Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Obolała bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Kolejny lekarz nie wie co mi jest. Ty wiesz, ale nie powiesz, prawda?”
Jezus patrzy we mnie ogniście.
Sama odpowiadam na pytanie:
„I bardzo dobrze. Robisz więcej niż jak miałbyś powiedzieć!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie! Jezus wtula mnie w Siebie i szepcze żarliwie:
„Jakaś ty mądra, Moniko! Jakaś ty mądra!”
Zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno. Znikam w moim Jezusie. Rozpływam się w Nim. Ginę! Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!
Autor: Maleńka
RODZINNE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały. Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha. Dotykam dłonią Jego policzek i głaszczę go z czułością.
„Jakiś Ty piękny! Przepiękny! Prześliczny!”
„Po Mamie i TACIE!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie z lubością.
„Jakaś ty piękna! Przepiękna!”
„Po Tobie!”
„Tak! U nas to rodzinne!”
„Rodzinne!”
Daję umiłowanemu siarczystego buziaka!
NADZIEJA MA
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Bez sił prawie. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Odpocznij, maleńka Moja. We Mnie odpocznij.”
Jesteśmy na łące. Leżę na trawie. Umiłowany mój Jezus pochyla się nade mną z tkliwością. Uśmiecha się do mnie cudownie.
„Jesteś Moją nadzieją, maleńka Moja!”
„A Ty moją!”
„Co to znaczy? Powiedz.”
„W Tobie mam nadzieję! Tylko w Twoim miłosierdziu, Panie mój, nadzieja ma!”
„Nie jestem twoim Panem, Moja słodka!”
„Jesteś. Jesteś moim Panem, Bogiem. Jesteś moim Oblubieńcem. Moim słodkim! Maleńkim moim…. Milusim moim.”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Składa na mych ustach ognisty i namiętny pocałunek… Rozpływam się w umiłowanym…
CZUŁE SŁÓWKA
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Jezu Malusieńki! Jezu Milusieńki!”
„Moja słodka! Najsłodsza!”
„Kochany mój! Umiłowany!”
„Śliczna Moja!”
„Przepiękny! Prześliczny mój!”
„Jedyna Moja! Najmilsza!”
„Poddaję się!”
Jezus uśmiecha się do mnie przecudnie! Zbliża Swą twarz do mojej twarzy i przytula policzek do mego policzka. Tańczymy bardzo. Serce przy SERCU. Policzek przy policzku. Oblubieniec i oblubienica. Mój Jezus i ja. A nasze serca szepczą do siebie nawzajem czułe słówka.
ŻYCZĘ SOBIE
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Dziś twe święto, maleńka Moja. Czego sobie życzysz?”
„Strzeż moje Duchowe Dzieci od złego i tul je do SERCA Swojego.”
„Dobrze. A czego sobie życzysz dla siebie?”
„Właśnie tego!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje.
„A tego chcesz?”
„Pocałunków? Zawsze! Uwielbiam Twoje pocałunki!”
Jezus mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
Tańczę bardzo w Jego pocałunkach!
DZIĘKUJĘ!
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Patrzę Mu w oczy z miłością. Rozmyślam…
Mój Duchowy Syn przychodzi codziennie położyć mnie do łóżka. Rozbiera mnie, myje mi twarz i ręce. Sadza na toaletę i kładzie do łóżka.. Ja mu za wszystko oddzielnie dziękuję.
-Nie dziękuj! Nie dziękuj! – mówi z uśmiechem Synek.
-A dlaczego nie?
-To ja ci dziękuję!
-Ty mi?! A dlaczego?!
-Mogę poczuć, że jestem lepszy, nie?
-Aaa… Ok, ok!
Jezus uśmiecha się do mnie promiennie.
„Jesteś na świecie po to żeby ludzie nie tylko czuli, że są lepsi, ale by stawali się lepszymi. I stają się lepsi!”
„Dzięku…”
Jezus zamyka mi usta słodkim pocałunkiem…
KOLEJNA ADOPCJA
Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Bez sił prawie. Leżę z zamkniętymi oczyma. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Znów kogoś adoptowałaś, Moja śliczna!”
„Tak. Ale…”
„Będzie jak sobie życzysz! Coś jednak chcę ci powiedzieć.”
„Co takiego, kochany mój Jezu?”
„Wielu ludzi naskoczyło na twoje Dziecko. Oskarżają, je, potępiają. Rzucają w nie kamieniami. A ty je adoptowałaś!”
„Myślę, że ono musi być bardzo nieszczęśliwe i poranione skoro takie rzeczy robi. Potrzebuje dużo miłości. Wiem, że może trudno to zrozumieć. Oskarżać, potępiać, rzucać kamieniami jest najłatwiej, najprościej…” – szepczę z trudem. I dodaję:
„Ty, choćby ktoś był nie nie wiem jak wielkim grzesznikiem, nie potępisz go, nie rzucisz w niego kamieniem. Nie nawracasz na siłę. Ja chcę jak Ty! Będę za nie tańczyć, żeby zapragnęło się nawrócić i zrozumiało swój błąd.”
„Jestem z ciebie bardzo dumny, maleńka Moja!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy. Składa na mych ustach ognisty pocałunek. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!
SZASTAM
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i zachwycony cały.
„Adoptowałaś kolejne Dzieci, maleńka Moja!”
„Tak, Synów. Przedwczoraj dwóch, i wczoraj dwóch.”
„Obdarowujesz miłością na lewo i prawo! Szastasz wręcz nią!”
„A Ty mój Jezu, nie szastasz?! Szastasz! Ja tylko Cię naśladuję.”
„Jesteś jak siewca z przypowieści. Siejesz miłość!”
„Ja chcę być jak Ty! Pragnę być jak Ty, kochany mój Jezu!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje i czule szepcze:
„Jesteś jak Ja, miłości Moja! Jesteś jak Ja!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie.
Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!
TANIEC
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Dotyka dłonią mego policzka i głaszcze go z czułością.
„Jestem zmęczona, kochany mój Jezu. Zmęczona życiem. Zmęczona cierpieniem, bólami. Zmęczona tym, że lekarze nie wiedzą co mi jest, że nie potrafią mi pomóc. Zmęczona bezsennością. Zmęczona samą sobą. Zmęczona tym, że nie maluję, że nie mam siły na nic…”
Jezus patrzy we mnie z tkliwością.
„Nic nie mówisz, mój Jezu? Nie musisz nic mówić. Wystarczy, że jesteś.”
„Co Ja mam ci powiedzieć, maleńka Moja? Wiesz przecież, że to twój krzyż…”
„Wiem. I będę go dźwigać. I iść za Tobą. A zmęczenie ofiaruję jako taniec za moje kochane Duchowe Dzieci!”
„Kochana Moja!”
Jezus zanurza mnie w Sobie. Zatapia w miłości. I czyni z Sobą jedno.
W SOBIE NAWZAJEM
Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. W błogim półśnie. Leżę z zamkniętymi oczyma. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Tak… Tak… Odpoczywaj, maleńka Moja! Odpoczywaj.”
Uśmiecham się do umiłowanego od ucha do ucha. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i całuje mój uśmiech. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, namiętnie i czule.
Ujmuję twarz, umiłowanego Jezusa w swoje dłonie i kładę na sercu moim.
„Ty też odpocznij, kochany mój Jezu!”
„Tak…”
Jezus całuje serce moje z tkliwością i czułością… Odpoczywamy w sobie nawzajem.