Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Opowiedz mi o Sobie, mój Jezu kochany” – szepcze moje serce.
„Ja jestem Obecnością.”
Znów się powtarza…
„Wiem. Jesteś, bo kochasz” – szepczę i dodaję:
„Czy coś jest ze mną nie tak? Czy nie…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem.
„Wszystko jest dobrze, maleńka Moja. Tylko jestem z tobą i kocham cię.”
„Aż! Wybacz, mój słodki Jezuniu! Nie mogę w nocy spać i jestem poirytowana. Przepra…”
Umiłowany znów mi przerywa. Całuje mnie. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko czule i namiętnie. Całuje mnie, a moje biedne serce szepcze:
„Powtarzaj się do woli, kochany mój Jezu!”
Autor: Maleńka
TOWARZYSTWO JEZUSA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Dotykam dłonią Jego policzek i głaszczę go z czułością. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Mój kochany! Umiłowany!”
„Spałaś, Moja słodka?”
„Tak spałam. Spałam po raz pierwszy od kilku nocy. Dziękuję!”
Milknę. A po chwili dodaję:
„Może dzisiaj trochę spróbuję malować.”
„A więc chcesz!”
„Chcę. Ale ostatnio mdli mnie i rwie bez powodu. Biorę lek, ale nie pomaga. Zobaczymy jak będzie.”
„Cokolwiek się stanie, będę z tobą, maleńka Moja. Będę ci towarzyszył.”
„Wiem, mój słodki Jezuniu! Uwielbiam Twoje towarzystwo!”
Zbliżam twarz do twarzy umiłowanego. Całujemy się słodko i namiętnie. Oblubieniec i oblubienica. Całujemy się, a całując się tańczymy w miłości i intymności bez granic.
TANIEC NIE MĘCZY
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Rozmyślam…
Jestem zmęczona. Zmęczona życiem. Zmęczona cierpieniem, bólami. Zmęczona dźwiganiem krzyża. Zmęczona jestem bezsennością… Zmęczona pisaniem i malowaniem… Nie maluję już długo. Nie mam siły. Chciałabym już pójść do Ciebie, kochany mój Jezu.”
„Chętnie bym cię wziął do Siebie, maleńka Moja. Ale jesteś Mi jeszcze tu potrzebna.”
„Potrzebna? Do czego? Żebym siedziała i cierpiała?”
„Potrzebuję cię, żebyś tańczyła. Potrzebuję twego tańca!”
„Tańca? Skoro tak… dobrze!”
„Dziękuję ci, Moja słodka! A powiedz Mi… Czy taniec, ofiara cierpienia cię męczy? Czy jesteś zmęczona tańcem?”
Patrzę w umiłowanego zaskoczona! Uświadamiam sobie bowiem, że nie! Że taniec mnie nie męczy!
„Nie! Jedno co mnie nie męczy to taniec!”
Zarzucam ręce Jezusowi na szyję! On przytula mnie do Siebie jeszcze bardziej! Tańczymy bardzo w miłości bez granic.
DAJ MI BUZI
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały tuli do SERCA Swego.
„Odpoczęłaś trochę, maleńka Moja?”
„Tak, tro…”
„Trochę? Odpocznij więc jeszcze. We Mnie odpocznij.”
Jezus zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno. Odpoczywam w umiłowanym… Nabieram sił. Nabieram sił do dźwigania krzyża. Otwieram oczy i uśmiecham się do Jezusa radośnie.
„Odpoczęłam. Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany mój Jezu?”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Daj Mi buzi, Moja słodka.”
Całujemy się. Oblubieniec i oblubienica. Całujemy się namiętnie, ogniście i słodko. Całujemy się, a całując się tańczymy bardzo. W miłości bez granic.
TYLKO MIŁOŚĆ!
Wisimy na krzyżu. Mój Jezus i ja. Wtuleni w siebie nawzajem. Zapatrzeni w siebie nawzajem… Zakochani i cierpiący bardzo. Jestem przeźroczysta, transparentna. Jezus wchodzi we mnie jak do siebie. I ja wchodzę w umiłowanego mojego jak do siebie. Jezus zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno. Znikam w moim Oblubieńcu. Rozpływam się. Ginę. Nie ma mnie. Jest tylko miłość. Miłość jest najważniejsza!
PODOBAM SIĘ
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Bez sił prawie. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam sił, żeby podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i tuli do SERCA. Patrzy we mnie płonący cały miłością.
„Ale głowa boli…” – szepczę z trudem.
„Wiem, Moja słodka. Wiem… Cierpię z tobą.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje moją głowę. Całuje z tkliwością i czułością. Pocałunki umiłowanego są dla mnie ukojeniem i odpocznieniem. Jezus mnie całuje, a ja tańczę w Jego pocałunkach.
„Pragnę Ci się podobać, kochany!”
„Podobasz Mi się, maleńka Moja! Bardzo podobasz!”
TAŃCZYMY
Wisimy na krzyżu. Mój Jezus i ja. Wtuleni w siebie nawzajem. Oblubieniec i oblubienica. Tańczymy bardzo. Serce przy SERCU, policzek przy policzku.
„Mój słodki Jezuniu!”
„Piękna Moja!”
Tańczyliśmy bardzo całą noc. I teraz też tańczymy. W miłości.
WŁASNOŚĆ
Wisimy na krzyżu. Mój Jezus i ja. Wtuleni w siebie nawzajem. Wpatrzeni w siebie nawzajem. Oblubieniec i oblubienica. Mój Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Jesteś Moją własnością, maleńka Moja.”
„Jestem. Twoja własność pragnie Ci służyć! Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany?”
„Daj Mi buzi!”
Zbliżam twarz do twarzy umiłowanego. Całuję Go siarczyście. Całuję Oblubieńca mojego. Całuję z tkliwością i miłością. Jezus odwzajemnia pocałunki. Całujemy się ogniście i namiętnie.
Jezus obsypuje mnie pocałunkami jak deszczem. Całuje… A całując zanurza mnie w Sobie głębiej i głębiej. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno. Czyni mnie Swoją własnością. Bardziej i bardziej.
W MIŁOŚCI
Leżę na SERCU umiłowanym tańcząca bardzo. Pieszczę SERCE Najdroższe, całuję, dotykam… Całuję namiętnie i siarczyście. Pieszczę z tkliwością i miłością.
„Wystarczy! Wystarczy, Moja Pieszczotko! Odpocznij!” – szepcze Jezus ogniście.
Kładę ręce w górę na znak poddania i oddania. Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
„Tyś Moja!”
„Twoja! Tylko Twoja! Cała Twoja! Zawsze Twoja! Na zawsze Twoja! A Tyś mój!”
„Twój! Od zawsze, na zawsze! Twój!”
„Kocham Cię, mój słodki Jezuniu!”
„Kocham ciebie, Moja śliczna Moniczko!”
Tańczymy bardzo. W miłości.
WZAJEMNE ODDANIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje słodko i namiętnie. Całuje z lubością i miłością. Całuje siarczyście. Jezus mnie całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Obsypuje pocałunkami jak deszczem. Całuje mnie, a moje serce szepcze:
„Jezu mój, miłości moja, Ty jesteś mój, ja jestem Twoja!”
„Moniko Ma, miłości Moja, Ja jestem twój, ty jesteś Moja!”
„Oddaję Ci się, Jezuniu mój słodki! Po raz kolejny Ci się oddaję!”
„I Ja tobie się oddaję, maleńka Moja!”
Tańczymy bardzo w miłości bez granic.