,
a ich królowie będą ci służyli.
Bo uderzyłem cię w moim gniewie,
lecz w mojej łasce okazałem ci litość.
11 Twe bramy zawsze stać będą otworem,
nie zamkną się we dnie ni w nocy,
by wpuszczać do środka bogactwo narodów
i królów ich, którzy je prowadzą4.
12 <Bo naród i królestwo, które by ci nie służyły, wyginą,
i poganie zostaną całkiem wygładzeni>.
13 Chluba Libanu przyjdzie do ciebie:
razem cyprysy, wiązy i bukszpan,
aby upiększyć moje miejsce święte.
I wsławię miejsce, gdzie stoją me nogi.
14 I pójdą do ciebie z pokłonem
synowie twoich ciemięzców,
i padną do twoich stóp wszyscy,
co tobą wzgardzili.
I nazwą cię „Miastem Pana”,
„Syjonem Świętego Izraelowego”5.
15 Za to, iż byłoś opuszczone,
znienawidzone i bez przechodniów,
uczynię cię wieczystą chlubą,
rozradowaniem wszystkich pokoleń.
16 Ssać będziesz mleko narodów
i piersi królewskie ssać będziesz.
I uznasz, że Ja jestem Pan, twój Zbawca,
i Wszechmocny Jakuba – twój Odkupiciel.
17 Sprowadzę złoto zamiast miedzi,
a srebro – na miejsce żelaza,
sprowadzę brąz zamiast drzewa,
a żelazo – na miejsce kamieni.
Ustanowię pokój twoim zwierzchnikiem,
a sprawiedliwość twą władzą.
18 Już się nie usłyszy o krzywdzie w twym kraju,
o spustoszeniu i zagładzie w twoich granicach.
Murom twoim nadasz miano „Ocalenie”,
a bramom twoim „Chwała”.
19 6 Już słońca mieć nie będziesz w dzień jako światła,
ani jasność księżyca nie zaświeci tobie,
lecz Pan będzie ci wieczną światłością
i Bóg twój – twoją ozdobą.
20 Twe słońce nie zajdzie już więcej
i księżyc twój się nie zaćmi,
bo Pan będzie ci światłością wieczną
i skończą się dni twej żałoby.
21 Cały twój lud będzie ludem sprawiedliwych,
którzy posiądą kraj na zawsze,
nowa odrośl z mojego szczepu,
dzieło rąk moich, abym się wsławił.
22 Z bardzo małego stanie się tysiącem,
z najnieznaczniejszego – narodem potężnym.
Ja, Pan, zdziałam to szybko
w swoim czasie». ”
Czytałam i łzy ciekły mi po twarzy, Ze szczęścia!